Wilson

Mączka zmorą Dimitrowa

Dominika Opala, foto: AFP

Dominika Opala

Grigor Dimitrow trzeci raz z rzędu pożegnał się z turniejem w pierwszej rundzie. Pod koniec kwietnia Bułgar zanotował spadek na najniższe od siedmiu lat miejsce w rankingu – 49. Kryzys jest ewidentny. A może to tylko słabsza forma na kortach ziemnych?

Co się dzieje z Grigorem Dimitrowem? To pytanie zadają sobie fani Bułgara. Jego występy na kortach ziemnych w tym sezonie pozostawiają wiele do życzenia. I nie chodzi już tylko o porażki same w sobie, ale o styl, w jakim one się dokonują. Powstaje zatem kolejne pytanie, czy jest to problem czysto sportowy, związany ze słabszą formą?

Pomarańczowy koszmar

Nie jest tajemnicą, że Dimitrow najlepiej czuje się na kortach twardych i trawiastych. Świadczy o tym nie tylko procent wygranych meczów (na nawierzchni ziemnej jest najniższy), ale również sukcesy. Bułgar ma w dorobku osiem tytułów. Jeden z nich zdobył na mączce, jeden na trawie, a resztę na hardzie. Do osiągnięć trawiastych może dołożyć jeszcze półfinał Wimbledonu 2014 oraz zwycięstwo w tym turnieju jako junior.

Z mączką natomiast nigdy 28-latkowi z Chaskowa nie było po drodze. Na tej nawierzchni nigdy nie miał stabilności, zdarzały się tylko przebłyski, ale w takim przypadku nie może być mowy o pewności siebie. O dotarciu do najlepszej czwórki w Roland Garros mógł on tylko pomarzyć. Ale nie tylko o tym. Dimitrow w paryskim szlemie nie przekroczył bariery trzeciej rundy. W latach 2014-2016 odpadał tam w meczach otwarcia.

Nawet w najlepszym sezonie w karierze, czyli w roku 2017, na kortach ziemnych wygrał zaledwie cztery mecze w pięciu turniejach. Mimo tego w kolejnych miesiącach udało mu się wrócić na właściwe tory. Zwyciężył w Cincinnati (Masters 1000) i w Londynie (Nitto ATP Finals), i zakończył rok na trzeciej pozycji w rankingu ATP.

Pod presją

Z Dimitrowem od początku jego kariery wiązane były duże nadzieje. Był najlepszym juniorem na świecie i dwukrotnym mistrzem wielkoszlemowym do lat 18. Kiedy rozpoczął zawodową karierę miał być następcą największych, kolejnym, który przejmie dowodzenie w męskim tenisie. Stylem gry przypominał Rogera Federera, dlatego w początkowych latach kariery nazywany był „Baby Fed”, choć bardzo tego nie lubił. Oczekiwania wobec Bułgara były bardzo duże, jednak czas wszystko weryfikuje. Tym razem presja nie okazała się budująca.

Trudno jest uwierzyć w to, że zawodnik o tak dużym talencie, rok w rok ma problemy z graniem na mączce. Oczywiście zdarzają się przebłyski, jak choćby wygrana w Bukareszcie w 2014 roku, półfinał w Rzymie w tym samym sezonie, półfinał w Monte Carlo rok temu czy finał w Stambule w 2016 roku. Jednak są to wyjątki od reguły. Dimitrow najlepszy sezon na mączce rozegrał pięć lat temu, mimo że udział w Roland Garros zakończył już na pierwszej rundzie.

Z drugiej strony zdarzały się takie mecze, jak ten w Madrycie w 2013 roku. Bułgar pokonał lidera światowego rankingu, Novaka Dżokovicia. Nigdy później nie wygrał już z zawodnikiem numer jeden na świecie. Paradoksalnie to na nawierzchni ziemnej odniósł najcenniejsze zwycięstwo, jeśli chodzi o pozycję rankingową rywala.

Próba ratunku

Po porażce w Madrycie, Bułgar podjął decyzję o zwolnieniu Daniego Vallverdu, z którym współpracował prawie trzy lata. Na ratunek przybył Radek Stepanek, dołączając do Andre Agassiego. Sztab wspólnie zadecydował, że Dimitrow zagra w jeszcze jednym turnieju przed Roland Garros. Wystartował w Genewie, ale zaczął od ….eliminacji. Ostatni raz Bułgar grał na tym etapie w 2012 roku.

W szwajcarskim mieście wygrał dwa mecze, awansował do imprezy głównej, a tam ponownie ta sama historia. Porażka już w pierwszej rundzie, tym razem z Federico Delbonisem, który najlepsze lata ma już za sobą. Dimitrow gładko zapisał na konto partię otwarcia, a potem się wszystko zacina. Blokada mentalna?

Być może czeski szkoleniowiec, przy dłuższej współpracy, będzie w stanie wyciągnąć Bułgara z dołka, w którym ewidentnie się znajduje. Czy zdąży to zrobić w Paryżu? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Jedno jest pewne, Dimitrow potrzebuje zwycięstw i to jest jego największy problem.

Lotos PZT Polish Team