BJK Cup. Co po porażce mówiły polskie tenisistki i Dawid Celt?

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne, foto: Olga Pietrzak

Porażka reprezentacji Polski z Ukrainą w Billie Jean King Cup nie pozostawiła złudzeń w końcowym rozrachunku. Wynik 0:4 oddaje przebieg rywalizacji. Jednak za suchym rezultatem kryje się znacznie więcej: emocje, momenty bliskie przełamania i doświadczenia, które jak podkreślali uczestnicy konferencji prasowej mogą zaprocentować w przyszłości.

Po przegranym meczu deblowym z siostrami Kiczenok, Martyna Kubka i Maja Chwalińska nie ukrywały, że o wyniku zadecydowały detale.

To był bardzo ciężki fizycznie mecz. Nie wiem nawet, co powiedzieć, było naprawdę bardzo blisko – przyznała Martyna Kubka.

Polki podkreślały, że mimo porażki dostrzegają pozytywne elementy swojej gry:

O tym, że zagramy razem, dowiedziałyśmy się wczoraj wieczorem. Trenowałyśmy razem i to naprawdę dobrze wyglądało. Myślę, że zabrakło trochę szczęścia i może też konsekwencji taktycznej. Byłyśmy bardzo blisko, wygrałyśmy drugiego seta. Doświadczenie pomogło siostrom Kiczenok. Po pierwszym secie trochę się zdenerwowałyśmy. W ostatnich gemach to one miały lepszy pomysł na grę i to mogło zaważyć na wyniku. Ten mecz może nam bardzo pomóc w przyszłości, zrobiłyśmy krok do przodu, wygrałyśmy seta – dodała Chwalińska.

Po swoim singlowym meczu Linda Klimovicova również zwracała uwagę na wymagający charakter spotkania i wartość zdobytego doświadczenia:

Cieszę się, że mogłam reprezentować Polskę. Pracuję nad poruszaniem się po korcie, bo zawsze miałam z tym problem. W sytuacji gdy wynik meczu nie ma już znaczenia gra się bardzo trudno, ale mimo wszystko cieszę się z tej szansy – powiedziała Linda.

Dawid Celt: – Musimy odrobić pracę domową

Kapitan reprezentacji, Dawid Celt, rozpoczął od uznania dla rywalek:

Chciałbym pogratulować przeciwniczkom, bardzo dobrze się zaprezentowały. My musimy odrobić pracę domową i wrócić mocniejsi

Analizując spotkanie, zwrócił uwagę na różnicę klas i ograniczone pole manewru:

Zawsze można coś zrobić inaczej, ale byliśmy dziś słabsi. Niezależnie od tego, kto byłby drugą rakietą, i tak byłoby bardzo trudno grać przeciwko Elinie Switolinie. Można było kombinować z ustawieniem debla, ale uważam, że ten wariant był dobry. Trzeba pamiętać, że debel trwał ponad trzy godziny, a jeśli wstawimy singlistkę do debla, to de facto wyłączamy ją z dalszej gry.

W przypadku innego scenariusza po deblu plan był jasny:

Gdyby wcześniejszy mecz potoczył się inaczej, Magda Linette wyszłaby na kort i gralibyśmy dalej według planu

Mimo wyraźnej porażki, występ Polek w Billie Jean King Cup pokazał, że różnica poziomów nie przekreśla ambicji. Jak same zawodniczki podkreślały – był to krok do przodu, nawet jeśli jeszcze niewystarczający, by realnie zagrozić Ukrainkom.