Roland Garros. Porażka Huberta Hurkacza. Frances Tiafoe w trzeciej rundzie
To był absolutny horror, niestety z nieszczęśliwym zakończeniem dla polskich kibiców. Hubert Hurkacz przegrał z Francesem Tiafoe w drugiej rundzie wielkoszlemowego Roland Garros po prawie pięciogodzinnym, pięciosetowym boju. Choć Wrocławianin w spektakularny sposób odwrócił losy czwartego seta i doprowadził do decydującej partii, na samym finiszu musiał ostatecznie uznać wyższość reprezentanta USA.
Pierwsza partia rozpoczęła się od szybkiego przełamania na korzyść Tiafoe, który już w trzecim gemie wykorzystał drugiego break-pointa i po kilkunastu minutach prowadził już 2:1. Chwilę później potwierdził przewagę, utrzymując swoje podanie wychodząc już nawet na 3:1.
Od tego momentu jednak Hubert wrzucił wyższy bieg i zdołał doprowadzić do wyrównania. I to by było na tyle, jeśli chodzi o przełamania w secie pierwszym. Panowie idąc już dalej “gem za gem” dotarli do pierwszego w meczu tie-breaka, w którym o włos lepszy okazał się Polak. Od stanu 5:5 popisał się on spektakularnym passing-shotem z bekhendu, a następnie asem serwisowym i po godzinie i trzech minutach przypieczętował zwycięstwo.
Drugi set był bardzo podobny do poprzedniego, z tą tylko różnicą, że nie doszło w nim do ani jednego breaka. Obaj tenisiści stosunkowo pewnie przechodzili przez kolejne gemy serwisowe, doprowadzając do zaledwie trzech break-pointów w całej partii (jeden dla Tiafoe, dwa dla Hurkacza).
O losach seta ponownie musiał zadecydować tie-break. Tym razem lepszy okazał się w nim Amerykanin, który wygrał dokładnie takim samym wynikiem jak Hubert w poprzedniej partii, doprowadzając do wyrównania w całym meczu.
O ile w trzeciej odsłonie zadecydowało pojedyncze przełamanie na korzyść Amerykanina, po którym Polak nie miał już szans na odrobienie strat, o tyle czwarta partia to był istny rollercoaster. Tiafoe znów wypracował przewagę i przy stanie 5:4 serwował po zwycięstwo w całym meczu. Wtedy jednak Hubert pokazał charakter. Rzutem na taśmę przełamał rywala, zostając w grze i doprowadzając do tie-breaka. Decydująca rozgrywka była już natomiast absolutnym popisem Wrocławianina. Hurkacz zagrał fenomenalnie – niezwykle odważnie i ofensywnie, wręcz deklasując Amerykanina 7:1 i doprowadzając do piątego seta.
W decydującej partii obaj panowie wrócili do scenariusza z początku spotkania. Podobnie jak w pierwszym i drugim secie szli równo, gem za gem, bardzo pewnie pilnując własnych podań. Wszystko wskazywało na to, że czeka nas super tie-break. Niestety, przy stanie 5:4 dla Amerykanina nastąpił brutalny zwrot akcji. Tiafoe zaskoczył Huberta na returnie i dość niespodziewanie przełamał Polaka w najgorszym możliwym momencie, kończąc tym samym cały mecz.
Pojedynek zakończył się ostatecznie po czterech godzinach i czterdziestu siedmiu minutach, a z awansu do trzeciej rundy mógł cieszyć się reprezentant USA. Po raz trzeci w karierze zameldował się na tym etapie paryskiego szlema. Teraz, w walce o drugi tydzień Roland Garros, zmierzy się z Portugalczykiem – Jaime Farią, który bez straty seta pokonał dzisiaj Jana-Lennarda Struffa.
Wyniki
Roland Garros, 2. runda:
Frances Tiafoe (USA, 19) – Hubert Hurkacz (Polska) – 6:7(5), 7:6(5), 6:4, 6:7(1), 6:4



