„Zabrakło mi paliwa” – Dźoković szczerze o bolesnej porażce i niepewnej przyszłości
Novak Dźoković niespodziewanie pożegnał się z paryskim szlemem już w trzeciej rundzie, ulegając wschodzącej gwieździe tenisa, Joao Fonsece. Choć utytułowany Serb prowadził 2:0 w setach, ostatecznie musiał uznać wyższość brazylijskiego zawodnika. Na pomeczowej konferencji prasowej 39-latek nie szukał wymówek, w pięknych słowach chwalił rywala, ale też zasiał sporą niepewność wokół swojej sportowej przyszłości.
Dźoković od początku był niezwykle szczery w ocenie swoich możliwości fizycznych na dystansie pięciu setów. Nie ukrywał, że z czasem po prostu opadł z sił, a jego rywal wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności.
– Zabrakło mi paliwa, mówiąc szczerze. W kolejnych dwóch setach w ogóle nie czułem się dobrze na korcie – przyznał otwarcie Serb. – Kiedy patrzę wstecz i zastanawiam się, czy w ważnych momentach mogłem zrobić coś inaczej… zawsze można powiedzieć, że tak. Ale trzeba też po prostu powiedzieć: „dobra robota”, zdjąć czapkę z głów i pogratulować. Ilekroć nadchodził decydujący moment, on grał tenis „z kosmosu”, po prostu szedł na całość.
Serb z wielkim uznaniem wypowiedział się o atomowych uderzeniach młodego Brazylijczyka, zwłaszcza w kluczowych momentach meczu:
– Co możesz zrobić, kiedy serwuje asy z prędkością 215-220 km/h? Jedyne, co możesz powiedzieć, to „brawo”. I to tyle.
Konferencja miała też swój nieco bardziej napięty moment. Jeden z dziennikarzy zapytał Dźokovicia, czy po wycofaniu się Carlosa Alcaraza i wczorajszej porażce Jannika Sinnera, jego myśli zaczęły krążyć wokół ostatecznego triumfu w całym turnieju. Nole natychmiast, bardzo stanowczo przerwał to pytanie:
– Zatrzymam cię w tym momencie. Nie. Właśnie przegrałem w trzeciej rundzie. Porozmawiajmy o czymś innym, dziękuję.
Pytania o wiek i ewentualne zakończenie kariery są w przypadku 39-letniego Serba nieuniknione. Dźoković przyznał, że w końcówce spotkania fizycznie był już na skraju wytrzymałości, ale to kibice ponieśli go do dalszej walki.
– Było kilka momentów pod koniec meczu, kiedy czułem, że ledwo trzymam się na nogach. Spojrzałem na trybuny i widziałem, jak kibice podnoszą mnie na duchu i wspierają. To było coś naprawdę magicznego – wyznał z wdzięcznością.
Jednak najbardziej wymowne i dające do myślenia okazały się najkrótsze odpowiedzi tej konferencji. Kiedy padło pytanie, czy kibice zobaczą go z powrotem na kortach Roland Garros w przyszłym roku, Dźoković odpowiedział krótko: „Nie wiem”. Zapytany chwilę później, czy byłoby w porządku, gdyby to właśnie ten mecz z Fonsecą był jego ostatnim w Paryżu, powtórzył z powagą to samo: „Nie wiem”.



