Monte-Carlo. Jannik Sinner i Carlos Alcaraz zabrali głos po finale

/ Ksawery Styka , źródło: atptour.com, foto: East News

„Znamy poziom Jannika na mączce i uważam, że z roku na rok robi on ogromne postępy” – mówił pokonany w dzisiejszym starciu Carlitos, który z dużą pokorą przyjął porażkę i serdecznie pogratulował rywalowi sukcesu. Dla Włocha z kolei niedzielne popołudnie było zwieńczeniem perfekcyjnego tygodnia, oznaczającego powrót na tenisowy szczyt. Jak sam zwycięzca podsumował to niezwykle zacięte starcie?

„Przyjechaliśmy tu, aby rozegrać jak najwięcej meczów i zebrać cenne informacje przed nadchodzącymi, dużymi turniejami. Dzisiaj obaj zaprezentowaliśmy bardzo wysoki poziom” – powiedział Sinner podczas pomeczowego wywiadu.

Odniósł się także do trudnych warunków, które panowały w trakcie finałowego pojedynku, a także do przejęcia od Hiszpana pozycji numer jeden na świecie – „Było wietrznie, a warunki różniły się od tych, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić w tym tygodniu. Wynik jest niesamowity. Powrót na pozycję lidera rankingu wiele dla mnie znaczy… Bardzo się cieszę z wygrania tak dużej imprezy na tej nawierzchni. Nigdy wcześniej tego nie dokonałem”.

Zwycięstwo to ma również wymiar historyczny, reprezentant Italii jest dopiero trzecim graczem w dziejach (po Novaku Djokoviciu i jedenastokrotnym triumfatorze imprezy: Rafaelu Nadalu), któremu udało się zwyciężyć w czterech kolejnych zmaganiach rangi ATP Masters 1000.

Fenomenalną passę Włocha docenił podczas ceremonii wręczenia pucharów sam Alcaraz. Hiszpan podkreślił, jak wielkim wyzwaniem jest to, czego właśnie dokonał jego rywal. Zauważył, że Sinner jest zaledwie drugim graczem, który po zdobyciu „Sunshine Double” sięgnął również po tytuł w Monte Carlo. „To coś niesamowitego, a ja sam na korcie poczułem, jak potwornie trudne to zadanie. Wielkie gratulacje dla ciebie i twojego teamu” – podsumował siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy.

Mimo tak wielu pochwał ze strony rywala i wyrównania historycznego osiągnięcia, sam triumfator podszedł do swojego występu w Księstwie z dużą pokorą. Szybką zmianę nawierzchni z kortów twardych na ziemne skwitował krótko: “To był interesujący tydzień, podczas którego próbowałem na nowo nauczyć się grać na mączce” – podsumował Sinner.

Biorąc pod uwagę, że ten proces „nauki” i adaptacji zakończył się wygraniem prestiżowego turnieju i powrotem na pierwsze miejsce w światowym zestawieniu, reprezentant Italii udowodnił, że będzie niezwykle trudny do pokonania w dalszej części sezonu.

Imponujące osiągnięcia Sinnera

Triumf w Księstwie znajduje również doskonałe odzwierciedlenie w statystykach, które potwierdzają obecną dominację Włocha w męskim cyklu. Sinner może pochwalić się fenomenalną passą 22 zwycięstw z rzędu w imprezach rangi Masters 1000, a w drodze po tytuły w Paryżu, Indian Wells i Miami nie stracił nawet seta. Niedzielna wygrana pozwoliła mu zatrzymać Alcaraza na mączce, przerywając serię 17 kolejnych zwycięstw Hiszpana na tej nawierzchni i poprawić bilans bezpośrednich starć na 7-10 (2-3 na kortach ziemnych).

Co więcej, poniedziałkowe notowanie rankingu ATP oznacza dla reprezentanta Italii rozpoczęcie 67. tygodnia w fotelu lidera. Tym samym Włoch wyprzedzi o zaledwie jeden tydzień swojego wielkiego rywala, z którym zrównał się także w liczbie zdobytych trofeów rangi Masters 1000 (obaj tenisiści mają ich na koncie po osiem).

Warto zauważyć, że z najważniejszych tenisowych laurów Sinnerowi brakuje już tylko czterech tytułów: Roland Garros, Igrzysk Olimpijskich oraz imprez w Rzymie i Madrycie. Zakończone zmagania w Monte Carlo idealnie podsumowują zresztą absolutną hegemonię tego duetu na światowych kortach: był to dokładnie 20. turniej z rzędu wygrany przez jednego z nich w sytuacji, gdy obaj znajdowali się w głównej drabince.

Stuttgart. Nie będzie polskiego meczu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch zrezygnowała z występu w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Tym samym już na pewno nie będzie polskiego meczu, którego stawką byłoby miejsce w ćwierćfinale imprezy za naszą zachodnią granicą.

Dwie polskie tenisistki znalazły się w drabince tegorocznej edycji Porsche Tennis Grand Prix. Oprócz Igi Świątek, która jest dwukrotną mistrzynią tej imprezy, znalazła się również Magdalena Fręch. Łodzianka dostała się do turnieju dzięki wycofaniu z rywalizacji Aryny Sabalenki. W meczu pierwszej rundy druga rakieta naszego kraju miała zagrać z Laurą Siegemund, a na zwyciężczynię tego spotkania już czeka Iga Świątek.

Jednak na niewiele ponad dobę przed pierwszym punktem w pojedynku Polki z Niemką pojawiła się informacja, że Magdalena Fręch zrezygnowała z występu. Powodem rezygnacji są kłopoty z lewym udem. Miejsce naszej zawodniczki w turniejowej drabince zajęła szczęśliwa przegrana z kwalifikacji – Victoria Tomova.

Monte-Carlo. Jannik Sinner pokonuje Carlosa Alcaraza

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Po dwóch zaciętych setach i ponad dwóch godzinach walki wicelider światowego rankingu pokonał lidera – Carlosa Alcaraza i po raz pierwszy w karierze sięgnął po tytuł w Księstwie Monako. Wygrana ta oznacza też, że już jutro Włoch zdetronizuje Hiszpana i ponownie obejmie prowadzenie w rankingu ATP.

Za nami pierwszy w tym sezonie mecz pomiędzy Sinnerem a Alcarazem. Emocji ponownie nie brakowało. Panowie rozegrali pasjonujące spotkanie, w którym od samego początku do końca trzymali kibiców w dużym napięciu. Tym bardziej, że na szali był także fotel lidera światowego notowania. Z presją lepiej poradził sobie dzisiaj Jannik Sinner, który po raz trzeci z rzędu sięgnął po tytuł rangi ATP Masters 1000.

Rozegrał on naprawdę dobry mecz i w pełni zasłużenie po raz kolejny wygrał z Hiszpanem. W pierwszym secie natomiast jako pierwszy stracił podanie i był zmuszony gonić rywala. Szybko jednak się z tym uporał i już w następnym gemie zapisał breaka na swoje konto. W dalszej części seta obaj pilnowali własnego serwisu, choć okazji na kolejne odebranie podania nie brakowało.

Sinner wypracował sobie łącznie cztery break-pointy w piątym oraz dziewiątym gemie. Nie zdołał ich jednak wykorzystać, przez co o losach pierwszej partii musiał zadecydować tie-break. W nim reprezentant Italii zachował więcej zimnej krwi, przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę. Chociaż w pewnym momencie wydawało się, że Alcarazowi uda się odrobić straty i wyrówna wynik w decydującym gemie na 6:6.

Przy stanie 4:6 bowiem Włoch popełnił prosty forhendowy błąd, po którym to rywal miał szansę serwować po piłkę setową na swoją korzyść. Nie udało mu się jednak nawet wprowadzić piłki do gry i po tym właśnie podwójnym błędzie serwisowym Jannik mógł cieszyć się z wygranej partii.

Dobry początek Alcaraza i…

W drugiej odsłonie podobnie jak w pierwszej, pierwszy przełamał Carlitos. Już w trzecim gemie po spektakularnym passing-shocie z pełnego doślizgu trafiając w samą linię, zapewnił sobie breaka i objął prowadzenie.

Chwilę po tym obronił dwie piłki na przełamanie, które wypracował sobie Włoch, i uciekając na dwugemowe prowadzenie, wydawał się w pełni kontrolować sytuację na korcie. Hiszpan złapał właściwy rytm i wszystko wskazywało na to, że pewnie zmierza po wyrównanie stanu meczu.

Sinner jednak po raz kolejny udowodnił swoją niesamowitą odporność psychiczną. Włoch nie złożył broni, cierpliwie odczekał na słabszy moment rywala i zdołał odrobić stratę przełamania. W decydującej fazie seta to on wrzucił wyższy bieg, zdecydowanie podnosząc poziom i wywierając ogromną presję na serwującym Alcarazie. Końcówka należała już bezsprzecznie do Sinnera, co pozwoliło mu zamknąć tę partię i całe spotkanie w dwóch setach, pieczętując wielki triumf w Księstwie Monako.

Dla reprezentanta Italii to premierowy triumf na kortach w Monte Carlo, a zarazem trzeci prestiżowy tytuł wywalczony w tym sezonie: po wcześniejszych zwycięstwach w Indian Wells i Miami. Wraz z oficjalną publikacją poniedziałkowego notowania ATP, Sinner powróci na sam szczyt światowego rankingu, spychając Carlosa Alcaraza na drugą pozycję.

 


Wyniki

Rolex Monte-Carlo Masters, finał:

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – 7:6(5), 6:3

Linz. Mirra Andriejewa z drugim tytułem mistrzowskim w sezonie

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Mirra Andriejewa pokonała Anastazję Potapovą w finale turnieju WTA 500 w Linzu. Dla tenisistki z Krasnojarska to drugi w tym roku, a piąty w karierze tytuł mistrzowski imprezy głównego cyklu. Z kolei reprezentantka Austrii nie powtórzyła wyniku sprzed trzech lat, gdy turniej miał rangę WTA 250.

Udany tydzień ma za sobą Mirra Andriejewa. Podopieczna Conchity Martinez wywiązała się z roli faworytki podczas turnieju WTA 500 w austriackim Linzu i została nową mistrzynią Upper Austria Ladies Linz.

W drodze do finału najwyżej rozstawiona zawodniczka straciła tylko jednego seta. Po pierwszej odsłonie meczu z Anastazją Potapovą niewiele wskazywało, by tenisistka ze wschodu Europy sięgnęła po drugi w tym roku tytuł w imprezie rangi WTA 500. W ciągu niespełna 30 minut gry to Potapova zakończyła tę część spotkania wynikiem 6:1. Losy drugiego seta rozstrzygnęła seria trzech gemów wygranych przez zawodniczki odbierające podanie. O jedno przełamanie więcej zapisała na swe konto Andriejewa. To sprawiło, że losy tytułu mistrzowskiego rozstrzygnąć miała trzecia partia. W tej turniejowa „jedynka” jako pierwsza odebrała serwis rywalce. Na pierwsze przełamanie podania Potapova znalazła odpowiedz. Jednak od stanu 3:3 gemy na swe konto zapisywała już tylko Mirra Andriejewa.

Tym samym to tenisistka z Krasnojarska po blisko dwóch godzinach gry mogła świętować drugi w tym roku tytuł mistrzowski w karierze. Poprzednio podopieczna Conchity Martinez sięgnęła po tytuł podczas styczniowego turnieju WTA 500 Adelajdzie.


Wyniki

Finał:

Mirra Andriejewa (1) – Anastazja Potapova (Austria) 1:6, 6:4, 6:3

Stuttgart. Polski mecz już pierwszego dnia rywalizacji

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Pierwszego dnia tegorocznej edycji Porsche Tennis Grand Prix zobaczymy jeden mecz z udziałem polskiej tenisistki. W planie gier znalazło się spotkanie Magdaleny Fręch z Laurą Siegemund.

Dwie polskie tenisistki znalazły się w tegorocznej drabince turnieju głównego imprezy WTA 500, która rozgrywana się w Stuttgarckiej Porsche Arenie. Obok Igi Świątek do rywalizacji przystąpi również Magdalena Fręch, która do imprezy bez eliminacji dostała się dzięki wycofaniu się Aryny Sabalenki. Losowanie sprawiło, że pierwsza i druga rakieta naszego kraju mogą zagrać przeciwko sobie.

Jednak by do tego pojedynku doszło, wcześniej Łodzianka musi się pokonać Laurę Siegemund. Spotkanie z udziałem Magdaleny Fręch oraz reprezentantki gospodarzy zostanie rozegrane na korcie centralnym Porsche Areny w poniedziałkowe popołudnie. Panie przystąpią do gry o 18:30. Będzie to czwarte spotkanie obu pań, ale pierwsze na korcie innym niż o nawierzchni twardej. Bilans nie jest korzystny dla Polki, która ani razu jeszcze nie zwyciężyła ze swą najbliższą rywalką.

BJK Cup. Kanada przegrała z Kazachstanem

/ Peter Figura , źródło: własne, foto: Peter Figura

W sobotę Kanada przegrała 3-1 z gospodarzem turnieju, Kazachstanem, w niezwykle zaciętym spotkaniu w kwalifikacjach Billie Jean King Cup. W rezultacie kanadyjska drużyna, zajmująca 4. miejsce w rankingu, będzie rywalizować w barażach w listopadzie 2026 roku.

„Zmierzaliśmy się z bardzo silną drużyną i podobało mi się, jak dziewczyny walczyły na korcie” – powiedziała kapitan Marie-Ève Pelletier. „To nie był wynik, którego chcieliśmy, ale jestem niesamowicie dumna z walki i serca, które pokazały. Mają wiele powodów do dumy.”

Po tym, jak kanadyjka Bianca Andreescu i Julia Putincewa z Kazachstanu odniosły zwycięstwa w singlu pierwszego dnia, wynik spotkania był 1-1 przed drugim dniem. Jako pierwszy rozegrano mecz deblowy, w którym kapitan Pelletier zdecydowała się wystawić Andreescu w parze z Kaylą Cross. Kanadyjska para zmierzyła się z Anną Daniliną i Zhibek Kulambajewą z Kazachstanu, przegrywając 7-5, 6-1 w meczu trwającym godzinę i 28 minut.

W drugim meczu zmierzyły się najlepsze zawodniczki każdej z drużyn – nr 130 na świecie Andreescu i nr 74 Putincewa. Andreescu potrzebowała zwycięstwa, aby utrzymać szanse Kanady na zwycięstwo. Bianca zaczęła mocno, przełamując rywalkę w trzecim gemie, jednak Putincewa odwróciła sytuację i wygrała pierwszego seta w tie-breaku. Andreescu odzyskała impet w drugim secie, wygrywając go 6-3. Ten niesamowicie długi mecz, który trwał trzy godziny i 39 minut, ostatecznie wygrała Putincewa, która zwyciężyła 7-6(5), 3-6, 7-6(4). Było to ich trzecie spotkanie, a Putincewa wygrała wszystkie trzy.

„Jestem naprawdę dumna z tego, jak grałam i jak zaprezentowaliśmy się jako drużyna” – powiedziała Andreescu. „Zrobiliśmy wszystko, co mogłyśmy. Marie-Ève [Pelletier] była z nami przez cały czas. Naprawdę cieszyłam się z tego tygodnia – i czasami taki właśnie jest tenis. Mimo porażki widzisz, jak dobrze gramy i jakie to jest ważne.

Andreescu moze być również zadowolona z faktu, że mimo niedawno przebytych kontuzji, które niejednokrotnie przeszkadzały jej w rozwoju kariery, gra ostatnio coraz lepiej, a pięć godzin w ciągu jednego dnia na kortach ziemnych jest dowodem, że powrót do czołówki tenisowego rankingu jest jak najbardziej w jej zasięgu.

Kanada teraz będzie oczekiwać losowania play-offów, zaplanowanego na czwartek, 23 kwietnia w biurach ITF w Londynie.