Podróże z rakietą: całkiem nowy scenariusz
Co roku scenariusz był taki sam – listopad i grudzień poświęcałam na przygotowania do kolejnego sezonu, a tuż po Wigilii wylatywałam do Brisbane lub Auckland. Potem jeszcze turniej w Sydney i już Australian Open. Nie znam tenisisty, który by na to nie czekał.
Tekst Klaudia Jans-Ignacik
W kraju zimno, szaro, buro, a tam pełnia lata. Pyszne, dojrzałe warzywa, soki ze świeżo wyciskanych owoców, moje ulubione mango, mmm… Oj, rozmarzyłam się. W tym roku nie poleciałam do Australii ani tym bardziej do Nowej Zelandii. Biorę urlop. W lipcu zostanę mamą!
Koleżanki i koledzy z kortu na wieść o mojej ciąży byli zachwyceni. Szczególnie Marcin Matkowski, który ma się wreszcie z kim dzielić doświadczeniami z bycia rodzicem. Już udzielił mi licznych wskazówek. Wiele osób dziwiło się nawet, dlaczego nie jadę na Australian Open, bo na przykład Nathalie Dechy grała aż do czwartego miesiąca ciąży. Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa. Taka długa podróż, zmiana klimatu i strefy czasowej nie wpłynęłyby chyba na mnie korzystnie.
Dziś nie ma mnie w tourze ciałem, jednak ciągle jestem tam duchem. Codziennie sprawdzam wyniki ze wszystkich turniejów, zwłaszcza Polaków i trzymam za nich kciuki.
Tu łóżeczko, tam fotelik…
Bardzo chciałabym wrócić do grania. Umożliwi mi to zamrożony ranking. Zgłosiłam do WTA, że spodziewam się dziecka i robię przerwę. Po urodzeniu mam 12 miesięcy, żeby wrócić na korty. Mogę wtedy wykorzystać specjalny ranking w ośmiu turniejach, w tym jednym Wielkim Szlemie. Szkoda natomiast, że w WTA nie ma czegoś takiego, jak płatny urlop macierzyński. 🙂
Poruszać się po turniejach z dzieckiem to nie jest trudna sprawa. Wielu tenisistów podróżuje z całymi rodzinami, a organizatorzy starają się im to ułatwiać. Wystarczy poprosić, żeby auto, które wyjeżdża po zawodnika czy zawodniczkę na lotnisko, było wyposażone w fotelik dla dziecka. Albo przy robieniu rezerwacji hotelu zapytać o większy pokój. Jeden z braci Bryanów zabrał żonę z 4-tygodniową córeczką na turniej do Madrytu. To chyba jakiś rekord, ale pokazuje to, że tenisiści są bezproblemowi.
Powrotów do tenisa po urlopach macierzyńskich już parę było. Nie jest to liczba imponująca, ale nie jest łatwo zostawiać małe dzieci w domu. Najbardziej spektakularne sukcesy odniosła oczywiście Kim Clijsters, wygrywając dwa razy z rzędu US Open. Prywatnie to mój wzór i tenisistki, i człowieka. Kim jest spełniona pod względem zawodowym i prywatnym. Nie bała się przerwać kariery dla dziecka i potem w tak pięknym stylu wrócić. To zawodniczka, która wchodząc do szatni z uśmiechem witała się ze wszystkimi. Udało mi się zrobić z nią zdjęcie na jej pożegnalnym US Open. Pamiętam, że od razu się zgodziła, i że zdjęcie wykonała Agnieszka Radwańska. Potem była zamiana i ja pstryknęłam Isię z Kim. Super wspomnienia…
Lindsay Davenport już jako mama zdobyła cztery tytuły w WTA. Sybille Bammer i Rossana de los Rios urodziły córeczki w dość młodym wieku, a potem wychowywały je na turniejach. Kiedy dzieci osiągnęły wiek szkolny, odrabiały lekcje przez internet. Teraz przykład dają dwie moje deblowe koleżanki – Zi Yan i Cara Black, która po powrocie na kort od razu odnotowała zwycięstwo w turnieju w Auckland. U nas, przypomnę, Joasia Sakowicz-Kostecka zaledwie po ośmiu miesiącach od urodzenia Basi zdobyła halowe mistrzostwo kraju Polski.
Sport od kołyski
Czy wrócę do zawodowego tenisa? Znajdzie się pewnie paru niedowiarków. Ostatnio przeczytałam wywiad, w którym Anna Mucha powiedziała, że „szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko!”. Wychodzę z tego samego założenia. Już mi bardzo brakuje tenisa, rywalizacji, wyjazdów. To jest moje życie, odkąd pamiętam. Dlatego teraz też aktywnie spędzam czas – joga, spacery, trochę tenisa. Ciąża to nie choroba. Już myślę, kiedy zacznę treningi i jaki będzie mój pierwszy turniej. Sprawdzałam kalendarz na 2014 rok. Oczywiście wszystko zweryfikuje życie, ale jestem dobrej myśli.
Teraz chcę poświęcić czas na promowanie tenisa, zachęcać rodziców do przyprowadzenia dzieci na korty. Tenis jest tak wspaniałą dyscypliną, bo można ją uprawiać przez całe życie i czerpać z tego dużo radości. Uczy samodzielności, dbania o siebie, o swoje ciało i umysł. Nie wiem jeszcze, czy moje dziecko będzie profesjonalnym tenisistą/tenisistką, ale na pewno będzie wychowywane w sportowym duchu.


