Miami. Hurkacz wyrównuje rezultat sprzed roku
Hubert Hurkacz wrócił do wygrywania! Polak dołączył do Igi Świątek w trzeciej rundzie turnieju w Miami. Po trzysetowym pojedynku pokonał Aleksandra Szewczenkę z Kazachstanu.
Wrocławianin źle rozpoczął tegoroczne Sunshine Double. Dziewiąty tenisista rankingu ATP z imprezą w Indian Wells pożegnał się już po pierwszym meczu. Nasz rodak miał więc dużo czasu na przygotowanie się do rozgrywek na Florydzie. Miami kojarzy się Hubertowi bardzo dobrze – to właśnie w tym mieście dwa lata temu Hurkacz zdobył pierwszy w karierze tytuł ATP Masters 1000. Jego sobotnim rywalem był Aleksander Szewczenko. W przeszłości Polak mierzył się z reprezentantem Kazachstanu dwukrotnie i za każdym razem wygrywał. Ich ostatnia konfrontacja miała miejsce niedawno – w lutym podczas turnieju w Marsylii.
Na początku meczu obserwowaliśmy dużo gry w gemach. Hurkacz przyzwyczaił nas w tym roku do błyskawicznego tempa przy własnym podaniu. Tym razem pozwalał rywalowi na nawiązywanie kontaktu, lecz trzymał kontrolę nad przebiegiem gry. W kluczowych momentach Polakowi z pomocą przychodził niezawodny serwis. Tenisiści często wchodzili w kort, a przechodzenie z defensywy do ofensywy przynosiło efekty obu graczom. Hubert bardzo dobrze odnajdywał się przy siatce – skuteczny wolej był jego mocnym atutem. Panowie szli gem za gem. Coraz więcej wskazywało na to, że do rozstrzygnięcia będzie potrzebny tie-break. Jednakże konsekwencja i cierpliwość w grze tenisisty rozstawionego z „ósemką” w końcu opłaciły się. Hurkacz wywalczył break pointy w dziewiątym gemie. Szewczenko obronił pierwszą piłkę na przełamanie, lecz za drugim podejściem skuteczniejszy okazał się Polak. Hubert wyszedł na prowadzenie 5:4, po czym bez problemów utrzymał serwis i zakończył seta.
W drugiej odsłonie meczu tenisiści bardziej skupili się na utrzymaniu własnych podań. Dominowały krótkie akcje, rozstrzygane w większości na korzyść serwujących. Panowie szybko przeszli przez dwanaście gemów drugiego seta. Tym razem tie-break okazał się nieunikniony. Na początku dogrywki Hurkacz minimalnie przeciągnął uderzenie z frohendu, co dało mini-przełamanie rywalowi z Kazachstanu. Nakręcający się z każdą kolejną akcją Szewczenko po chwili powiększył przewagę i uciekł z wynikiem na 5-1. Polak nie zdołał zniwelować tak dużej różnicy. 23-latek ewidentnie miał „swój moment”. O tym kto awansuje do trzeciej rundy musiał więc rozstrzygnąć trzeci set.
Polak szybko puścił w niepamięć niepowodzenie w tie-breaku. Niesiony głośnym dopingiem Hubert już na początku partii wywalczył break pointa. Szewczenko zdołał jednak wyjść z opresji i utrzymał serwis. Choć urodzony w Rosji reprezentant Kazachstanu popisywał się co jakiś czas efektownymi zagraniami, to Hurkacz grał pewniej i równiej. Po upływie kilku minut od poprzedniej okazji zwycięzca tego turnieju sprzed trzech lat miał kolejnego break pointa. Tenisista pochodzący z Dolnego Śląska zaprezentował fenomenalny return, który dał mu prowadzenie 4:2. Następnie Polak pozostał niezagrożony przy podaniu. W kolejnych gemach serwisowych Huberta Szewczenko wygrał łącznie tylko dwa punkty. Nasz rodak przypieczętował zwycięstwo wykorzystując pierwszego meczbola.
Hurkacz rozegrał dobry mecz, w którym nawet przez moment nie był poważnie zagrożony. Polak z pewnością będzie żałował tie-breaka drugiej partii, który był jedynym momentem utraty kontroli nad spotkaniem. Co najważniejsze, obyło się bez nerwów w końcówce. Postawa Huberta z pewnością zatarła złe wrażenie po turnieju w Indian Wells. W kolejnej rundzie Wrocławianin zmierzy się ze zwycięzcą pojedynku Sebastian Korda – Roberto Bautista-Agut.
Wyniki
Druga runda singla:
Hubert Hurkacz (Polska, 8) – Aleksander Szewczenko (Kazachstan) 6:4, 6(2):7, 6:3



