Awantura o Wiktorię

Antoni Cichy , foto: Tenisklub.pl

Antoni Cichy

W łódzkim światku tenisa zawrzało. Utalentowana 15-latka Wiktoria Kulik na imprezie podsumowującej sezon w Miejskim Klubie Tenisowym w Łodzi wygłosiła specjalne oświadczenie. Oskarżyła w nim prezesa Wojewódzkiego Związku Tenisowego Jerzego Janowicza seniora oraz panią prezes MKT o działanie z premedytację, które miało utrudnić jej rozwój kariery.

Najmocniej dostało się Janowiczowi seniorowi. Młoda zawodniczka zarzuca mu „celowe i umyślne przeszkadzanie w uzyskaniu dofinansowania z Polskiego Związku Tenisowego i rzucanie kłód pod nogi oraz za brak odpowiedzi na kilka pism wysłanych do Wojewódzkiego Związku Tenisowego oraz brak dofinansowań za wyjazdy na Mistrzostwa Polski”. – Nigdy nic nie obiecywałem panu Kulikowi jako prezes związku. Rozmawiałem z nim w ogóle dwa razy w życiu, nie o tenisie, nie o Wiktorii Kulik – zaprzecza ojciec najlepszego polskiego zawodnika. – Nie ma żadnego systemu dofinansowań, żaden związek nie prowadzi takiej praktyki. To tylko i wyłącznie dobra wola, drobna pomoc. Pomagamy wszystkim dzieciom. Sami oszczędzamy, nie mamy telefonów służbowych, nie wynajmujemy biura, tylko po to żeby wygospodarować środki – tłumaczy Janowicz. – To jest nie do pomyślenia, żeby żądać i wymuszać od związku zwroty kosztów za wyjazd na mistrzostwa Polski. Było tylko: dajcie i koniec. Ona jest najlepsza i jej się wszystko należy. Przez kilkanaście lat jeździliśmy z Jerzykiem na zawody i nawet kiedy był piątym juniorem na świecie i grał we wszystkich juniorskich turniejach wielkoszlemowych, finansowaliśmy to z naszych pieniędzy – mówi prezes WZT.

W maju 2014 roku Kulik wystosował pismo do WZT o ryczałtowy zwrot kosztów za trzy wyjazdy Wiktorii: na zimowe mistrzostwa Polski w Sopocie, oraz na dwa turnieje juniorskie ITF w Tunezji i Algierii, gdzie jego córka odpowiednio była finalistką i zwyciężczynią w finale singla i debla. Łącznie oczekiwał 16,5 tysiąca złotych.

""

""

Ostatecznie, Bogdanowi Kulikowi zwrócono koszty związane z pobytem w Sopocie w styczniu 2014 roku na mistrzostwach kraju. – Wiktoria otrzymała 1700 złotych za występ w Trójmieście. Nie możemy natomiast finansować jej wyjazdów do innych państw – twierdzi Nadel. Według ojca zawodniczki konieczna była interwencja i postawienie ultimatum przed letnimi mistrzostwami, które także odbywały się w Sopocie. Klub MKT miał oddać pieniądze za zimowy wyjazd. W innym wypadku Wiktoria nie pojechałaby na mistrzostwa Polski. Dopiero wtedy koszty zostały pokryte, zdaniem Bogdana Kulika, z pieniędzy prezes MKT, a nie przez WZT.

Nadel dodaje jednak, że sama starała się w Polskim Związku Tenisowym o wsparcie finansowe dla zawodniczki. – Prosiłam, żeby dostała grant. Wielokrotnie podkreślałam jej sukcesy. Taki grant został przekazany do klubu, a następnie w całości otrzymała go zawodniczka. Janowicz deklaruje, że też pomagał Wiktorii Kulik, jak tylko mógł, ale jej ojciec pomocy po prostu nadużywał. – Pani Nadel prosiła mnie, żebym zapewnił Wiktorii rehabilitację po kontuzji. Zrobiłem to na własną rękę, nie przez WZT. Mogła pójść do centrum rehabilitacyjnego za darmo, o każdej porze. Była tam 2 lub 3 razy, a potem dostałem telefon, że z panem Kulikiem przychodzi kilka osób. Mało tego, samowolnie brał faktury na klub – argumentuje prezes WZT, pokazując rachunki z Chojeńskiego Centrum Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego.

""

""

Pod adresem Janowicza w oświadczeniu tenisistki padły jeszcze poważniejsze oskarżenia. „Powinnam raczej podziękować za skuteczne wyeliminowanie potencjalnych sponsorów poprzez dystrybucję w środowisku tenisowym nieprawdziwych informacji, jakobym miała stosować niedozwolony w sporcie doping z przetaczaniem krwi i przyjmowaniem niedozwolonych środków włącznie”. Prezes WZT odpiera zarzuty. – Moje słowa zostały przeinaczone. Wiktoria miała przetaczane płyny, nie krew – mówi Janowicz. Wtóruje mu Nadel. – Z informacji, które posiadał klub, wynikało, że Wiktoria udała się kilkukrotnie na przetoczenia drogą dożylną płynów, nie krwi – precyzuje prezes MKT, który przez niemal rok reprezentowała Wiktoria. Bogdan Kulik zastrzega, że jego córka jest „czysta” i można to sprawdzić. Deklaruje, iż w każdej chwili jest skłonny poddać ją badaniom, bowiem wie, co robi. Na doping nie byłoby go nawet stać.

Według Kulika genezą konfliktu z Jerzym Janowiczem seniorem są wspólne treningi Wiktorii z trenerem Tomaszem Iwańskim. Ojciec zawodniczki uważa, że obaj panowie po prostu się nienawidzą. Prezes WZT miał wezwać Kulika i powiedzieć mu, że go zniszczy, jeśli ten nie zakończy współpracy z Iwańskim.

W żaden sposób nie oczerniam trenera Iwańskiego, co zarzuca mi pan Kulik. Razem z AZS-em wykonuje bardzo dobrą robotę przy dzieciach, młodzieży. Nie mam żadnych zastrzeżeń, wręcz przeciwnie, przychylam się do tego, co robi. Naszych prywatnych spraw nie chcemy rozstrzygać na forum publicznym – kontruje Janowicz senior.

Kością niezgody jest też kwestia transferu Wiktorii do MKT. Zdaniem ojca tenisistki to klub zabiegał o jej pozyskanie. Jego opinii nie podzielają przedstawiciele MKT. – Wiktoria nie została zaproszona do naszego klubu. Ofertę współpracy z MKT otrzymał Piotr Żurawiecki, ówczesny prywatny trener zawodniczki. Zapytał nas, czy jest możliwość, by przeszła do nas. Przystaliśmy na to – mówi Nadel.

Kulik upiera się, że prezesi WZT i MKT już wtedy, na początku ich wspólnej drogi, złamali dane słowo, bowiem, mimo wcześniejszych obietnic, nie opłacili umowy cywilno-prawnej, którą pan Kulik jako opiekun prawny Wiktorii zawarł z ŁKT. Pierwszy miał się wycofać Janowicz w październiku w 2013 roku, a w kwietniu 2014 według Kulika zrobiła to także Nadel i opłacenie umowy spoczęło na jego barkach. Ojciec tenisistki zaznacza jednak, że miał z nią dobre relacje do momentu, kiedy był u prezesa Suskiego, co w jego mniemaniu nie spodobało się zarówno Janowiczowi, jak i Nadel.

– Klub MKT opłacił także zmianę barw klubowych Wiktorii. Mamy potwierdzenia przelewów – mówi i dodaje, że zawodniczce niczego nie brakowało w MKT, nawet przez kilka miesięcy kiedy formalnie była jeszcze reprezentantką ŁKT. – Od sierpnia 2013 roku Wiktoria oprócz pomocy od klubu, czyli opłacanych treningów oraz darmowego dostępu do kortów, aż do października 2014 roku otrzymywała też stypendium w wysokości 1000 złotych miesięcznie. Okresowo zapewnialiśmy jej również obiady. Uchwałą zarządu MKT za darmo z kortów oprócz niej mogą korzystać nasz najlepszy kadet Michał Sikorski oraz seniorzy Kamil Majchrzak i Jerzy Janowicz junior.

Wobec samej pani prezes też padły zarzuty. – Pani Ewie Wróbel-Nadel składam specjalne podziękowania za ukaranie mnie obniżeniem kwoty nagrody ze względu na podejście do reprezentowania klubu MKT i województwa łódzkiego w zawodach drużynowych – czytała podczas rozdania nagród młoda tenisistka. Janowicz senior zaprzecza, jakoby to Ewa Wróbel-Nadel stała za zmniejszeniem grantu dla Kulik. – To całkowity absurd. Podjęliśmy taką decyzję na zarządzie. Pani Nadel była osobą, która głosowała przeciwko obniżeniu nagrody. Co więcej, my nie ukaraliśmy Wiktorii. Po prostu nie przyznaliśmy jej nagrody za coś, czego nie zrobiła, bo nie pojechała na drużynowe mistrzostwa Polski – wyjaśnia.

Oskarżona przez zawodniczkę pani prezes klubu wyjaśnia, jakie były motywy działania WZT i co okazało się decydujące w tej sprawie. – Ja głosowałam za tym, żeby nie obniżać tej nagrody. Przecież to nie wina dziewczynki, że nie pojawiła się na drużynowych mistrzostwach Polski. Po prostu jej tata miał inne plany. W tym czasie Wiktoria grała za granicą w innym turnieju. Starałam się jednak to zrozumieć i pan Kulik nigdy nie usłyszał ode mnie, że potępiam takie zachowanie – tłumaczy Nadel.

Prezes WZT w Łodzi ma jednak więcej zastrzeżeń wobec postawy prezentowanej przez Bogdana Kulika. – To, co ten pan wyprawia, to farsa. Nie widziałem jeszcze czegoś takiego. Oprócz żądań pieniędzy, zachowywał się skandalicznie na Mistrzostwach Europy w Pilznie. Kiedy jego córka odpadła w pierwszej rundzie singlu, namawiał jej partnerkę, nakazując wręcz: macie przegrać bo Wiktora już nie będzie grała. Tego samego dnia się upił, nie zszedł potem na śniadanie, które zanosiła mu do pokoju Wiktoria. Co więcej, w środowisku mówi się, że nawet bije dziecko – mówi Janowicz. Jeden z polskich trenerów przyznaje, że nie wypłacono mu należnej kwoty za treningi z Wiktorią Kulik.

Młoda tenisistka od kilku miesięcy trenuje w barwach AZS-u Poznań, choć wciąż mieszka w Łodzi. Prezes MKT domyślała się, że zawodniczka zmieni klub, kiedy w listopadzie i grudniu nie pojawiała się na obiektach. – Nie otrzymaliśmy wcześniej żadnej informacji, ale akceptujemy taką decyzję i życzymy zawodniczce powodzenia na kolejnym etapie kariery. Apelujemy jednocześnie do sponsorów o wsparcie finansowe dla tej utalentowanej dziewczynki – mówi Nadel. Pytanie, czy spór znajdzie swój finał.

Tekst: Antoni Cichy

# Wszystkie wypowiedzi w tekście zostały autoryzowane. Pan Bogdan Kulik, po konsultacjach z prawnikiem, wycofał się z autoryzacji swoich wypowiedzi, argumentując to czekającą go sprawą sądową z Jerzym Janowiczem.