Rzym. Elina Switolina odwróciła losy spotkania z Jeleną Rybakiną

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Elina Switolina pokonała Jelenę Rybakinę w ostatnim meczu ćwierćfinałowym tegorocznej edycji Internazionali BNL d’Italia. Tym samym to Ukrainka będzie rywalką Igi Świątek w meczu o finał imprezy WTA 1000 rozrywanej w Rzymie.

Była liderka rankingu WTA pochodząca z Moskwy jako jedyna z dotarła do 1/4 finału imprezy odbywającej się na Foro Italico bez straty seta. Również przebieg pierwszej odsłony pojedynku przeciwko Elinie Switolinie nie zapowiadał, aby Jelena Rybakina miała problem z podtrzymaniem tej serii.

Kazaszka w ciągu 40 minut dwukrotnie odebrała podanie tenisistce z Kijowa i była bliżej miejsca w 1/2 finału. Od drugiej partii obrazy gry uległ zmianie, a inicjatywę na Campo Centrale przejęła dwukrotna mistrzyni Internazionali BNL d’Italia, która decydującego gema wygrała na 3:2 i doprowadziła do decydującej części spotkania. Tą z wysokiego C rozpoczęła Switolina, która dwukrotnie odbierając serwis Kazaszce, wyszła na prowadzenie 3:0. Dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa starała się powrócić do gry, efektem dwa wygrane gemy przy podaniu Switoliny. Jednak sama też nie ustrzegła się straty serwisu i to mistrzyni imprezy z lat 2017-2018 uzupełniła grono półfinalistek drugiej w tym sezonie imprezy WTA 1000 rozgrywanej na kortach ziemnych.

Mecz z Igą Świątek, którego stawką będzie finał Internazionali BNL d’Italia 2026 będzie siódmym pojedynkiem obu pań. Bilans spotkań jest korzystny dla Polki, która wygrywała dotychczas czterokrotnie, w tym oba pojedynki do których doszło na kortach ziemnych.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Elina Svitolina (Ukraina, 7) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) 2:6, 6:4, 6:4

ITF. Polsko-polski pojedynek w pierwszej rundzie

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com/oprac.własne, foto: Olimpia Dudek

Środowe zmagania rangi ITF przyniosły kilka niespodziewanych rozstrzygnięć.

Cenne zwycięstwo zanotował Adam Kaczmarek w Kutaisi, gdzie pewnie pokonał reprezentanta gospodarzy. 22-latek zagrał swój pierwszy mecz singlowy od 2023 roku. W Serbii Oskar Grzegorzewski uległ Heorhii Shylovovi, jednak kilka godzin później wraz z Andreasem Loizasem awansował do ćwierćfinału w deblu. Tenisista z Warszawy swój ostatnie spotkanie rozegrał pod koniec ubiegłego sezonu.

W tunezyjskim Monastyrze Anna Paszun zdominowała Viktorię Kurz i w drugiej rundzie zmierzy się z turniejową „ósemką”. Polsko-polski pojedynek w Hurghadzie zakończył się wygraną Magdaleny Hędrzak, która w trzech setach pokonała Martynę Zarembę. 29-latka powalczy o swój pierwszy ćwierćfinał w tym roku.


Wyniki

M25 Kutaisi – I runda singla

Adam Kaczmarek (Polska) – Aleksandre Shvangiradze (Gruzja) 6:3, 6:4

M25 Louny – I runda singla

Daniel Siniakov (Czechy, 8) – Marcel Zieliński (Polska) 6:2, 6:1

M15 Kursumlijska Banja – I runda singla

Heorhii Shylov (Ukraina) – Oskar Grzegorzewski (Polska) 6:1, 6:0

M15 Prijedor – I runda singla

Felix Balshaw (Francja, 2) – Alan Ważny (Polska) 6:1, 6:2

W35 Hurghada – I runda singla

Magdalena Hędrzak (Polska) – Martyna Zaremba (Polska) 3:6, 6:2, 6:1

W35 Monastyr – I runda singla

Anna Paszun (Polska) – Viktoria Kurz (Austria) 6:1, 6:2

W35 Bastad – I runda singla

Alevtina Ibragimova (Rosja, 1) – Olga Golas (Polska) 6:0, 6:0

M15 Kursumlijska Banja – I runda debla

Oskar Grzegorzewski, Andreas Loizas (Polska, Grecja) – Michel Hopp, Kristijan Juhas (Niemcy, Serbia) 2:6, 6:2, 10-6

 

 

 

 

 

Rzym. Iga Świątek czeka na rywalkę, ale już zna porę pojedynku

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Iga Świątek pokonała Jessicę Pegulę i została trzecią półfinalistką Internazionali BNL d’litalia. Rywalką Polki w meczu o finał na Foro Italico będzie Jelena Rybakina lub Elina Svitolina, a pojedynek zakończy sesję wieczorną na Campo Centrale w czwartek 14 maja.

Trzykrotna mistrzyni coraz lepiej prezentuje się podczas tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Rzymie. W czterech meczach Iga Świątek straciła jedynie seta i pokonując w meczu 1/4 finału Jessice Pegule zakończyła serię ćwierćfinałowych porażek w imprezach głównego cyklu, a także przegranych z tenisistkami z top 10 rankingu.

Byla liderka rankingu pierwszy raz od września zeszłego roku i turnieju WTA 500 w Seulu awansowała do półfinału, gdzie jej rywalką będzie lepsza z pojedynku między Jeleną Rybakiną i Eliną Svitolina.

Mecz półfinałowy z udziałem trzykrotnej triumfatorki imprezy zaplanowano na czwartek 14 maja jako drugi w sesji wieczornej. Panie wyjdą na kort po zaplanowanym na 19:00 pojedynku Martina Landaluce’a z Daniilem Miedwiediewem. Jednak nie wcześniej niż o 20:30.

Rzym. Ćwierćfinał z deszczem i zwrotami akcji dla Ruuda

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Casper Ruud został pierwszym półfinalistą turnieju ATP w Rzymie. Norweg wygrał 6:1, 1:6, 6:2 z Karenem Chaczanowem. W trakcie spotkania doszło do trwającej 2,5 godziny przerwy spowodowanej opadami deszczu.

W pierwszym ćwierćfinale turnieju w Rzymie zmierzyli się Casper Ruud i Karen Chaczanow. Ten drugi, rozstawiony z numerem 13. był najwyżej notowanym w dolnej części drabinki, która dzisiaj rozgrywa mecze 1/4 finału. Rywalem Chaczanowa był Casper Ruud. Rozstawiony dopiero z numerem 23. Norweg chce odbudować swój ranking, po tym jak w Madrycie stracił wiele punktów. Rok temu w Rzymie dotarł do ćwierćfinału, więc już miał przynajmniej wyrównany wynik. W trzech poprzednich meczach przegrał zaledwie 15 gemów.

Dzięki agresywnej grze przy długich wymianach Casper Ruud przełamał serwis rywala na 3:1, po tym jak wymusił błędy rywala od stanu 30:30. Norweski tenisista całkowicie przejął inicjatywę na korcie. Dołożył drugiego breaka i wygrał w ponad pół godziny pierwszego seta 6:1. W Rzymie padał coraz większy deszcz, aż na początku drugiego gema drugiej odsłony tenisiści musieli zejść z kortu.

Przerwa związana z opadami deszczu oraz przygotowaniem kortu trwała aż dwie i pół godziny. Ta sytuacja niewątpliwie pomogła Karenowi Chaczanowowi. Tym razem to on wygrał seta 6:1. Po godzinie samej gry był więc remis 1:1 w całym meczu po dwóch partiach łatwo wygranych przez zawodników. Należy do tego dołączyć jeszcze znacznie dłuższą przerwę niż rywalizacja na korcie.

Wydawało się, że przewagę sytuacyjną na korcie ma Chaczanow. Jednak każdy set to często inna historia. To Casper Ruud objął prowadzenie 3:0 z przełamaniem. Po chwili dołożył drugiego breaka, wygrywając gema ze stanu 15:40. Karen Chaczanow od razu odrobił stratę jednego przełamania. Było go stać jeszcze na wygranie jednego gema. Ruud potwierdził swoją przewagę w decydującym secie i zwyciężył go 6:2. W półfinale zagra ze zwycięzcą meczu Rafael Jodar-Luciano Darderi.


Wyniki

Turniej ATP 1000 w Rzymie – 1/4 finału:

Casper Ruud (Norwegia, 23) – Karen Chaczanow (13) 6:1, 1:6, 6:2

Zagrzeb. Awans Kielana po walkowerze

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Artur Rolak

Szymon Kielan bez gry awansował do drugiej rundy turnieju rangi Challenger w Zagrzebiu. Polak razem z Andrewem Paulsonem skorzystali z walkowera ekwadorskich rywali.

Szymon Kielan jest jedynym polskim tenisistą, który został zgłoszony do turnieju gry podwójnej na kortach ziemnych w Zagrzebiu. Polak startuje w parze z Andrewem Paulsonem. Kielan i czeski tenisista zostali najwyżej rozstawieni w chorwackim turnieju. Bez rozegrania żadnego punktu znaleźli się już w ćwierćfinale.

Pierwszymi rywalami duetu Szymon Kielan/Andrew Paulson mieli być Andres Andrade/Alvaro Guillen Meza. Ekwadorczycy nie wyszli na kort na mecz zaplanowany na środowe popołudnie. Wcześniej Andres Andrade po zaciętym meczu zwyciężył w grze podwójnej. Tenisista z Ekwadoru odwrócił losy spotkania z Thiago Monteiro.

W 1/4 finału Kielan i Paulson zmierzą się z Brytyjczykiem Finnem Bassem i Bułgarem Anthonym Genowem.


Wyniki

ATP Challenger Tour w Zagrzebiu – 1. runda:

Szymon Kielan/Andrew Paulson (Polska/Czechy, 1) – Andres Andrade/Alvaro Guillen Meza (Ekwador/Ekwador) – walkower

Alexander Zverev wściekły na warunki w Rzymie: „Nigdy nie grałem na tak fatalnym korcie”

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Sascha Zverev nie przebierał w słowach na konferencji prasowej po zaciętym spotkaniu z Luciano Darderim w Rzymie. Niemiec, który ostatecznie przegrał w trzech setach (mając w tie-breaku drugiej partii aż cztery piłki meczowe), nie krył frustracji, obwiniając za przebieg kluczowych akcji… skandaliczną jakość nawierzchni. Odniósł się również do swojego stanu zdrowia i warunków pogodowych.

Zapytany o to, czy na jego dyspozycję wpłynęła choroba, z którą zmagał się po turnieju w Madrycie, czy był to po prostu naturalny przebieg spotkania, przyznał:

„Zdecydowanie odczuwałem zmęczenie. Czy to kwestia choroby, czy po prostu faktu, że grałem ostatnio bardzo dużo w tenisa… To na pewno jeden z powodów. Uważam, że powinienem był wygrać ten mecz w dwóch setach. Trzecia partia ułożyła się po jego myśli, zagrał naprawdę niesamowity tenis, ale powtórzę – powinienem był to wygrać w dwóch setach”.

Głównym powodem do irytacji Niemca nie było jednak samo zmęczenie, a stan rzymskiej mączki. Zverev podzielił się swoimi przemyśleniami w niezwykle dosadny sposób, opisując kuriozalne zachowanie piłki w najważniejszych momentach meczu:

„Grało się niezwykle trudno. Szczerze mówiąc, to chyba najgorszy kort, na jakim kiedykolwiek przyszło mi grać. Biorąc pod uwagę turnieje juniorskie, profesjonalne, futuresy czy nawet treningi – nigdy nie grałem na nawierzchni o tak fatalnej jakości. Mam piłkę meczową, a piłka nagle odskakuje mi nad głową. Mam break-pointa, a ona po prostu toczy się po ziemi… Owszem, wiatr też mocno utrudniał sprawę, ale znów – uważam, że i tak powinienem był zamknąć ten mecz w dwóch setach. Potem on zagrał już po prostu fantastycznie”.

Na koniec, gdy dziennikarze dopytywali o ogólny stan kortów ceglanych podczas turnieju, tenisista odparł krótko i retorycznie:

„Przecież sami to widzieliście, prawda? Piłka potrafiła kilka razy po prostu potoczyć się po ziemi. To bardzo utrudnia grę” – zakończył Sascha.

Kolejnym przystankiem w jego tenisowym kalendarzu będzie turniej rangi ATP 500 w Hamburgu, który to rozpoczyna się już 17 maja.

Roland Garros bez Lorenzo Musettiego

/ Artur Kobryn , źródło: Instagram, foto: Peter Figura

Lorenzo Musetti nie zagra w tegorocznym turnieju wielkoszlemowym na kortach im. Rolanda Garrosa. Włocha z występu w Paryżu wyeliminowała kontuzja.

24-latek z Carrary na czwartej rundzie zakończył swój udział w imprezie Masters 1000 w Rzymie, przegrywając w dwóch setach z Casperem Ruudem. W starciu z Norwegiem reprezentant Italii korzystał z pomocy medycznej ze względu na problemy z lewą nogą. Jak się okazało, uraz jest na tyle poważny i wykluczy go z gry w najbliższym czasie.

Po wczorajszym meczu przeszedłem badania medyczne, które wykazały uraz mięśnia uda, wymagający kilku tygodni odpoczynku i rehabilitacji. Niestety oznacza to, że nie będę mógł wystąpić w Hamburgu i na Roland Garros. Jest to wiadomość, którą niezwykle trudno mi przyjąć. Ogromnie dziękuję publiczności w Rzymie za niesamowite wsparcie. Właśnie dlatego, mimo że nie byłem w pełni sił, zdecydowałem się wyjść na kort i dać z siebie wszystko w moim domowym turnieju – napisał Włoch w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

Paryska absencja będzie bolesna dla Musettiego również ze względu na stratę punktów zdobytych w tych zawodach przed rokiem. Wówczas dotarł w nich do półfinału, w którym to z powodu innej kontuzji nie dokończył spotkania z Carlosem Alcarazem. Jest to więc kontynuacja problemów natury fizycznej notowanego na 10. miejscu w rankingu ATP tenisisty. Z tych samych powodu nie dokończył również tegorocznego ćwierćfinału Australian Open, w którym miał przewagę dwóch setów w pojedynku z Novakiem Dźokoviciem.

Decyzja Włocha oznacza, że miejsce w drabince głównej na podstawie pozycji rankingowej zdobędzie Stan Wawrinka, któremu wcześniej została przyznana „dzika karta”. Jest to już drugie wycofanie się gracza z najlepszej dziesiątki rankingu ATP z turnieju w Paryżu. Wcześniej brak możliwościowi występu z powodu urazu prawego nadgarstka ogłosił triumfator dwóch ostatnich edycji, Carlos Alcaraz.

Rzym. Iga Świątek melduje się w półfinale!

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek pokonała Jessicę Pegule w meczu 1/4 finału turnieju WTA 1000 w Rzymie. W ten sposób po dwóch porażkach z rzędu przeciwko Amerykance Polka po siódmy raz w karierze znalazła sposób na reprezentantkę USA.

Najlepsza polska tenisistka coraz lepiej czuje się w tym roku na kortach w Rzymie. Po meczu otwarcia, w którym Iga Świątek musiała rywalizować z Cathy McNally na trzysetowym dystansie, w trzecim kolejnym meczu była liderka rankingu pokonała rywalkę, nie oddając zbyt wielu gemów.

Tym razem sposobu na trzykrotną mistrzynię Internazionali BNL d’Italia nie znalazła Jessica Pegula. W pierwszej odsłonie tenisistka z Buffalo pierwszego i jak się okazało, jedynego gema zdobyła przy wyniku 5:0 dla Polki. W drugiej partii obraz gry się nie zmienił. Sytuację na Campo Centrale kontrolowała Iga Świątek, czego efektem było coraz większe prowadzenie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej. Jessica Pegula zdołała zaznaczyć swą obecność kolejnymi dwoma gemami wygranymi, ale ostatecznie zakończyła swój tegoroczny występ na Foro Italico.

O awans do finału Iga Świątek zagra ze zwyciężczynią meczu między Eliną Svitolina i Jeleną Rybakiną. Spotkanie półfinałowe z udziałem Polki i zwyciężczyni ostatniego pojedynku ćwierćfinałowego zostanie rozegrane w czwartek 14 maja. Dokładną godzinę rozpoczęcia pojedynku poznamy, gdy organizatorzy opublikują plan gier na jedenasty dzień tegorocznej rywalizacji na Foro Italico.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Iga Świątek (Polska, 4) – Jessica Pegula (USA, 5) 6:1, 6:2

Carlos Alcaraz dla Vanity Fair: „nie chcę być niewolnikiem tenisa”

/ Łukasz Duraj , źródło: Vanity Fair, foto: East News

Carlos Alcaraz leczy kontuzję i nie zagra na kortach Rolanda Garrosa. W czasie nieobecności na kortach ukazał się duży wywiad z reprezentantem Hiszpanii.

Drugi tenisista rankingu ATP rozmawiał z prestiżowym magazynem Vanity Fair. Specjalnej sesji zdjęciowej towarzyszyła rozbudowana rozmowa, w której pojawiły się rożne interesujące watki. Alcaraz mówił między innymi o swojej rywalizacji z Jannikiem Sinnerem oraz o swoim życiu poza kortem:

Na korcie zawsze dajemy z siebie wszystko i staramy się maksymalnie skomplikować rywalowi życie. Walczymy o kolejne zwycięstwa, ale gdy mecz się kończy dogadujemy się naprawdę dobrze. To możliwe i właśnie to pokazujemy ludziom. Pomagamy sobie wzajemnie stawać się lepszymi graczami. Chcemy tych samych trofeów, ale nie ma między nami złej krwi. Przyjaźń w takich warunkach jest skomplikowana, ale nie wykluczona. Rywalizacje są częścią tenisa, ale nasza nie może być jeszcze porównana do innych takich przykładów z historii. Jeszcze mnóstwo rzeczy się wydarzy, będziemy dzielić między siebie wiele tytułów.

– Wiem, że duża część mojej kariery jeszcze przede mną, ale staram się o tym nie myśleć, bo to przytłaczające. Nie chciałbym skończyć jako tenisowy niewolnik, który wiedzie monotonne życie. Spełniam swoje marzenia, ale czasem myślę, że chciałbym być zwykłym 23-latkiem i mieć więcej czasu dla siebie. Teraz jestem kontuzjowany i mam przerwę, ale w przeszłości zdarzało się, że nie zatrzymywałem się w odpowiednim momencie. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale nie skończyło się to dla mnie dobrze.

– Wiem, że mój styl życia nie każdemu się podoba a w dzisiejszych czasach trzeba mocno uważać na t to, co mówisz i robisz. Jednocześnie tenisiści też są tylko ludźmi, prawda? Uważam, że troska o zdrowie mentalne jest tak samo ważna jak dbanie o ciało. Może nawet bardziej. Wielu ma obsesję na punkcie ciała, ale dla mnie najbardziej istotny jest spokój w głowie.

Zdjęcia z sesji Carlosa Alcaraza dla Vanity Fair można obejrzeć poniżej:

Oeiras. Pieczonka i Liutarewicz meldują się w ćwierćfinale

/ Marcin Dąbrowski , źródło: Własne/ATP, foto: Paweł Rychter

Filip Pieczonka i Iwan Liutarewicz awansowali do ćwierćfinału turnieju ATP Challenger 100 w Oeiras, pokonując hiszpańską parę 3:6, 6:1, 10:5 po meczu, w którym potrafili odpowiedzieć na trudny początek i przejąć kontrolę od drugiego seta.

Pierwszy set był znacznie bardziej wyrównany, niż wskazuje sam wynik. Już w otwierającym gemie Polak i Białorusin mieli dwie szansę na przełamanie, ale nie zdołali ich wykorzystać. W kolejnych fragmentach partii znów pojawiały się okazje przy serwisie rywali. Hiszpanie długo utrzymywali się w grze, a gdy sami dostali pierwszą okazję na przełamanie, wykorzystali ją od razu. Kluczowy okazał się ósmy gem, w którym rywale odebrali podanie polsko-białoruskiemu duetowi i wyszli na prowadzenie 5:3. Chwilę później, już przy własnym serwisie, zamknęli pierwszą partię 6:3, pokazując większą skuteczność w najważniejszym momencie seta.

Druga odsłona miała już zupełnie inny przebieg. Pieczonka i Liutarewicz wyraźnie uporządkowali grę, lepiej wykorzystywali return i zaczęli wygrywać kluczowe punkty, które wcześniej uciekały im w końcówkach gemów. Tym razem to oni przejęli inicjatywę, dwukrotnie przełamali hiszpańską parę i szybko zbudowali przewagę, której nie oddali do końca seta wygrywając 6:1.

O awansie decydował super tie-break. Początek był jeszcze wyrównany, ale od stanu 4:2 dla Pieczonki i Liutarewicza spotkanie zaczęło wyraźnie przechylać się na ich stronę. Hiszpanie zdobyli od tego momentu tylko trzy punkty, a polsko-białoruski duet utrzymał koncentrację, pilnował przewagi i zamknął super tie-breaka wynikiem 10:5. Dzięki temu zameldowali się w ćwierćfinale turnieju ATP Challenger 100 w Oeiras.


Wyniki

Pierwsza runda gry podwójnej:

Filip Pieczonka, Iwan Liutarewicz (Polska 3, ) – Bruno Pujol Navarro, Benjamin Winter Lopez (Hiszpania) 3:6, 6:1, 10:5