Czy Agnieszka Radwańska jest skandalistką?
Nowa Anna Kurnikowa albo Miley Cyrus tenisa. Tak Mark Hodginson, autor biografii Andy’ego Murraya, przedstawia Agnieszkę Radwańską, wraz z którą podsumowywał kolejny świetny sezon polskiej gwiazdy.
Motywem przewodnim tekstu Hodginsona jest pamiętna już sesja Agnieszki Radwańska dla amerykańskiego magazynu ESPN: Body Issues. A w zasadzie reakcja polskich środowisk katolickich na, w ich mniemaniu, niemoralny występek polskiej gwiazdy. – Ta sytuacja była doprawdy dziwaczna. Komuś się to nie spodobało i nagle powstało zamieszanie na skalę światową – przyznaje Radwańska.
Dla tych, którzy nie pamiętają – krótka powtórka przebiegu narodowego sporu wokół Radwańskiej. Polka w wyjątkowo bolesnych okolicznościach musiała pożegnać się z marzeniami o upragnionym wimbledońskim triumfie, przegrywając w półfinale z Sabine Lisicki. – Wimbledon zawsze jest wyjątkowy. Ale teraz to słodko-gorzkie wspomnienie. Przegrałam wyrównany półfinał, choć czułam, że mogę zgarnąć całą pulę – wyznała Hodginsonowi Polka. Nie dano jej jednak długo rozpamiętywać półfinałowej porażki. Za oceanem, a zarazem w sieci pojawiły się zdjęcia Radwańskiej wykonane specjalnie dla magazynu ESPN Body Issues. Rozbierane. I choć były one estetyczne, dalekie od pikanterii, to podniosło się larum. Bo Radwańska nie miała ubrania.
Agnieszka Radwańska pozuje dla ESPN Body Issues!
Czytając artykuł Hodginsona, można odnieść wrażenie, że brytyjski ekspert tenisowy nie może pojąć, dlaczego Radwańską spotkała taka krytyka. – Jedna z najbardziej uprzejmych i naturalnych tenisistek, jakie można spotkać w cyklu WTA. Zupełnie nie w typie skandalistki – pisze o Polce. Dziwi się również krakowianka: – Jak w ogóle można powiedzieć, że te zdjęcia były wyzywające, skoro w tej samej sesji wziął udział Gary Player, golfista po siedemdziesiątce? – retorycznie pyta Radwańska. – Ale w zasadzie 99,9 procent reakcji było pozytywnych. Mój udział nie spodobał się wąskiej grupie odbiorców, którzy zrobili wiele szumu. Napięcie wokół Polki potęgowały z pewnością jej powiązania ze środowiskami katolickimi, jak na przykład ambasadorstwo w akcji „Nie wstydzę się Jezusa”. – Wielką szkodą jest, że ktoś, kto deklaruje miłość do Jezusa, promuje mentalność podmiotowego traktowania kobiet. Radwańską z Krucjaty Młodych wykluczono.
W zasadzie wielką szkodą jest tylko to, że z głównego nurtu artykułu Marka Hodginsona wykluczono wiele ciekawych i wartych opisania dokonań Radwańskiej z tego sezonu. Marząca o Wielkim Szlemie Polka lakonicznie przyznała, że był on „dobry, bardzo regularny”. I choć fajerwerków zabrakło, należy docenić, że przez cały rok Isia mocno trzymała się w czołowej czwórce rankingu, która notabene jest najbardziej stabilną czwórką w erze open. Że zdobyła kolejne trzy tytułu, osiągnęła drugi wielkoszlemowy półfinał, że w końcu posłała mega szybki forhend w trakcie niedawno zakończonego China Open. – Tak, to było niesamowite – przyznała Polka ze śmiechem. – Prawdopodobnie to moje najmocniejsze zagranie, jedno z najlepszych w ogóle. Hodginson idzie krok dalej – to mogło być najszybsze uderzenie wykonane przez kobietę! Właśnie zdarzenie z Pekinu Brytyjczyk wskazuje jako najbardziej szokującą rzecz autorstwa Radwańskiej w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Niestety powszechne wskazanie pewnie jest inne…
Pozując wśród tenisowych piłek w basenie, Radwańska chciała zapewne zdobyć nowe doświadczenie i wraz z liczną grupą innych sportowców wziąć udział w akcji promującej zdrowy tryb życia i pozytywny wpływ uprawiania sportu na sylwetkę. Z globalnego punktu widzenia cel osiągnęła. Polka na każdym kroku spotyka się z dowodami wielkiej sympatii fanów na całym świecie, doceniających jej otwartość, uśmiech i bezpretensjonalność w każdym możliwym głosowaniu na najbardziej lubianą tenisistkę cyklu WTA. Lokalnie notowania Radwańskiej nie stoją już tak wysoko. Kontrowersyjne, prawda?
Tomasz Krasoń



