Linz. Katarzyna Piter nie powtórzy wyniku sprzed ponad dekady

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Na pierwszej rundzie występ w rywalizacji deblowej turnieju WTA 500 w Linzu zakończyła Katarzyna Piter. Od Poznanianki i Qianhui Tang w spotkaniu o 1/4 finału lepsze okazały się Maia Lumsden i Nakoto Ninomiya.

Nasza deblistka ze stolicy Wielkopolski w 2013 roku, gdy turniej miał jeszcze imprezy rangi „250”, dotarła do 1/2 finału gry deblowej. Po awansie imprezy o jedno „oczko” w turniejowej hierarchii, Katarzyna Piter najlepszy rezultat uzyskała przed rokiem. Przed dwunastoma miesiącami Polka wystąpiła w 1/4 finału. W tym roku wyniku nie udało się powtórzyć. Lepszymi od Polki i Chinki okazały się Brytyjka i Japonka.

Lumsden i Ninomiya w pierwszej odsłonie rozdawały karty. Efektem cztery wygrane gemy od stanu 2:2 i set zakończony w niespełna 30 minut. W drugiej partii to nasze zawodniczki zanotowały lepszy początek. Prowadziły już nawet 3:1 oraz 5:3, a w dziewiątym gemie miały dwie piłki setowe. Brytyjsko-japoński duet jednak wyszedł z opresji, doprowadzając do tie-breaka. W panie szły punkt za punkt przez pierwsze cztery akcje. Pięć akcji z rzędu wygranych przez Lumsden oraz Ninomiye dało rywalkom Polki i Chinki awans do 1/4 finału Upper Austria Ladies Linz 2026.


Wyniki

Pierwsza runda:

M. Lumsden, N. Ninomiya (Wielka Brytania, Japonia) – Q. Tang, K. Piter (Chiny, Polska) 6:2, 7:6

Madryt. Walków poza turniejem

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: LOTOS PZT Polish Tour

Szymon Walków i Gregoire Jacq szybko pożegnali się z Challengerem w Madrycie. Polsko-francuski duet przegrał w 1. rundzie 4:6, 5:7 z rozstawionymi Rumunami Jecanem i Pawlem.

Szymon Walków przystąpił do rywalizacji w Challengerze w stolicy Hiszpanii w duecie z Gregoirem Jacqem. W pierwszej rundzie trafili na rozstawiony z czwórką duet Mircea-Alexandru Jecan/Bogdan Pawel. Już początek meczu pokazał, że to Rumuni są faworytami. Od razu przełamali swoich rywali i prowadzili 3:0. Walków i Jacq nie poddali się, odrabiając stratę breaka. Polak z Francuzem wyrównali na 4:4. Przy wyniku 4:5 przegrali do zera swój gem serwisowy i w konsekwencji całego seta.

W drugim secie Jacq i Walków mocno naciskali na rywali przy ich podaniu. W pierwszym gemie mieli trzy breakpointy, a później przełamali Rumunów na 2:1. Nie potwierdzili swojej przewagi, tracąc podanie już w następnym gemie. Wyrównana rywalizacja toczyła się do momentu, kiedy polsko-francuski duet serwował na tiebreak. Walków i Jacq nie doprowadzili do dodatkowej rozgrywki. Znów przegrali gema serwisowego pod presją i seta – tym razem 5:7.


Wyniki

Turniej ATP Challenger w Madrycie – 1. runda gry podwójnej:

Mircea-Alexandru Jecan/Bogdan Pawel (Rumunia/Rumunia, 4) – Gregoire Jacq (Francja)/Szymon Walków (Polska) 6:4, 7:5

Monte Carlo. Wielka dwójka wkroczyła do gry

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Najważniejszą informacją dla polskich kibiców jest awans Huberta Hurkacza do 2. rundy. Czterech tenisistów zameldowało się już w 3. rundzie. W tym gronie znaleźli się Carlos Alcaraz i Jannik Sinner.

Organizatorzy nieco zaskoczyli w kwestii programu gry. Dwóch najwyżej rozstawionych zawodników, czyli Carlos Alcaraz i Jannik Sinner rozegrali jako pierwsi swoje mecze drugiej rundy. Wtorkowa rywalizacja na centralnym korcie Rainier III przebiegła wręcz błyskawicznie. Najpierw w meczu 4. rundy Roberto Bautista Agut skreczował przy 0:4 w meczu z Matteo Berrettinim. Najpierw do gry weszli wspomniani Sinner i Alcaraz.

Ugo Humbert nie miał żadnych szans w spotkaniu z Jannikiem Sinnerem. Francuz toczył wyrównaną grę jedynie do wyniku 2:2. Włoch po przełamaniu przejął inicjatywę w pierwszej partii, którą wygrał 6:3. W drugiej odsłonie wicelider rankingu nie oddał rywali nawet gema. Następnie na kort wyszli Carlos Alcaraz i Sebastian Baez. To spotkanie również trwało niewiele ponad godzinę. Obrońca tytułu objął prowadzenie 4:0, a w pierwszej partii stracił zaledwie gema. W drugim secie Sebastian Baez postawił nieco większe warunki. Przegrywał 0:3, ale odrobił stratę przełamania. Alcaraz po długim gemie wywalczył breaka na 5:3 i ostatecznie zwyciężył 6:3.

Ostatnim punktem zmagań w grze pojedynczej na najważniejszym obiekcie było ciekawie zapowiadające się starcie Aleksandra Bublika z Gaelem Monfilsem. Dla Francuza było to pożegnanie z kortami w Monte Carlo, gdzie 10 lat temu dotarł do finału. Tym razem Monfils został dwukrotnie przełamany przy stanie 4:5. Rozstawiony z ósemką Bublik bez większych problemów wszedł do 3. rundy, a Gael Monfils, jak wcześniej Stan Wawrinka pożegnał się z monakijską publicznością.

We wtorek rozegrano jeszcze czwarty mecz drugiej rundy. Rozstawiony z numerem piątym Alex de Minaur miał największe problemy z grających dzisiaj faworytów. Australijczyk potrzebował trzech setów do pokonania Camerona Norriego. Dokończono także rywalizację w pierwszej rundzie. Dla polskich kibiców najważniejsze jest długo wyczekiwane zwycięstwo Huberta Hurkacza (więcej o tym meczu). Do turnieju ostatecznie nie przystąpi Jakub Mensik. W jego miejsce jako szczęśliwy przegrany wszedł Damir Dzumhur. Bośniak przegrał 2:6, 1:6 z Fabianem Marozsanem. To właśnie Węgier został kolejnym rywalem Huberta Hurkacza. Z turniejem pożegnał się Grigor Dimitrow (więcej o jego porażce z Tomasem Martinem Etcheverrym). Nie zawiódł Casper Ruud (numer 9), który pewnie wygrał 6:3, 6:4 z Alexem Popyrinem.


Wyniki

Turniej ATP w Monte Carlo – 1. runda gry pojedynczej:

Hubert Hurkacz (Polska) – Luciano Darderi (Włochy, 15) 7:6 (4), 5:7, 6:1
Tomas Martin Etcheverry (Argentyna) – Grigor Dimitrow (Bułgaria) 6:4, 2:6, 6:3
Terence Atmane (Francja) – Ethan Quinn (Stany Zjednoczone) 6:1, 6:4
Fabian Marozsan (Węgry) – Damir Dżumhur (Bośnia i Hercegowina) 6:2, 6:1
Matteo Berrettini (Włochy) – Roberto Bautista Agut (Hiszpania) 4:0 i krecz
Marin Cilić (Chorwacja) – Aleksander Szewczenko (Kazachstan) 6:1, 6:3
Corentin Moutet (Francja) – Alexandre Muller (Francja) 6:4, 6:1
Casper Ruud (Norwegia, 9) – Alex Popyrin (Australia) 6:3, 6:4

Turniej ATP w Monte Carlo – 2. runda gry pojedynczej:

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – Sebastian Baez (Argentyna) 6:1, 6:3
Jannik Sinner (Włochy, 2) – Ugo Humbert (Francja) 6:3, 6:0
Aleksander Bublik (Kazachstan, 8) – Gael Monfils (Francja) 6:4, 6:4
Alex de Minaur (Australia, 5) – Cameron Norrie 7:6 (5), 2:6, 6:2

Grigor Dimitrow wypadnie z czołowej setki rankingu ATP

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Po trzysetowej porażce z Tomasem Martinem Etcheverrym Grigor Dimitrow straci aż 190 punktów w światowym notowaniu. Oznacza to dla niego spadek o aż 42 pozycje i wypadnięcie z najlepszej setki rankingu.

Ostatni raz, kiedy Bułgar znajdował się poza elitarnym gronem Top 100 był ponad czternaście lat temu. Od 2 kwietnia 2012 roku bowiem ani razu nie opuścił najlepszej setki zestawienia, co czyniło go jednym z najbardziej regularnych tenisistów ostatnich lat. Przez ponad dekadę Dimitrow był stałym bywalcem wielkoszlemowych aren, trzykrotnie meldując się w półfinałach turniejów tej rangi – Wimbledon 2014, Australian Open 2017 oraz US Open 2019.

Bezpośrednią konsekwencją tego spadku jest utrata miejsca w głównej drabince nadchodzącego Rolanda Garrosa. Ponieważ listy zgłoszeniowe do paryskiego turnieju zamykają się na sześć tygodni przed jego startem, obecna pozycja rankingowa eliminuje Bułgara z bezpośredniego awansu. Oznacza to, że aby zagrać we francuskiej stolicy, Dimitrow będzie musiał wziąć udział w trzystopniowych kwalifikacjach, w których na poziomie wielkoszlemowym nie rywalizował od początku swojej kariery. Alternatywą pozostaje jedynie ewentualne przyznanie mu przez organizatorów tak zwanej “Dzikiej Karty”, ale tego pewnie Bułgar wolałby uniknąć.

Obecnie w wirtualnym rankingu „live” Grigor Dimitrow plasuje się dopiero na 135. miejscu. Tak odległa pozycja oznacza dla niego spore kłopoty i konieczność przebudowania swoich planów na kolejne miesiące. Spadek do drugiej setki to bowiem nie tylko utrata pewnego miejsca w imprezach wielkoszlemowych. Bułgar nie będzie już kwalifikował się bezpośrednio do głównych drabinek turniejów rangi ATP Masters 1000, a także większości zawodów z cyklu ATP 500 i 250.

Pewne jest zatem jedno, aby poprawić swoją sytuację rankingową, były trzeci tenisista świata będzie zmuszony do regularnej gry w eliminacjach, a niewykluczone, że w poszukiwaniu cennych punktów będzie musiał również wrócić do rywalizacji w turniejach niższej rangi, czyli na poziomie ATP Challenger Tour.

Wuning. Filip Peliwo z porażką w pierwszej rundzie

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Filip Peliwo odpadł w pierwszej rundzie turnieju rangi ATP Challenger w Wuning. Polski tenisista przegrał z rozstawionym z numerem szóstym Harrym Wendeklenem.

Filip Peliwo ostatecznie nie zagrał w kwalifikacjach Challengera w chińskim Wuning. Polak został przeniesiony do głównej drabinki. W pierwszej rundzie naszego zawodnika czekało trudne zadanie. Jego rywalem był Harry Wendelken. Brytyjczyk ostatnio w turnieju w Miyazace dotarł aż do finału, a w Wuning był rozstawiony z numerem szóstym. W rankingu ATP jest notowany na 237. miejscu, a Peliwo na 489. pozycji. Polak przegrał spotkanie w dwóch partiach, ale dzielnie walczył. Rywalizacja trwała godzinę i 50 minut.

W pierwszym secie Filip Peliwo stracił podanie w swoim drugim gemie serwisowym. Harry Wendelken tym samym odskoczył na 3:1. Polak niestety nie tylko nie odrobił strat, ale też po raz drugi przegrał gemie przy własnym serwisie. Pierwszą odsłonę Brytyjczyk wygrał 6:3.

Harry Wendelken także w drugim secie jako pierwszy wypracował przewagę przełamania. Rozstawiony tenisista prowadził już nawet 5:2. Filip Peliwo odrobił stratę i doprowadził do tiebreaka. Polak miał spore problemy przy podaniu przy wyniku 5:6. Po długiej walce obronił 4 piłki meczowe. Tiebreak rozpoczął się świetnie dla polskiego tenisisty – było już 3:0. Brytyjczyk obronił straty, ale Peliwo odskoczył na 5:3. Wendelken ponownie wyrównał, ale następnie obronił piłkę setową przy 5:6. Była to jedyna szansa dla Filipa Peliwy. Harry Wendelken wykorzystał trzeciego meczbola w tiebreaku, a łącznie siódmego. Triumfował 10:8 w dodatkowej rozgrywce i 2:0 w całym meczu.


Wyniki

ATP Challenger w Wuning – 1. runda:

Harry Wendelken (Wielka Brytania, 6) – Filip Peliwo (Polska) 6:3, 7:6 (8)

Monte Carlo. Hubert Hurkacz powrócił do wygrywania!

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Photo-Mach Agency, Marcin Okla

Hubert Hurkacz przerwał złą serię! Reprezentant Polski pokonał Luciano Darderiego w pierwszej rundzie turnieju ATP Masters 1000 w Monte Carlo. Tym samym nasz reprezentant powrócił do wygrywania po ponad dwóch miesiącach.

Drogi obu tenisistów nie przecięły się w przeszłości na żadnym z turniejów. Panowie przed przylotem do Monako znajdowali się w różnych momentach swoich karier. Darderi w tym sezonie osiągnął najwyższe rankingowe miejsce w historii, plasując się na 19 pozycji. Wpływ na to miał m.in. triumf w turnieju ATP 250 w Santiago. Tenisista z Półwyspu Apenińskiego nie radził sobie jednak podczas Sunshine Double – zarówno w Indian Wells, jak i w Miami przegrywał już w pierwszym meczu. W ubiegłym tygodniu Darderi rywalizował w Maarakeszu, gdzie doszedł do półfinału.

Dla Hurkacza występ w Monte Carlo był pierwszym od czasu „tysięcznika” na Florydzie. Polak po rozczarowującej kampanii na kortach twardych rozstał się z trenerem, Nicolasem Massu. Dla 29-latka ostatnie miesiące to zdecydowanie najgorszy czas w karierze. Wrocławianin grał we wtorek o przerwanie serii siedmiu porażek z rzędu – ostatnią wygraną pozostawał triumf nad Zizou Bergsem w pierwszej rundzie styczniowego Australian Open.

Na początku meczu „Hubi” dał nadzieję, że wraz ze zmianą nawierzchni będziemy oglądać lepszą grę naszego rodaka. Polak znakomicie wszedł w mecz, przełamując rywala już przy pierwszej okazji. Zwycięzca dwóch turniejów rangi ATP Masters 1000 wyszedł na prowadzenie 3-0, lecz po chwili nastąpił moment lepszej gry Włocha. Darderi świetnie returnował w piątym gemie, przez co Hurkacz został przełamany do zera. Następnie doszło do wyrównania przebiegu meczu. Gemy były wygrywane przez serwujących, choć więcej problemów przy podaniu miał wyżej notowany z tenisistów. Nie obejrzeliśmy jednak przełamań, więc o losach pierwszej partii zadecydował tie-break. Reprezentant Polski od początku zyskał przewagę w dogrywce. Z kolei Włoch popełniał niewymuszone błędy, które potęgowały jego frustracje. Grający po drugiej stronie siatki Hurkacz zachował zimną krew, dzięki czemu zwyciężył 7-4 i objął prowadzenie w meczu.

Wygrany set był dla „Hubiego” pierwszym od starcia z Alexandrem Bublikiem w Rotterdamie, do którego doszło… 11 lutego. Polak wywierał presję na przeciwniku w początkowej fazie drugiej odsłony meczu. Mimo break pointów, nie udawało mu się jednak przełamać serwisu Darderiego zarówno w pierwszym, jak i trzecim gemie. Po chwili to Polak musiał bronić się przed stratą podania. Przy drugiej okazji dla Włocha, Hurkacz zaryzykował wykonując akcję serwis-wolej, lecz Darderi skutecznie minął stojącego przy siatce rywala, wychodząc tym samym na prowadzenie 3:1.  Punktem zwrotnym drugiego seta okazał się szósty gem.

Włoch wyszedł w nim na prowadzenie 40-0, lecz nasz reprezentant dokonał spektakularnego powrotu. „Hubi” najpierw utrzymał serwis, broniąc łącznie czterech break pointów, po czym sam przełamał podanie Darderiego. Wydawało się, że po raz kolejny o losach seta rozstrzygnie tie-break. W dwunastym gemie Hurkacz przepłacił jednak swoją agresywną postawę piłkami setowymi dla rywala. Polak został przełamany przez Włocha w ostatnim możliwym momencie. O zwycięstwie musiał więc zadecydować trzeci set.

Nasz reprezentant ponownie agresywnie wszedł w rozpoczynającą się partię. Podobnie jak w pierwszym secie, przełamał Darderiego na początku. Tym razem odebrał serwis rywalowi dopiero po czwartym break poincie. Przełamanie napędziło grę Hurkacza, który wydawał się „uskrzydlony” w kolejnych minutach. Z kolei reprezentant Włoch sprawiał wrażenie coraz bardziej zrezygnowanego. Ponadto zmagał się z problemami zdrowotnymi, wskazując na bolące kolano. Hurkacz nie dał się wytrącić z rytmu, dzięki czemu łącznie trzy razy odebrał podanie przeciwnikowi. Od stanu 1:1 nasz reprezentant wygrał pięć gemów z rzędu, dzięki czemu pewnie zamknął spotkanie.

Wrocławianin wygrał pierwszy mecz od czasu turnieju wielkoszlemowego w Melbourne. Dla Polaka to niezwykle ważne zwycięstwo, które być może pozwoli mu powrócić na zwycięskie tory. W drugiej rundzie turnieju w Monte Carlo Hurkacz zmierzy się z Fabianem Marozsanem lub Damirem Dzumhurem. Początkowo rywalem Węgra miał być Jakub Menesik, lecz reprezentant Czech wycofał się z turnieju wskutek kontuzji.

 


Wyniki

Pierwsza runda:

Hubert Hurkacz (Polska) – Luciano Darderi (Włochy, 15) 7:6(4), 5:7, 6:1

Monza. Porażka Maksa Kaśnikowskiego w pierwszej rundzie

/ Hanna Pałuska , źródło: własne , foto: Paweł Rychter

Po pomyślnych kwalifikacjach do drabinki głównej, Maks Kaśnikowski trafił w pierwszej rundzie na mocnego rywala – Lucę van Assche. Polak musiał uznać wyższość Francuza i przegrał 2:6, 4:6 w turnieju ATP 125 Challenger w Monzie.

Pierwszy set zaczął się od przełamania podania Kaśnikowskiego. Polak jednak nie dał za wygraną i w następnym gemie wrócił do gry. Van Assche ponownie znalazł sposób na jego serwis i wyszedł na prowadzenie, którego nie stracił już do końca seta. W piątym gemie jeszcze raz przełamał podanie Kaśnikowskiego do zera. Warszawianin nie był w stanie odrobić strat. Tym samym rozstawiony z numerem 6. bez problemu triumfował w pierwszym secie. Statystyki nie były na korzyść Polaka. Wygrał tylko dwa z 13 punktów po pierwszym serwisie.

Druga partia miała dużo bardziej wyrównany przebieg. Kaśnikowski był blisko przełamania podania rywala. Mimo wszystko to Francuz pierwszy wyszedł na prowadzenie, które trwało chwilę. Polak odrobił stratę przełamania, jednak gem później ponownie stracił serwis. Van Assche wykorzystał drugą piłkę meczową i zameldował się w kolejnej rundzie. Co ciekawe, w drugiej partii Polak wygrał łącznie 31 punktów, a Francuz o dwa mniej.


Wyniki

Pierwsza runda:

Luca van Assche (Francja, 6) – Maks Kaśnikowski (Polska, Q) – 6:2, 6:4

Wim Fissette o pracy z Igą Świątek: byłem świadomy skali wyzwania

/ Łukasz Duraj , źródło: The Athletic, foto: East News

Wim Fissette nie jest już trenerem Igi Świątek. Belg skomentował swoje odejście z funkcji w wywiadzie.

Przed rozpoczęciem sezonu na kortach ziemnych Iga Świątek zamieniła Wima Fissette’a na Francisco Roiga. Belgijski szkoleniowiec podsumował pracę z Polką w wywiadzie z The Athletic:

– Niektóre teamy zachowują spokój, gdy robi się ciężko. Inne czują potrzebę, by coś zmienić. W sporcie to trener zawsze jest pierwszym, którego zmieniasz.

– To część specyfiki naszej pracy i ja to akceptuję. Iga była niemal niepokonana przez kilka sezonów, więc oczekiwania były niezwykle wysokie. Każda porażka bolała mocniej niż w normalnych okolicznościach.

– Wiedziałem, jakie trudności napotkam przy tym projekcie, ale cieszę się że podjąłem się tego zadania. Iga jest niezwykłym sportowcem i jestem zadowolony z tego, co osiągnęliśmy razem. Niemal każde moje słowo było dla niej nowe, ale chcę zachować się z szacunkiem, więc nie będę szerzej mówić o tej kwestii – podsumował Belg.

Pod kierunkiem Wima Fissette’a Iga Świątek wygrała Wimbledon oraz turnieje w Cincinnati i Seulu.