PZT. Skrzypczyński pozostanie prezesem. Nie miał rywala w wyborach

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: PZT

Mirosław Skrzypczyński będzie pełnił funkcję prezesa PZT do 2025 roku. Po raz pierwszy na to stanowisko został wybrany przed czterema laty. Sztandarowym projektem drugiej kadencji ma być Superliga. 

W sobotę stało się to, na co zanosiło się od dłuższego czasu. Mirosław Skrzypczyński ponownie został wybrany na stanowisko prezesa PZT. Początkowo miał nie ubiegać się o reelekcję, jednak szereg rozmów, jakie przeprowadził przez ostatnie pół roku, przekonał go do zmiany decyzji.

Do walnego zgromadzenia delegatów PZT doszło w warszawskim hotelu Regent. Za wyborem Skrzypczyńskiego było 68 osób, natomiast przeciwko tylko sześć. Nikt inny nie zdecydował się na udział w wyborach. Taka sama sytuacja miała miejsce cztery lata temu, gdy również Skrzypczyński nie miał żadnego kontrkandydata.

Z przemówienia prezesa jasno wynikało, na czym najbardziej będzie mu zależeć podczas drugiej kadencji. Jak zawsze w samych superlatywach zapowiadał start Superligi, która ma stać najlepszą tenisową ligą na świecie. Właśnie te rozgrywki mają wprowadzić polski tenis na nieosiągalny do tej pory pułap.

Drugim najistotniejszym wątkiem przemówienia było poświęcenie się dla polskiego tenisa. W rozmowie z Tenisklubem, którą niebawem opublikujemy na portalu, Skrzypczyński nazwał wręcz swoją prezesurę nie pracą a służbą. Zgromadzonym na sali delegatom opowiadał natomiast o tym jak bardzo związany jest z tenisem i ile jest w stanie dla niego poświęcić. Również pieniędzy, bo jak mówi, zwłaszcza na początku sprawowania funkcji prezesa dokładał do różnych inicjatyw z własnej kieszeni.

Po wyborze prezesa przystąpiono do wyboru Zarządu PZT. Znajdą się w nim: Marcin Kowal, Dariusz Łukaszewski, Tomasz Matuszewski, Mariusz Ozdoba, Andrzej Pyzara i Ryszard Robaszkiewicz.