US Open. Zverev i Shelton podsumowali finał

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Niedługo po zakończeniu finału obaj tenisiści spotkali się z dziennikarzami, by podsumować to, co wydarzyło się na korcie. Alexander Zverev wytłumaczył swój nietypowy brak reakcji po ostatniej piłce i ocenił własne miejsce w światowej czołówce. Z kolei Ben Shelton skupił się na analizie błędów, które kosztowały go tytuł, a przy okazji skomentował uciążliwe przepisy dotyczące czasu na serwis rywala. 

Uwagę kibiców z pewnością zwróciła opóźniona reakcja Niemca po wygraniu ostatniej piłki w meczu. Miało to jednak bardzo proste wytłumaczenie. Zverev przyznał dziennikarzom, że pod koniec seta po prostu źle policzył gemy i nie wiedział, że serwuje po tytuł. 

– Byłem mocno skupiony, w swojej strefie. Przy panującym na trybunach hałasie nie słyszałem słów sędzi o końcu meczu. Myślałem, że jest 5:1, a nie 6:2. To paradoksalnie mi pomogło, bo nie denerwowałem się przy serwowaniu po tytuł. Po prostu źle policzyłem wynik. 

Dla Saszy był to pierwszy finał US Open od przegranej z Dominikiem Thiemem w 2020 roku. Tenisista zaznaczył, że tamte wydarzenia nie miały wpływu na jego dzisiejszą postawę, a barierę mentalną przełamał już kilka miesięcy temu. 

– Blizny po finale z 2020 roku zniknęły po tym, jak wygrałem w Paryżu. Wcześniej cały czas czułem stres i zastanawiałem się, czy kiedykolwiek wygram turniej tej rangi. Teraz gra w takich finałach to dla mnie po prostu radość. 

Zapytany, czy uważa się obecnie za najlepszego tenisistę na świecie, Niemiec odniósł się do sytuacji zdrowotnej swoich głównych rywali, zachowując chłodną ocenę sytuacji. 

– W tym konkretnym momencie prawdopodobnie tak, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Jannik Sinner jest kontuzjowany, a Carlos Alcaraz wraca po kilkumiesięcznej przerwie. Jeśli wszyscy są zdrowi, uważam, że Jannik wciąż jest o krok z przodu. Nie uważam się za wybitny talent, mój tenis opiera się na ciężkiej pracy na korcie i w siłowni. 

Ben Shelton z kolei, szukając przyczyn swojej porażki, wskazał na słabszą dyspozycję przy uderzeniach z głębi kortu i brak odpowiedniego wykończenia akcji w fazie przejściowej. 

– Zdecydowanie nie realizowałem planu z głębi kortu tak, jak bym tego chciał. Mój forhend nie funkcjonował dziś odpowiednio, brakowało mu precyzji. Kiedy próbowałem z niego atakować, popełniałem zbyt wiele błędów. Grając z zawodnikiem klasy Zvereva, szans dostaje się niewiele. Na każdy punkt trzeba zapracować, a mnie zabrakło dziś skuteczności przy przejściu do ataku. 

W trakcie spotkania Shelton został upomniany przez sędzię o zbyt wolne zajmowanie pozycji do odbioru podania. Tenisista zwrócił uwagę na przedłużające się przygotowania do serwisu ze strony Niemca i przepisy, które wymuszają na odbierającym długie oczekiwanie. 

– Sędzia mówiła mi, że muszę szybciej zajmować pozycję na linii. Odpowiedziałem, że rywal może zaczynać swój „rytuał” kiedy chce, a ja zawsze będę gotowy w momencie serwisu. Zmuszanie do stania w gotowości w sytuacji, gdy przeciwnik tak długo kozłuje piłkę, nie ma według mnie sensu. On nigdy nie odbija jej mniej niż dziesięć razy. 

23-latek zasugerował, że w przyszłości przepisy powinny zostać poddane analizie pod kątem wprowadzenia limitów czasowych przy drugim podaniu, aby zminimalizować przestoje w grze. 

Dla Sheltona finał US Open był największym sukcesem w dotychczasowej karierze. Zawodnik przyznał, że wciąż jest w trakcie budowania swojej formy docelowej. 

– Wyjście na ten kort było wyjątkowym doświadczeniem. Zawsze byli przede mną zawodnicy, których goniłem, i to się nie zmienia. To ciągły proces. Zdecydowanie nie jestem jeszcze na poziomie, który docelowo chcę osiągnąć. Pokazałem jednak, że potrafię rywalizować i utrzymać koncentrację przez kilka godzin, co pomoże mi w przyszłości.