Roland Garros. Coco Gauff pokonana, Maja Chwalińska poznała rywalkę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Porażka Coco Gauff to największa niespodzianka siódmego dnia rywalizacji pań podczas Roland Garros 2026. Amerykanka nie obroni tytułu mistrzowskiego, co będzie ją kosztować spadek w rankingu WTA. Kolejną rywalkę poznała Maja Chwalińska, która w tym roku w Paryżu wygrała już sześć pojedynków.

Dwie polskie tenisistki znalazły się w gronie szesnastu najlepszych singlistek drugiej w sezonie lewy Wielkiego Szlema. Oprócz Igi Świątek, która w meczu 1/16 finału znalazła sposób na Magdę Linette, dzień później dołączyła Maja Chwalińska. Bielszczanka po przegraniu pierwszego seta z Marią Sakkari, w dwóch kolejnych odsłonach była górą. Tym samym czwarta rakieta naszego kraju zapewniła sobie kolejny awans w rankingu WTA.

O pierwszy w karierze ćwierćfinał imprezy wielkoszlemowej czwarta rakieta naszego kraju zagra z Diane Parry. Reprezentantka gospodarzy w trzech setach uporała się z Amandą Anisimovą. W pierwszym secie to Amerykanka jako pierwsza odebrała serwis rywalce, wychodząc na prowadzenie 3:1. Jednak od tego momentu dwukrotna finalistka wielkoszlemowa przegrała pięć gemów z rzędu. W drugiej odsłonie to Amerykanka roztrwoniła prowadzenie 4:2, aby w końcówce jednak przechylić szalę zwycięstwa na swą stronę.

Decydującą odsłonę rozstrzygnął gem trzynasty. Do stanu 3-3 panie szły punkt za punkt. Po pierwszej zmianie stron kontrolę nad sytuacją na korcie przejęła reprezentantka gospodarzy, która wygrywając siedem akcji z rzędu, zapewniła sobie pierwszy w karierze awans do 1/8 finału imprezy wielkoszlemowej.

Wyniku sprzed roku podczas tegorocznych zmagań nie powtórzy Coco Gauff. Amerykanka, która przed rokiem pokonała w finale Arynę Sabalenkę i sięgnęła po drugi w karierze tytuł wielkoszlemowy, została pokonana przez Anastazję Potapovą. W pierwszym secie reprezentantka Austrii przegrała swe podanie już w pierwszym gemie, aby od stanu 4:2 oddać rywalce kolejne cztery gemy. W drugiej partii tenisistka z Saratowa prowadziła już 5:2, aby zwycięstwo zapewnić sobie w trzynastym gemie. Decydującą odsłonę od prowadzenia 3:1 rozpoczęła Coco Gauff. Jednak od tego momentu tenisistka z Atlanty wygrała tylko gema i pożegnała się z Roland Garros 2026.

Porażka Amerykanki na tak wczesnym etapie sprawiła, że w najbliższym notowaniu rankingu WTA tenisistka z USA spadnie co najmniej na szóste miejsce.


Wyniki

Trzecia runda:

Aryna Sabalenka (1) – Daria Kasatkina (Australia) 6:0, 7:5

Anastazja Potapova (Austria, 28) – Coco Gauff (USA, 4) 4:6, 7:6(1), 6:4

Diane Parry (Francja) – Amanda Anisimova (USA, 6) 6:3, 4:6, 7:6(3)

Madison Keys (USA, 19) – Victoria Mboko (Kanada, 9) 6:3, 5:7, 7:5

Naomi Osaka (Japonia, 16) – Iva Jović (USA, 17) 7:6(5), 6:7(3), 6:4

Anna Kalinska (22) – Camila Osorio (Kolumbia) 6:3, 0:6, 6:2

Diana Shnaider (25) – Oleksandra Olinikova (Ukraina) 7:5, 6:1

„Zabrakło mi paliwa” – Dźoković szczerze o bolesnej porażce i niepewnej przyszłości

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Novak Dźoković niespodziewanie pożegnał się z paryskim szlemem już w trzeciej rundzie, ulegając wschodzącej gwieździe tenisa, Joao Fonsece. Choć utytułowany Serb prowadził 2:0 w setach, ostatecznie musiał uznać wyższość brazylijskiego zawodnika. Na pomeczowej konferencji prasowej 39-latek nie szukał wymówek, w pięknych słowach chwalił rywala, ale też zasiał sporą niepewność wokół swojej sportowej przyszłości.

Dźoković od początku był niezwykle szczery w ocenie swoich możliwości fizycznych na dystansie pięciu setów. Nie ukrywał, że z czasem po prostu opadł z sił, a jego rywal wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności.

– Zabrakło mi paliwa, mówiąc szczerze. W kolejnych dwóch setach w ogóle nie czułem się dobrze na korcie – przyznał otwarcie Serb. – Kiedy patrzę wstecz i zastanawiam się, czy w ważnych momentach mogłem zrobić coś inaczej… zawsze można powiedzieć, że tak. Ale trzeba też po prostu powiedzieć: „dobra robota”, zdjąć czapkę z głów i pogratulować. Ilekroć nadchodził decydujący moment, on grał tenis „z kosmosu”, po prostu szedł na całość.

Serb z wielkim uznaniem wypowiedział się o atomowych uderzeniach młodego Brazylijczyka, zwłaszcza w kluczowych momentach meczu:

Co możesz zrobić, kiedy serwuje asy z prędkością 215-220 km/h? Jedyne, co możesz powiedzieć, to „brawo”. I to tyle.

Konferencja miała też swój nieco bardziej napięty moment. Jeden z dziennikarzy zapytał Dźokovicia, czy po wycofaniu się Carlosa Alcaraza i wczorajszej porażce Jannika Sinnera, jego myśli zaczęły krążyć wokół ostatecznego triumfu w całym turnieju. Nole natychmiast, bardzo stanowczo przerwał to pytanie:

– Zatrzymam cię w tym momencie. Nie. Właśnie przegrałem w trzeciej rundzie. Porozmawiajmy o czymś innym, dziękuję.

Pytania o wiek i ewentualne zakończenie kariery są w przypadku 39-letniego Serba nieuniknione. Dźoković przyznał, że w końcówce spotkania fizycznie był już na skraju wytrzymałości, ale to kibice ponieśli go do dalszej walki.

Było kilka momentów pod koniec meczu, kiedy czułem, że ledwo trzymam się na nogach. Spojrzałem na trybuny i widziałem, jak kibice podnoszą mnie na duchu i wspierają. To było coś naprawdę magicznego – wyznał z wdzięcznością.

Jednak najbardziej wymowne i dające do myślenia okazały się najkrótsze odpowiedzi tej konferencji. Kiedy padło pytanie, czy kibice zobaczą go z powrotem na kortach Roland Garros w przyszłym roku, Dźoković odpowiedział krótko: „Nie wiem”. Zapytany chwilę później, czy byłoby w porządku, gdyby to właśnie ten mecz z Fonsecą był jego ostatnim w Paryżu, powtórzył z powagą to samo: „Nie wiem”.

Roland Garros. Pewny awans Cobolliego, maratony dla Berrettiniego i Juana Manuela Cerundolo

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Powoli dobiega końca 3. runda turnieju mężczyzn na French Open. Po maratońskich meczach awans wywalczyli Matteo Berrettini i Juan Manuel Cerundolo.

Mecz dnia rozczarował

Z uwagi na dużą liczbę niespodzianek już nawet na etapie 3. rundy brakowało pojedynków wysoko notowanych zawodników. Taki mecz rozpoczął się w południe na korcie Philippe’a Chatriera. Flavio Cobolli (numer 10) zmierzył się z Learnerem Tienem (numer 18). Ten pojedynek dość niespodziewanie zakończył się w niecałe dwie godziny i był bardzo jednostronny.

Cobolli szybko objął prowadzenie 3:0 z dwoma przełamaniami. Tien grał bardzo niepewnie, a jego dyspozycja była daleka od tej sprzed tygodnia, kiedy wygrał turniej w Genewie. Tenisista ze Stanów Zjednoczonych jeszcze odrobił stratę jednego przełamania, ale znów stracił podanie i przegrał partię 2:6. Druga odsłona rozpoczęła się od wyniku 4:0 dla Flavio Cobolliego. Włoch ponownie triumfował 6:2. Trzeci set także został pewnie wygrany przez reprezentanta Italii – 6:3. W grze nadal więc pozostaje trzech zawodników z czołowej dziesiątki rozstawienia – Cobolli, Felix Auger-Aliassime i Alexander Zverev. W kolejnym meczu Włoch zmierzy się z Zacharym Swajdą, który wyeliminował po pięciosetowym pojedynku kolejnego rozstawionego tenisistę – Francisco Cerundolo.

Maratony dla Berrettiniego i Juana Manuela Cerundolo

Niesamowite widowisko stworzyli także Matteo Berrettini i Francisco Comesana. Włoch awansował po raz pierwszy do 4. rundy od Wimbledonu w 2023 roku. Przepustkę wywalczył dopiero po pięciu godzinach i kwadransie gry. Pierwszy set bez przełamań po tiebreaku wygrał Berrettini. W drugiej partii Comesana gonił wynik i dopiął swego, zwyciężając 7:5. Następnie wygrał kolejną odsłonę 7:6. W czwartym secie Argentyńczyk został przełamany i Matteo Berrettini doprowadził do decydującej partii. Tak długi i wyrównany mecz nie mógł się zakończyć inaczej, jak morderczym supertiebreakiem. W nim obaj zawodnicy mieli swoje szanse, ale 15:13 ostatecznie zwyciężył Berrettini.

W tej parze grać miał Jannik Sinner. Jednak lider rankingu sensacyjnie przegrał z Juanem Manuelem Cerundolo, a przede wszystkim z problemami zdrowotnymi. Argentyńczyk i Martin Landaluce walczyli jeszcze dłużej niż Berrettini i Comesana. Ich starcie trwało aż sześć (!) godzin. Pierwszą partię Cerundolo wygrał 6:4 po triumfie w dwóch ostatnich długich gemach. Kolejne trzy sety zakończyły się tiebreakami. Dwa z nich wygrał Landaluce. Hiszpan dwukrotnie gonił wynik i doprowadził do decydującej odsłony. W niej prowadził już 3:0. Ostatecznie doszło do supertiebreaka, w którym Martin Landaluce od wyniku 8:8 popełnił dwa błędy z bekhendu. Tym samym Juan Manuel Cerundolo nie podzielił losu brata i zagra w 4. rundzie właśnie z Matteo Berrettinim.

Turniej już bez gospodarzy

W turnieju mężczyzn w pierwszym tygodniu odpadli wszyscy Francuzi. Ostatnim z nich został 17-letni Moise Kouame. Utalentowany tenisista i tak rozegrał świetny turniej, ale musiał uznać wyższość wypoczętego Alejandro Tabilo. Reprezentant Chile w poprzedniej rundzie nie grał, gdyż wycofał się Valentin Vacherot. W sobotnie popołudnie na korcie Suzanne Lenglen Kouame stać było jedynie na wygranie jednego seta i to pierwszego. Francuz prowadził już 5:2, ale ostatecznie wygrał 6:4.

Alejandro Tabilo dopiero się rozpędzał. Dwa kolejne sety wygrał 6:3 i 6:4. W następnej odsłonie także wypracował przewagę przełamania, ale ją stracił i doszło do tiebreaka. Moise Kouame dzielnie bronił piłek meczowych, ale przy piątej okazji Tabilo zwyciężył 11:9. Chilijczyk po raz pierwszy w karierze awansował do 4. rundy turnieju wielkoszlemowego.


Wyniki

French Open – 3. runda:

Flavio Cobolli (Włochy, 10) – Learner Tien (Stany Zjednoczone, 18) 6:2, 6:2, 6:3
Alejandro Tabilo (Chile) – Moise Kouame (Francja, WC) 4:6, 6:3, 6:4, 7:6 (9)
Juan Manuel Cerundolo (Argentyna) – Martin Landaluce (Hiszpania) 6:4, 6:7 (7), 7:6 (4), 6:7 (4), 7:6 (8)
Matteo Berrettini (Włochy) – Francisco Comesana (Argentyna) 7:6 (3), 5:7, 6:7 (4), 6:4, 7:6 (13)
Zachary Swajda (Stany Zjednoczone) – Francisco Cerundolo (Argentyna, 25) 6:3, 6:4, 3:6, 4:6, 6:3

Roland Garros. Victoria Mboko pytana o występy z Sereną Williams

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Nazwana Odkryciem Roku WTA w 2025 roku, Victoria Mboko dla wielu jest uosobieniem tego, co przyszłość kobiecego tenisa może przynieść w najbliższej przyszłości.

Na początku tego niezwykłego sezonu w ogóle nie była sklasyfikowana w Top 300. Roland Garros 2025 rozpoczynała na 122. miejscu rankingu WTA Dwanaście miesięcy później wskoczyła do Top 10 mając zaledwie 19 lat, co jest skokiem niespotykanym od czasu innej Kanadyjki, Bianki Andreescu, w 2019 roku.

Urodzona w Stanach Zjednoczonych i wychowana w pobliżu Toronto od wczesnego dzieciństwa, Mboko mogłaby wspiąć się jeszcze szybciej, gdyby nie przeszkadzały jej kontuzje po obiecującej karierze juniorskiej (6. miejsce na świecie w 2022 roku). Gdy tylko w 2025 roku rozpoczęła występy w tourze, zdobyła wiele tytułów ITF i odniosła swoje pierwsze ważne zwycięstwa nad Paulą Badosą w Miami i Coco Gauff w Rzymie. Następnie zrobiła duże wrażenie na swoim pierwszym turnieju Wielkiego Szlema: po przejściu kwalifikacji na Roland-Garros awansowała do trzeciej rundy i weszła do Top 100.

Victoria rozkręciła się jednak na dobre latem ubiegłego roku. Zdobyła swój pierwszy główny tytuł w tourze i to w Kanadzie, wygrywając WTA 1000 w Montrealu po zwycięstwach nad Coco Gauff, Jeleną Rybakiną i Naomi Osaką w finale. Nie było miejsca na spowolnienie: na początku 2026 roku potwierdziła swój przełom, docierając do finałów w Adelajdzie i Doha, a tym samym zapewniając sobie miejsce w pierwszej 10 rankingu WTA.

Victoria z całą pewnością celuje w jeszcze wyższe cele. Gdy tylko Wim Fisette zakończył współpracę z naszą Igą Świątek, Victoria natychmiast skorzystała z okazji i podpisała kontrakt ze słynnym belgijskim szkoleniowcem, który trenował między innymi Angelique Kerber, Victorię Azarenkę, Simone Halep, Naomi Osakę i właśnie Igę Świątek. Do tej pory Mboko wspierana była ekskluzywnie przez Nathalie Tauziat w ramach Tennis Canada.

 

Teraz na drodze młodej Kanadyjki do kolejnej rundy w Paryżu stoi mistrzyni Australian Open z 2025 – Madison Keys. Przed sympatykami Mboko stoi pewno jeszcze jedna niespodzianka. Mówi się, że planująca powrót do zawodowego tenisa Serena Williams chce zrobić to w deblu, mając za partnerkę właśnie Mboko.

Zapytana o możliwy debel z Williams na turnieju w Queen’s, 19-letnia zawodniczka ani tego nie zaprzeczyła, ani nie potwierdziła. „Cóż, jestem naprawdę szczęśliwa. Serena i ja utrzymujemy kontakt, co jest naprawdę wspaniałe, ponieważ bardzo ją podziwiam. Sam fakt, że wie, kim jestem, jest dla mnie już niesamowicie ekscytujący. Ale głównie uważam, że ten moment należy do niej. Jeśli jest gotowa, aby wrócić, musi to być na jej własnych warunkach i myślę, że to od niej zależy, kiedy to ogłosi. Poza tym nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Tak, ten moment zależy całkowicie od niej i od tego, kiedy będzie gotowa, aby wrócić.” Serena Williams nie grała od września 2022 roku i swojej porażki w trzeciej rundzie US Open z Ajlą Tomljanović. Ponownie zarejestrowała się na listach antydopingowych pod koniec sierpnia, więc od końca lutego może ponownie rywalizować w oficjalnym meczu.

Ponownie pytana o przygotowania do drugiej rundy Roland-Garros, które mogły zostać zakłócone przez te plotki, Mboko uważa, że tak nie było.

Po raz kolejny zapytana o możliwość gry w parze z Sereną Williams Mboko odparła. „Szczerze mówiąc, szczególnie podczas turniejów, nie spędzam dużo czasu przy telefonie. Niektórzy wspominali mi o tym, ale naprawdę, byłam głównie skupiona na dzisiejszej swojej grze. Miałam późny mecz, więc nie spędzam dużo czasu w mediach społecznościowych i nie zwracam dużej uwagi na to, co się mówi, bo po prostu staram się trochę zrelaksować.”

Roland Garros. Iga Świątek z Martą Kostiuk o miejsce w 1/4 finalu

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne, foto: Olga Pietrzak

Iga Świątek i Marta Kostiuk zagrają o jedno z miejsc w 1/4 finału Roland Garros 2026. Pojedynek Polki z Ukrainką zostanie rozegrany w niedzielę 31 maja na korcie Philippe-Chatriera.

Czterokrotna mistrzyni imprezy bez straty seta zameldowała się w drugim tygodniu tegorocznej edycji Rolanda Garrosa. O ćwierćfinał była liderka rankingu zagra z Martą Kostiuk.
Ukrainka to tenisistka rozstawiona w imprezie z numerem „15” i właśnie taką serię wygranych meczów z rzędu na mączce ma obecnie podopieczna Sandry Zaniewskiej.

Tegoroczny mecz w Paryżu bedzie czwartym pojedynkiem obu pań, a drugim na kortach w Paryżu. Przed pięcioma laty także w 1/8 finału jak w innych dwóch meczach między Świątek i Kostiuk górą była Polka.

O 1/4 finału Roland Garros 2026 Polka i Ukrainka zagrają na korcie Philippe-Chatriera w pierwszym spotkaniu w niedzielę 31 maja. Pojedynek rozpocznie się o godzinie 11:00.

Maja Chwalińska wygrywa z Sakkari i jest już w 1/8 finału Roland Garros!

/ Adam Romer , źródło: Korespondencja z Paryża, foto: Olga Pietrzak/PZT

Niesamowitego wyczynu dokonała w Paryżu Maja Chwalińska. Wygrała swój szósty (!!!) mecz i awansowała do najlepszej „16” turnieju Roland Garros. W sobotę pokonała 1:6, 6:3, 6:2 Greczynkę Marię Sakkari.

 

Chwalińska już od kilku dni pisze swoją historię w Paryżu. Po przejściu kwalifikacji i trzech zwycięstwach po raz pierwszy w karierze zameldowała się w turnieju głównym Roland Garros. Bielszczanka jednak nie zatrzymuje się i po pokonaniu mistrzyni olimpijskiej Qinwen Zheng i Belgijki Elise Mertens zapisała na swoim koncie kolejny spektakularny sukces. W meczu trzeciej rundy zmierzyła się z Marią Sakkari i… choć przegrała pierwszego seta w turnieju, to z meczu wyszła zwycięsko.

– Nie wiem co się stało. Tyle myśli przebiega mi teraz przez głowę. To coś niesamowitego – mówiła Maja w wywiadzie pomeczowym. Jednak wydarzenia na korcie Simone Mathieu to nie był przypadek. Polka po pierwszym, przegranym wyraźnie secie (1:6) zmieniła nieco taktykę. Zaczęła grać pod górę, używając więcej topspina i przede wszystkim z większą cierpliwością.

Rywalka przy prowadzeniu 6:1, 2:1 z przełamaniem nieco się rozluźniła i poziom jej koncentracji wyraźnie spadł. Można powiedzieć, że na taki moment czekała właśnie Polka. Zaczęła grać wyraźnie cierpliwiej i kolejnymi długimi akcjami zmuszała niejako Greczynkę do popełnienia błędów. W efekcie mecz zaczął najpierw lekko, a potem coraz bardziej przechylać się na korzyść Chwalińskiej.

Sakkari po kolejnych kombinacyjnych akcjach Polki w stylu Agnieszki Radwańskiej – skrót i potem lob – bezradnie rozkładała ręce i coraz bardziej się frustrowała. W efekcie przegrała drugą partię i fatalnie zaczęła trzecią.

Kluczowy okazał się piąty gem, gdy obie długo wygrywały po jednej piłce nie mogąc przechylić szali na swoją korzyść. Wreszcie kolejnym spektakularnym zagraniem udało się to Polce i zrobiło się 4:1. Takiego prowadzenia Maja już nie wypuściła.

Teraz Polka ma dwa dni na regenerację i w poniedziałek czekają pojedynek ze zwyciężczynią meczu Diane Parry – Amanda Anisimova. Zapewne po raz pierwszy na jednym z dwóch największych kortów kompleksu Rolanda Garrosa.


Wyniki

Wynik 3. rundy: Maja Chwalińska – Maria Sakkari (Grecja) 1:6, 6:3, 6:2

Roland Garros. Magda Linette ze zwycięstwem w deblu

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: Peter Figura

Magda Linette pożegnała się z singlowym turniejem w Paryżu, ale gra dalej w grze podwójnej.

Partnerką Polki jest Julia Starodubcewa, która w tym roku wyeliminowała z zawodów gry pojedynczej Jelenę Rybakinę.

W pierwszej rundzie polsko-ukraiński duet wylosował ciekawe rywalki. Były nimi Elsa Jacquemot i Tiantsoa Rakotomanga Rajaonah. Francuzki otrzymały od organizatorów „dziką kartę” i starały się ją dobrze wykorzystać.

W pierwszym secie nie brakowało długich gemów i przełamań. Po 50 minutach to gospodynie triumfowały 6:3.

Drugą partię lepiej zaczęły Magda i Julia. Panie objęły prowadzenie 4:1, ale nie był to koniec emocji. Francuzki poderwały się do boju i odrobiły „brejka”, ale ostatnie słowo należało do Polki i Ukrainki. Na tablicy ukazał się wynik 6:4. Trzeci set to nieco większa przewaga Linette i Starodubcewej. Para zdobyła rezultat 5:1 i nawet chwila słabości nie mogła już ich powstrzymać. Panie zwyciężyły 6:3 i po wymagającym spotkaniu awansowały do kolejnej rundy. Ich rywalkami będą teraz Tereza Mihalíkova i Olivia Nicholls, rozstawione z numerem 10.

 

 

 


Wyniki

 

Roland Garros (pierwsza runda debla):

M. Linette / J. Starodubcewa (Ukraina) /  E. Jacquemot (Francja) / T. Rakotomanga Rajaonah (Francja) 3:6 6:4 6:3

Roland Garros. Wielki powrót Caspera Ruuda, awans Zvereva

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Zakończyła się rywalizacja w 3. rundzie w dolnej części drabinki turnieju mężczyzn na kortach Rolanda Garrosa. Kolejni zawodnikami z awansem zostali Casper Ruud i Alexander Zverev.

Ruud blisko porażki

Casper Ruud już po raz drugi podczas tego turnieju wyszedł z dużych opresji. Ruud jednak w przeciwieństwie do Jannika Sinnera, Novaka Dźokovicia czy Daniłła Miedwiediewa liczy się w walce o tytuł. W meczu na korcie Suzanne Lenglena czekało go trudne spotkanie z Tommym Paulem. To Amerykanin wygrał dwie pierwsze partie. Casper Ruud wygrał trzeciego seta 6:4. Poważne problemy miał w czwartej odsłonie. Przy 4:5 przy własnym serwisie obronił dwie piłki meczowe, a po tiebreaku wygranym 7:4 doprowadził do piątego seta.

W finałowej odsłonie nie zabrakło emocji. Ruud objął prowadzenie 3:0, ale Paul wyrównał na 3:3. Amerykanin dwie szanse na przełamanie na 6:5, ale ich nie wykorzystał. Wszystko zmierzało w stronę supertiebreaka. Do niego nie doszło. Tommy Paul prowadził już 40:0 przy swoim serwisie, ale Ruud odrobił stratę. Przy drugiej piłce meczowej były finalista turnieju zwyciężył po błędzie rywala. Ruud wygrał po prawie pięciogodzinnym meczu i w 4. rundzie zagra z Joao Fonsecą, pogromcą Novaka Dźokovicia.

Autostrada Zvereva do trofeum?

Przy obecnym układzie turniejowej drabinki Alexander Zverev ma olbrzymią szansę na pierwszy tytuł. Oczywiście, nie będzie to proste. Reprezentant Niemiec jest już w 4. rundzie, tracąc jedynie seta. Większość rywali z czołówki rankingu z turniejem już się pożegnało. Po dwóch pewnie wygranych setach Zverev przegrał trzecią partię w meczu z Quentinem Halysem. Drugi najwyżej rozstawiony zawodnik prowadził już 2:0 w tej partii, ale przegrał 7:5. Awans zapewnił sobie w czwartym secie wygranym 6:2. W kolejnym meczu zagra z rewelacyjnym szczęśliwym przegranym Jesperem de Jongiem.


Wyniki

French Open – 3. runda:

Casper Ruud (Norwegia, 15) – Tommy Paul (Stany Zjednoczone, 24) 4:6, 6:7 (4), 6:4, 7:6 (4), 7;5
Alexander Zverev (Niemcy, 2) – Quentin Halys (Francja) 6:4, 6:3, 5:7, 6:2