Linz. Tenisistki rozstawione w odwrocie, faworytka gospodarzy powalczy o półfinał

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Za nami wszystkie mecze drugiej rundy turnieju WTA 500  w Linzu. Ze zmiennym szczęściem w tej fazie imprezy rywalizowały cztery najwyżej rozstawione zawodniczki, z których tylko dwie pozostały w grze o końcowy triumf w Tips Arena Linz.

Podczas zeszłorocznej edycji austriackiego turnieju Jekaterina Aleksandrowa pokonała Dajanę Jastremską. W ten sposób poprawiając swój wynik z 2024, gdy w meczu finałowym musiała uznać wyższość Jeleny Ostapenko.

Po tym jak trzeciego dnia tegorocznych zmagań z szansami na powtórzenie wyniku sprzed roku pożegnała się Ukrainka, dzień później jej los podzieliła obrończyni tytułu. Tenisistka z Czelabińska w meczu o 1/4 finału musiała uznać wyższość Karoliny Pliszkovej. Dla tenisistki naszych południowych sąsiadów to pierwsze zwycięstwo nad zawodniczką z top 20 rankingu WTA od blisko dwóch lat.

Ostatni raz tak wysoko notowaną zawodniczkę tenisistka z Louny pokonała w czerwcu 2024 roku w ćwierćfinale imprezy WTA 250 w Nottingham, a była nią Ons Jabeur. Rywalką byłej liderki zestawienia najlepszych tenisistek świata w meczu o półfinał będzie Donna Vekić. Chorwatka wśród ośmiu najlepszych singlistek zameldowała się po walkowerze, jakiego oddała jej Anhelina Kalinina.

Czwartą parę ćwierćfinałową ku uciesze gospodarzy tworzą dwie reprezentantki Austrii. O miejsce w półfinale zagrają Lilli Tagger oraz Anastazja Potapova. Szczególne powody do radości ma zeszłoroczna mistrzyni juniorskiego Roland Garros. Występująca dzięki „dzikiej karcie” nastolatka z Lienz w dwóch setach pokonała Ludmilę Samsonovą.

Pierwsza odsłona przebiegła pod dyktando Austriaczki, która dwukrotnie odebrała serwis rywalce. W drugiej odsłonie Tagger serwując na mecz, straciła serwis w dziesiątym gemie. Obrończyni tytułu nie wykorzystała ośmiu okazji na doprowadzenie do decydująca odsłony. Ostatecznie spotkanie dobiegło końca, gdy zawodniczka gospodarzy wykorzystała czwartą piłkę meczową. Wygrana nad Samsonovą jest dla Austriaczki najcenniejszym zwycięstwem w tenisowej karierze na zawodowych kortach.

 

Grono ćwierćfinalistek uzupełniła Anastazja Potapova. Klasyfikowana na początku drugiej setki rankingu tenisistka w niewiele ponad 90 minut gry odprawiła Tamarę Korpatsch.


Wyniki

Druga runda:

Karolina Pliszkova (Czechy) – Jekaterina Aleksandrowa (2) 6:1, 6:3

Lilli Tagger (Austria) – Ludmila Samsonova (3) 6:2, 7:6(11)

Anastazja Potapova (Austria) – Tamara Korpatsch (Niemcy, Q) 6:2, 6:1

Donna Vekić (Chorwacja) – Anhelina Kalinina (Ukraina)

Monte Carlo. Sinner i Alcaraz tracą sety, Fonseca zatrzymuje Berrettiniego

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Poznaliśmy ćwierćfinalistów pierwszego mączkowego turnieju ATP Masters 1000 w sezonie. W najlepszej ósemce zmagań w Monte Carlo znaleźli się m.in. dwaj najwyżej rozstawieni tenisiści – Carlos Alcaraz oraz Jannik Sinner. Hiszpan i Włoch nie przeszli przez czwartkowe mecze bezproblemowo.

Z polskiego punktu widzenia najistotniejsze było starcie, które zamknęło piąty dzień rozgrywek nad Lazurowym Wybrzeżem. Hubert Hurkacz uległ w nim po prawie trzech godzinach walki Valentinowi Vacherot (szczegółowa relacja z meczu do przeczytania TUTAJ). Dla Monakijczyka był to historyczny triumf – żaden reprezentant gospodarzy nie doszedł tak daleko w historii turnieju w Monte Carlo. O półfinał Vacherot zmierzy się z Alexem De Minaurem.

Lider rankingu ATP w trzeciej rundzie mierzył się z Tomasem Martinem Etcheverry’m. Początek pojedynku upływał pod wyraźne dyktando Alcaraza, który wygrał pierwszego seta 6:1. Druga partia rozpoczęła się znacznie lepiej dla Argentyńczyka, który dwukrotnie przełamał rywala i wyszedł na prowadzenie 4:1. 22-latek odrobił część strat, lecz ostatecznie lepszy okazał się tenisista z Ameryki Południowej. Tym samym doszło do rozstrzygającej odsłony meczu. W niej Alcaraz odebrał serwis przeciwnikowi już na samym początku, następnie utrzymując przewagę – na dystansie całego seta musiał bronić zaledwie jednego break pointa. Dzięki temu obrońca tytułu awansował do ćwierćfinału, w którym czeka go starcie z Alexandrem Bublikiem. Reprezentant Kazachstanu zagra w piątek w swoim 40. ćwierćfinale imprez rangi ATP.

Jannik Sinner przystępował do czwartkowego meczu z serią 36. setów wygranych z rzędu w imprezach rangi Masters 1000. Włoch podwyższył swoje osiągnięcie o jedną partię, po czym rekordowa passa dobiegła końca. Po pierwszej partii, w której Tomasz Machacz zdołał ugrać zaledwie jednego gema, w drugiej lepszy okazał się Czech. Jej losy rozstrzygnęły się dopiero po tie-breaku. Zwycięzca czterech turniejów wielkoszlemowych odzyskał jednak kontrolę nad przebiegiem meczu w trzecim secie. Sinner przełamał w nim Machacza dwukrotnie, pewnie zamykając spotkanie.

Kolejnym rywalem tenisisty z Półwyspu Apenińskiego będzie Felix Auger-Aliassime. Kanadyjczyk awansował do finału po tym jak jego rywal, którym był Casper Ruud, kreczował w drugim secie. Pierwsza partia padła natomiast łupem tenisisty rozstawionego z „szóstką”.

Kolejną parę ćwierćfinałową stworzą Alexander Zverev i Joao Fonseca. Niemiec awansował do najlepszej ósemki rozgrywek po pokonaniu Zizou Bergsa. Z kolei Brazylijczyk w dwóch setach odprawił będącego w znakomitej formie Matteo Berrettiniego. Włoch w poprzedniej rundzie nie dał ugrać ani jednego gema Daniiłowi Miedwiediewowi.


Wyniki

Trzecia runda:

Carlos Alcaraz (Hiszpania,1) – Tomas Martin Etcheverry (Argentyna) 6:1, 4:6, 6:3

Jannik Sinner (Włochy,2) – Tomasz Machacz (Czechy) 6:1, 6(3):7, 6:3

Alexander Zverev (Niemcy, 3) – Zizou Bergs (Belgia) 6:2, 7:5

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 6) – Casper Ruud (Norwegia, 9) 7:5, 2:2(krecz)

Alexander Blockx (Belgia) – Alex De Minaur (Australia, 5) 7:5, 7:6(4)

Alexander Bublik (Kazachstan,8) – Jirzi Leheczka (Czechy, 11) 6:2, 7:5

Joao Fonseca (Brazylia) – Matteo Berrettini (Włochy) 6:3, 6:2

ITF. Dwa mecze Zuzanny Pawlikowskiej i Weroniki Falkowskiej

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com/oprac.własne, foto: Artur Rolak

W czwartkowych rozgrywkach rangi ITF polscy reprezentanci zanotowali kilka ważnych zwycięstw. 

W tunezyjskim Monastyrze do ćwierćfinału awansował Alan Ważny. 18-latek pokonał Alaa Trifi, który skreczował po serii dziesięciu gemów wygranych z rzędu przez Polaka. W tym samym miejscu swoje spotkanie wygrała Anna Kmiecik, która w trzech setach wyeliminowała wyżej rozstawioną Vladę Minchevą. Jest to pierwszy turniej 17-latki w tym sezonie.

W Burundi mecze singlowe i deblowe rozegrały Zuzanna Pawlikowska i Weronika Falkowska. Obie tenisistki przegrały swoje mecze w grze pojedynczej, jednak kilka godzin później połączyły siły w rywalizacji deblowej. Jako turniejowa „2” pokonały francuską parę i zameldowały się w pierwszym wspólnym półfinale.


Wyniki

M15 Monastyr – II runda singla

Alan Ważny (Polska) – Alaa Trifi (Tunezja) 6:0, 4:0 krecz

W50 Bużumbura – II runda singla

Lucie Nguyen Tan (Francja) – Weronika Falkowska (Polska) 6:2, 7:5

Darya Astakhova (Rosja, 5) – Zuzanna Pawlikowska (Polska) 6:3, 6:3

W50 Bużumbura – Ćwierćfinał debla

Weronika Falkowska, Zuzanna Pawlikowska (Polska, 2) – Margaux Rouvroy, Jenny Lim (Francja) 6:4, 7:6 [3]

W15 Monastyr – II runda singla 

Anna Kmiecik (Polska) – Vlada Mincheva 7:5, 3:6, 6:4

W15 Monastyr – Ćwierćfinał debla

Linda Sevcikova, Eva Marie Voracek (Czechy, Niemcy, 4) – Oriana Gniewkowska, Sara Husar (Polska) 6:2, 6:2

 

 

Monte Carlo. Valentin Vacherot lepszy od Huberta Hurkacza

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: Peter Figura

Hubert Hurkacz liczył na trzecią wygraną z rzędu, ale niestety tym razem się nie udało. Polak musiał uznać wyższość reprezentanta gospodarzy Valentina Vacherota i po prawie trzy godzinnej walce przegrał 7:6(4), 3:6, 4:6 w trzeciej rundzie turnieju ATP 1000 Masters w Monako. 

Początek pierwszej partii nie poszedł po myśli Hurkacza. Vacherot wygrał cztery gemy z rzędu, przełamując podanie Polaka dwa razy. Nie były to jednak punkty bez walki. W czwartym gemie Hurkacz miał cztery break pointy powrotne. Mimo iż Wrocławianin nie wykorzystał ich to pokazał, że nie podda się tak łatwo. Sytuacja odwróciła się o 180 stopni, a reprezentant Polski odrobił dwie straty przełamania i doprowadził do wyrównania w gemach. Wygrał pięć gemów z rzędu i wrócił do gry. Dziesiąty gem spotkania był zacięty i grany na przewagi. Fani Huberta Hurkacza liczyli na to, że ich tenisista zdobędzie break pointa i potem go wykorzysta, ale tak się nie stało. Wyrównana gra doprowadziła do tie-breaka. Lepiej zaczął się on dla Vacherota, ale po chwili Hurkacz odrobił straty. Od stanu 4:4 Polak wygrał cztery punkty z rzędu i zapisał pierwszego seta na swoim koncie.

Druga partia rozpoczęła się od dwóch break pointów dla Wrocławianina, jednak nie zamienił ich na przełamanie. Był to znak, że będzie chciał zamknąć to spotkanie w dwóch setach. Rywal jednak popsuł mu plany. W szóstym gemie przełamał jego podanie i wyszedł na prowadzenie, którego już nie wypuścił z rąk. Wykorzystał pierwszą piłkę setową i doprowadził do wyrównania.

O tym kto awansuje do ćwierćfinału zadecydowała trzecia partia. W niej ponownie pierwszy szansę na przełamanie miał Hurkacz, ale Vacherot wyszedł z opresji. Siódmy gem był kluczowym dla losów całego seta i spotkania. Polak nie utrzymał podania, a reprezentant gospodarzy wykorzystał czwartego break pointa i zdobył przewagę. W ostatnim gemie Hurkacz miał trzy szanse, aby wrócić do gry, jednak ostatecznie Monakijczyk wykorzystał pierwszą piłkę meczową i zameldował się w ćwierćfinale. W nim zmierzy się z Alexem de Minaurem.


Wyniki

Trzecia runda:

Valentin Vacherot (Monako) – Hubert Hurkacz (Polska) – 6:7(4), 6:3, 6:4

Monza. Karol Drzewiecki odpadł w ćwierćfinale gry podwójnej po zaciętym meczu

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Adam Romer

Karol Drzewiecki i Petr Nouza byli blisko awansu do półfinału gry podwójnej turnieju ATP 125 Challenger w Monzie, ale ostatecznie musieli uznać wyższość rywali z Nowej Zelandii. Polak i Czech przegrali 6:4, 3:6, 12:14 w ćwierćfinale. 

Pierwszy set zaczął się od przełamania serwisu przeciwników. To dało Drzewieckiemu i Nouzie cenną przewagę, której już nie stracili do końca partii. Nowozelandzka para miała szansę na odrobienie strat w czwartym gemie, ale jej nie wykorzystała. Tym samym Polak i Czech wygrali pierwszą partię, tracąc cztery gemy.

Drugi set mógł zacząć się dokładnie tak jak poprzedni. Polsko-czeska para miała break pointa w pierwszym gemie, ale tym razem rywale wyszli z opresji. Wyciągnęli wnioski z poprzednich punktów i sami wyszli na prowadzenie. Miało to miejsce w szóstym gemie. Drzewiecki i Nouza nie odrobili straty przełamania i w meczu ćwierćfinałowym doszło do wyrównania w setach.

O tym która para awansuje do półfinału zadecydował super tie-break. Był on bardzo zacięty i rozegrano w nim łącznie 26 punktów. Pierwsi na prowadzenie wyszli Polak i Czech, ale szybko je stracili. Od stanu 3:3 gra była wyrównana. W najważniejszym momencie do głosu doszli rywale z Nowej Zelandii. Wygrali dwa punkty z rzędu od stanu 7:7 i tym samym uzyskali dwie piłki meczowe. Drzewiecki i Nouza tak szybko jednak się nie poddali i doprowadzili do wyrównania. Mieli dwie piłki na awans do półfinału, ale przeciwnicy je obronili. Ostatnie słowo należało do tenisistów z Nowej Zelandii. Wykorzystali czwartą piłkę meczową i zameldowali się w 1/2 finału.


Wyniki

Ćwierćfinał gry podwójnej:

Finn Reynolds, James Watt (Nowa Zelandia, Nowa Zelandia) – Karol Drzewiecki, Petr Nouza (Polska, Czechy) – 4:6, 6:3, 14:12

Monza. Pieczonka w półfinale debla po niesamowitej walce

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Paweł Rychter

Filip Pieczonka awansował do półfinału turnieju gry podwójnej Challengera w Monzy. Polak razem z Iwanem Liutarewiczem wygrali po długiej rywalizacji z Filipem Dudą i Stefanem Latinowiciem.

W Monzy Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz liczą na kolejny dobry wspólny występ. W ćwierćfinale turnieju trafili na Filipa Dudę i Stefana Latinowicia. Czech i Serb w 1. rundzie wyeliminowali rozstawionych z dwójką Wasila Kirkowa i Barta Stevensa. W starciu z Liutarewiczem i Pieczonką także mieli dużą ochotę na odniesienie triumfu. Objęli prowadzenie 3:0 z dwoma przełamaniami. Polak i Białorusin obronili stratę jednego breaka, ale nie odwrócili losów seta. Pierwszą partię przegrali 4:6.

W drugim secie Duda/Latinowić znów uzyskali przewagę przełamania. Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz zaliczyli passę pięciu wygranych gemów od 0:2. Dzięki temu to oni mieli zapas breaka, który utrzymali do końca partii wygranej 6:3. O awansie do półfinału w tym starciu zdecydował supertiebreak.

Na początku dodatkowej rywalizacji duet Liutarewicz/Pieczonka pewnie zmierzał się do zwycięstwa. Supertiebreak rozpoczęli od 3:0. Później mieli nawet 5 punktów przewagi – 8:3. Przy 9:6 Polak z Białorusinem doczekali się pierwszej piłki meczowej. Duda oraz Latinowić wyrównali i rozpoczęła się gra na przewagi. Czech i Serb także mieli dwie piłki meczowe. Ostatecznie ostatni punkt należał do Pieczonki i Liutarewicza, którzy po szóstym meczbolu zwyciężyli 15:13. W 1/2 finału zmierzą się z Sanderem Gillem i Semem Verbeekiem, czyli turniejową trójką.


Wyniki

Turniej ATP Challenger w Monzy – 1/4 finału:

Iwan Liutarewicz/Filip Pieczonka (,/Polska) – Filip Duda/Stefan Latinowić (Czechy/Serbia) 4:6, 6:3, 15:13

Była liderka rankingu WTA przeszła z tenisa na nauczanie zumby, zaskakując nieoczekiwanym wyborem

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Kariera sportowa nie trwa wiecznie, o czym całkiem niedawno przekonała się hiszpańska tenisistka Garbine Muguruza. Niepokazująca się na korcie już od ponad 8 miesięcy była liderka WTA, całkiem niedawno zajęła się… nauczaniem zumby! To jednak niejedyny taki przypadek w świecie tenisa. Przeczytaj i dowiedz się więcej!

 

Tenisistka, która porzuciła kort dla zumby

 

Decyzja Garbine Muguruza  o odejściu ze świata tenisa, jaką była liderka WTK podjęła ponad 8 miesięcy temu, nie była łatwa. Ostatni raz na korcie wystąpiła w lutym tego roku i od tamtej pory nie pojawiła się na nim z powrotem… Jak się okazuje, od tego czasu sportsmenka wcale nie próżnowała. Kilka dni temu została bowiem przyłapana na udzielaniu lekcji… zumby! I choć jak sama jeszcze utrzymywała w kwietniu – jej przerwa od tenisa spowodowaną była chęcią spędzenia czasu z rodziną i narzeczonym Arthurem Borgesem, całkiem możliwe, że znalazła ona nowe powołanie.

 

Jak donosi serwis tennis.com, była liderka rankingu WTA zawiesiła karierę tenisową i podjęła zaskakującą decyzję – została bowiem instruktorką zumby. Przyłapana w Maladze podczas maratonu zumby, wyznała prasie, że w końcu ma czas „na plany, których nie mogła zrealizować, gdy rywalizowała na torze”. Natomiast zapytana o to, czy z zumbą wiąże swoje dalsze plany zawodowe, odpowiedziała, że „nie postawiła sobie jeszcze żadnych celów”.

 

Biorąc jednak pod uwagę, że jej ostatni występ na korcie podczas Open 6e Sens Métropole de Lyon zakończył się porażką z nastoletnią, czeską tenisistką Lindą Noskovą, raczej nie zapowiada się na powrót Murguruza. Tym bardziej że była to już jej piąta z rzędu przegrana. Nic więc dziwnego, że powstrzymała się ona od udzielania prasie jakichkolwiek szczegółów na temat powrotu na kort.

 

Złakniona sensacji hiszpańska prasa bardzo szybko podchwyciła  ten temat, jednogłośnie orzekając, że Gabrine Murguruza porzuciła tenisa na rzecz zostania instruktorką zumby. Zwłaszcza ze względu na to, że była tenisistka bardzo często publikuje w swoich social mediach nagrania z prowadzonych przez nią zajęć zumby. Jak sama wielokrotnie podkreślała w zumbie w przeciwieństwie do tenisa „nie ma znaczenia, czy popełni się błąd.

 

W tańcu dajesz się ponieść muzyce, a emocje wychodzą na pierwszy plan”. Niektórzy twierdzą jednak, że dwukrotna mistrzyni Wielkiego Szlema niebawem powróci do gry, a przygoda z zumbą jest dla niej  jedynie ofertą bonusową do urlopu od rakiety. Zwłaszcza ze względu na to, że do pełni szczęścia brakuje jej jeszcze pucharu Australian Open i US Open.

 

Nie tylko zumba – czym jeszcze zajmują się byłe tenisistki?

 

Garbine Muguruza to jednak niejedyny taki przypadek w świecie tenisa. Wiele gwiazd kortu porzuca rakiety na dobre, oddając się innym zajęciom. Wiele byłych gwiazd tenisa oddaje się przyjemnościom takim jak kasyno online, gdzie jak zwykli ludzie mogą nacieszyć się ofertą bonusową i wieloma innymi promocjami. Takie przypadki pokazują, że świat sportu i hazardu czasem idą w parze. Podobnie jak w tenisie, gdzie gracze ryzykują na korcie, tak i w kasynach można poczuć ekscytację, podejmując pewnego rodzaju ryzyko. Dlatego też, wiele kasyn online stara się nawiązywać współpracę z byłymi gwiazdami sportu, aby wspólnie promować swoje usługi i oferty, tworząc korzystne warunki zarówno dla nich, jak i dla swoich klientów.

 

Czasem jednak emocji szukają zupełnie gdzie indziej. ajlepszym tego przykładem jest jedna z najbogatszych tenisistek na świecie – Serena Williams. Co ciekawe, znacznej części swojej fortuny dorobiła się na… na biznesie! Jak donosi portal sport.pl, po zakończeniu swojej kariery sportowej gwiazda zajęła się prowadzeniem kobiecej drużyny piłkarskiej. Kilka lat temu założyła ona w Los Angeles pierwszy kobiecy klub piłkarski.

 

To jednak nie pierwszy projekt sportowy, w jaki była tenisistka zaangażowała się po odejściu z kortu. W 2014 roku założyła ona bowiem słynny Serena Ventures,  czyli fundusz inwestycyjny, którym po cichu finansuje różne dziedziny sportu. Tak właśnie pozyskała m.in. udziały w:

  • drużynie Miami Dolphins,
  • Firmach farmaceutycznych,
  • Branży żywnościowej,
  • Branży modowej.

Po zakończeniu kariery Serena studiowała nawet projektowanie mody, czego owocem stała się jej własna marka odzieżowa – S by Serena.

 

Polska ex-tenisistka właścicielem sieci hoteli

 

Podobny przypadek możemy znaleźć nawet wśród polskich gwiazd WTA. Mowa oczywiście o jednej z najsłynniejszych polskich tenisistek –  Agnieszce Radwańskiej, która porzuciła karierę sportową po to, by zostać mamą. Jak donosi wtatennis.com obecnie realizuje się ona jako właścicielka sieci luksusowych hoteli. Będąca zawodową tenisistką przez 14 lat, na rok przed odejściem z branży w 2018 roku zdecydowała się na stworzenie luksusowych apartamentów w samym centrum Krakowa. w biznes zaangażowała również swoją mamę Martę, która czuwa nad wszystkim, gdy Agnieszka jest z rodziną w Warszawie.

 

Jak sama podkreśla, w wyborze branży hotelarskiej pomógł jej również tenis. Spędzając wiele nocy w hotelach na trasie, miała okazję poznać standardy i wady obiektów hotelowych. O wyborze Radwańskiej zadecydowało jednak jej wykształcenie. Mało kto wie o tym, że Agnieszka jest absolwentką turystyki i hotelarstwa. I to nie na jednej, a na kilku krakowskich uczelniach. Obecnie jako dyrektor generalny ma natomiast okazję wykorzystać te zdolności i udoskonalać je pod względem oczekiwań gości swoich apartamentów.

 

Jak sama również podkreśla – w budowaniu własnej marki wykorzystała wiele doświadczeń pozyskanych na korcie. I choć budowała swe hotele od zera, poradziła sobie z tym wyzwaniem równie dobrze co na tenisowym korcie. W końcu nie bez powodu Tom Perrotta dziennikarz sportowy z „Wall Street Journal” nazwał ją „najbardziej sprawną taktycznie, a zarazem subtelną tenisistką na świecie”.

 

I choć nigdy nie zdobyła ona najważniejszego trofeum – obecnie ma okazję spełniać się jako mama małego Jakuba oraz właścicielka własnej sieci luksusowych hoteli. A na pamiątkę swoich imponujących wyczynów na kortach tenisowych, nadała apartamentom nazwy miast turniejowych. Odwiedzający je goście mają więc okazję wynająć Singapur, Miami, Sydney, Tokio, a nawet i Wimbledon.

Stuttgart. Dwie Polki w drabince turnieju głównego

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne/www.twitter.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch to druga obok Igi Świątek tenisistka, która zostanie rozlosowana w drabince turnieju głównego Porsche Tennis Grand Prix. Łodzianka skorzystała na wycofaniu się Aryny Sabalenki.

Po marcowych turniejach na amerykańskich kortach twardych najlepsze tenisistki świata przenoszą się do Europy, aby rozpocząć rywalizację na kortach ziemnych. Dla polskich kibiców pierwszym ważnym punktem w kalendarzu jest turnieju WTA 500, który w przeszłości dwukrotnie wygrywała Iga Świątek.

I tym razem najlepszej polskiej tenisistki nie zabraknie w grze. Na kilkanaście godzin przed losowaniem drabinki, byłej liderce rankingu ubyła groźną rywalka.

– Z przykrością muszę przekazać, że w tym roku nie będę mogła zagrać w Porsche Tennis Grand Prix. Zawsze uwielbiam wracać do Stuttgartu. Atmosfera, kibice i wsparcie, jakie tam czuję, są dla mnie czymś wyjątkowym. I, oczywiście, bardzo liczyłam na to, że będę miała kolejną szansę na to, by powalczyć o to Porsche. Niestety, doznałam kontuzji po Miami i mimo że zrobiłam wszystko, by dojść do pełni sił na czas, nie jestem gotowa do rywalizacji. Bardzo mi przykro, że opuszczę tak wspaniały turniej. Życzę wszystkim wspaniałego tygodnia w Stuttgarcie i liczę na to, że wkrótce znów Was wszystkich zobaczę – poinformowała na swych mediach społecznościowych Aryna Sabalenka, która przed rokiem dotarła do finału.

Miejsce liderki światowego rankingu na liście startowej zajmie Magdalena Fręch. Bedzie to jej czwarty występ w Stuttgarcie. Najlepszy wynik osiągnęła przed rokiem, gdy dotarła do drugiej rundy.

Holger Rune ogłosił powrót do rywalizacji

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Kiedy podczas półfinałowego pojedynku w turnieju ATP 250 w Sztokholmie Holger Rune zerwał ścięgno Achillesa wydawało się, że jego przerwa potrwa przynajmniej rok. Dzisiaj jednak Duńczyk poinformował, że wróci do zawodowego tenisa już w przyszłym miesiącu podczas imprezy w Hamburgu.

Ostatni mecz 22-latek rozegrał dokładnie 18 października ubiegłego roku. Wtedy to w połowie drugiego seta w starciu z Ugo Humbertem nagle poddał spotkanie i cały we łzach opuścił kort. Co bardziej bolesne – walczył on przecież o udziały w ATP Finals, a fatalna kontuzja wykluczyła go z dalszej rywalizacji, na czym ostatecznie skorzystał Lorenzo Musetti, który dostał się do turyńskiego turnieju jako ostatni.

Teraz, po siedmiu miesiącach od pechowego meczu, Holger Rune postanowił spróbować wrócić do gry w światowych imprezach. Ciężko pracował przez cały czas od października, co mogliśmy obserwować w jego mediach społecznościowych. Najpierw przeszedł operację, a później powoli wracał do pełni sprawności, dzięki specjalnie dostosowanym ćwiczeniom i pomocy fizjoterapeutów, którzy pilnowali każdego jego ruchu.

Organizatorzy turnieju ATP 500 w Hamburgu poinformowali dzisiaj, że to właśnie tam Duńczyk zamierza wrócić go gry. Nie kryją także radości, że to właśnie u nich, na kortach ziemnych Rune rozegra swój pierwszy oficjalny mecz od października.

Turniej zaplanowano na okres od 17 do 23 maja, więc przed Holgerem ostatnia prosta przygotowań. Będzie to kluczowy test dla jego nogi, która musi wytrzymać największe, meczowe obciążenia w walce o rankingowe punkty. Obecnie Duńczyk zajmuje 29. miejsce i to właśnie w drugiej połowie sezonu czeka go najtrudniejsze zadanie, czyli obrona sporej puli punktów wywalczonych przed rokiem.

BJK Cup. Poznaliśmy nominacje kapitanów na mecz Polska – Ukraina

/ Hanna Pałuska , źródło: X/własne, foto: Andrzej Szkocki

Już jutro rozpocznie się mecz Polska – Ukraina, którego rezultat zadecyduje która drużyna awansuje do wrześniowych finałów Billie Jean King Cup w Shenzen. Kapitanowie odsłonili karty i ujawnili które dokładnie zawodniczki zobaczymy w najbliższych dniach na korcie w Gliwicach.

Rywalizacja rozpocznie się 10 kwietnia od godziny 16:00. Jako pierwsze na kort wyjdą Magda Linette i Marta Kostjuk. Następnie Katarzyna Kawa podejmie Elinę Switolinę. Na piątek zaplanowano dwa pojedynki.

W sobotę kibice mogą liczyć na więcej emocji. Pierwsze spotkanie zostało zaplanowane już na godzinę 12:00 i będzie to pierwszy pojedynek deblowy. Maja Chwalińska i Katarzyna Kawa zmierzą się z Nadiją Kiczenok i Ludmyłą Kiczenok. Po nich najlepsza polska tenisistka podejmie najlepszą ukraińską zawodniczkę. Mowa tutaj o starciu Magdy Linette i Eliny Switoliny. W przypadku rozegrania ostatniego spotkania na kort wyjdą Katarzyna Kawa i Marta Kostjuk.

W Gliwicach reprezentacja Polski wystąpi bez Igi Świątek. Tym samym najwyżej polską tenisistką jest Magda Linette. Do dyspozycji kapitana Dawida Celta jest jeszcze Linda Klimovicova.

Mecz odbędzie się w Prezero Arenie w Gliwicach. Bilety cały czas są dostępne tutaj.