Jest się z czego cieszyć

Michał Jaśniewicz , foto: AFP

Michał Jaśniewicz

W niedzielę pojawiło się oficjalne potwierdzenie, iż zawody WTA wracają do Polski. W kwietniu dojdzie do niezwykle interesująco zapowiadającej się rywalizacji w katowickim Spodku, miejscu tak wielu sportowych uniesień w naszym kraju.

Trudno więc o bardziej optymistyczną informację dla polskiego tenisa, który ma zresztą za sobą fantastyczny rok. Niestety w ostatnich dniach zamiast zastanawiać się które zawodniczki zawitają na Śląsk, dla których młodych polskich tenisistek będzie to okazja na zbieranie jakże cennego doświadczenia i punktów do rankingu, niepodzielnie króluje temat nieobecności Agnieszki Radwańskiej w katowickim turnieju.

Oczywiście udział czołowej tenisistki świata i jednocześnie najlepszej polskiej tenisistki w historii, byłby wspaniałą promocją dla turnieju WTA w Katowicach, a przede wszystkim okazją dla kibiców na podziwienie wyczynów krakowianki. Nie można jednak przez pryzmat tego czy Radwańska zagra czy nie, oceniać prestiżu i wagi zawodów w Spodku. Biorąc pod uwagę fakt tego co dzieje się w naszych krajowych mediach (nie mówiąc już o wypowiedziach niektórych „kibiców” tenisa) istnieje poważne ryzyko, że taka sytuacja może mieć miejsce.

Gdy okaże się, iż Agnieszka Radwańska nie będzie mogła zagrać w turnieju na Śląsku impreza ta może nagle stracić w oczach wielu na swojej randze, a to z kolei ryzyko np. mniejszej frekwencji na trybunach, czy słabszego zainteresowania sponsorów. Nie możemy na to pozwolić! Turniej WTA, bez względu jakiej rangi, to niezwykle ważne wydarzenie w kontekście rozwoju polskiego tenisa, który nie kończy się na Agnieszce Radwańskiej. Należy pamiętać, iż nie tylko siostry z Krakowa mają za sobą bardzo udany sezon.

Obiecująco rozwijają się kariery 20-letniej Sandr Zaniewskiej (urodziła się i mieszka właśnie w Katowicach!), 20-letniej Pauli Kani (również ze Śląska, a konkretnie z Sosnowca), 20-letniej Magdy Linette, 21-letniej Katarzyny Piter, czy 17-letniej Zuzanny Maciejewskiej, która w tym roku na dobre rozpoczęła rywalizację w dorosłym tenisie i to w całkiem obiecującym stylu. O każdej z tych zawodniczek można powiedzieć wiele dobrego i dla każdej z nich zawody w Katowicach mogą okazać się biletem do wielkiego tenisa. Dlatego też imprezę tą powinniśmy oceniać bardziej przez pryzmat szansy sportowej dla naszych dobrze rokujących tenisistek niż występ (lub jego brak) Agnieszki Radwańskiej, dla której pod względem sportowym start na Śląsku miałby niewielkie korzyści.

W kontekście naszej najlepszej tenisistki i turnieju w Katowicach niespodziewanie pojawiło się jeszcze jedno ryzyko – bezpodstawnego oczerniania Agnieszki Radwańskiej! Taki irytujący proceder miał miejsce na dużą skalę po Igrzyskach Olimpijskich. Pojawiły się absurdalne oskarżenia, iż „olała” ona ten występ, że liczą się dla niej tylko pieniądze itp. Tymczasem stoczyła ona zaciętą trzysetową batalię z nieobliczalną Julią Goerges, zdecydowała się również na występ w deblu i mikście, by za wszelką cenę powalczyć o medal olimpijski. Niestety Radwańska poniosła na Igrzyskach porażkę sportową, ale nic poza tym! Trzeba też pamiętać, że przed występem w Londynie nasza tenisistka miała na kocie 54 rozegrane spotkania (mowa tylko o singlu), w tym triumf w Miami oraz historyczny finał Wimbledonu. Na Igrzyskach zabrakło więc trochę sił, czego dowiodło też kilka kolejnych niezbyt udanych występów Polki.

Teraz natomiast coraz częściej pojawią się komentarze, iż Agnieszce Radwańskiej nie zależy na występie w Katowicach. Są one całkowicie nieuzasadnione! Jeżeli krakowianka nie zagra na Śląsku nie będzie w tym jej winy, a jedynie przeciwwskazania regulaminowe. Według zasad WTA tenisistka z czołowej dziesiątki rankingu może wystąpić w ciągu półrocza tylko w jednym turnieju International z pulą nagród 235 tys. dolarów, a już od ponad miesiąca wiadomo, iż Radwańska będzie największą gwiazdą zawodów w Auckland o tej właśnie randze. Występ w Nowej Zelandii ma być dla krakowianki jednym z głównych elementów przygotowań do wielkoszlemowego Australian Open.

Chęć pojawienia się Agnieszki Radwańskiej w Katowicach dowodzą również działania jej „obozu”, który skierował do WTA pismo z prośbą o możliwość występu Polki w dwóch zawodach International w pierwszej połowie roku. Niestety Rada Zawodniczek nie wyraziła takiej zgody. Nie przekreśla to jeszcze szans Radwańskiej, ale znacząco je minimalizuje.

Reasumując turniej WTA w Polsce to wspaniała sprawa, a brak gry w nim Agnieszki Radwańskiej nie powinien być uznawany za tragedię. Powinniśmy czuć satysfakcję i radość, iż tenis na światowym poziomie wraca do naszego kraju, a także, że posiadamy tenisistkę z absolutnej czołówki, która w przyszłym roku może sięgnąć po tytuł wielkoszlemowy. Nie mówmy więc, że jest źle, gdy jest dobrze.

Michał Jaśniewicz