Wimbledon. Marta Kostiuk z Lindą Noskova o najważniejszy finał w karierze

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Marta Kostiuk i Linda Noskova uzupełniły grono półfinalistek rywalizacji singlowej Wimbledonu. Dla obu pań to szansa na pierwszy wielkoszlemowy finał w karierze.

Podopieczna Sandry Zaniewskiej po bardzo dobrym występie na kortach Rolanda Garrosa, gdzie dotarła do 1/2 finału, tak samo dobrze prezentuje się na Wimbledonie. Tenisistka z Kijowa, które najlepszym dotychczasowym wynikiem na Londyńskich kortach była trzecia runda (w latach 2023-2024), w tym roku wygrała już pięć pojedynków.

W drodze do półfinału reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów straciła dwa sety. Turniejowa dwunastka w pojedynku 1/4 finału pokonała 6:3, 6:2 Jasmine Paolini.

W pierwszej odsłonie Włoszka dwukrotnie oddała podanie, samemu ani razu nie mając okazji na przełamanie. W drugiej partii miała miejsce taka sama sytuacja. Dobra dyspozycja Marty Kostiuk sprawiła, że Ukrainka w drugiej z rzędu imprezie wielkoszlemowej zameldowała się w 1/2 finału.

Kolejną rywalką Ukrainki będzie Linda Noskova. Czeszka drugi raz w karierze wystąpiła w ćwierćfinale imprezy wielkoszlemowej. Tym razem inaczej niż w 2024 roku w Australii zawodniczka zza naszej południowej granicy schodziła z kortu jako zwyciężczyni, a tą, która nie znalazła sposobu na reprezentantkę naszych południowych sąsiadów jest Elise Mertens.

Obie odsłony miały podobny przebieg. W każdej z nich Linda Noskova raz odbierała podanie dwukrotnej mistrzyni imprezy w grze podwójnej.
Półfinałowy pojedynek między Czeszką i Martą Kostiuk będzie drugim spotkaniem obu pań. Poprzednio tenisistki mierzyły się w ćwierćfinale tegorocznej edycji Mutua Madrid Open, a zwycięstwo odniosła reprezentantka Ukrainy.


Wyniki

Ćwierćfinały:

Linda Noskova (Czechy, 9) – Elise Mertens (Belgia, 25) 6:3, 7:5

Marta Kostiuk (Ukraina, 12) – Jasmine Paolini (Włochy, 13) 6:3, 6:2

 

Wimbledon. Utytułowana ćwierćfinałowa rywalka Katarzyny Piter

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Po sukcesie Katarzyny Piter w trzeciej rundzie debla i awansie do cwiercfinalu deblowego turnieju na Wimbledonie jej kolejny mecz będzie niezwykle ciekawy.

Nasza reprezentantka i jej partnerka Anna Siskova, spotkają się z rozstawioną z numerem 2 i obecnie jedną z najlepszych par deblowych, Kanadyjką polskiego pochodzenia Gabrielą Dabrowski i Brazyllijką Luisą Stefani.

Co ciekawsze w tym tym meczu to fakt, że Dabrowski i Stefani w finale rozgrywanego przed Wimbledonem turnieju Lexus Eastbourne Open pokonały parę Jesica Maleckova i Miriam Skoch 6:1, 6:4. To właśnie z tą czeską parą Piter i Siskova wygrały w drugiej rundzie Wimbledonu (6:4, 3:6, 7:6(10-7).

Był to trzeci tytuł Dabrowskiej w tym roku, po zwycięstwach w Dubaju i Strasbourgu (oba tytuły zdobyte również ze Stefani).

Dabrowski jest obecnie sklasyfikowana w deblu na miejscu trzecim w rankingu WTA i jest to jej najwyższą lokata w karierze.

Jak do tej pory we wszystkich turniejach wielkiego szlema dotarła co najmniej do półfinału, wygrywając dwukrotnie US Open (w 2023 i 2025) w obu przypadkach w parze z Nowozelandką (urodzoną w Kanadzie) Erin Routliffe.

W turniejach wimbledońskich Dabrowski również grała bardzo dobrze, dwukrotnie docierając do finałów. W 2019 roku grała w parze z Xu Yifan, a w 2024 z Erin Routliffe.

Dzisiejszy ćwierćfinałowy mecz będzie z całą pewnością trudnym spotkaniem dla Piter i Siskovej, ale jak do tej pory nasza reprezentantka właśnie w tegorocznym Wimbledonie odnosi największe sukcesy w karierze.

Obrończyni tytułu nie zagra w Toronto

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Kanadyjka Victoria Mboko wycofała się z turnieju National Bank Open z powodu kontuzji kolana – podał we wtorek organizator turnieju Tennis Canada.

Mistrzyni turnieju z 2025 roku miesiąc temu doznała urazu w meczu przeciwko Karolinie Pliskovej z Czech podczas turnieju HSBC Championships w Londynie. Obecnie 10. rakieta świata pochodząca z Burlington w prowincji Ontario powiedziała, że uszkodziła więzadło poboczne przyśrodkowe w lewym kolanie i odpuści resztę sezonu na kortach trawiastych.

Teraz jej nieobecność będzie obejmować także część sezonu na kortach twardych w Ameryce Północnej i uniemożliwi 19-latce próbę obrony tytułu, który zdobyła w zeszłym roku w Montrealu.

„Niektóre turnieje znaczą nieco więcej niż inne, ale National Bank Open znaczy dla mnie wszystko. Brak możliwości tego lata gry w domu, przed ludzmi których kocham i przy wsparciu publiczności w Toronto, jest bardzo rozczarowujący, ponieważ tak bardzo na to czekałam.” – powiedziała Mboko.

 

Turniej NBO Toronto odbędzie się w dniach 2-13 sierpnia na stadionie Sobeys.

„Życzymy Vicky szybkiego powrotu do zdrowia i mamy nadzieję zobaczyć ją z powrotem na korcie jak najszybciej” – powiedział dyrektor turnieju NBO Toronto, Karl Hale. „Nigdy nie jest łatwo, gdy którykolwiek zawodnik musi się wycofać z powodu kontuzji, a w przypadku Vicky jest to szczególnie rozczarowujące, ponieważ wszyscy cieszyliśmy się na jej obronę tytułu w rodzinnym Toronto.”

„To wciąż jest bardzo młoda tenisistka, a nasi fani będą mieli mnóstwo okazji, żeby zobaczyć ją grającą w Kanadzie i Toronto w ciągu jej kariery” – powiedzial Hale.

Wimbledon. Wielki triumf Dźokovicia! Serb wygrywa po ponad pięciu godzinach gry

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Novak Dźoković jest niezniszczalny! 39-latek rozegrał we wtorek ponad pięciogodzinne spotkanie, po którym pokonał rozstawionego z „trójką” Felixa Augera-Aliassime w ćwierćfinale wielkoszlemowego Wimbledonu. Po triumfie w super tie-breaku Serb awansował do półfinału imprezy, w którym zmierzy się z Jannikiem Sinnerem.

Panowie wyszli na Kort Centralny później, niż było to pierwotnie planowane. Ich starcie poprzedziło bowiem dokończenie meczu Alexandra Zvereva z Jirzim Leheczką, który został przerwany w poniedziałek ze względu na późną porę. Po wznowieniu gry, w końcówce trzeciego seta lepszy okazał się Czech. Ostatecznie w czterech partiach triumfował Niemiec, uzupełniając tym samym stawkę ćwierćfinalistów.

Następnie na arenie pojawili się Dźoković i Auger-Aliassime. Było to trzecie oficjalne starcie obu panów – do poprzednich dochodziło w 2022 roku. Biorąc pod uwagę czas, jaki minął od ich ostatniego pojedynku, trudno było więc brać pod uwagę historię ich spotkań (przed wtorkową konfrontacją bilans wynosił 1-1). Serb i Kanadyjczyk rozpoczęli mecz od dobrej dyspozycji przy serwisie. Z czasem zwycięzca 24 turniejów wielkoszlemowych coraz bardziej wywierał presje na rywalu w gemach returnowych. Dźoković nie wykorzystał jednak break pointów w ósmym i dziesiątym gemie (wówczas były one równoznaczne z piłkami setowymi). Doszło do niezwykle wyrównanego tie-breaka, który rozstrzygnął się dopiero po grze na przewagi. Przy piątym setbolu dla Dźokovicia, Auger-Aliassime wyrzucił w aut piłkę graną forhendem, co oznaczało, że wynikiem 12-10 lepszy w dogrywce okazał się tenisista z Belgradu.

Kolejną partię można podzielić na dwie zasadnicze fazy. Przez pierwsze siedem gemów podający tenisiści nie mieli kłopotów z wygrywaniem gemów – returnujący wygrywali maksymalnie po dwa punkty. Następnie jednak Kanadyjczyk zaczął prezentować swój najlepszy tenis. 25-latek wywalczył pierwszego break pointa w partii, wychodząc na prowadzenie 40-30. Dźoković nie zdołał utrzymać zimnej krwi. Serb przy piłce na przełamanie popełnił podwójny błąd serwisowy, przez co jego rywal wyszedł na prowadzenie 5:3. Domknięcie seta nie okazało się jednak formalnością. Siedmiokrotny zwycięzca Wimbledonu miał break pointy powrotne, lecz turniejowa „trójka” skutecznie wyszła z opresji, wyrównując stan rywalizacji.

Przed rozpoczęciem trzeciej partii zmieniły się warunki rozgrywania drugiego męskiego ćwierćfinału. Podjęto decyzje o tym, by w przerwie zamknąć dach nad Kortem Centralnym. Fakt ten wyjątkowo nie spodobał się Dźokoviciovi, który wskazywał, iż w poprzednich dniach działo się to o późniejszej godzinie. Na niezadowolenie Serba mógł wskazywać fakt, iż Auger-Aliassime znakomicie odnajduje się w warunkach halowych, w których jest jednym z najskuteczniejszych tenisistów w stawce.

Sterylne warunki gry lepiej wpłynęły jednak na dyspozycję byłego lidera światowego rankingu. W szóstym gemie trzeciego seta Dźoković po raz pierwszy w meczu przełamał rywala, który wyraźnie był w kryzysie. Auger-Aliassime nie był w stanie przeciwstawić się Serbowi, wygrywając w jego kolejnych gemach serwisowych łącznie dwa punkty. W efekcie starszy z tenisistów zwyciężył 6:3. Słabsza dyspozycja Kanadyjczyka odbiła się na początku czwartej odsłony meczu. W jej pierwszym gemie gracz urodzony w Montrealu ponownie stracił serwis, co mocno skomplikowało jego sytuację.

Reprezentant Kanady powrócił jednak ze stanu 0:2 na 2:2, sprawiając, że czwarty set był pierwszym, w którym obejrzeliśmy więcej niż jedno przełamanie. W kolejnych gemach tenisiści skupili się na utrzymywaniu własnego podania. Tylko w jednym z gemów obejrzeliśmy grę na przewagi, lecz returnującemu wówczas Dźokoviciowi nie udało się wówczas wywalczyć break pointów. W ten sposób doszło do drugiego tie-breaka w spotkaniu. Dogrywkę lepiej rozpoczął Auger-Aliassime. 25-latek skutecznie utrzymywał przewagę mini-przełamania, wywalczoną na początku. Dzięki temu tym razem to on okazał się lepszy w rozgrywce do siedmiu wygranych punktów.

Tym samy doszło do decydującego seta. Dla Kanadyjczyka był to drugi mecz rozgrywany na dystansie pięciu partii z rzędu – w czwartej rundzie pokonał na tym dystansie Alejandro Davidovicha Fokinę. Z kolei ostatnią „pięciosetówką” rozgrywaną przez Dźokovicia była trzecia runda Roland Garros, w której uległ Joao Fonsece. Dla najbardziej utytułowanego tenisisty w historii był to 50. taki mecz w turniejach wielkoszlemowych w karierze. Tenisista pochodzący z Półwyspu Bałkańskiego ustanowił rekord pod tym względem, wyprzedzając pod tym względem Stana Wawrinkę.

W drugim gemie reprezentant Serbii miał trzy break pointy, lecz zostały one obronione przez jego przeciwnika. Auger-Aliassime wywarł z kolei presję na rywalu w dziewiątym gemie. Dźoković wyszedł jednak ze stanu 0-30 potwierdzając dobrą dyspozycję mimo rozgrywania blisko pięciogodzinnego meczu. Ostatecznie w piątej partii, podobnie jak w otwierającej odsłonie, nie zobaczyliśmy przełamań. O zwycięstwie musiał zadecydować super tie-break. Tenisiści musieli się zmagać z presją czasu. Dogrywka rozpoczynała się bowiem o 22:40 czasu lokalnego – dwadzieścia minut przed zapadnięciem ciszy nocnej.

Młodszy z tenisistów był w stanie dotrzymywać kroku rywalowi tylko do stanu 3-4 ze swojej perspektywy. Dźoković wygrał sześć z kolejnych siedmiu rozegranych punktów, pokazując w nich dominację nad przeciwnikiem. 39-latek mimo spędzenia na korcie ponad pięciu godzin, zachowywał się genialnie pod względem taktycznym w super tie-breaku. Serb był skuteczny zwłaszcza, gdy dochodziło do wymian, w których Auger-Aliassime nie mógł się mu przeciwstawić. Tenisista z Belgradu wykorzystał pierwszą piłkę meczową i zakończył spotkanie po pięciu godzinach i kwadransie gry – zaledwie kilka minut przed ciszą nocną.

Dźoković tym samym zagwarantował sobie grę w 55. półfinale wielkoszlemowym w karierze. Będzie to jego piętnaste starcie o wejście do finału w Londynie – trzecie z rzędu, które rozegra przeciwko Jannikowi Sinnerowi. Włoch, który wygrywał z Serbem na Wimbledonie przed rokiem, we wtorek błyskawicznie rozprawił się z Jannem-Lenardem Struffem, co będzie jego dodatkową przewagą. Do spotkania dojdzie w piątek – Dźkoković będzie miał zatem dwa dni na odpoczynek po morderczym boju z młodszym o 14 lat Kanadyjczykiem.

 

 


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Novak Dźoković (Serbia, 7) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 3) 7:6(10), 3:6, 6:3, 6(4):7, 7:6(4)

Jassy. Szymon Walków przegrywa w pierwszej rundzie debla

/ Izabela Modrzewska , źródło: własne, foto: Karolina Kiraga-Rychter

Choć Szymon Walków i Sergio Martos Gornes próbowali odwrócić losy spotkania, ostatecznie przegrali z Vladem Victorem Corneą i Radu Albotem w pierwszej rundzie turnieju Challengera w rumuńskim Jassach.

W pierwszej partii spotkania rumuńsko-mołdawski duet zdominował swoich rywali. Po szybkim przełamaniu, Polak i Hiszpan wyrównali wynik jednak od stanu 2-2 nie wygrali już ani jednego gema.

Drugi set przyniósł niespodziewany zwrot akcji. Polsko-hiszpańska para dwukrotnie straciła własne podanie, jednak po słabszym gemie serwisowym Cornei i Albota zdołała odrobić straty i doprowadzić do tie-breaka. W nim Walków i Martos Gornes wykorzystali momentum i o ostatecznym wyniku miał zadecydować super tie-break.

W decydującej partii meczu inicjatywę ponownie przejęli Cornea i Albot, którzy wyraźnie podnieśli poziom swojej gry i imponowali skutecznością serwisu. Pewnie zamknęli spotkanie i zameldowali się w drugiej rundzie turnieju.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

Vlad Victor Cornea, Radu Albot (Rumunia, Mołdawia) – Szymon Walków, Sergio Martos Gornes (Polska, Hiszpania) 6:2, 7:6 [5], 10-3

Felieton wimbledoński. Moda jednorazowa

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu , foto: Adam Romer

Artur St. Rolak, Londyn SW19

 

Dziś naszło mnie na wspomnienia. Rok temu na własnej skórze – dosłownie, bo zostałem jedynie w swojej bieliźnie, okularach i zegarku – przekonałem się, co w zaproszeniu podpisanym przez szefową All England Lawn Tennis Clubu znaczy „black tie”. Uważam, że to już uprawnia mnie do napisania kilku słów o wimbledońskiej modzie.

Broniłem się przed tym tematem, wypierałem go ze świadomości i podświadomości wszystkimi siłami, ale przyszła Ola i niechcący wypchnęła mnie ze strefy komfortu. Ola nie jest na Wimbledonie osobą przypadkową. W turnieju wprawdzie nigdy nie grała, ale zdjęcia jej autorstwa można znaleźć w tutejszym muzeum. Okej, trzeba się trochę naszukać, bo publikowaliśmy je w „Tenisklubie”. Sto numerów naszego magazynu – z okazji jubileuszu – sprezentowaliśmy tej zacnej instytucji, a dar został przyjęty z nieco kurtuazyjną wdzięcznością.

Kariery fotoreporterskiej Ola nie zrobiła. Postawiła na chemię, której najpierw nauczyła się sama, a potem – już na uniwersytecie w Londynie – uczyła innych. Z czasem swoje umiejętności sprywatyzowała, założyła firmę, goni terminy, ale na wizytę na Wimbledonie czas musiała znaleźć.

Wyboru dnia ani kortu nie miała – wzięła, co los zaproponował. Chojny był, trzeba przyznać, boi dziś biletów na Kort Numer 1 mogli jej zazdrościć posiadacze biletów na Kort Centralny. Nie dość, że parę funtów taniej, to jeszcze Jannik Sinner i Naomi Osaka. Zwłaszcza Japonka! – Muszę to zobaczyć na własne oczy! – powiedziała Ola, gdy tylko skończyliśmy ceregiele powitalne.

A jest, było i będzie co oglądać. Tomasz Wiktorowski dba o umiejętności tenisowe Osaki, a ona – po spełnieniu obowiązków rodzicielskich – ma jeszcze czas na zainteresowania pozasportowe, na przykład modę. Nie ma co się wymądrzać, trzeba poprosić o fachową pomoc jakąś redaktorkę. Muszę wierzyć na słowo, że to rodzaj kimona, chyba na bardzo uroczyste okazje. Wimbledon w tej kategorii raczej się mieści. Pewne jest, że Nike ograniczył się do sportowej części garderoby, natomiast kimono pomogła zaprojektować Hana Yagi, podobno bardzo znana w Japonii.

Innych, którym kort niezauważalnie przechodzi w wybieg, nie brakuje. Marta Kostiuk wyszła za mąż dwa i pół roku temu, ale wciąż lubi pokazać się w sukience z wzorami przypominającymi strój weselny. Biel, urzędowy kolor Wimbledonu, nadaje się do tego znakomicie. Coco Gauff uznała, że do twarzy będzie jej we wdzianku, które może zarzucić zarówno na bluzkę, jak i na sukienkę.

Panowie też potrafią zwrócić na siebie uwagę nie tylko serwisem i returnem. Taylor Fritz paraduje w czymś, co chyba można nazwać garniturem, a Novak Dźoković ogranicza się do marynarki. Przegapiłem, w co wystroił się Alejandro Tabilo, bo Kamil Majchrzak spakował jego bagaż już w pierwszej rundzie. Dzięki temu, jak donosi moja fachowa pomoc, Chilijczyk i ubierająca go firma Ellesse będą mieli więcej czasu na zaprojektowanie i zatwierdzenie ciuchów na przyszłoroczny turniej. Trzeba bowiem wiedzieć, że wolność designerów jest ograniczona do poziomu tolerancji członków wimbledońskiego panelu, którzy ze stosownym wyprzedzeniem muszą zaakceptować – lub nie – każdą ekstrawagancję.

Sezon na te ciuchy trwa tylko dwa tygodnie. Często jest to moda jednorazowa.

Wimbledon. Karolina Muchova przed szansą na drugi finał wielkoszlemowy w karierze

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Karolina Muchova pokonała Naomi Osakę w drugim z ćwierćfinałów tegorocznej edycji Wimbledonu. O drugi finał wielkoszlemowy w karierze Czeszka zagra przeciwko Coco Gauff.

Przed przybyciem do stolicy Anglii tenisistka z Ołomuńca przybyła po dwóch turniejowych występach na kortach trawiastych. W Bad Homburg tenisistka naszych południowych sąsiadów dotarła do finału, gdzie pokonała Naomi Osakę. Teraz panie ponownie się spotkały, a stawką spotkania było miejsce w półfinale.

Początek spotkania był nerwowy z obu stron. W sumie pierwsze cztery gemy padły łupem zawodniczek odbierających serwis. Od stanu 2:2 tenisistki pilnowały swego serwisu. Efektem był trzynasty gem, który rozstrzygnął tę część pojedynku. Karolina Muchova prowadziła już 5-1, aby zakończyć seta za trzecią szansą. W drugim secie kluczowym okazał się dziewiąty gem. Kolejny raz tego popołudnia serwisu nie utrzymała podopieczna Tomasza Wiktorowskiego. Po zmianie stron Karolina Muchova wygrywając swej podanie, dopełniła formalności i zameldowała się w 1/2 finału.

Tenisistka z Ołomuńca to siódma półfinalistka Wimbledonu zza naszej południowej granicy w XXI wieku. Więcej zawodniczek na tym etapie rywalizacji w tym stuleciu na Londyńskich kortach mają jedynie Amerykanie. Obecna pierwsza rakieta Czech jest również czwartą reprezentantką swego kraju, która dotarła do 1/2 finału wszystkich imprez wielkoszlemowych. Wcześniej tej sztuki dokonały Hana Mandlikova, Jana Novotna i Karolina Pliszkova.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Karolina Muchova (Czechy, 10) – Naomi Osaka (Japonia, 14) 7:6(4), 6:4

Wimbledon. Coco Gauff z kompletem półfinałów imprez wielkoszlemowych

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Coco Gauff odwróciła losy spotkania meczu 1/4 finału z Jessicą Pegulą w pierwszym ze spotkań 1/4 finału Wimbledonu. Tym samym tenisistka z Atlanty po raz szósty wystąpi w półfinale imprezy wielkoszlemowej, ale pierwszy raz będzie to mieć miejsce na kortach w stolicy Anglii.

Trzecia rakieta Stanów Zjednoczonych dotychczas najlepsze wyniki podczas najważniejszych imprez sezonu uzyskała na Roland Garros i na US Open, gdzie odpowiednio dochodziła do finału, a następnie do końcowego triumfu oraz do meczu o tytuł na nowojorskich kortach. Z kolei najlepszy wynik na kortach przy Church Road zawodniczka zza Oceanu uzyskała przed dwoma laty, gdy dotarła do grona najlepszych ośmiu singlistek. W tym roku Coco Gauff poprawiła tamten rezultat. Chociaż po pierwszej odsłonie meczu z Jessicą Pegulą to rodaczka zawodniczki z Atlanty była bliżej czwartego półfinału imprezy wielkoszlemowej, a pierwszego w stolicy Anglii.

W pierwszej odsłonie młodsza z Amerykanek dwukrotnie straciła serwis. Jednak tylko jedno przełamanie zdołała odrobić. W drugim secie kluczowym okazał się ósmy gem, którego przy podaniu Peguli wygrała Gauff, aby jeszcze przed zmianą stron zamknąć tę część spotkania. W decydującej części meczu turniejowa „czwórka” zdołała odrobić pierwszą stratę serwisu. Jednak od stanu 3:3 gemy na swe konto zapisywała wyłącznie Coco Gauff, która w ten sposób kompletuje mecze półfinałowe wszystkich imprez wielkoszlemowych.

Amerykanka jest szóstą tenisistką w XXI wieku, która dotarła do półfinałów wszystkich imprez wielkoszlemowych przed ukończeniem 23. roku życia.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Coco Gauff (USA, 7) – Jessica Pegula (USA, 4) 4:6, 6:3, 6:3

Liege. Bardzo przekonująca wygrana Daniela Michalskiego

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto:

Daniel Michalski rozpoczął udział w turnieju w Liege. Polak wygrał swoje pierwsze spotkanie w singlu.

Zawody w Belgii mają rangę challenger 50 i odbywają się na kortach ceglanych. W ich pierwszej rundzie nasz reprezentant trafił na Pedro Boscardina Diasa. Brazylijczyk jest 260. w rankingu, więc zajmuje miejsce wyższe od Daniela (302.).

W pierwszym secie lepszy okazał się Michalski. Mimo nerwowego startu i straty podania już w pierwszym gemie Polak z nawiązką odrobił straty i bardzo pewnie zwyciężył z wynikiem 6:2.

Druga partia była bardzo podobna. Po przełamaniu przez rywala Daniel zareagował właściwie i mocno – od stanu 0:1 nie przegrał już gema i w dobrym stylu awansował do następnej rundy.

 

 

 


Wyniki

 

Liege (pierwsza runda mężczyzn):

D. Michalski (Polska) – Pedro Boscardin Dias (Brazylia) 6:2 6:1

Wimbledon. Sinner pierwszym półfinalistą

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Jannik Sinner zwyciężył 7:5, 7:6, 6:3 z Janem-Lennardem Struffem w meczu ćwierćfinałowym Wimbledonu. Od obrony tytułu Włocha dzielą już tylko dwa kroki. 

Pierwszym, który się rozpoczął, meczem ćwierćfinałowym był ten pomiędzy Jannikiem Sinnerem i Janem-Lennardem Struffem. Liczyliśmy, że w tym spotkaniu zagra Hubert Hurkacz. Jednak to 36-letni Niemiec po raz pierwszy w karierze wystąpił w ćwierćfinale wielkoszlemowym, a jego rywalem był obrońca tytułu.

Przebieg pierwszego seta potwierdził fakt, że spotkali się jedni z lepiej serwujących zawodników turnieju. Do kluczowego momentu doszło przy 5:5. Jannik Sinner wyszedł na 40:0 przy odbiorze. Jan-Lennard Struff wygrał dwa punkty po asach serwisowych, ale przy trzecim breakpoincie stracił gema. W rezultacie Sinner wygrał 7:5 w pierwszej partii.

Na początku drugiego seta Struff odczuwał nieznaczny kryzys przy serwisie. W pierwszym gemie obronił breakpointa, a w drugim stracił podanie. Niemiecki tenisista wrócił do gry po szybkim przełamaniu powrotnym. Przy 4:5 problemy miał Sinner. Jan-Lennard Struff doczekał się breakpointa i zarazem piłki setowej. Lider rankingu obronił się po znakomitym serwisie. Doszło do tiebreaka, gdzie znów dominował serwis. Jannik Sinner wywalczył jedno małe przełamanie i to wystarczyło do zwycięstwa 7:4. Obrońca tytułu prowadził więc już 2:0 w setach.

W trzecim secie faworyt dokończył dzieła. Decydujące przełamanie zdobył na 5:3 i w kolejnym gemie przypieczętował wygraną. Jannik Sinner zwyciężył po ponad dwóch i pół godzinie gry. Włoch został pierwszym półfinalistą tegorocznego Wimbledonu. Teraz czeka na zwycięzcę meczu Nowaka Dżokowicia z Felixem Augerem-Aliassimem.


Wyniki

Wimbledon – 1/4 finału:

Jannik Sinner (Włochy, 1) – Jan-Lennard Struff (Niemcy) 7:5, 7:6 (4), 6:3