US Open. Maks Kaśnikowski odpadł po maratonie!
Maks Kaśnikowski udanie przeszedł kwalifikacje i w swoim wielkoszlemowym debiucie po znakomitym, pięciosetowym meczu przegrał z dużo wyżej notowanym w rankingu ATP Pedro Martinezem. Rywalem Hiszpana w kolejnej fazie turnieju będzie Alex Popyrin.
21-latek jest ósmym tenisistą z naszego kraju, który zadebiutował na kortach Flushing Meadows. Wcześniej byli to Wojciech Fibak, Wojtek Kowalski, Łukasz Kubot, Michał Przysiężny, Jerzy Janowicz, Hubert Hurkacz oraz Kamil Majchrzak.
Kaśnikowski nigdy wcześniej nie spotkał się z hiszpańskim tenisistą. Pierwszy gem trwał ponad osiem minut, pierwszy set ponad 70, ale na szczęście zakończył się zwycięstwem polskiego tenisisty. Obaj zawodnicy walczyli „na noże”, a o losie partii zadecydowało zaledwie kilka piłek. Teoretycznie lepszym tenisistą był wyżej notowany Hiszpan. To on jako jedyny w partii miał break pointy, dokładnie trzy. Mimo doświadczenia jednak nie był w stanie ich wykorzystać.
W tie-breaku minimalnie lepszy był nasz tenisista. Konsekwentnie od początku dodatkowej rozgrywki budował on swoją przewagę. Martinez obronił dwie piłki setowe, ale przy trzeciej to Polak był górą i pierwszy wygrany przez 21-latka set w wielkim szlemie stał się faktem.
W drugim secie na korcie do głosu doszedł starszy i bardziej doświadczony Hiszpan. Kaśnikowski został przełamany trzykrotnie, a sam nie był w stanie wypracować sobie ani jednego break pointa. Polak obronił pierwszą piłkę setową, ale drugiej już nie był w stanie. Martinez zagrał w tym secie bardzo agresywnie i odrobinę podciął skrzydła naszemu tenisiście.
Trzecia partia to również lepsza gra Hiszpana. Martinez błyskawicznie przełamał Kaśnikowskiego i wyszedł na prowadzenie 2:0. To oznaczało osiem z rzędu wygranych przez niego gemów.
Polak zerwał się, przełamał rywala i wyrównał na 2:2. W tym secie jednak żadnego więcej gema Maks już nie wygrał. Hiszpan dwukrotnie przełamał naszego tenisistę i pewnie wygrał trzecią partię 6:2, co dało mu prowadzenie 2:1 w meczu. Pedro prezentował się w tych dwóch partiach perfekcyjnie. Polak osłabł fizycznie oraz sprawiał wrażenie odrobinę podłamanego przebiegiem meczu.
Mimo to kolejny set wyglądał zgoła odmiennie. Maks zdecydowanie poprawił swoją grę w porównaniu do dwóch poprzednich partii. Polak odebrał podanie Hiszpanowi dwukrotnie i co najważniejsze – nie dał się ani razu przełamać. Doświadczony rywal nie miał w tej partii nawet ani jednego break pointa. Kaśnikowski szybko wypracował sobie piłki setowe. Pierwszą przy swoim serwisie Martinez obronił, ale drugiej już nie był w stanie i polski debiutant wrócił do „żywych”.
Decydująca partia zaczęła się od szybkiej straty serwisu przez Polaka. Martinez nie cieszył się długo przewagą, ponieważ chwilę później sam oddał podanie i gra zaczęła się od nowa. W piątym gemie znów pojawiło się zagrożenie serwisu naszego tenisisty. Hiszpan miał dwa break pointy, ale Kaśnikowski się obronił. Niestety w 11 gemie Polak został przełamany. Pedro miał tutaj dwa break pointy. Pierwszy z nich polski zawodnik obronił. Przy drugim Max popełnił podwójny błąd serwisowy, co dało przełamanie i ogromną szansę na wygraną przeciwnikowi. Hiszpan nie wytrzymał napięcia, dał się przełamać i mieliśmy 6:6.
O wyniku meczu zadecydował tie-break. W początkowej fazie dodatkowej rozgrywki żaden z tenisistów nie był w stanie osiągnąć znaczącej przewagi. Obaj mieli problemy z serwowaniem, dlatego byliśmy świadkami wielu mini breaków. Od stanu 8-6 punkty zdobywał jednak tylko Hiszpan. To jemu zostało w baku więcej paliwa. Po ponad czterech godzinach gry, przy wyniku 9-6, zdobył trzy piłki meczowe. Wystarczyła już pierwsza i to bardziej doświadczony rywal gra dalej.
Nasz tenisista rozegrał świetny mecz i w przyszłości, nawet niezbyt dalekiej, na pewno będziemy go wielokrotnie oglądać w trakcie takich spotkań.
Wyniki
I runda gry pojedynczej
Pedro Martinez (Hiszpania) – Maks Kaśnikowski (Polska, Q) 6:7(6), 6:1, 6:2, 3:6, 7:6(6)



