Roland Garros. Hurkacz zaczyna od dreszczowca
Hubert Hurkacz ma w zwyczaju zapewniać kibicom sporą dawkę emocji na start turniejów wielkoszlemowych. Tym razem również nie obyło się bez turbulencji. Polak z problemami, ale wygrywa swój mecz otwarcia podczas Roland Garros z Shintaro Mochizukim 4:6, 6:3, 3:6, 6:0, 6;3.
Polak przystępował do rywalizacji w roli faworyta. Jego przeciwnik do turnieju głównego musiał przebijać się przez kwalifikacje. Wydawać by się mogło, że przebieg spotkania będzie pod zdecydowaną kontrolą Huberta, jednak zdecydowanie niżej sklasyfikowany Japończyk sprawił spore problemy 27-letniemu wrocławianinowi.
Hurkacz wszedł pewnie w spotkanie. Już w drugim gemie doszło do przełamania serwisu przeciwnika, co było dobrą zapowiedzią na dalszy przebieg pierwszego seta. Niestety, okres dobrej gry Polaka trwał krótko. Urodzony w Kawasaki Mochizuki szybko odrobił straty i wyrównał na 2:2. Z każdym kolejnym punktem gra naszego tenisisty zaczęła wyglądać coraz słabiej, a efektem tego było wyjście Shintaro na prowadzenie 4:3 z „breakiem”. Hubert próbował odwrócić losy pierwszego seta, lecz nie udało się i przegrał go 4:6.
Drugi set był bardzo wyrównany. W szóstym gemie jako pierwszy przełamanie zdobył wrocławianin. Pomimo tego, wciąż było widać było trochę niestaranności w zagraniach Huberta. Polak często próbował grać skróty, ale tego typu rozwiązania w grze nie były dobrą bronią na przeciwnika, który swobodnie dochodził do piłek. Niemniej, wrocławianin mógł trochę odetchnąć po przegranym pierwszym secie. Drugi set wygrany przez Hurkacza 6:3.
Kibice z Polski mogli odetchnąć z ulgą po wygranym secie przez podopiecznego Craiga Boyntona, ale tylko na moment. Już w drugim gemie trzeciego seta rywalowi udało się przełamać serwis naszego zawodnika. Shintaro wyszedł niespodziewanie na trzygemowe prowadzenie i tym samym wypracował sobie sporą przewagę nad Hubertem. Dalsza część seta bez większych zaskoczeń. Jeszcze w samej końcówce wrocławianin zawalczył o przełamanie, jednak notowany na 163. miejscu zawodnik z Kraju Kwitnącej Wiśni zamknął seta i ponownie objął prowadzenie w spotkaniu.
Czwarta partia zdecydowanie na korzyść naszego tenisisty. Hurkacz całkowicie zdominował w niej Mochizukiego, a sam set trwał zaledwie 17 minut. O tym, kto zwycięży w spotkaniu, musiał rozstrzygnąć piąty set.
Tym razem Polak rozpoczął dosyć nerwowo, ale szybko opanował sytuację na korcie. Hubi zaczął dobrze serwować w kluczowym momencie spotkania i uwierzył, że może przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W efekcie doszło do przełamania serwisu rywala przy stanie 3:2. Od tego momentu wrocławianin kontrolował dalszy przebieg seta. Niespodziewanie, przy stanie 5:2, mecz wstrzymano z uwagi na nagły i bardzo gwałtowny deszcz , który przeszedł nad kortami Rolanda Garrosa. Na szczęście przerwa w grze nie przeszkodziła w dokończeniu całego meczu i to Huberta Hurkacza zobaczymy w drugiej rundzie turnieju wielkoszlemowego w Paryżu.
Dla 27-latka była to 17. „pięciosetówka” w karierze. Mecz trwał ponad 3 godziny. Kolejnym rywalem Polaka będzie 22-letni Amerykanin Brandon Nakashima.
Wyniki
Pierwsza runda singla
Hubert Hurkacz (Polska, 8) – Shintaro Mochizuki (Japonia, Q) 4:6, 6:3, 3:6, 6:0, 6:3



