Król Gustavo

Michał Krogulec, foto: AFP

Michał Krogulec

– Uwielbiam oglądać tenis na wózkach – napisała na Twitterze w ubiegły piątek Judy Murray. Mama Andy’ego wyraziła pochwałę umiejętności w kierunku najlepszych na świecie wózkarzy. Wimbledon jednemu z nich uchylił drzwi do historii. W US Open ma być jej finał.

25-letni Gustavo Fernandez z Argentyny jest krok od wygrania czterech turniejów Wielkiego Szlema w jednym roku. Osobliwe wydarzenie w tenisie na wózkach podkreśla fakt, że nikt wcześniej przed nim tego nie dokonał. Choć warto nadmienić, że początek rywalizacji tenisistów na wózkach w singlu na Wimbledonie datuje się na rok 2016. Grę podwójną przy SW19 rozgrywano wcześniej i z Francuzem Nicolasem Peiferem „Lobito” wygrał The Championships w 2015 roku. Australian Open, Roland Garros i US Open za sprawą ITF zaprosiło najwyżej sklasyfikowanych zawodników na turnieje kilkanaście lat wcześniej, stąd finałowy rywal Fernandeza Japończyk Shingo Kunieda zdążył już wygrać 22 Wielkie Szlemy w grze pojedynczej i 21 w deblu. W All England Club Fernandez pokonał o 10 lat starszego kolegę 4-6 6-3 6-2, a jedna z argentyńskich gazet: Cronica, okrzyknęła go na pierwszej stronie królem Gustavo.


O Azjacie można śmiało powiedzieć, że wmurował kamień węgielny pod rozwój tenisa na wózkach. Na igrzyskach paraolimpijskich sięgnął po 5 medali, w tym 3 złote. – On czyni mnie lepszym graczem. To zaszczyt grać przeciwko niemu – tak komplementował Japończyka Fernandez, który aby wygrać Wimbledon w singlu, przegrał najpierw w 2017 i 2018 roku spotkania o tytuł ze Szwedem Stefanem Olssonem. Dziś Argentyńczyk jest na pierwszym miejscu w rankingu z pięcioma wielkoszlemowymi triumfami w singlu. W notowaniu wyprzedził Kuniedę.

Dzień po meczu, rozgrywanym na korcie nr 3, argentyńska gazeta La Nacion poświęciła mu sporo miejsca. Na jej łamach korespondent Sebastian Torok, twórca autobiografii o Juanie Martinie Del Potro (1 września ukaże się jej angielska wersja pt. „The Gentle Giant”),  opisał finałowy pojedynek. Krótko przedstawił jego sportową rodzinę o koszykarskich korzeniach, która licznie zjawiła się w Londynie, mając na sobie białe koszulki ze zdjęciem tenisisty, z purpurowo-zielonym napisem „Vamosss”, jego inicjałami GF i liczbą cztery – już wiemy co ona oznacza. Tata Gustavo Ismael obecnie prowadzi zespół Estudiantes de Olavarria w argentyńskie lidze, a brat Juan Manuel gra we Włoszech, w Trieście. Na miejscu w Londynie obecna była też siostrzenica Elenie, to ona skoczyła Gustavo w objęcia zaraz po meczu, co uwidocznili fotoreporterzy.

Jeśli myślisz o tworzeniu historii, bardzo łatwo się zgubić – to przesłanie można „wyłuskać” z tekstu Toroka w La Nacion. Nie pogubił się na pewno Damian Steiner w niedzielę, gdy dostąpił zaszczytu sędziowania spotkania Dźokovicia z Federerem jako pierwszy Argentyńczyk w finale wielkoszlemowym gry pojedynczej. W poniedziałek w wywiadzie dla Fox Sports powiedział, że nie pisali o nim w gazetach, więc odbiera to za dobrą wiadomość. Ciąg dalszy historii Fernandeza w US Open. Ostatni akt jej twórczej realizacji znajdzie zapewne w miejsce w prasie.