Australian Open. Trudne zadanie, a może łatwy mecz? Hurkacz rozpoczyna turniej
Wtorek podczas tegorocznego Australian Open będzie ostatnim dniem rozgrywania pierwszej rundy. To właśnie wtedy udział w turnieju rozpoczną nasi singliści. Hubert Hurkacz nie miał szczęścia w losowaniu. Jego rywalem na początku zmagań w Melbourne będzie Tallon Griekspoor. Czego możemy spodziewać się po pojedynku Polaka z Holendrem?
Historia ich dotychczasowych konfrontacji jest znana wszystkim fanom tenisa w naszym kraju. Gdy drogi Hurkacza i Griekspoora krzyżowały się w turniejach, zawsze byliśmy świadkami meczów na pełnym dystansie. Ich jedyne do tej pory starcie w turnieju wielkoszlemowym, do którego doszło podczas Roland Garros 2023, przeszło do historii m.in. ze względu na tie-breaka trzeciego seta, rozstrzygniętego wynikiem 15-13. O tym, jak pojedynki Polaka z Holendrem są wyrównane, świadczy choćby sam bilans, w którym utrzymuje się remis 2:2. Po wtorkowym meczu jeden z tenisistów wysunie się więc na prowadzenie w tej statystyce. Do ich ostatniego spotkania doszło jedenaście miesięcy temu, podczas imprezy w Rotterdamie. Wówczas przed własną publicznością triumfował Griekspoor. Należy jednak pamiętać, że od tamtego czasu obaj gracze mieli swoje przejścia, które sprawiają, że mecz w Melbourne rysuje się jako niewiadoma.
Sympatycy tenisa znad Wisły doskonale znają historię Huberta w ostatnich miesiącach. Turnieje w Australii to pierwszy poważny sprawdzian od równie poważnej kontuzji odniesionej na Wimbledonie. Co prawda Australian Open nie jest pierwszym turniejem wielkoszlemowym Wrocławianina od tamtego czasu, ponieważ wystąpił na US Open. Lecz wątek szybkiego powrotu Huberta na korty w Stanach Zjednoczonych z perspektywy czasu możemy określić jako niepotrzebny i niedający żadnych efektów. Jesienią Polak rozegrał jeszcze dwa turnieje, z którymi szybko się pożegnał. Dlatego tamten czas upłynął bardziej pod znakiem rekonwalescencji oraz budowania formy na inaugurację nowego sezonu, która nastąpiła podczas United Cup. Występ w Sydney można uznać za udany i budujący – pomimo porażek z Casperem Ruudem, Tomaszem Machaczem oraz Taylorem Fritzem.
Po grupowych spotkaniach z Norwegiem i Czechem, którzy należą do światowej czołówki, widać było brak ogrania meczowego. Gdy Hurkacz złapał rytm i wygrał z Billy’m Harrisem, następnie bez problemów pokonał Aleksandra Szewczenkę. Finałowy pojedynek z Taylorem Fritzem, mimo porażki, wlał nadzieję w serca fanów. Polak postawił opór czwartemu tenisiście rankingu, wygrywając seta i ulegając dopiero po tie-breaku decydującej partii. Po pierwszych tygodniach nowego sezonu u Huberta widać zmianę – i nie chodzi tu tylko o nowego dostawcę rakiet i stroju. Kontuzjowane kolano, na które zakulisowo skarży się nasz tenisista, powoduje słabsze statystyki serwisowe. Nowy trener Polaka, Nicolas Massu stara się to rekompensować, zachęcając Hurkacza do śmielszej gry w wymianach.
Obecna dyspozycja Holendra stawia wiele znaków zapytania. Aby pochylić się nad ostatnim meczem Griekspoora, musimy cofnąć się aż do listopada ubiegłego roku. Występ w finale Pucharu Davisa, w którym „Oranje” ulegli Włochom, jest bowiem wciąż jego ostatnim do tej pory. W czasie okresu przygotowawczego 28-latek z Haarlem zmagał się z kontuzją, której długo nie mógł wyleczyć. Świadczy o tym fakt, że wycofywał się w ostatniej chwili z obu turniejów podprowadzających pod Australian Open, do których był pierwotnie zgłoszony. To tylko oszczędzanie organizmu, czy może problem jest poważniejszy? Z pewnością rodzi to wątpliwości, jakiego Griekspoora zobaczymy we wtorek na korcie.
Styl gry tenisisty notowanego najwyżej na 24. miejscu w rankingu ATP na pewno nie ulegnie jednak zmianie. Bronią reprezentanta Holandii będą wymiany – im dłużej będą trwały, tym jego szanse na wygranie punktu wzrosną. Jeżeli będzie w dobrej dyspozycji, z pewnością atutem będzie także przygotowanie fizyczne. W przeszłości Greikspoor wytrzymywał wymagające spotkania z Hurkaczem. Po tenisiście z kraju, którego stolicą jest Amsterdam, można spodziewać się także waleczności. Niejednokrotnie pokazwywał bowiem, że nawet jeśli nie jest w najlepszej formie, walczy o każdą piłkę.
Polak nie sprawdził się po kontuzji na dystansie (nawet mecze, które rozegrał podczas US Open kończyły się w trzech setach). Niewątpliwie jednak wtorkowy pojedynek będzie meczem, którego wynik zależy bardziej od Huberta. Jeżeli tenisista z Dolnego Śląska zagra na poziomie, który prezentował już w tym sezonie podczas United Cup, nie powinien mieć problemów z nieogranym od prawie dwóch miesięcy Griekspoorem. Nie możemy jednak zapominać o tym, że w turniejach wielkoszlemowych Hurkacz często staje się innym tenisistą. W przeszłości mecze wymykały się spod jego kontroli, niepotrzebnie przeciągając się w tenisowe maratony. Dlatego głównym zadaniem będzie nie dopuścić do przejęcia inicjatywy w akcjach przez Holendra i kontrolować przebieg rywalizacji. Jeżeli Polak rozegra mecz na własnych warunkach, powinien awansować do drugiej rundy – być może nawet bez konieczności rozgrywania ponad czterogodzinnego meczu. Bukmacherzy podzielają obawy o dyspozycję Holendra po kontuzji, stawiając Huberta w roli faworyta.
Spotkanie zostało wyznaczone jako drugie w kolejności od godziny 1:00 czasu polskiego na 1573 Arena. Przed Hurkaczem i Griekspoorem mecz rozegrają panie – Beatriz Haddad Maia oraz Julia Riera.



