Novak Dźoković nazywa się „wielkim fanem” zachowania Danielle Collins
Serb pochwalił odpowiedź Amerykanki do hejterów na Australian Open, po czym w zabawny sposób stwierdził, że jest teraz jej „wielkim fanem”.
W czwartek amerykańska gwiazda tenisa pokonała australijską kwalifikantkę Destanee Aiavę 7:6 (4), 4:6, 6:2.
Jednak Collins musiała stoczyć bój nie tylko z młodą Australijką, ale także z australijską publicznością – jej ciągłymi wrzaskami i próbami dekoncentracji Amerykanki. To Collins śmiała się ostatnia, po tym jak w pewnym momencie kazała się zamknąć kibicom Aiavy, a także przesłała im bardzo ironiczne całusy po zakończeniu meczu.
– Podczas meczu trochę nad tym myślałam i stwierdziłam, że równie dobrze mogłabym przyjąć tę dużą, grubą wypłatę – powiedziała do publiczności 31-latka podczas wywiadu na korcie.
11. rakieta świata oświadczyła również, że przeznaczy zarobione podczas meczu pieniądze na „pięciogwiazdkowe wakacje” i dodała, że ludzie, którzy oglądają jej mecze, płacą jej rachunki.
Dźoković po meczu Amerykanki pochwalił zachowanie Collins, twierdząc, że była zabawna i mądra, radząc sobie z tym wszystkim w ten sposób.
– Uwielbiałem jej reakcję. Podobało mi się wszystko, co mówiła na korcie i poza nim – powiedział o Amerykance rekordowy 24-krotny mistrz wielkoszlemowy.
– Po tym starciu zostałem wielkim fanem Danielle Collins. Byłem nim oczywiście wcześniej. Uwielbiam ją. Słyszałem komentarze ludzi, że nie powinna była mówić tego czy tamtego. Myślę, że poradziła sobie naprawdę dobrze. Nie sądzę, że ja byłbym aż tak uprzejmy. Doskonale znam to uczucie.
Tymczasem Dźoković również ma starcia z kibicami w Australii. Podczas piątkowego zwycięstwa nad Tomaszem Machaczem Serb był nieustannie atakowany przez kogoś z publiczności.
Kiedy sytuacja powtórzyła się podczas krótkiego wywiadu na korcie, 37-latek w charakterystyczny dla siebie zabawny sposób powiedział wspomnianej osobie, że ma żonę, ale mogą wyjść na drinka.


