W turnieju WTA 1000 w Cincinnati nadszedł czas ćwierćfinałów, których zestaw na papierze gwarantuje bardzo wysoki poziom. Do tego etapu dotarła większość faworytek – poza Aryną Sabalenką, która pożegnała się z turniejem w czwartej rundzie – a cztery pary ułożyły się tak, że w żadnej z nich nie sposób wskazać wyraźnej faworytki. Największą uwagę przykuwa rewanż za finał w Toronto między Igą Świątek a Eleną Rybakiną, a w tle, po odpadnięciu liderki rankingu, wraca temat walki o pozycję numer jeden.
Iga Świątek – Elena Rybakina
Iga Świątek przyjeżdża do Cincinnati po triumfie w Toronto, gdzie w czterech ostatnich meczach trafiała wyłącznie na rywalki z konkretnym dorobkiem w tym sezonie. Zrewanżowała się Elinie Svitolinie i Marcie Kostyuk za wcześniejsze porażki, wyeliminowała półfinalistkę Rolanda Garrosa Dianę Shnaider, a w finale pewnie pokonała Elenę Rybakinę.
Aktualna liderka rankingu WTA Race i tegoroczna mistrzyni Australian Open jest technicznie jedyną pretendentką do objęcia prowadzenia w rankingu światowym po US Open. Jeszcze w Melbourne nie dała Polce większych szans i wydawało się wtedy, że przed Świątek dużo pracy, zanim wróci na poziom pozwalający rywalizować z Rybakiną czy Sabalenką. Po wznowieniu rywalizacji na kortach twardych to jednak Polka prezentuje się najlepiej spośród wszystkich faworytek.
Rybakina dostaje szansę na szybki rewanż. W drodze do ćwierćfinału pokonała Magdalenę Fręch, choć Polka, grająca w amerykańskiej części sezonu na dobrym poziomie, sprawiła jej sporo problemów. Kazaszka popełniała proste błędy w wymianach, a Fręch nadrabiała różnicę w warunkach fizycznych i sile podania – przy stanie 5:4 w drugim secie serwowała, mając szansę doprowadzić do trzeciej partii.
W kolejnym meczu Rybakina dała pokaz efektywności przeciwko Dianie Shnaider. Rosjanka powtórzyła schemat z trzeciej rundy, w której grała z Mają Chwalińską: wypracowywała liczne break pointy, ale ich nie wykorzystywała. Druga rakieta świata obroniła wszystkie siedem.

W finale w Toronto Świątek zdominowała rywalkę forehandem i grą z głębi kortu, rezygnując z forsowania ryzykownych zagrań. Rybakina popełniała wtedy dużo błędów z backhandu i to ten element będzie musiała poprawić przed powtórką w Cincinnati. Kazaszce zależy na punktach tym bardziej, że po odpadnięciu Sabalenki turniej nabrał znaczenia w walce o pozycję liderki rankingu.
Amanda Anisimova – Jessica Pegula
Po znakomitym sezonie 2025, w którym Amanda Anisimova dotarła do dwóch finałów wielkoszlemowych i weszła do czołowej dziesiątki, obecny rok wypada u niej wyraźnie słabiej – przeciętne wyniki, uraz nadgarstka i zmiany w sztabie szkoleniowym. W Cincinnati widać jednak powrót formy: to pierwszy turniej od Australian Open, w którym wygrała trzy mecze z rzędu.
Dwie ostatnie rywalki miała przy tym wymagające. Alexandra Eala niedługo wcześniej wygrała WTA 500 w Waszyngtonie, a Linda Noskova jest tegoroczną mistrzynią Wimbledonu. Zwłaszcza spotkanie z Czeszką było popisem serwisowym Amerykanki – wygrała 6:1, 6:4, nie broniąc ani jednego break pointa. We własnych gemach serwisowych rozegrała tylko sześć pressure points i wygrała wszystkie.
Rywalką będzie Jessica Pegula – doświadczona rodaczka, trzecia w rankingu, która wygrała wszystkie pięć dotychczasowych spotkań między nimi w rozgrywkach WTA Tour. Pegula jest znana z solidności i w tym sezonie wygrała najwięcej meczów spośród wszystkich zawodniczek w cyklu WTA Tour (43). Niedawno grała w finale w Waszyngtonie, przegrywając właśnie z Ealą. W drodze do ćwierćfinału pokonała Soranę Cirsteę 7:5 w trzecim secie po wyrównanym spotkaniu – Rumunka w końcówce kariery gra swój najlepszy sezon i awansowała do czołowej dwudziestki.

Statystyki obu zawodniczek są zbliżone, z niewielkim wskazaniem na Pegulę niemal we wszystkich obszarach – w elementach serwisowych jej przewaga sięga 2-3 punktów procentowych. Przy dodatnim bilansie bezpośrednich spotkań i równej formie to ona przystępuje do meczu w roli faworytki.
Sara Bejlek – Madison Keys
Sara Bejlek sprawiła sensację, eliminując w czwartej rundzie Arynę Sabalenkę. Liderka światowego rankingu prowadziła przełamaniem w obu setach, ale 20-letnia Czeszka postawiła twardy opór i wygrała po dwóch emocjonujących partiach.
To jej pierwsze zwycięstwo nad zawodniczką z czołowej dziesiątki, ale nie pierwszy poważny sukces na kortach twardych – w lutym, jako kwalifikantka, niespodziewanie wygrała WTA 500 w Abu Zabi. Później nie potrafiła pójść za ciosem i notowała liczne porażki na mączce oraz na trawie. Cincinnati to jej kolejny znakomity turniej: rozegrała dotąd cztery mecze z uznanymi rywalkami, w tym z dwiema utytułowanymi rodaczkami – Karoliną Pliskovą i Barborą Krejcikovą. Obie pokonała bez straty seta.
Madison Keys dotarła do pierwszego ćwierćfinału na kortach twardych od siedmiu miesięcy – poprzednio osiągała ten etap na początku sezonu w Brisbane i Adelaide. Mistrzyni Australian Open 2025 znacznie lepiej radziła sobie w tym roku na trawie, sięgając między innymi po tytuł w Eastbourne. Będzie to ich pierwsze spotkanie w karierze.

Stawka wykracza poza półfinał. Wygrana da Bejlek pierwszy w karierze awans do czołowej trzydziestki. Zwycięstwo Keys oznaczałoby z kolei wyprzedzenie w rankingu Mai Chwalińskiej, sklasyfikowanej obecnie na 21. miejscu w rankingu live.
Marta Kostyuk – Coco Gauff
Marta Kostyuk na dobre dołączyła do czołówki touru po znakomitym sezonie na mączce i potwierdza to również na kolejnych nawierzchniach – po półfinale Wimbledonu doszła teraz do ćwierćfinału w Cincinnati. W amerykańskiej części sezonu wygrała pięć z sześciu meczów, przegrywając wyłącznie ze Świątek w Toronto. Poprzedniego wieczoru, w czwartej rundzie, pokonała mistrzynię Rolanda Garrosa Mirrę Andreevą. Rosjanka dopiero w Cincinnati po raz pierwszy od triumfu w Paryżu wygrała dwa mecze z rzędu, ale mimo wygranego pierwszego seta przegrała wyraźnie.
Coco Gauff wciąż czeka na pierwszy tytuł w sezonie 2026, choć w kilku dużych turniejach była blisko – ostatnio w Toronto, gdzie odpadła w półfinale z Rybakiną, prowadząc po pierwszej partii. Jej droga do ćwierćfinału w Cincinnati przebiegła spokojnie: trzy mecze, w których była zdecydowaną faworytką.

Osobnym wątkiem tego spotkania są podwójne błędy. Ten element od dłuższego czasu kuleje u Gauff – w tym sezonie na kortach twardych notuje ich średnio 6.9 na mecz, najwięcej spośród zawodniczek ze ścisłej czołówki. Kostyuk również miała z tym problem w Cincinnati: po siedem podwójnych błędów w dwóch pierwszych meczach i cztery w spotkaniu z Andreevą. W bezpośrednich pojedynkach prowadzi Gauff 3-2, choć ostatnią konfrontację – półtora roku temu w Doha – wygrała Ukrainka 6:2, 7:5.
Maciej Myrta
tennisratio.com