Igrzyska Olimpijskie: ostatnie wyzwanie Federera
Systematyczność, z jaką Roger Federer kompletuje tenisowe skalpy, pozwoliła Szwajcarowi zdobyć wszystkie najistotniejsze trofea. Z wyjątkiem jednego – złotego medalu igrzysk. Ale i to pewnie za kilkanaście dni znajdzie się w jego kolekcji.
Gdyby igrzyska odbywały się corocznie, Szwajcar bez wątpienia miałby już w dorobku całą górę medali, szczególnie że walcząc o trofea dla kraju, chętnie angażuje się również w zmagania deblowe. Kolejne olimpijskie turnieje dzieli jednak 4-letni okres posuchy, przez co Federer dopiero 3 razy walczył o najwartościowsze krążki w świecie sportu. Zdobył tylko jeden – najcenniejszy, ale nie w rywalizacji, którą upodobał sobie najbardziej.
Federer jedną nogą w… finale
Federer po olimpijskie złoto sięgnął przed czterema laty. Ale nie w singlu – jak nakazywałby zdrowy rozsądek – lecz w deblu. Bajecznie wyszkolony zawodnik doskonale współpracował ze Stanislasem Wawrinką, dzięki czemu Szwajcarzy bez większych problemów uporali się z Włochami (Bolellim i Seppim), Rosjanami (Tursunovem i Jużnym), Hindusami (Bhupathim i Paesem), Amerykanami (braćmi Bryanami), a w finale tylko seta oddali Szwedom (Aspelinowi i Johanssonowi).
Złoto tej pary było sensacją, podobnie jak ćwierćfinałowa porażka Federera w singlu – Szwajcar nie sprostał Jamesowi Blake’owi. Równie niespodziewanie 17-krotny triumfator imprez wielkoszlemowych pożegnał się z igrzyskami cztery lata wcześniej, w Atenach, gdzie poległ już w 2. rundzie z nastoletnim wówczas Tomasem Berdychem. Najbliżej indywidualnego krążka był w Sydney. W 2000 r. 19-letni Federer zajął czwarte miejsce. W meczu o brązowy medal przegrał z Francuzem Arnaudem Di Pasqualem – zawodnikiem, który poza olimpijskim sukcesem w tenisie nie zaistniał.
W Londynie Szwajcarowi przeszkodzić może tylko dwóch, a nie, jak to miało miejsce zazwyczaj, trzech zawodników – Novak Djoković i Andy Murray. Przeważnie najgroźniejszym konkurentem Federera był Rafael Nadal, ale Hiszpana z udziału w igrzyskach wykluczył uraz kolana. Absencja mistrza z Pekinu i szczęśliwe losowanie sprawiły, że Szwajcar ma niemal wyśnioną drogę do olimpijskiego finału – wszystkich potencjalnych rywali od wielu lat okłada namiętnie. David Ferrer, Janko Tipsarević, Juan Martin del Potro i John Isner – najwyżej rozstawieni tenisiści w drabince Federera – mierzyli się z nim 36 razy. Tylko 3 mecze nie zakończyły się zwycięstwami Szwajcara.
Jeśli Federer utrzyma wimbledońską formę, występu w finale może być niemal pewny. Djoković i Murray będą mieć znacznie trudniej, albowiem już od 2. rundy mogą spodziewać się wymagających pojedynków. W dolnej części drabinki czają się tenisiści doświadczeni (Andy Roddick, Lleyton Hewitt, Feliciano Lopez), dla których niemal na pewno są to ostatnie igrzyska, a także młodzi, niezwykle głodni sukcesów (Milos Raonic, Marin Cilić, David Goffin). A fakt, że pojedynki rozgrywane są do dwóch wygranych setów, Djokoviciovi i Murrayowi sprawy nie ułatwia, szczególnie że obaj w ostatnim czasie nie imponowali przesadną stabilnością w początkach turniejów.
Powtórka z Wimbledonu? Trudne, ale wykonalne
W podobnej sytuacji do Federera znajduje się Serena Williams. (Zresztą, losy obojga wybitnych sportowców zaskakująco często się przeplatają). Amerykanka także osiągnęła w tenisie niemal wszystko, lecz złoto na igrzyskach zdobyła jedynie w deblu – nawet dwa razy, w obu przypadkach grając u boku siostry, Venus. Lista solowych sukcesów Williams jest nieco skromniejsza niż Federera, ale jej niedawna dyspozycja i niepodważalny triumf w Wimbledonie nakazują sądzić, że na londyńskich trawnikach ponownie będzie nie do zatrzymania.
Przed kilkoma tygodniami stracha Amerykance napędziła Agnieszka Radwańska. Williams była o krok od finałowej porażki z Polką, która w pewnym momencie zaczęła grać na sensacyjnie wysokim poziomie, ale kanonada asów serwisowych dodała rywalce pewności siebie i tytuł wpadł ostatecznie w ręce faworytki. Każdy kibic tenisa nad Wisłą pragnąłby, aby za paręnaście dni Radwańska miała okazję wzięcia rewanżu na Amerykance, albowiem oznaczałoby to, że krakowianka dostała się do olimpijskiego finału.
Wywalczenie medalu będzie dla Radwańskiej niezwykle trudnym zadaniem, albowiem już od 3. rundy krakowiankę czekają pojedynki z tenisową śmietanką. O ile start z Julią Goerges i następna konfrontacja ze zwyciężczynią pojedynku pomiędzy Varvarą Lepchenko bądź Veroniką Cepede Royg nie budzą szczególnych obaw, o tyle ewentualna potyczka z Marią Kirilenko – owszem. Polka i Rosjanka są autorkami jednego z najbardziej dramatycznych pojedynków tegorocznego Wimbledonie. Wygrała go krakowianka, zapewniając sobie pierwszy wielkoszlemowy półfinał w karierze, lecz po drodze doprowadziła swoich fanów do stanu przedzawałowego.
Naprawdę duże trudności czyhają na Radwańską dopiero w ćwierćfinale. W meczu o wejście do strefy medalowej Polka najpewniej zmierzy się z Petrą Kvitovą – ubiegłoroczną zwyciężczynią Wimbledonu i zawodniczką, z którą krakowiance gra się wyjątkowo topornie. Czeszka wygrała 3 dotychczasowe starcia z Radwańską i gdyby musiały zmierzyć się o awans do czwórki, zapewne byłaby faworytką. Jeśli Kvitova zawiedzie i potknie się wcześniej, to prawdopodobnie zastąpi ją rywalka równie niebezpieczna – znajdująca się ostatnio w znakomitej dyspozycji Dominika Cibulkova.
Jeśli Polka przebije się do najlepszej czwórki imprezy, może natrafić na Marię Szarapową. Rosjanka po zupełnie nieudanym występie w Wimbledonie z pewnością nie dopuści do tego, aby w kolejnym wielkim turnieju losy tytułu rozstrzygały się bez jej udziału. Szarapowa również byłaby faworytką ewentualnej potyczki z Polką. Nie jest jednak powiedziane, że nie powtórzyłaby się sytuacja sprzed kilku miesięcy, kiedy to Radwańska w dwóch setach rozprawiła się z Rosjanką i sięgnęła po tytuł w Miami.
Deblowe zagadki
Najtrudniej jest wskazać faworytów gry podwójnej. O ile u kobiet niespodzianką byłby brak kolejnego olimpijskiego triumfu sióstr Williams, o tyle w rywalizacji mężczyzn kwestia zwycięstwa wydaje się całkowicie otwarta. Faworytów należy upatrywać w zarówno parach, które deblem imają się regularnie, jak i duetach stworzonych na potrzeby igrzysk – najczęściej składających się ze specjalisty od gry podwójnej i znakomitego singlisty.
Przed czterema laty Federer z Wawrinką okazali się bezkonkurencyjni i szwajcarscy singliści także w tym roku powalczą o złoto. Największą przeszkodą mogą się jednak okazać bracia Bryanowie, urodzeni debliści, którzy w ostatnim czasie albo obrywali od rewelacyjnych Maksa Mirnyja i Daniela Nestora, albo sensacyjnie przegrywali z parami anonimowymi – w półfinale Wimbledonu ich pogromcami okazali się Jonathan Marray i Frederik Nielsen. Z amerykańskimi bliźniakami Szwajcarzy mogą zmierzyć się już w ćwierćfinale.
Niezwykle groźni mogą być także Jo-Wilfried Tsonga i Michael Llodra oraz Novak Djoković i Viktor Troicki. W obu parach znakomici singliści mają za partnerów specjalistów od gry podwójnej. Podobny wariant zastosowali także Czesi, których reprezentować będzie Tomas Berdych i Radek Stepanek. Inny pomysł na debel mieli Amerykanie, którzy wystawili parę bombardierów – Johna Isnera i Andy’ego Roddicka.
Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski rozstawieni są z numerem czwartym, ale ich szanse oceniać należy znacznie skromniej. Polacy nie czują się mocni na trawie, co potwierdzają ich wyniki z Wimbledonu – Polacy w Londynie nigdy nie przeszli 2. rundy, a ostatnie dwie edycje turnieju zakończyli bez zwycięstwa. Jeśli jednak uda im się przełamać niemoc i w pierwszym pojedynku w turnieju poradzą sobie z Hiszpanami, Davidem Ferrerem i Feliciano Lopezem, igrzyska mogą ułożyć się po ich myśli.
Sporą niewiadomą jest również dyspozycja sióstr Radwańskich. Polki zaprezentowały się z dobrej strony podczas Wimbledonu, gładko przeszły dwie pierwsze rundy, ale z dalszej gry zrezygnowały, ponieważ Agnieszka zmagała się z przeziębieniem, które ledwo pozwalało jej rywalizować w zmaganiach singlistek. Na igrzyskach czeka je jednak nie łatwa przeprawa: jeśli uporają się ze Słowaczkami, Cibulkovą i Danielą Hantuchovą, w drugiej rundzie czeka je konfrontacja z Liezel Huber i Lisą Raymond, czyli najwyżej notowanymi deblistkami na świecie.


