Cicha bohaterka sezonu

Michał Jaśniewicz , foto: AFP

Michał Jaśniewicz

W tym roku prawie wszystkie oczy zwrócone były na Serenę Williams, która z dziecinną łatwością kolekcjonowała kolejne tytuły i tak naprawdę częściej na korcie zmagała się ze sobą niż swoimi rywalkami. W cieniu zarówno Amerykanki jak i pozostałych tenisistek ze "świecznika" była młoda Rumunka Simona Halep, która z przeciętnej zawodniczki wyrosła na jedną z bohaterek tego sezonu.

Tekst: Karolina Konstańczak

Halep wcześniej była jedną z tych tenisistek, które nie wyróżniały się szczególnymi osiągnięciami i o których wspominało się raczej sporadycznie. Młoda Rumunka zaliczyła trzy finały, w których nie ugrała ani jednego seta, oraz najczęściej drugie rundy wielkoszlemowych turniejów. Patrząc na wcześniejsze wyniki Simony, a także słaby początek tego roku, mało kto przewidziałby dosłowną "eksplozję" formy, która przyszła niespodziewanie na, rozgrywanym w trzecim tygodniu maja, turnieju w Rzymie. Zajmująca wówczas 64. pozycję w kobiecym zestawieniu Halep, musiała najpierw przejść dwustopniowe eliminacje, aby wystąpić w imprezie głównej. W pierwszej rundzie trafiła na rozstawioną z numerem cztery Agnieszkę Radwańską. Ku zdziwieniu szerszego grona oglądających Simona sprawiła sporą niespodziankę, ogrywając Polkę w trzech setach. Choć powszechnie wiadomo, że krakowianka nie czuje się najlepiej na tej nawierzchni, to jednak porażka w początkowej fazie imprezy i to z kwalifikantką, z pewnością było sporym zaskoczeniem. Jakby tego było mało, rozpędzona zawodniczka z Konstancy odprawiła z turnieju także: Włoszkę Robertę Vinci, Serbkę Jelenę Janković i dopiero sama Serena Williams ostudziła nieco jej zapały. Występ w Rzymie dodał Rumunce chyba to, co w tenisie najważniejsze – pewności siebie. Tuż po spotkaniu z Agnieszką Radwańską powiedziała: – Bardzo potrzebowałam tego zwycięstwa, ponieważ niedawno miałam problemy zdrowotne i teraz czuję się bardziej pewna siebie niż przed tym turniejem.

""

 

Tenis rumuńskiej zawodniczki, która w 2013 roku rozpoczęła współpracę z Adrianem Marcu, z turnieju na turniej nabierał jaśniejszych barw. Simona coraz częściej wybierała kątowe rozwiązania, zamęczając rywalki zagraniami na zmianę, raz do forhendu, raz do backhandu. Ponadto młoda tenisistka zaczęła udanie łączyć defensywę z ofensywą, nie tylko decydując się na śmiałe ataki, ale także świetnie radząc sobie w głębokiej obronie. Krótko po półfinale w Rzymie, Halep wygrała trzy turnieje z rzędu: Norymbergę, s’Hertogenbosh, oraz Budapeszt, tracąc w sumie tylko trzy sety. Zarówno Roland Garros jak i Wimbledon minęły jednak dla niej bez echa, więc o jakimkolwiek większym zainteresowaniu ze strony mediów nie mogło być mowy. Podopieczna Adriana Marcu jednak zaciekle walczyła o uwagę, która z pewnością jej się należała. Simona najpierw zakończyła długoletnią karierę Marion Bartoli, wygrywając z nią w Cincinnati, natomiast później sięgnęła po tytuł na twardych kortach w New Haven, dopisując do swojej kartoteki wartościowe zwycięstwa nad Caroline Wozniacki i Petrą Kvitovą.

Od tego momentu o młodej tenisistce mówiło się już coraz częściej, wymieniając ją pośród kandydatek do sprawienia niespodzianki w wielkoszlemowym US Open. Oczekiwania, choć może jeszcze zbyt wygórowane, nieco się ziściły, bowiem Halep doszła aż do czwartej rundy, osiągając najlepszy wynik w karierze. Końcówka sezonu to kolejne dwa tytuły: w Moskwie i Sofii. Halep swoimi dobrymi występami wlała nieco entuzjazmu i nadziei w serca rumuńskich sympatyków, którzy wspierali ją w Bułgarii. Można śmiało powiedzieć, że żeński tenis w tym kraju odżył i ma swoją wyraźną liderkę.

""

Po tak udanym sezonie nie można przejść obojętnie obok tej młodej rumuńskiej tenisistki, która na dzień dzisiejszy coraz śmielej puka do pierwszej dziesiątki (obecnie jest 11.) i tylko kwestią czasu jest to gdy do niej wejdzie. Kiedy będziemy myśleć o kolejnych turniejach, zwłaszcza wielkoszlemowych, nie powinniśmy pomijać zawodniczki, która w tym roku zdobyła aż sześć tytułów (więcej od niej wygrała tylko Serena Williams!!). Pozostaje jedynie pytanie, jak w nowym sezonie poradzi sobie Simona? Na pewno wprowadzi nową jakość do swojej gry, w czym ma jej pomóc nowy szkoleniowiec.