Matkowski: spotkamy się i porozmawiamy
Po wygranym ćwierćfinale w paryskiej hali Bercy z Marcinem Matkowskim rozmawia korespondent Tenisklubu – Marcin Stańczuk (więcej o zwycięstwie Polaka i Jurgena Melzera tutaj).
Marcin Stańczuk: Nie miałeś wrażenia, że Daniel Nestor był dzisiaj niedysponowany?
Marcin Matkowski: Na pewno tam dwa podwójne zaserwował, ale powiem, że to my dzisiaj byliśmy lepsi. Daniel może zagrać na lepszym poziomie, ale to my dzisiaj dyktowaliśmy warunki, a on chyba się do nich nie dostosował. Nie był to najlepszy mecz w jego wykonaniu, ale bardziej koncentrowałem się na tym, co ja gram.
Grasz z kolejnym leworęcznym partnerem. Czy czujesz o wiele większe zmiany w porównaniu do Mariusza Fyrstenberga?
Oczywiście, Jurgen jest singlistą, więc zawsze jest to trochę inaczej. Trochę lepiej returnuje, trochę gorzej gra woleje. Coś za coś. Najważniejsze, że nam się dobrze gra. Pierwszy turniej to zawsze jest niewiadoma, ale na razie dobrze układa nam się współpraca. Było dzisiaj kilka piłek, że widać było brak zgrania, ale to jest naturalne. Obaj dobrze returnujemy, dzięki czemu zawsze jesteśmy w stanie przełamać, więc na tym będziemy się skupiali.
Nie żałujesz trochę, że w tym roku zabraknie Ciebie w Londynie?
Na pewno będę miał takie wrażenie, jak zacznie się turniej w Londynie. Szkoda, że nas tam nie ma. Najbardziej żałujemy, że tak naprawdę do końca nie walczyliśmy w rankingu o wejście. Byliśmy bardzo z tyłu, musieliśmy grać z innymi partnerami. Zaliczyliśmy słaby początek roku, ale tak bywa. W przyszłym kartę chcemy odwrócić kartę i wrócić do naszej dobrej gry, bo na pewno jesteśmy dobrymi zawodnikami i tylko musimy to udowodnić na korcie.
Czyli na razie plan jest taki, że w 2015 roku będziecie grać razem?
Po sezonie podejmiemy decyzję. Mariusza widziałem dosłownie przez chwilę w Bazylei, a tu go nie ma, więc tak naprawdę pewnie w przyszłym tygodniu w Warszawie spotkamy się i porozmawiamy, jak będzie wyglądać sytuacja w kolejnym roku. Jeszcze żadnych decyzji nie mieliśmy podjętych. Na razie o tym nie myślę, bo mam nadzieję, że jeszcze tu mam dwa mecze i na tym się teraz skupiam.
Na koniec pytanie o Twój „box”, który nie był dzisiaj pusty. Wsparcie z polskiej strony pokrzepiło Cię?
Mamy tutaj wielu znajomych, którzy przychodzą na nasze mecze Roland Garrosa i tutaj, więc zawsze fajnie jest mieć kogoś z Polski, kto Tobie kibicuje.

