Roland Garros. Heroiczne zwycięstwo Thanasiego Kokkinakisa

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Niesamowity Thanasi Kokkinakis powiedział po swoim meczu pierwszej rundy, że to „najlepszy wysiłek mentalny” w swojej karierze, będąc praktycznie na krawędzi porażki po czterech godzinach i piętnastu minutach w paryskim upale, by po raz kolejny w swojej karierze zwyciężyć w fantastyczny sposób w pięciu setach w Roland Garros.

W szalony dla australijskiej tenisowej elity poniedziałek, kiedy Alex de Minaur i Daria Kasatkina również stawiali czoła „okrutnym” warunkom, aby odnieść zwycięstwa, nękany kontuzjami Kokkinakis przeciwstawił się wszelkim przeciwnościom, pokonując francuskiego leworęcznego Terence’a Atmane. Thanasi obawiał się na Australian Open, że jego kariera może zostać ostatecznie przerwana przez chroniczne problemy z ramieniem.

Przegrywając dwa sety do jednego, a potem 5-3 i 30-0 w decydującej partii, gdy francuski zawodnik serwował, aby zakończyć mecz, dopingowany przez rozgorączkowaną publiczność Kokkinakis odnalazł całą swoją dawną, znaną wytrzymałość, aby odrobić straty i zwyciężyć 6-7(5) 6-2 4-6 6-3 7-5.

 

„Wracać po tak małej ilości tenisa w jednym z najważniejszych turniejów na świecie i w tych warunkach przeciwko dobremu graczowi z Francji, to prawdopodobnie mój najlepszy wysiłek mentalny” – powiedział Kokkinakis, nazywany przez wielu wojownikiem z Adelajdy. Australijczyk rozegral zaledwie trzy mecze w tym sezonie.

„Jeszcze kilka dni temu pojawiały się wątpliwości, czy w ogóle zagram. Kilka osób chciało przylecieć do Paryża na mój mecz i powiedziałem im, żeby zostali w domu, bo nie chciałem zagrać meczu, gdzie wszystko pójdzie dla mnie źle.

„Szczerze mówiąc, byłem bardzo przestraszony, bardzo zdenerwowany, żeby wyjść na kort — ale kiedy zacząłem grac, po prostu energia pozwolila mi wytrzymać”.

 

To był klasyczny Kokkinakis, który po raz szesnasty w karierze dochodził do decydującego piątego seta i wygrał go po raz dziewiąty.

Dla 30-latka (który uważa, że kolejne 12 miesięcy zdecyduje o jego dalszej karierze), próbującego wrócić po operacji ramienia ratującej karierę 18 miesięcy temu, móc znowu grać w Wielkim Szlemie było po prostu wspaniałe.

„Za mną był facet w odległości około 30 centymetrów, krzyczący mi do ucha – ale to zabawne. Uśmiechałem się do niego, ze mi pomaga” – zaśmiał się.

Czy będzie w jakiejkolwiek formie na następne starcie z doświadczonym hiszpańskim tenisista Pablo Carreno Bustą, to już inna sprawa. „Zobaczę jutro rano jak bede się czuł.”