Polscy trenerzy w kobiecym tourze

Kamil Michalec , foto: AFP

Kamil Michalec

Progres polskiego tenisa jest zauważalny, ale przyjemny jest fakt, że również polscy trenerzy są coraz bardziej doceniani w światowym tourze. W ostatnich latach jest to zauważalne i będzie również w tym sezonie, ponieważ trenerzy z Polski będą również w “boxach” nie tylko polskich zawodniczek. Kogo zatem mieliśmy, mamy lub jest prawdopodobne, że będziemy mieli okazję oglądać? Jest kilka nazwisk, które warto zapamiętać.

Tomasz Wiktorowski

42-latek ma najbardziej okazałe CV spośród wszystkich polskich trenerów. Co prawda nie trenował zbyt wielu zawodniczek ze światowego touru, ale nazwiska mówią same za siebie. Tomasz Wiktorowski był głównym trenerem Agnieszki Radwańskiej przez znaczną część jej kariery i święcił z nią większość jej sukcesów.

Od grudnia 2021 roku pełni natomiast tą samą rolę w sztabie Igi Świątek. To pod jego batutą Polka została numerem 1 na świecie, osiągając ogrom spektakularnych sukcesów. Ten niezwykle opanowany mężczyzna posiada olbrzymie zdolności analityczne i jest niezwykle skuteczny we wdrażaniu swoich wizji w życie. Już po 2-3 miesiącach od rozpoczęcia współpracy z Igą można było widać jego “rękę”, a rozwój Polki jest widoczny cały czas. Imponuje jego świadomość, jakim procesem jest rozwój tenisowy zawodniczek, a także jego opanowanie. Mam nieodparte wrażenie, że potrafi tym spokojem zarażać i udziela się także mi, ponieważ obserwując jego zachowanie jestem dość mocno spokojny, że Iga w najbliższym czasie nie obniży kortowych lotów.

Sandra Zaniewska

Nie zdarza się często, że stanowisko głównego trenera w żeńskim tenisie piastuje kobieta. W światowej czołówce jest ich jedynie kilka, a jedną z nich jest Sandra Zaniewska. Od lipca 2023 roku rozpoczęła współpracę z jedną z najbardziej utalentowanych zawodniczek w tourze – Ukrainką Martą Kostyuk. Docenienie warsztatu przez tak zdolną, młodą zawodniczkę, jest dużym znakiem zaufania wobec Polki i w moim odczuciu świadectwem dużej jakości. Mimo młodego wieku, ta była tenisistka posiada już bardzo ciekawe trenerskie CV w WTA. Współpracowała między innymi z Alize Cornet oraz Petrą Martić, a zatem zawodniczkami o wyrobionych nazwiskach w kobiecym tenisie.

31-latka miała również okazję pracować w słynnej Akademii Patricka Mouratoglou, gdzie skupiała się głównie na pracy z młodymi zawodniczkami. Jej ogromnym atutem jest nie tylko wiedza tenisowa, ale też bardzo duża świadomość dbania o aspekt mentalny i “budowania” zawodniczki. Te czynniki mogą okazać się ważne podczas współpracy z Kostjuk, która na pewno jeszcze nie pokazała w pełni swojego talentu. Sandra Zaniewska jest też przede wszystkim bardzo inteligentną i otwartą osobą, która szczerze wierzy, że “zawsze warto próbować”. A wiara w sporcie jest ważna – żeby nie powiedzieć, kluczowa.

Maciej Synówka

Bardzo ciekawa postać, o mocno wyrobionym nazwisku w tourze. Obecnie jest co prawda poza nim, ale nie wydaje mi się, aby był to trwały stan. Historia Macieja Synówki jest bardzo ciekawa. Dzieciństwo spędził w Republice Południowej Afryki i tam zbierał pierwsze tenisowe szlify. Jak to bywa w większości przypadków, na początku jako zawodnik, jednak stosunkowo szybko zdecydował się na pracę jako trener. Początkowo z młodymi zawodniczkami i we współpracy z Polskim Związkiem Tenisowym, ale już w 2012 roku – w wieku 31 lat rozpoczął współpracę z 23-letnią wtedy Urszulą Radwańską. Wpływ na to miał zresztą wyżej wspomniany Tomasz Wiktorowski. Ich współpraca trwała około 1,5 roku. Następnie przez podobny okres czasu szkolił amerykańską tenisistkę Coco Vandeweghe. Obie te współprace były korzystne „rankingowo” dla zawodniczek. Amerykankę objął po jej słabszym sezonie z celem awansu do top 40 na świecie. I właśnie na tej pozycji zakończyła ona rok 2014, który był ich pierwszym sezonem wspólnej pracy.

Następnie pracował z jedną z bardziej doświadczonych zawodniczek wśród grających w turniejach WTA, jaką była już w tym czasie Chorwatka Mirjana Lucic-Baroni.

Tenisowe CV Macieja Synówki jest jednak znacznie bardziej bogatsze. Pojawiają się w nim dwa kolejne nazwiska, które nawet tenisowym laikom mogą coś powiedzieć. Mowa o Belindzie Bencic oraz Barborze Krejcikovej (w międzyczasie była też krótki epizod z Christine McHale), czyli tenisistkami ze ścisłej czołówki, które potrafiły wygrać Igrzyska Olimpijskie czy turniej Wielkiego Szlema (jednak nie w czasie ich współpracy).

Na wyróżnienie zasługuje przynależność Polaka do programu “WTA Programme Coaches”. Kluczem, by się w im znaleźć jest doświadczenie w pracy z zawodniczkami z głównego cyklu. Jego duża wiedza oraz ciekawe spostrzeżenia na temat tenisa są godne uwagi, a doświadczenie zdobyte jako trener sprawiają, że w moim odczuciu będą pojawiać się zapytania o usługi urodzonego w Świdnicy trenera.

Piotr Sierzputowski

Położył więcej niż fundament pod karierę Igi Świątek. To za jego kadencji Polka wygrała pierwszy turniej Wielkiego Szlema czy też zadebiutowała w WTA Finals. Podczas pracy z nim Świątek stała się zawodniczką z czołówki, którą poznał cały tenisowy świat.

Bez wątpienia warsztat tenisowy Piotra Sierzputowskiego jest solidny. Świadczyć może o tym chociażby zainteresowanie jego nazwiskiem po zakończeniu współpracy z Igą. W ten sposób został trenerem Amerykanki Shelby Rogers, która po różnych zawirowań szukała trenera, który pozwoli je powrócić do optymalnej formy. Początek współpracy był bardzo obiecujący, ale niestety urazy Amerykanki ograniczyły rzetelną jej ocenę – nawet do dnia dzisiejszego mimo, że prowadzi ją od lutego 2022 lutego.

Z wypowiedzi 31-latki płynie jednak wiele słów pochwał wobec polskiego trenera, Niestety ostatni rok nie był zbyt dobry dla Amerykanki, która pomimo przyzwoitego początku później notowała gorsze wyniki, a od sezonu na trawie (w lipcu) ze względu na kontuzję nie przystąpiła do żadnego turnieju. Cóż, należy trzymać kciuki za zdrowie Shelby, która przystąpi do nowego sezonu już nie jako panna, ponieważ zmieniła w grudniu stan cywilny. Miejmy nadzieję, że wiele radości będzie przeżywać również na korcie, bo na pewno ma potencjał, aby osiągać je wraz z pomocą Piotra Sierzputowskiego.

Dawid Celt

Dawid Celt jest co prawda bardziej skupiony na pracy w Polskim Związku Tenisowym z kadrą, ale bez wątpienia to człowiek z ogromną tenisową wiedzą. Uważam, że spokojnie mógłby trenować zawodniczkę dobrze znaną w tourze i przyczynić się do rozwoju jej warsztatu tenisowego. Godne uwagi jest podejście 38-latka do młodych zawodniczek, którym lubi poświęcać czas. Świadczą o tym powołania do kadry na Billie Jean King Cup Martyny Kubki czy też wspólne z kadrą treningi Basi Kosteckiej.

Kibic Rakowa Częstochowa wydaje się być bardzo spokojnym człowiekiem, który kładzie duży nacisk na wyciąganie wniosków podczas gry, a także kwestie analityczne. W jego komentarzu – ponieważ również dobrze odnajduje się jako tenisowy ekspert, łatwo to dostrzec. Bardzo dużo widzi na korcie, a jego analizy są bardzo celne. Jestem ciekawy czy kiedyś zostanie trenerem zawodniczki z top 100 kobiecego touru. Z pewnością ma ku temu potencjał.

To bardziej kolorowa strona mocy

Powyższe nazwiska to szczyt piramidy polskich trenerów, ponieważ system szkolenia, szczególnie wśród młodzieży, nie wygląda już tak dobrze.

Pozostaje mieć nadzieję, że w tej dziedzinie nastąpi progres, bo jest ku temu spore pole do popisu. W każdym razie jeżeli chodzi o cykl WTA to jest prawdopodobne, że polskie nazwiska będą pojawiać się nie tylko na kortach, ale też w sztabach czołówki światowej i Polacy będą odgrywać w nich istotną rolę.

(Zmiany w stosunku do oryginału pochodzą od redakcji).

Więcej tekstów autorska Kamila Michalca znajdziesz na jego blogu: https://tenisowyworld.blogspot.com/