ITF. Zwycięstwo Mai Wróbel, porażka Oriany Gniewkowskiej

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com/oprac.własne, foto: Polski Związek Tenisowy

Wtorkowe mecze rangi ITF przyniosły polskim reprezentantom zarówno cenne zwycięstwa, jak i niespodziewane porażki. 

W Angoli swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie odniósł Adam Bajurko. 22-latek zdominował reprezentanta gospodarzy, oddając mu tylko jednego gema w meczu pierwszej rundy. W turnieju w Santa Margherita Marcel Zieliński poniósł szóstą porażkę w siedmiu ostatnich występach, co potwierdza trudniejszy okres w ostatnich tygodniach.

18-letnia Maja Wróbel, która niedawno zadebiutowała na profesjonalnym tourze, pewnie pokonała Klarę Blazkovą i zameldowała się w kolejnej rundzie turnieju w Karlowych Warach. Tego samego dnia wystąpiła również w grze podwójnej u boku Nadii Kulbiej, jednak polski duet musiał uznać wyższość rywalek. Dla Kulbiej była to druga przegrana tego dnia, ponieważ wcześniej odpadła także z rywalizacji singlowej po porażce z czeską przeciwniczką.

Szybką porażkę zanotowała także Oriana Gniewkowska, która przegrała z Sofia Camila Rojas w Monastyrze. Od czasu osiągnięcia ćwierćfinału turnieju w Krakowie, 20-latka nie zdołała wygrać ani jednego meczu.


Wyniki

M25 Luanda – I runda singla

Adam Bajurko (Polska) – Jolino Makiesse Miguel Feijo Simao (Angola) 6:0, 6:1

M25 Santa Margherita – I runda singla

Matteo Gribaldo (Włochy) – Marcel Zieliński (Polska) 6:3, 6:2

W35 Monastyr – I runda singla

Sofia Camila Rojas (USA) – Oriana Gniewkowska (Polska) 6:1, 7:5

W15 Karlowe Wary – I runda singla

Maja Wróbel (Polska) – Klara Blazkova (Czechy) 6:3, 6:4

Pavla Sviglerova (Czechy) – Nadia Kulbiej (Polska) 6:3, 6:1

W15 Karlowe Wary – I runda debla

Amy Sucha, Tereza Hermanova (Czechy) – Maja Wróbel, Nadia Kulbiej (Polska) 6:3, 6:1

W15 Bol – I runda debla

Jessica Laura Pabisiak, Odeta Panasa (Polska, Łotwa) – Victoria Borodulina, Maja Radenkovic (Rosja, Szwecja) 6:4, 2:6, 10-5

 

ATP. Francuski pojedynek dla Corentina Mouteta

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

W tym tygodniu rozgrywane są trzy turnieje rangi ATP 250. W Ałmatach zwycięstwa zanotowali Stefanos Tsitsipas i Karen Chaczanow. W Lyonie w niezwykle interesującym meczu między dwoma Francuzami Corentin Moutet wygrał z Ugo Humbertem.

Trudna przeprawa Tsitsipasa

Zacięty pojedynek w pierwszej rundzie stoczyli Stefanos Tsitsipas i Aleksandar Kovacevic. Szczególnie emocjonujący był pierwszy set zakończony w tiebreaku. Grek rozstawiony z numerem siódmym przegrywał 4:6, ale wygrał 11:9, broniąc trzech piłek setowych. W drugiej partii 6:3 zwyciężył Kovacevic, ale decydująca odsłona zakończyła się takim samym wynikiem na korzyść Tsitsipasa. Z dużą większą łatwością awansował Karen Chaczanow. Tenisista rozstawiony z numerem piątym zwyciężył 6:2, 6:4 z Reim Sakamoto.

Sukces kwalifikanta

Botic van de Zandschulp w pierwszym meczu miał zmierzyć się z Kamilem Majchrzakiem. Polak wycofał się z turnieju w Brukseli. Jego miejsce w drabince zajął Clement Chidekh. Kwalifikant z Francji niespodziewanie gładko pokonał Holendra 6:1, 6:4. Gospodarze liczą na dobry wynik Zizou Bergsa. Belg rozstawiony z numerem szóstym wygrał 6:3, 7:6 z Tobym Samuelem.

Dużo emocji w meczu Francuzów

Trzeci z rozgrywanych w tym tygodniu turniejów ATP 250 rozgrywany jest w Lyonie. Ciekawie zapowiadało się starcie dwóch reprezentantów gospodarzy. Corentin Moutet pewnie zwyciężył 6:2 w pierwszym secie z Ugo Humbertem. Niezwykle wyrównana druga partia zakończyła się w tiebreaku zwycięstwem 7:5 Humberta. Trzydziesty gem zdecydował także o losach trzeciego seta. W nim jednak Moutet dwukrotnie stracił przewagę przełamania, ale wygrał w tiebreaku wygrał 7:4.


Wyniki

Turniej ATP 250 w Ałmatach – pierwsza runda:

Stefanos Tsitsipas (Grecja, 7) – Aleksandar Kovacevic (Stany Zjednoczone) 7:6 (9), 3:6, 6:3
Karen Chaczanow (5) – Rei Sakamoto (Japonia, Q) 6:2, 6:4

Turniej ATP 250 w Brukseli – pierwsza runda:

Zizou Bergs (Belgia, 6) – Toby Samuel (Wielka Brytania) 6:3, 7:6 (3)
Mariano Navone (Argentyna, 8) – Juan Manuel Cerundolo (Argentyna) 7:6 (10), 6:2
Clement Chidekh (Francja, Q) – Botic van de Zandschulp (Holandia, 7) 6:1, 6:4

Turniej ATP 250 w Lyonie – pierwsza runda:

Corentin Moutet (Francja) – Ugo Humbert (Francja, 7) 6:2, 6:7 (5), 7:6 (4)
Kyrian Jacquet (Francja, Q) – Matteo Berrettini (Włochy) 7:6 (4), 7:5

Iga Świątek podjęła decyzję w sprawie końcówki sezonu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Olga Pietrzak/PZT

Trzy dni po zakończeniu rywalizacji w Wuhanie Iga Swiątek podjęła decyzję o rezygnacji z występu w turnieju WTA 500 w Wuhanie. Kilka godzin później była liderka rankingu poinformowała, że w tym sezonie Polki już nie zobaczymy jej w rywalizacji na światowych kortach.

Najlepsza polska tenisistka po zakończeniu występów na US Open jesienną część sezonu spędziła w Pekinie oraz Wuhanie. W stolicy Państwa Środka lepszą od Polki okazała się w 1/4 finału Elise Mertens. Z kolei w drugim z azjatyckich tysięczników sposób na przyjaciółkę w półfinale znalazła Maja Chwalinska. Kolejnym przystankiem sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej miało być Ningbo, gdzie rozgrywany jest turniej WTA 500. Jednak ze względu na uraz uda ósmej obecnie rakiety świata podczas tej imprezy nie zobaczymy.

Jak się okazało, ostatni tegoroczny turniej WTA 1000 był również ostatnim występem Igi Świątek w kończącym się sezonie. O decyzji zakończeniu tegorocznych występów Polka poinformowała za pomocą swych mediów społecznościowych.

– To był jeden z najbardziej wymagających sezonów w mojej karierze – pełen wyzwań, zmian i lekcji, z których wiele wyniosłam. Jestem szczególnie dumna z pracy, jaką wykonaliśmy w drugiej połowie roku oraz z postępów, które osiągnęłam. Daje mi to ogromną pewność co do tego, co przede mną. Ostatnie miesiące – a właściwie ostatnie lata – były niezwykle intensywne. Czuję, że potrzebuję odpoczynku, aby w pełni zregenerować organizm. I właśnie to zamierzam zrobić – tym razem poświęcę na to nieco więcej czasu. Podjęłam decyzję, że kończę sezon na tym etapie. Oznacza to, że w tym roku nie wystąpię już w żadnym turnieju. Jestem wdzięczna za wszystko, czego nauczył mnie ten rok i niezmiennie kocham to, co robię. Jak zawsze – wrócę z pasją i motywacją do dalszego rozwoju. Dziękuję, że jesteście ze mną. Do zobaczenia wkrótce – możemy przeczytać w wiadomości jaką do kibiców przesłała Iga Świątek.

Sezon 2026 Iga Świątek kończy bez zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym oraz z jedną wygraną imprezą w ogóle. Równych sobie Polka nie miała podczas imprezy WTA 1000 w Toronto.

Ningbo. Katarzyna Kawa zatrzymała Darię Snigur

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Katarzyna Kawa pokonała Darię Snigur w meczu pierwszej rundy turnieju WTA 500 w Ningbo. Kolejną rywalką Polki będzie Belinda Bencic.

Wiecej wkrótce!


Wyniki

Pierwsza runda:

Katarzyna Kawa (Polska, Q) – Daria Snigur (Ukraina, LL) 1:6, 6:2, 6:4

Kouame: Moim marzeniem jest pobić rekord Wielkich Szlemów

/ Marcin Boniecki , źródło: https://x.com/Tiempodetenis1/status/2112301711201386682?fbclid=IwY2xjawVECmlleHRuA2FlbQIxMABwZG9mBWJyaWQRMG1IVzBaUDFiRmxyVFFBUXZzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEe4sga4nQi0YcxHqevL5cWrYY_hR6h4HMPrTKreLAy0rPLvOdx7zpAmdl2Tjc_aem_Yc7YAsZG0cxy4FaL4Ds3dw, foto: East News

Moise Koaume stawia przed sobą wielkie wyzwanie. Jak przyznał młody francuski tenisista, jego celem jest pobicie rekordu Wielkich Szlemów należący do Novaka Dżokovicia.

Francuz wziął udział w podcaście „Tiempo De Tenis”. 17-latek zaznaczył w rozmowie, że ma przed sobą ambitny cel.

„Moje największe marzenie to ustanowienie rekordu Wielkiego Szlema. Dziś rekord wynosi 24 i muszę zdobyć 25” – powiedział francuski zawodnik.

17-latek z Sarcelles zajmuje obecnie 176. miejsce w rankingu ATP – najwyższe w swojej karierze. Z pewnością przed nim wiele lat kariery, choć pobicie rekordu Novaka Dżokovicia to zadanie niebywale trudne.

Nowy kanał Eleven Extra już od stycznia 2027. Bez dodatkowych opłat w serwisie elevensport.pl

/ informacja prasowa , źródło: ELEVEN SPORTS, foto: Peter Figura

Telewizja ELEVEN SPORTS na początku stycznia 2027 roku uruchomi nowy kanał pod nazwą Eleven Extra. Stanie się on częścią dotychczasowych pakietów dostępnych w serwisie online i aplikacji mobilnej elevensports.pl, bez dodatkowych opłat dla użytkowników usługi OTT. Dzięki temu nadawca zyska możliwość prezentowania większej liczby wydarzeń sportowych na żywo, w tym turniejów cyklu WTA Tour.

Nowy kanał będzie nadawany w jakości HD. Eleven Extra zostanie automatycznie dodany do pakietów dostępnych dla obecnych i nowych użytkowników serwisu elevensports.pl, bez dodatkowej opłaty związanej z jego uruchomieniem. To znaczące poszerzenie oferty ELEVEN SPORTS, na którą obecnie składają się: Eleven Sports 1, Eleven Sports 2, Eleven Sports 3 oraz Eleven Sports 4.

Uruchomienie Eleven Extra nastąpi w okresie rozpoczęcia transmisji turniejów WTA Tour. ELEVEN SPORTS nabyło prawa do pokazywania tych prestiżowych i cieszących się ogromną popularnością rozgrywek kobiecego tenisa na pięć sezonów. Od stycznia 2027 roku widzowie ELEVEN SPORTS będą mogli śledzić turnieje rangi WTA Finals, WTA 1000, WTA 500 oraz WTA 250, w tym mecze z udziałem najlepszych polskich tenisistek, z Igą Świątek i Mają Chwalińską na czele*.

Eleven Extra nie będzie poświęcony wyłącznie tenisowi. Ze względu na dużą liczbę równolegle toczących się wydarzeń zapewni on dodatkową przestrzeń do prezentowania innych kluczowych rozgrywek z portfolio nadawcy, m.in. meczów czołowych europejskich lig piłkarskich.

„Już od pierwszego dnia Eleven Extra będzie dostępny dla wszystkich abonentów naszego serwisu online bez żadnych dodatkowych opłat. Chcemy, aby jak najszersza grupa widzów mogła korzystać z nowego kanału i oglądać między innymi turnieje WTA. Z naszej strony jesteśmy gotowi do jego dystrybucji również za pośrednictwem współpracujących z nami operatorów. Decyzja o włączeniu Eleven Extra do oferty, terminie jego udostępnienia oraz warunkach cenowych oferowanych abonentom należy jednak do poszczególnych operatorów” – powiedział Krzysztof Świergiel, Prezes ELEVEN SPORTS.

„Systematycznie poszerzamy portfolio praw sportowych, dynamicznie rozwijamy nasz zespół redakcyjny, a teraz uruchamiamy kolejny kanał, dzięki któremu będziemy mogli transmitować jeszcze więcej wydarzeń sportowych najwyższej rangi. Eleven Extra zapewni nam większą elastyczność w planowaniu ramówki i pozwoli jeszcze pełniej wykorzystać potencjał naszej bogatej oferty programowej. To dla nas szczególnie istotne, ponieważ zależy nam na pokazywaniu jak największej liczby wydarzeń sportowych na żywo i chcemy zapewnić naszym widzom szeroką możliwość wyboru transmisji” – powiedział Patryk Mirosławski, COO ELEVEN SPORTS.

*ELEVEN SPORTS nabyło prawa do transmisji wszystkich turniejów rangi WTA Finals, WTA 1000, WTA 500 oraz WTA 250, z wyłączeniem tych, które w przyszłości mogłyby odbywać się w Polsce. Umowa nie obejmuje imprez wielkoszlemowych.

Kair. Sukcesy polskich juniorów

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT., foto:

Świetne wieści z Egiptu. W Afryce ponownie wyróżnili się nasi zdolni juniorzy. 

Dwa turniejowe zwycięstwa przywiozą polscy juniorzy występujący w turnieju ITF J100 w Kairze! W grze podwójnej triumfowała Antonina Snochowska (𝗣𝗚𝗘 𝗣𝗭𝗧 𝗧𝗲𝗮𝗺 | Toruńska Akademia Pro Tenis), a także Michał Pielat i Hugo Rytelewski (obaj Sekcja tenisowa AZS Poznań).

W turnieju dziewcząt Tosia wystąpiła w parze z Mileną Steinkamp z Niemiec. Przez cały turniej duet nie stracił ani jednego seta!
W finale debla chłopców biało-czerwoni okazali się lepsi od najwyżej rozstawionej pary, ciesząc się ze zwycięstwa 4:6 6:3 10-6.
W singlu najlepiej zaprezentowała się Snochowska, która dotarła do ćwierćfinału.

Od zegara do kortu: jak powstała tenisowa punktacja 15, 30, 40?

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał partnera/Własne

Każdy, kto choć raz oglądał mecz z Paryża czy Wimbledonu, słyszał sędziego ogłaszającego „15:0”, „30:15” albo „40 równo”. Dla polskiego widza, który nie śledzi tenisa, brzmi to dziwnie, bo punkty mogłyby być liczone po prostu jako 1, 2, 3. Odpowiedź prowadzi do średniowiecznej Francji, tarczy zegara i kilku teorii, o które historycy sportu spierają się do dziś.

 

Średniowieczne korzenie w grze dłonią

 

Zanim pojawiły się rakiety, był jeu de paume, „gra dłonią”. W XII i XIII wieku grali w nią francuscy mnisi na dziedzińcach klasztorów, a później arystokracja w specjalnie budowanych halach. Piłkę odbijano najpierw ręką, potem rękawicą, a dopiero w XVI wieku zaczęto używać rakiet.

To właśnie w tej grze narodził się system liczenia po piętnaście. Jeden z najstarszych opisów zasad pochodzi z 1555 roku, z traktatu włoskiego księdza Antonia Scaina. Autor pisał już wtedy o punktach liczonych jako 15, 30 i 45, co oznacza, że zwyczaj był powszechnie znany i prawdopodobnie znacznie starszy.

Kiedy w XIX wieku w Anglii powstał tenis ziemny, jego twórcy przejęli tę punktację praktycznie bez zmian. Walter Clopton Wingfield opatentował swoją wersję gry w 1874 roku, a już trzy lata później na Wimbledonie rozegrano pierwszy turniej, w którym sędziowie liczyli punkty po staremu. Te same liczby słyszą dziś polscy kibice podczas meczów Igi Świątek i Huberta Hurkacza.

 

Dlaczego tenis nie zrezygnował z dawnego liczenia?

 

W XIX wieku nikt nie miał problemu z uproszczeniem zasad, a mimo to tenisowi działacze zostawili stary system. Tradycja nadawała grze charakter i odróżniała ją od innych sportów. Kibice szybko się do niej przyzwyczaili, a dziś trudno wyobrazić sobie mecz bez okrzyku „trzydzieści do zera”. Także w Polsce sędziowie i komentatorzy używają tych samych liczb co na kortach w Londynie czy Nowym Jorku.

Podobnie bywa także poza kortem. Owoce, dzwonki i siódemki od dziesięcioleci zdobią bębny w salonach gier, a popularne automaty Maggico nadal z nich korzystają, choć nowoczesna grafika pozwoliłaby na dowolny wygląd. Znajome symbole działają jak skrót, który od razu mówi graczowi, w co gra, tak jak „piętnaście” mówi kibicowi, że trwa mecz tenisa.

 

Teoria zegara i ćwiartki tarczy

 

Najpopularniejsze wyjaśnienie mówi, że wynik pokazywano na tarczy przypominającej zegar. Po każdym zdobytym punkcie wskazówkę przesuwano o kwadrans, więc kolejne punkty dawały 15, 30 i 45 minut, a pełna godzina oznaczała wygranego gema. Stan zerowy odpowiadał wskazówce ustawionej na samym początku tarczy. Według tej wersji tarcza stała przy korcie, dzięki czemu widzowie mogli śledzić wynik bez wykrzykiwania kolejnych punktów.

Ten pomysł brzmi logicznie, bo liczba 60 miała w średniowieczu szczególne znaczenie przy mierzeniu czasu. Była też wygodna, bo dzieliła się na wiele sposobów, a podział na cztery równe części od razu przychodził do głowy każdemu, kto patrzył na zegar, a w języku polskim taka część godziny ma nawet własną nazwę: kwadrans.

 

Skąd wzięło się 40 i słowo „deuce”?

 

Skoro mowa o ćwiartkach, to gdzie zniknęło 5 punktów? Najczęstsza odpowiedź jest bardzo prozaiczna: „czterdzieści pięć” było po prostu za długie do wypowiadania. Po francusku „quarante-cinq” skrócono do „quarante”, a zwyczaj ten przeszedł do innych języków, w tym do polskiego.

Istnieje też druga wersja. Według niej przy stanie 40:40 wskazówkę przesuwano na 50, gdy ktoś zdobył przewagę, a następnie na 60, gdy wygrywał gem. Żeby zmieścić ten dodatkowy krok, trzeci punkt musiał być oznaczony jako 40, a nie 45.

Anglojęzyczne „deuce”, określające stan 40:40, pochodzi najpewniej od francuskiego „à deux le jeu”. Oznacza to mniej więcej „gra dla dwóch”, a w praktyce sytuację, w której zawodnik musi zdobyć dwa punkty z rzędu, by wygrać gem. W polskich transmisjach zamiast niego mówi się po prostu „równo”. Taka walka potrafi się mocno przeciągać, dlatego w części turniejów deblowych zamiast trzeciego seta gra się dziś super tie-break do 10 punktów.

 

Inne teorie o pochodzeniu punktacji

 

Teoria zegara jest najbardziej znana, ale nie jedyna. Historycy sportu wskazują jeszcze kilka wyjaśnień, z których każde opiera się na innym tropie:

– Teoria odległości – zawodnik w jeu de paume po każdym punkcie przesuwał się bliżej siatki, najpierw o 15, potem znowu o 15, a na koniec już tylko o 10 stóp, co dało 40.

– Teoria monetarna – stawki w średniowiecznej Francji mogły odpowiadać monetom o wartości 15 jednostek.

– Teoria astronomiczna – liczba 60 i jej części wiązały się z podziałem koła i nieba, dobrze znanym wykształconym graczom.

– Teoria jajka – słowo „love”, oznaczające zero, miało pochodzić od francuskiego „l’œuf”, bo zero przypomina kształt jajka.

Żadna z tych hipotez nie ma pełnego potwierdzenia w dawnych traktatach. Część historyków uważa więc, że system powstał z połączenia kilku zwyczajów, które z czasem złożyły się na punktację dobrze znaną dziś także polskim kibicom tenisa.

Jak punktacja zmienia się dziś?

Tradycja nie oznacza jednak braku zmian. W latach 70. XX wieku wprowadzono tie-break, liczony zwykłymi liczbami 1, 2, 3, aby skrócić bardzo długie sety. W niektórych rozgrywkach deblowych przy stanie równym gra się jeden decydujący punkt zamiast walki o przewagę.

Na tym się nie skończyło. Od 2022 roku wszystkie turnieje wielkoszlemowe kończą decydującego seta przy stanie 6:6 dziesięciopunktowym tie-breakiem. Mimo tych nowinek „15, 30, 40” wciąż rozbrzmiewa na każdym korcie, od lokalnych klubów w Polsce po Wimbledon.

Osaka. Magda Linette z awansem do drugiej rundy

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Peter Figura

Magda Linette pokonała Claire Liu w meczu pierwszej rundy turnieju w Osace. Kolejną rywalką Polki będzie zwyciężczyni pojedynku między Peyton Stearns oraz Kateriną Siniakovą.

Czwarta rakieta naszego kraju ma obecnie bardzo ciężki czas. Po tym jak na początku sierpnia Poznanianka dotarła do drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Toronto, następnie zanotowała serię pięciu porażek z rzędu. Tę zakończyła zwyciężając z Claire Liu. Spotkanie Polki z Amerykanką, która do drabinki turnieju głównego dostała się z kwalifikacji, trwało niemal dwie godziny.

W pierwszej partii Magda Linette prowadziła 4:1, aby w ósmym gemie nie wykorzystać trzech piłek setowych i pozwolić rywalce, zbliżyć się na dystans jednego gema. Ostatecznie Polka tę część spotkania zakończyła za szóstą szansą. W drugiej partii po obronie piłek na przełamanie w gemie otwarcia, Poznanianka wykorzystała pierwszą w tej części meczu okazje na odebranie podania rywalce. W dalszej części meczu panie już pilnowały swych gemów serwisowych. To sprawiło, że po ponad dwóch miesiącach ze zwycięskiego spotkania mogła się cieszyć Magda Linette.


Wyniki

Pierwsza runda:

Magda Linette (Polska) – Claire Liu (USA, Q) 6:4, 6:3

Ningbo. Iga Świątek zrezygnowała z występu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek wycofała się z turnieju w Ningbo. Tym samym tylko jedną Polkę zobaczymy w rywalizacji podczas turnieju WTA 500. Decyzja Polki ma jeszcze jedną ważną konsekwencję. 

W sobotę 17 października najlepsza polska tenisistka wystąpiła w półfinale turnieju WTA 1000 w Wuhanie, gdzie lepszą od Igi Świątek okazała się Maja Chwalińska. Bielszczanka ostatecznie sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł imprezy głównego cyklu, aby kilkanaście godzin później poinformować o rezygnacji z gry w Wuhanie. Teraz taką samą decyzję podjęła jej przyjaciółka.

– Po dokładnym przemyśleniu podjęłam decyzję o wycofaniu się z turnieju. Od kilku tygodni zmagam się z problemem dotyczącym lewego uda i uważam, że poświęcenie czasu na odpoczynek oraz regenerację jest w tej sytuacji słuszną decyzją. Bardzo chciałam wystąpić w tym turnieju. Dziękuję organizatorom oraz wszystkim, którzy liczyli na mój udział. Już teraz cieszę się na myśl o powrocie w przyszłym roku! – poinformowała w oświadczeniu opublikowanym przez organizatorów była liderka rankingu, której miejsce w drabince zajmie Anastazja Zacharova, która w pierwszej rundzie otrzymała wolny los, a w kolejnym meczu zmierzy się z Marie Bouzkovą.

Rezygnacja Igi Świątek z występu w Wuhanie sprawia również, że Polki nie zobaczymy podczas tegorocznej edycji WTA Finals.