Szczecin. Filip Pieczonka był jeden gem od sprawienia wielkiej sensacji

/ Adrian Wantowski , źródło: , foto: Paweł Rychter

Filip Pieczonka był krok od sprawienia ogromnej sensacji w 1/8 finału turnieju rangi ATP Challenger 125 w Szczecinie. 22-latek prowadził już 7:6, 5:2 z dużo bardziej doświadczonym i zdecydowanie wyżej notowanym rywalem, ale ostatecznie przegrał po trzysetowym boju. Oznacza to, że na etapie ćwierćfinału nie zobaczymy żadnego reprezentanta Polski. 

Filip Pieczonka, obecnie 1112. tenisista świata, sprawił już sporą niespodziankę w pierwszej rundzie turnieju, pokonując notowanego na 338. miejscu w rankingu ATP Tiago Pereirę w trzech setach (5:7, 6:4, 7:5). W drugim meczu czekało na niego jeszcze trudniejsze zadanie, bo po drugiej stronie siatki stanął drugi najwyżej rozstawiony Marco Trungelliti. Doświadczony 36-letni Argentyńczyk, który obecnie plasuje się na 99. pozycji. W tym roku zajmował nawet 76. lokatę, która była jego najwyższą w karierze.

Pierwszy set był bardzo wyrównany i żaden z tenisistów nie zdołał przełamać przeciwnika. Jedyne dwa break pointy miał Pieczonka i to w gemie otwarcia. Losy partii rozstrzygnęły się w tie-breaku, którego niemal perfekcyjnie zagrał Polak. Szybko objął prowadzenie 5-1, a ostatecznie wygrał 7-3.

Pieczonka poszedł za ciosem i wykorzystał moment słabości rywala, przełamując go już w drugim gemie. Sam natomiast bardzo dobrze czuł się przy serwisie i ogromna sensacja była na wyciągnięcie ręki, ponieważ Filip prowadził już 5:2 i tylko gem dzielił go od wielkiego triumfu. Niestety Polak nie wytrzymał presji związanej z nadchodzącym zwycięstwem. W kolejnych pięciu gemach zdołał ugrać łącznie tylko cztery punkty, co sprawiło, że seta 7:5 wygrał Trungelliti.

W decydującą odsłonę lepiej wszedł Marco, który łącznie wygrał siedem gemów z rzędu i prowadził już 2:0. Wtedy wreszcie do gry włączył się Filip. Odrobił stratę przełamania w czwarty gemie, a za moment prowadził 3:2. Niestety Pieczonka w siódmym gemie ponownie nie zdołał utrzymać podania, co okazało się kluczowe dla losów całego meczu. Filip jeszcze dzielnie walczył, obronił dwie piłki meczowe przy stanie 4:5 i serwisie rywala, miał też trzy break pointy, żeby wrócić do gry, ale ostatecznie Argentyńczyk nie wypuścił już zwycięstwa z rąk i to on awansował do ćwierćfinału turnieju rangi challenger w Szczecinie.


Wyniki

Druga runda:

Marco Trungelliti (Argentyna, 2) – Filip Pieczonka (Polska) 6:7(3), 7:5, 6:4