Linz. Andriejewa broni honoru rozstawionych, Ruse lepsza od dawnej mistrzyni

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Mirra Andriejewa to jedyna z rozstawionych tenisistek, która pozostała w grze o końcowy triumf podczas turnieju WTA 500 w Linzu. Jednak awans do 1/2 finału najwyżej rozstawionej tenisistce nie przyszedł łatwo. Z rywalizacją na ćwierćfinale pożegnała się za to Jelena Ostapenko.

Już tylko trzy mecze dzielą nas od wyłonienia mistrzyni tegorocznej rywalizacji singlowej podczas Upper Austria Ladies Linz. W gronie zawodniczek, które wciąż mają szansę na końcowe zwycięstwo nie ma juz tenisistki mistrzyni z 2024. Jelena Ostapenko mimo wygranej pierwszej partii z Eleną-Gabrielą Ruse, w dwóch kolejnych odsłonach oddała pole rywalce. Tym samym zawodniczka z Bukaresztu pierwszy raz w karierze powalczy w półfinale imprezy rangi WTA 500.

Rywalką Rumunki w meczu o finał w Linzu będzie Mirra Andriejewa. Nastolatka z Krasnojarska w pierwszej odsłonie meczu przeciwko Soranie Cirstei prowadziła z przewagą przełamania, aby losy tej części meczu rozstrzygnąć w tie-breaku. W drugiej partii to Rumunka zbudowała solidną przewagę, dwóch przełamań. Część strat rywalka odrobiła, ale ostatecznie to trzeci set rozstrzygnął o awansie do półfinału. W tej Andriejewa prowadziła 3:0, aby pozwolić rywalce zbliżyć się na odległość gema. Od stanu 3:2 gemy na swe konto zapisywała już tylko podopieczna Conchity Martinez. Tym samym to ona będzie półfinałową rywalką Eleny-Gabrieli Ruse.

W dolnej połówce turniejowej drabinki o miejsce w finale zagrają Anastazja Potapova i Donna Vekić. Reprezentantka gospodarzy okazała się lepsza od innej tenisistki z Austrii – Lilli Tagger. Wyżej notowana z zawodniczek zaskoczyła rodaczkę, wychodząc na prowadzenie 2:0. Mistrzyni juniorskiego Roland Garros odrobiła straty w ósmym gemie, a ponieważ więcej przełamań serwisu w tej odsłonie nie było, losy set rozstrzygnął tie-break. W nim młodsza z zawodniczek nie wykorzystała prowadzenie 4-1. W drugiej odsłonie zawodniczka z Saratowa całkowicie przejęła kontrolę nad sytuacją na korcie. Efektem wygrana bez straty gema za część pojedynku i awans do półfinału.

Jako ostatnia w gronie półfinalistek zameldowała się Donna Vekić. Chorwatka w dwóch setach uporała się z Karoliną Pliszkovą. Awansując do 1/2 finału tenisistka z Osijeku wyrównała swój najlepszy wynik uzyskany w Linzu w 2024 roku.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Mirra Andriejewa (1) – Sorana Cirstea (Rumunia, 5) 7:6(4), 4:6, 6:2

Elena-Gabriela Ruse (Rumunia) – Jelena Ostapenko (Łotwa, 4) 4:6, 6:4, 6:1

Anastazja Potapova (Austria) – Lilli Tagger (Austria) 7:6(7), 6:0

Donna Vekić (Chorwacja) – Karolina Pliszkova (Czechy) 7:5, 6:4

Monte Carlo. Trójka faworytów i miejscowy bohater pozostają w grze o tytuł

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Carlos Alcaraz oraz Jannik Sinner bez straty seta wygrali swoje pojedynki ćwierćfinałowe w turnieju ATP Masters 1000 w Monte Carlo i są o krok od pierwszego bezpośredniego starcia w tym sezonie. W najlepszej czwórce imprezy zagrają również Alexander Zverev oraz piszący historię tenisa w swoim kraju, Valentin Vacherot.

Już pierwsze z piątkowych spotkań, w którym zmierzyli się Alexander Zverev i Joao Fonseca, dostarczyło kibicom w Księstwie Monako sporej dawki emocji. Dla 19-latka z Rio de Janeiro był to kolejny sprawdzian z rywalem z Top 3 rankingu po meczach z Jannikiem Sinnerem w Indian Wells oraz Carlosem Alcarazem w Miami. Brazylijczyk znów musiał uznać wyższość bardziej utytułowanego przeciwnika, ale postawił mu poważny opór. W partii otwierającej panowie długo toczyli wyrównaną walkę. Fonseca nie zdołał jednak utrzymać stabilnego poziomu do jej końca i błędy z 11. gema kosztowały go stratę podania.

Zverev zwieńczył seta wygranym serwisem, a na samym starcie drugiej odsłony ponownie przełamał Brazylijczyka. Mimo wszystko nie podłamało to nastolatka. Niedługo później wszedł on na wyższe obroty i od stanu 1:3 zanotował serię czterech zwycięskich gemów. Potem miał miejsce jednak kolejny zwrot sytuacji w tej części gry i tenisista z Hamburga odrobił stratę przełamania. Tym razem doszło już do tie-breaka, w którym błyszczał przede wszystkim Fonseca. Szybko wypracował pokaźną zaliczkę i zatriumfował do trzech.

W decydującej partii górę wzięło doświadczenie Niemca. Kluczowym momentem okazał się szósty gem, w którym 28-latek wykorzystał break-pointa, posyłając wygrywający bekhend po linii. Cały mecz zakończył po dwóch godzinach i 40 minutach i zameldował się w czwartym półfinale imprezy Masters 1000 z rzędu. Co ciekawe, tak jak w poprzednich trzech przypadkach, spotka w nim Jannika Sinnera.

Włoch nie miał większych trudności z uporaniem się z Felixem Augerem-Aliassimem. W pierwszym secie, po równym początku, Kanadyjczyka pogrążył gem szósty, na koniec którego popełnił podwójny błąd serwisowy. Włoch z kolei nie był zagrożony przy swoim podaniu nawet przez chwilę i zwyciężył 6:3. Druga odsłona wyglądała bardzo podobnie. 25-latek z Montrealu, w czwartym gemie, miał co prawda szansę na „brejka”, ale nie zdołał jej zamienić na punkt. W analogicznej sytuacji, przy stanie 3:3, wicelider rankingu był skuteczniejszy, gdy wykończył smeczem starannie przygotowaną akcję. Zdobycie dwóch następnych gemów było już dla niego formalnością i do dwudziestu przedłużył passę wygranych potyczek w zawodach rangi Masters 1000.

Jeszcze łatwiej w swoim ćwierćfinale poradził sobie największy rywal Włocha, Carlos Alcaraz. Hiszpan mierzył się z zadziwiającym w ostatnich miesiącach tenisowy świat Aleksandrem Bublikiem. 22-latek z El Palmar już w pierwszym gemie odebrał Kazachowi jego podstawową broń, czyli serwis. Ten niedługo później odpłacił mu się tym samym i wyszedł nawet na prowadzenie 3:2, ale były to dla niego ostatnie pozytywne chwile tego pojedynku. Odtąd bowiem konto gemowe zasilał już tylko obrońca tytułu. Swoimi popisami momentami wręcz zachwycał kibiców i jednocześnie wywoływał uśmiech bezradności na twarzy Bublika. Po 63 minutach gry panowie udali się do szatni, a Alcaraz mógł celebrować jubileuszową, trzysetną wygraną na głównym szczeblu rozgrywek ATP.

Jego półfinałowym oponentem będzie Valentin Vacherot. Monegask, po tym jak został pierwszym reprezentantem swojego kraju w najlepszej ósemce tych zmagań, poszedł w piątek o krok dalej. Pogromca Huberta Hurkacza raz jeszcze zademonstrował swoją wytrzymałość i przy wsparciu wielu bliskich mu osób na trybunach pokonał Alexa de Minaura. W pierwszym secie obydwaj panowie tracili swój serwis, ale o jedno przełamanie lepszy był faworyt gospodarzy, który zwyciężył do czterech.

Znany z nieustępliwości Australijczyk zaczął jednak mocniej dochodzić do głosu w drugiej części gry. Bezbłędnie bronił podania i zarysował przewagę, dzięki której doprowadził do wyrównania stanu całego spotkania. Vacherot momentami zdawał się odczuwać kryzys fizyczny, ale w ostatniej partii odnalazł dodatkowe pokłady energii. W piątym gemie pomógł mu też nieco przeciwnik, popełniając podwójny błąd serwisowy przy break-poincie. Następne minuty były prawdziwą batalią, obfitującą w intensywne wymiany. Skuteczniejszy okazał się w niej miejscowy 27-latek, który w całym meczu oddalił aż 14 z 17 okazji przeciwnika na przełamanie. Ponadto, zadbał o jego efektowne zakończenie, zagrywając wygrywający return z forhendu.


Wyniki

Ćwierćfinały gry pojedynczej:

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – Aleksander Bublik (Kazachstan, 8) 6:3, 6:0

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 6) 6:3, 6:4

Alexander Zverev (Niemcy, 3) – Joao Fonseca (Brazylia) 7:5, 6:7(3), 6:3

Valentin Vacherot (Monako) – Alex de Minaur (Australia, 5) 6:4, 3:6, 6:3

BJK Cup. „Kubeł zimnej wody” – Linette i Kawa podsumowują porażki z Ukrainkami

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Kamil Szpilski

Ukraina prowadzi z Polską 2-0 po pierwszym dniu meczu w ramach Bille Jean King Cup w Gliwicach. Porażki w piątek poniosły Magda Linette i Katarzyna Kawa. Nasze reprezentantki, wraz z kapitanem kadry Dawidem Celtem, podsumowały nieudane mecze.

Najwyżej notowana z Polek występujących w Gliwicach podsumowała porażkę w pierwszym starciu, w którym uległa 4:6, 0:6 Marcie Kostjuk. Polka wskazała, że żałuje szczególnie przebiegu pierwszego seta. W dziesiątym gemie Ukrainka przełamała jej serwis już przy pierwszym break poincie, zamykając partię – Miałam kilka małych szans na początku pierwszego seta. Jestem sfrustrowana, że nie przycisnęłam i nie sprawiłam że Marta była w większych kłopotach. Z czasem Kostjuk rozkręciła się i weszła na znacznie większe tempo. To był troszkę kubeł zimnej wody, że trzeba wrócić do pracy. Rzeczy, które działały na szybszej nawierzchni tutaj nie działały. Ten mecz zmotywował mnie to tego, żeby pozmieniać kilka rzeczy w moim tenisie i dopasować swój styl do gry na ziemi. – podsumowała 55. tenisista rankingu ATP.

Dla Linette była to trzecie porażka przeciwko Kostjuk w karierze – nasza tenisistka dotychczas nie zdołała ugrać nawet seta w rywalizacjach z Ukrainką. Poznanianka przyznała, że jej styl gry jest czymś, z czym Kostjuk czuje się dobrze – Mam wrażenie, że Marcie dobrze się ze mną gra. Dobrze mnie czyta, szczególnie drugi serwis. Widzę, gdy ktoś ma z nim problemy. Moja gra jest dla niej czytelna – stwierdziła Polka. – Marta to tenisistka którą wato naciskać i warto ją wyprowadzać ze strefy komfortu. Challenge dla Magdy była bardzo duży. Może w innyh warunkach byłoby lepiej – dodał kapitan naszej kadry, Dawid Celt.

Linette wypowiedziała się również o roli liderki kadry, jaką pełni w Gliwicach. – To podłamujące, że nie zdobyłam punktu. Chciałam udowodnić, że potrafię dźwigać takie sytuacje. W przeszłości byłam w podobnych sytuacjach i sobie z tym radziłam, na przykład w Glassgow. Jest mi po prostu przykro  -podsumowała.

W drugim piątkowym meczu Katarzyna Kawa przegrała z faworyzowaną liderką kadry rywalek – Eliną Switoliną. – Początek był bardzo dobry w moim wykonaniu. Wyszłam na wysokie tempo miałam poczucie że mogę zawalczyć. w pewnym momencie odrobinkę zwolniłam i spotkanie wymknęło się spod kontroli. Zrobiłam kilka błędów i myślałam że jeśli wejdę w wymianę to będzie lepiej a to pozwoliło przeciwniczce wyjść na wyższy poziom. Jest to dla mnie lekcja. – powiedziała.

O sytuacji po pierwszym dniu meczu Polska – Ukraina wypowiedział się także Dawid Celt – Wiedziałem że ten mecz będzię trudny, ale nie wiedziałem że aż tak. Ukrainki są jednymi z najlepszych w tourze. To jeszcze nie jest jednak koniec, nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Jutro powalczymy – podsumował kapitan kadry.

 

BJKC. Ukraina o krok od awansu

/ Anna Niemiec , źródło: Korespondencja z Gliwic, foto: Kamil Szpilski

Reprezentacji Ukrainy brakuje już tylko jednego punktu, żeby zapewnić sobie awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, który rozegrany zostanie we wrześniu w Shenzhen. W sobotę drugi punkt dla swojej drużyny zdobyła Elina Switolina, która bez większych problemów poradziła sobie z Katarzyną Kawą.

Druga rakieta Biało-Czerwonych z animuszem rozpoczęła spotkanie i wykorzystała fakt, że bardziej utytułowana rywalka nie weszła jeszcze na najwyższe obroty. Początek spotkania był wyrównany i rozpoczął się od serii czterech przełamań z rzędu. W piątym gemie Polka miała jeszcze jedną okazję, żeby po raz kolejny odebrać podanie rywalce, ale siódma zawodniczka świata tym razem się obroniła i jako pierwsza zdołała utrzymać podanie. Od tego momentu Switolina przejęła już całkowitą kontrolę nad przebiegiem gry. W trzech kolejnych gemach nie straciła ani jednego punktu i objęła prowadzenie w meczu.

Reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów nie spuściła z tonu także na początku drugiej partii i szybko odskoczyła na 3:0. Kawa próbowała walczyć, ale w wymianach z głębi kortu rywalka grała dla niej zdecydowanie zbyt szybko i precyzyjnie. Podopieczna Dawida Celta starała się odmienić obraz gry atakując do siatki, gdy była okazja, ale na takie akcje Switolina również na ogół miała odpowiedź. W czwartym gemie Kawa zdołała utrzymać podanie pomimo tego, że przegrywała już 0:40 i zapisała pierwszego gema po swojej stronie, ale na więcej przeciwniczka już jej nie pozwoliła. Po 52 minutach Switolina wykorzystała pierwszą piłkę meczową i zapewniła drugi punkt dla swojej drużyny.

Reprezentacji Ukrainy brakuje już tylko jednego punktu, żeby zapewnić sobie awans do turnieju finałowego. W niedzielę rywalizację w Prezero Arenie rozpocznie gra podwójna, do której nominowane są Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska oraz Ludmiła i Nadia Kiczenok.


Wyniki

Polska – Ukraina 0:2

Magda Linette – Marta Kostiuk 4:6, 0:6

Katarzyna Kawa – Elina Switolina 2:6, 1:6

BJKC. Wymarzony początek Ukrainy

/ Anna Niemiec , źródło: Korespondencja z Gliwic, foto: East News

Polska przegrywa z Ukrainą 0:1 w spotkaniu, którego stawką jest awans do finałowego turnieju Billie Jean King Cup, który odbędzie się we wrześniu w Shenzhen. W pierwszym meczu w Prezero Arenie w Gliwicach Magda Linette tylko w pierwszym secie była w stanie nawiązać walkę z Martą Kostiuk.

Obie tenisistki rozpoczęły spotkanie na bardzo wysokich obrotach. Kibice zgromadzeni na trybunach praktycznie od pierwszej piłki mogli podziwiać efektowne, ostre wymiany z linii końcowej. Przez większość pierwszego seta gra toczyła się pod dyktando serwujących. Aż do dziesiątego gema żadna z tenisistek nie była w stanie wypracować sobie nawet jednej szansy na przełamanie. Przy wyniku 4:5 Poznanianka serwowała, żeby wyrównać stan rywalizacji. Po długiej akcji zakończonej efektownym lobem wyszła na prowadzenie 30:15. Niestety od tego momentu odważniej zagrała Kostiuk, która zdobyła trzy kolejne punkty i zapisała pierwszą partię na swoim koncie.

Niepowodzenie w pierwszej odsłonie spotkania ewidentnie podcięło skrzydła reprezentantce gospodarzy. Linette zaczęła gorzej poruszać się po korcie i miała coraz więcej problemów, żeby nadążyć w wymianach za agresywnie grającą rywalką. Z kolei Ukrainka szybko zauważyła, że z przeciwniczki zeszło powietrze i z każdą kolejną akcją nabierała pewności siebie. Wywierała dużą presję na returnie, a po krótszych piłkach nie bała się podejść do siatki, dzięki czemu szybko odskoczyła na 3:0. W czwartym gemie liderka naszej drużyny miała dwie szansę, żeby otworzyć wynik po swojej stronie i jeszcze nawiązać walkę w tym meczu, ale żadnej z nich nie wykorzystała. Reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów takiej przewagi nie zamierzała już wypuszczać z rąk. Po godzinie i 19 minutach gry wykorzystała pierwszą piłkę meczową i zdobyła pierwszy punkt dla swojej drużyny.

W piątek jako drugie na korcie w Prezero Arenie pojawią się Katarzyna Kawa i Elina Switolina.


Wyniki

Polska – Ukraina 0:1

Magda Linette – Marta Kostiuk 4:6, 0:6

ITF. Nieudany dzień Biało-Czerwonych

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Adam Romer

Piątkowe zmagania w turniejach rangi ITF nie poszły po myśli Polaków, którzy odpadli z rywalizacji singlowych i deblowych. 

Do półfinału gry pojedynczej w Monastyrze nie awansował Alan Ważny. Polak przegrał z reprezentantem gospodarzy Azizem Ouakaa. Po pierwszym secie to Rzeszowianin był bliżej gry w 1/2 finału, ale rozstawiony z numerem czwartym odwrócił losy spotkania i wygrał następne dwie partie.

Anna Kmiecik sprawiła wielką niespodziankę w pierwszej rundzie turnieju w Monastyrze, pokonując najwyżej rozstawioną zawodniczkę Sarah Van Emst. Następnie w trzech setach rozprawiła się z Vladą Minchevą. Niestety nie udało się jej wygrać trzeciego meczu z rzędu i musiała uznać wyższość Malaiki Rapolu w ćwierćfinale. Mimo wszystko Polka może być zadowolona ze swojej postawy w tym tygodniu.

To nie był dzień Weroniki Falkowskiej i Zuzanny Pawlikowskiej. Polki nie zagrają w finale debla turnieju w Bużumburze. W półfinale przegrały z parą Julia Adams/Merel Hoedt. Rozstawione z numerem drugim wygrały tylko pięć gemów w całym spotkaniu.

Blisko finału była Anna Hertel i jej partnerka deblowa Joelle Lilly Sophie Steur. W półfinale gry podwójnej turnieju W35 Santa Margherita di Pula zmierzyły się z Deborah Chiesą i Francescą Curmi. Pierwszy set nie poszedł po myśli polsko-niemieckiej pary, ale udało im doprowadzić do wyrównania w kolejnej partii. Super tie-break miał dużo zwrotów akcji. Hertel i Steur miały dwie piłki meczowe, ale nie wykorzystały ich. Rywalki wyszły z opresji i to one zagrają w finale.


Wyniki

M15 Monastyr 13, ćwierćfinał singla:

Aziz Ouakaa (Tunezja, 4) – Alan Ważny (Polska) – 4:6, 7:5, 7:5

W15 Monastyr 10, ćwierćfinał singla:

Malaika Rapolu (USA, 5) – Anna Kmiecik (Polska) – 6:4, 6:2

W50 Bużumbura, półfinał debla:

Julia Adams, Merel Hoedt (USA, Holandia) – Weronika Falkowska, Zuzanna Pawlikowska (Polska, Polska, 2) – 6:3, 6:2

W35 Santa Margherita di Pula 2, półfinał debla:

Deborah Chiesa, Francesca Curmi (Włochy, Malta) – Anna Hertel, Joelle Lilly Sophie Steur (Polska, Niemcy, 4) – 7:5, 4:6, 13:11

Monza. Finał nie dla Filipa Pieczonki

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Paweł Rychter

Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz nie zagrają w finale turnieju ATP Challenger w Monzy. W spotkaniu półfinałowym przegrali 2:6, 5:7 z Sanderem Gillem/Semem Verbeekiem.

Belgijsko-holenderski duet został rozstawiony z numerem trzecim, ale Pieczonka i Liutarewicz wygrywali już nie tak mocnymi rywalami. Tym razem w Monzy nie udało im się wejść do finału. W pierwszym meczu obronili się przed utratą serwisu, ale w kolejnej sytuacji nie wyszli już z opresji. Gille i Verbeek objęli prowadzenie 3:1. Polak i Białorusin nie zagrozili rywalom przy ich podaniu. Dodatkowo, po raz drugi dali się przełamać i przegrali 2:6.

Drugi set rozpoczął się od trzech niewykorzystanych szans na przełamania przez Filipa Pieczonkę i Iwana Liutarewicza. To Belg i Holender jako pierwsi wypracowali breaka. Tak jak w pierwszej partii, objęli prowadzenie 3:1. Tym razem debel z polskim tenisistą odrobił stratę i wyrównał na 4:4. Liutarewicz/Pieczonka nie doprowadzili do tiebreaka, gdyż zostali przełamani przy stanie 5:6. W ten sposób zakończyły się ich szanse na awans do finału.


Wyniki

ATP Challenger w Monzy – 1/2 finału:

Sander Gille/Sem Verbeek (Belgia/Holandia, 3) – Iwan Liutarewicz/Filip Pieczonka (,/Polska) 6:2, 7:5

BJKC. Wielka Brytania prowadzi z Australią, Stojsavljevic bohaterką

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.billiejeankingcup.com/en, foto: East News

Piątek jest pierwszym dniem emocji, związanych z Billie Jean King Cup. Walkę o awans do turnieju finałowego w Chinach rozpoczęły reprezentacje Australii i Wielkiej Brytanii.

Gospodyniami tego spotkania są zawodniczki z Antypodów a na arenę zmagań wybrano – znany kibicom z Australian Open – kort Johna Cane`a. Przed odbiciem pierwszej piłki trudno było wskazać wyraźne faworytki. Brytyjki przyjechały wszak do Melbourne bez dwóch znanych tenisistek – Sonay Kartal i Emmy Raducanu. Zamiast nich kibice z Wysp mogli wspierać Harriet Dart i Mikę Stojsavljevic.

Jako pierwsza do pojedynku stanęła, urodzona w 2008 roku, Stojsavljevic. Tenisistka, klasyfikowana w trzeciej setce rankingu (275.), znakomicie poradziła sobie z wyzwaniem i pokonała Talię Gibson (56. WTA). Brytyjka wygrała 7:6 7:5 i dała koleżance spory komfort.

Dart wykorzystała go w pełni i także okazała się lepsza od wyżej notowanej przeciwniczki. W tym meczu kibice gospodarzy mogli mieć więcej nadziei na sukces, ale Kimberly Birrell nie poszła za ciosem po wygraniu pierwszego seta i zeszła z kortu pokonana.

Takie rezultaty przenoszą presję na australijskie deblistki Storm Hunter i Ellen Perez. Obie tenisistki są bardzo doświadczone i utytułowane, ale w pojedynku z Harriet Dart i Jodie Burrage będą musiały być uważne od początku do końca i nie mają miejsca na błędy.


Wyniki

 

BJKC (Australia – Wielka Brytania 0:2)

M. Stojsavljevic (WB) – T. Gibson (AUS) 7:6(4) 7:5

H. Dart (WB) – K. Birrell (AUS) 4:6 6:3 6:3