Marcus Willis – historia ulubieńca wimbledońskiej publiczności sprzed 10 lat
Kiedy Jan Zieliński i jego partnerka mikstowa Su-Wei-Hsien rozegrali swój mecz pierwszej rundy, dla wielu tenisowych kibiców była to okazja prawdopodobnie po raz pierwszy zobaczyć w akcji brytyjskiego specjalistę od debla, Marcusa Willisa (#65 ATP – debel) który najbardziej znany jest z rzucenia wyzwania Rogerowi Federerowi 10 lat temu. Willis na Wimbledonie nie grał od tego właśnie meczu w 2016 roku na korcie centralnym. Wie również, iż pamięć o spotkaniu z Federerem będzie mu towarzyszyć przez resztę życia.
Dziesięć lat temu Willis zdobył serca narodu dzięki wzruszającemu przebiegowi jego występów od kwalifikacji (tak naprawdę musial wygrać mecze w kwalifikacjach do eliminacji do Wimbledonu, a następnie w nich pokonał późniejszych czołowych tenisistów takich jak Miedwiediew i Rublew). Później wygrał mecz pierwszej rundy, aby w drugiej zmierzyć się z jednym z najlepszych graczy wszechczasów. Willis, który był dobrze zapowiadającym sie brytyjskim juniorem, myślał o zakończeniu kariery.
Choć tenisista, który wówczas sklasyfikowany był na miejscu 772. na świecie, przegrał 0:6, 3:6, 4:6, zdobył Nagrodę BBC za najlepsze uderzenie turnieju i zagwarantował sobie status kultowego bohatera Wimbledonu na zawsze.
„Jestem bardzo wdzięczny za tamtą szansę wystąpienia na Korcie Centralnym – to szalone – ale chciałem wygrać ten mecz.”
I wlasnie w tym roku, po 10 latach Willis ponownie gra na Wimbledonie. W deblu zakończył turniej na drugiej rundzie, po niezwykle zaciętej walce przeciwko jednej z najlspezych par deblowych na swiecie: Mate Pavić (złoty wielki szlem w deblu jako jeden z siedmiu tenisistów, którym ten wyczyn się udał) i Marcelo Arevalo – dwukrotnemu mistrzowi Wielkiego Szlema i pierwszemu tenisiście z Ameryki Środkowej, który zdobył to osiągnięcie. Mecz zakończył się wygraną pary chorwacko-salwadorskiej 6:1, 6:7(4), 6:4.
W mikscie Willis gra ze znaną brytyjską tenisistką, Heather Watson. To była #1 Wielkiej Brytanii, która wygrała miksta na Wimbledonie właśnie w 2016 roku.
„To dziwne, kiedy patrzy się wstecz, bo wydaje się to być inne życie.” – mówi o grze z Federerem Willis.
Federer był multimilionerem i ikoną tenisa. Willis zarobił w tamtym roku 220 funtów i musiał zostać przekonany przez swoją dziewczynę, żeby nadal grać zawodowo.
Federer traktował swoje ciało jak świątynię. Willis nazywał siebie „Cartmanem” od postaci z South Park, zanim zrezygnował z alkoholu i fast foodów.
Szwajcarski supergwiazdor miał za sobą fanów 'Fed Heads’. Brytyjski outsider miał w narożniku 'Willbombers’, którzy przyszli tylko na ten jeden mecz.
To było kontrastujące i barwne zestawienie, które sprawiło, że Willis stał się narodową ikoną – przynajmniej na kilka tygodni.
„To zmieniło moje życie w krótkim czasie. Ale wiesz, wszystko w zyciu kapryśne, więc nie trwało zbyt długo” – powiedział ostatnio o tamtych czasach Willis.
„Masz telefon pełen powiadomień i mnóstwo okazji, a potem wszystko przechodzi na kogoś innego. Trzeba to przeżyć i zrozumieć i można się wiele nauczyć. Patrząc teraz wstecz, jestem dużo bardziej zamknięty.”
Willis mówi, że jego kariera nieuchronnie będzie kojarzona z doświadczeniem z Federerem, ale zapewnia, że jego życie nie. Biorąc pod uwagę jego niezwykłą drogę, łatwo zrozumieć dlaczego.
Willis prawie odszedł ze sportu kilka miesięcy przed tym, jak zmierzył się z 20-krotnym mistrzem wielkoszlemowym, Federerem. Przerwał karierę w 2018 roku z powodu kontuzji i wpływu, jaki miały na jego zycie zdrowie psychiczne.
W 2020 roku pracował w firmie murarskiej swojego kuzyna, żeby zarobić podczas pandemii koronawirusa.
„To było niesamowite doświadczenie, ale nie chcielibyście, żebym próbował budować wasz dom, tak to ujmę. Po prostu starałem się trochę zarobić i spędzić czas z kuzynem.”
Kilka lat później Willis wrócił na kort. Grał w meczach pokazowych, kiedy znajomy rodziny zaproponował finansowanie jego profesjonalnego powrotu.
Ludzie mówią 'wciąż jesteś dobry’ – powiedział ów znajomy. Ale to byl powazniejszy problem. Willis obawiał się podjęcia decyzji o powrocie, bo – jak twierdzi – to nie tylko bycie dobrym. To też posiadanie pieniędzy, to unikanie kontuzji, podróżowanie po świecie, nie oglądanie, jak twoje dzieci prawidłowo dorastają. Czasem ludzie tego nie rozumieją – mówi o tamtych czasach dzisiaj.
“Nie myślałem o tym. Wróciłem do domu i zobaczyłem moją żonę Jenny, która była znacznie bardziej otwarta na decyzję o powrocie aniżeli ja”.
Powiedziała: idź i to zrób, masz jedną szansę. No i teraz jestem tu na Wimbledonie – tłumaczy Marcus.
„Od kiedy wróciłem do tenisa, jest mniej dramatycznie” – dodał Willis.



