Tenisklub pyta, Iga odpowiada: Nowy proces, ta sama ja
W jakim stopniu ten mecz pokazał, że żart z podcastu Jessiki Peguli i Madison Keys wcale nie był żartem, a proroczą przestrogą dla wszystkich rywalek, że znów mają do czynienia z Igą Świątek nie tylko wiedzącą, co chce zrobić, ale robiącą to z dawną pewnoscią siebie?
– Takie oceny zostawiam „ekspertom”. Ja nie oceniam ani tego meczu, ani tego, co w ogóle robię, zero-jedynkowo. To nie tylko nowy rozdział, to nowy proces, ale nie nowa, inna Iga. Dopiero zaczynamy współpracę z Francisco, wiemy, co chcemy osiągnąć, ale potrzebujemy na to czasu. Stare przyzwyczajenia ciągle dają o sobie znać, a co da się zrobić w 10 dni?
Z odpowiedzi na inne pytania wynika, że:
– podczas meczu gra się zupełnie inaczej niż na treningu
– miała wrażenie, ze jest ślisko, ale to normalne na początku sezonu na mączce
– gdyby w 100 procentach realizowała zalecenia trenerów, wygrywałaby wszystkie mecze
– teraz pracuje nad zmianą ruchu serwisowego, mniej ryzykuje returnem, aby utrzymać piłkę w grze, i próbuje być solidniejsza od rywalek w dłuższych wymianach.
Ciąg dalszy w piątek po meczu ćwierćfinałowym.


