Logiczna ścieżka do sukcesu Magdy Linette

Dominika Opala, foto: AFP

Dominika Opala

Magda Linette prezentuje najlepszą formę w karierze. W ciągu ostatnich ośmiu miesięcy Polka zdobyła dwa pierwsze tytuły z cyklu WTA – w Bronksie i Hua Hin. Jednak droga do sukcesu poznanianki zaczęła się dużo wcześniej, a korzenie przypływu formy sięgają daleko. Od problemów finansowych po decyzję przeniesienia bazy treningowej do Chin. Linette dzieli się swoją historią w wywiedzie dla portalu wtatennis.com. 

Całe życie potrzebowałam więcej czasu na wszystko – przyznaje z uśmiechem najlepsza aktualnie polska tenisistka, podsumowując fakt, że prezentuje najlepszy tenis w karierze w wieku 28 lat.

W czerwcu ubiegłego roku Magda Linette zajmowała 96. miejsce w rankingu i była o krok od wypadnięcia z pierwszej „setki”. Wtedy jednak nastąpił przełom i nadszedł przypływ formy. W sierpniu Polka sięgnęła po premierowy tytuł, wygrywając Bronx Open, a lutym tego roku dołożyła trofeum w Hua Hin. Ponadto poznanianka dotarła także do finału imprezy w Seulu we wrześniu. Te wszystkie dobre rezultaty pozwoliły na osiągnięcie najwyższej lokaty w karierze – 33.

W Hua Hin, Linette zapracowała także na inne wyróżnienie, które często trafiało do Polski w przeszłości za sprawą Agnieszki Radwańskiej. Podczas meczu drugiej rundy 28-latka z Poznania posłała spektakularny kątowy forehand, który potem został uznany za zagranie miesiąca wśród tenisistek – Nie wiem w ogóle, jak to uderzenie wyszło! – cieszyła się Linette.

Nowy rozdział

Najbardziej oczywistą trampoliną do postępu, jaki wykonała Polka była decyzja o zatrudnieniu Marka Gellarda jako głównego trenera w czerwcu 2018 roku – Miał świetne pomysły dotyczące mojego tenisa i mamy podobne charaktery – tłumaczyła Linette. – Nie jesteśmy nad wyraz optymistyczni, oboje potrzebujemy czasu, żeby się otworzyć, ale staramy się myśleć logicznie i lubimy cyferki – wyjaśniała tenisistka, która lubi przeglądać statystyki przeciwniczek, przygotowując się do meczu.

Kiedy ktoś mi coś mówi, chcę danych faktycznych – przyznaje poznanianka. – Mark rozumie, że to nie jest tak, że mu nie ufam, ale kiedy widzę liczby czuję się spokojniejsza i mogę lepiej pracować. I z danymi on może wyjaśnić pewne rzeczy logiczniej. Uczciwie mówiąc, dane nie są przydatne bez umiejętności interpretowania ich. Niektóre modele nie są widoczne, bardzo dużo zależy od tego z kim się gra i jak się czujesz, ale ze statystykami robi się ciekawiej – zapewnia Linette.

28-latka urodzona w Poznaniu przełamała barierę pierwszej „setki” w kwietniu 2015 roku. Awans do Top 50 zajął jej cztery lata, ale w ostatnim czasie zanotowała bardzo szybki postęp. Linette podkreśla, że korzenie obecnej dyspozycji sięgają znacznie dalej. Rozwijała karierę w cieniu sióstr Radwańskich w Polsce i z niewielkim wsparciem finansowym, aż w 2014 roku zdecydowała przenieść bazę treningową do Chin.

Pracę, jaką wykonałam z Izo była absolutnie przełomowa – oceniła Linette, która rozpoczęła współpracę z Izo Zuniciem w 2013 roku. – Dzięki niemu awansowałam z 290. miejsca w okolice 55., więc to było mnóstwo pracy i poświęceń dla niego. Na tym poziomie nie masz dużo pieniędzy, wiec przez prawie rok nie byłam w stanie płacić mu codziennie. Więc jego poświęcenia były bardzo ważne dla mnie i mojej kariery. Nie wiem, czy bez Izo bym tego dokonała. Bez Izo nie poznałabym też Marka, a więc nie miałabym szansy współpracować z tak świetnym trenerem – kontynuowała.

Współpraca Linette z Zuniciem stała się bardziej skomplikowana w 2018 roku, kiedy to nawiązali także prywatną relację – Na początku powiedzieliśmy, że jeśli chcemy być parą, nie możemy kontynuować relacji trener-zawodniczka – wspomina Polka. – Wiedzieliśmy, że musimy rozdzielić te rzeczy.

To wymagało jednak czasu, aby wszystko uporządkować. Linette przypisuje w tym wiele zasługi Zuniciowi, który wycofał się, by głównym trenerem mógł być Gellard – Izo za bardzo dbał o nasz związek, żeby stracić to z powodu tenisa – przyznała poznanianka. – Jego odwaga, by odejść i zostać moim życiowym partnerem, pozwolić Markowi prowadzić team, była ogromną częścią wszystkiego. Mam teraz spokój – jestem szczęśliwą osoba poza kortem, mam Izo, który jest przy mnie w każdej sytuacji, więc mogę korzystać z rad Marka i skupić się na tenisie – dodała.

Kiedy to konieczne, Zunic zawsze jest, aby dodać pozytywnej energii. Linette opisuje siebie jako „realistkę, co czasami nie jest za dobre w świecie sportu”, ale pomaga jej z podobnie myślącym Gellardem. Chorwat z kolei „zawsze patrzy na najlepszą stronę i przez różowe okulary”. To buduje pewną równowagę w drużynie.

W Azji, jak w domu

Pomocne okazało się również to, że Linette i Gellard mieli kontakt przez kilka lat w Alan Ma’s Star Academy w Guangzhu, gdzie trenowała już od 2014 roku. Zawodniczki z Zachodu rzadko decydują się na trenowanie w Chinach, dlatego też Polka była wyjątkiem. To nie była trudna decyzja, po prostu nadarzyła się taka okazja – Podczas chińskiego tournée nie miałam dokąd pójść i brakowało mi pieniędzy – wspomina. – Byli hojni, pomagając mi z całkiem dobrą ofertą. Przygotowywałam się tam kilka tygodni między turniejami, a potem zdecydowałam się na czas przed sezonem, bo bardzo mi się tam podobało. Polubiłam zawodniczki, które tam trenowały, więc bez zastanowienia podjęłam tę decyzję.

Na początku izolacja geograficzna była ”trudna psychicznie”, ale w tym także Linette znalazła plusy – Mogłam naprawdę skupić się na tenisie. Po prostu iść i wykonywać swoją pracę. W domu wiele rzeczy rozprasza, w Chinach wszystko jest uporządkowane i nie muszę się niczym martwić. A im dłużej tu przebywałam, tym lepiej się odnajdywałam: poznawałam nowych ludzi, wiem, jak się poruszać, gdzie iść, kogo zapytać o drogę – cieszyła się Polka.

W efekcie poznanianka jest teraz zagorzałą fanką karaoke – Uwielbiam to. Nie potrafię wybrać ulubionej piosenki, bo mam ich wiele, ale jestem w tym okropna. Ludzie muszą słuchać mnie z bólem, ale naprawdę to uwielbiam – przyznała ze śmiechem.

Linette jest zawodniczką, która od tego czasu konsekwentnie notuje dobre wyniki w Azji. Trzy z czterech finałów zagrała właśnie w Japonii, Korei Południowej i Tajlandii – Jestem przyzwyczajona do jedzenia, temperatur, ponieważ trenuję w Guangzhu, gdzie jest dość ciepło i wilgotno, zdecydowanie mi to pomaga – stwierdziła. – Trenuję także z azjatyckimi tenisistkami i myślę, że moja gra tu pasuje, bo gram bardziej z kontry.

Linette również próbowała swoich sił w nauce języka chińskiego – Gramatyka jest dość łatwa, ale zapamiętywanie słownictwa jest trudne. Potrzeba też osoby, która pomoże w wymowie – oceniła. Plany nauki tego języka musiały jednak ustąpić innemu wyzwaniu. Polka studiuje obecnie na Indiana University East w ramach partnerstwa WTA z tą uczelnią – Chciałam zacząć wcześniej, ale nie było mnie na to stać. Kiedy ukończyłam szkołę średnią, w Polsce nie było żadnych programów studiów online. Kiedy awansowałam do Top 100 i wyprostowałam sprawy finansowe, uznałam, że czas zacząć studia – stwierdziła.

Niezachwiana determinacja

Poznanianka nie pochodzi z bogatej rodziny – Rodzice mieli pewne problemy finansowe. Dlatego bardzo się cieszę, że zdecydowali, że tenis jest dla mnie ważny i przeznaczyli to, co mieli na moją karierę – przyznaje Linette i dodaje, że jest im za to „niewiarygodnie wdzięczna”.

Mimo ostatnich sukcesów, poznanianka cały czas czuje się anonimowa w Polsce – Tak naprawdę nie czuje się numerem jeden w moim kraju. Nie sądzę, żeby ludzie o mnie dużo mówili, ponieważ moje wyniki są dalekie od tego, co Agnieszka osiągała w tym czasie. Tenis nie ma za dużo pomocy od rządu – oszczędzają na sport, w którym mogą powiedzieć, że mają mistrzów świata czy Europy – ocenia Linette. To, podobnie, jak i przyznawanie „dzikich kart” zawodnikom wspieranym przez silniejsze federacje, sprawia, że tenisistki, takie, jak Linette później się rozwijają – Masz inny punkt wyjścia, ale mierzysz w te same cele, co inni – tłumaczy Polka. – Więc może dlatego zajmuje to więcej czasu, szczególnie dla zawodników, którzy nie są tak silni fizycznie i potrzebują więcej treningów fitness. Być może [brak wsparcia] sprawia, że jesteśmy bardziej nieustępliwi, ale to zabiera nam też więcej czasu.

Z tych powodów determinacja Linette nigdy się nie załamała. Wyznaczenie własnej drogi pozwoliło jej stać się samowystarczalną. Nawet teraz organizuje ona sama swoją karierę, a to się opłaca, bo maksymalizuje umiejętności w każdej dziedzinie życia.

Źródło: www.wtatennis.com