Wypełnić pustkę po Radwańskiej

Kacper Kaczmarek, foto: AFP

Kacper Kaczmarek

Za nami pierwszy kwartał 2019 roku i pierwsze rozstrzygnięcia na światowych kortach. Ostatnimi czasy polski tenis w wykonaniu kobiet w głównej mierze opierał się na Agnieszce Radwańskiej, dzięki czemu mniej doświadczone zawodniczki bez zbędnej presji mogły budować kariery i doskonalić swój kunszt tenisowy. Teraz sprawdzimy, czy po odejściu krakowianki, pozostałe Polki w choć minimalnym stopniu potrafiły wypełnić lukę po najlepszej polskiej tenisistce.

Mimo że schedę po krakowiance i miano polskiej rakiety numer 1 przejęła Magda Linette, to oczy wielu w ostatnim czasie mocniej skupione były na Idze Świątek. 17-letnia warszawianka szturmem wdziera się do światowej czołówki i coraz mocniej puka do drzwi czołowej setki najlepszych na świecie tenisistek. Ubiegłoroczna zwyciężczyni juniorskiego Wimbledonu po raz pierwszy w karierze zakwalifikowała się do głównej drabinki wielkoszlemowego turnieju i podczas Australian Open dotarła do drugiej rundy.

W Melbourne przeszła przez trzystopniowe eliminacje, a w pierwszym pojedynku głównego turnieju po trzysetowej batalii pokonała sklasyfikowaną w czołowej setce Rumunkę Anę Bogdan. W drugiej rundzie rozpędzoną warszawiankę szybko na ziemię sprowadziła Camila Giorgi, ale Świątek nie złożyła broni i już w następnym występie w Budapeszcie wygrała trzy kolejne spotkania. Nieco gorzej poszło jej za oceanem, gdzie w prestiżowych turniejach w Indian Wells i Miami nie przebrnęła eliminacji. W Kalifornii zatrzymała ją Belgijka Ysaline Bonaventure, a na Florydzie Amerykanka Sachia Vickery. Porażki za oceanem nie wpłynęły jednak znacząco na pozycję Polki w rankingu, która jest już 118. rakietą świata. Dodatkowo, w gronie zawodniczek poniżej 18. roku życia, zajmuje bardzo wysokie drugie miejsce.

Na miarę swoich możliwości w pierwszych trzech miesiącach nowego sezonu grała Magda Linette. Poznanianka dwukrotnie grała w ćwierćfinałach małych imprez WTA, a raz udało się jej dotrzeć nawet do najlepszej “czwórki”. W półfinałowym starciu w tajlandzkim Hua Hin 85. rakieta świata musiała jednak uznać wyższość późniejszej zwyciężczyni Dajany Jastremskiej z Ukrainy.

Ponadto w pierwszej części sezonu Linette mogła mówić o sporym pechu. Najwyżej sklasyfikowana polska tenisistka nie miała szczęścia w losowaniu w dwóch największych turniejach. Podczas wielkoszlemowych zmagań w Melbourne dzielnie stawiała czoła Japonce Naomi Osace, ale finalnie przegrała w pierwszej rundzie z późniejszą zwyciężczynią imprezy. W Indian Wells po pokonaniu Petry Martić dotarła do drugiej rundy, ale tam była już wyraźnie gorsza od Holenderki Kiki Bertens.

A co słychać u pozostałych polskich zawodniczek? Dawnej formy i punktów w turniejach rangi ITF szuka Urszula Radwańska. Młodsza siostra Agnieszki jest obecnie 260. tenisistką świata i nieustannie walczy o możliwość startu w eliminacjach do Roland Garros. Warto dodać, że 28-letnia krakowianka zgarnęła już jedno tenisowe trofeum w tym roku, wygrywając zmagania w rosyjskim Kazaniu. Walkę o eliminacje do paryskiego turnieju toczy także Katarzyna Kawa. Urodzona w Krynicy-Zdrój zawodniczka, podobnie jak Radwańska, zbiera punkty w turniejach ITF i regularnie grywa w nich w ćwierćfinałach, a czasem półfinałach. W rezultacie notowana jest tylko jedno miejsce niżej od Urszuli Radwańskiej i podobnie jak krakowianka z optymizmem patrzy w stronę zbliżających się kwalifikacji Wielkiego Szlema.