Puchar Davisa: Kim są chorwaccy tenisiści?

Patryk Osuch , foto: AFP

Patryk Osuch

Od 4. do 6 kwietnia reprezentacja Polski stawi czoła chorwackim tenisistom w Pucharze Davisa. Polski Związek Tenisowy zdecydował, iż spotkanie odbędzie się w warszawskim Torwarze, który notabene ostatnim razem nie przyniósł szczęścia podopiecznym Radosława Szymanika. Polacy przegrali z Australią walkę o Grupę Światową. Jak będzie tym razem? Kim są nasi przeciwnicy z Bałkanów i jakie mamy z nimi szanse?

Chorwaci swoją przygodę z Pucharem Davisa rozpoczęli w roku 1993. Wcześniej jej ówcześni zawodnicy reprezentowali Jugosławię (w latach 1988, 1989 i 1991). Rok 2005 zapadł w pamięć nie tylko samym tenisistom, ale także wszystkim fanom białego sportu w jednym z państw byłej Jugosławii. 4 grudnia w Bratysławie został rozegrany ostatni, decydujący pojedynek finałowego spotkania Pucharu Davisa 2005 przeciwko Słowacji. Przy stanie 2-2, po obu stronach siatki, twarzą w twarz stanęli Michal Mertinak i młodszy o 5 lat Mario Ancić. To właśnie młodszy Chorwat zakończył pojedynek na swoją korzyść razultatem 7:6(1), 6:3, 6:4 i tym samym stał się bohaterem narodowym. Od tego przełomowego momentu, najlepszym rezultatem osiągniętym przez drużynę Chorwacji był półfinał w roku 2009, w którym to ulegli naszym południowym sąsiadom – Czechom 1-4.

Chorwaccy fani tenisa pokładają największe nadzieje w 26. zawodniku świata – Marinie Ciliciu. 26-letni zawodnik z Medziugorie, ma najlepszy bilans rozegranych spotkań w reprezentacji ze wszystkich członków kadry. Prawie 60% wygranych spotkań daje nadzieje i rokowania na dobry występ Chorwata w warszawskim Torwarze. Przełomowym pojedynkiem będzie z pewnością mecz Cilicia z Janowiczem, ale w tym przypadku to Polacy mają większe powody do radości. Panowie spotkali się tylko raz, w roku 2012 w początkowej fazie turnieju w Paryżu. Po 87 minutach walki na korcie to młody Polak mógł unieść ręce w geście zwycięstwa. Z pewnością kolejny pojedynek Janowicza i Cilicia będzie najciekawszym w zbliżającym się pojedynku.

""

Cała polska ekipa jest niesamowita i zgrana. Mają świetnego Jerzego Janowicza i Łukasza Kubota, który w zeszłym sezonie doszedł do ćwierćifanłu Wimbledonu, jak i fenomenalny debel. Polska reprezentacja to najtrudniejszy przeciwnik na jakiego mogliśmy trafić, więc powinniśmy się dobrze przygotować. Oczywiście i my mamy swoje atuty i mam nadzieję, że to my staniemy przed szansą na awans do grupy światowej – komentuje Marin Cilić.

Opinie Cilicia podziela również selekcjoner chorwackiej drużyny – Żeljko Krajan. – Polacy byli faworytami w poprzednim meczu i to właśnie udowodnili. Będą dla nas wymagającym przeciwnikiem, grającym przy tym na własnym terenie. Szansę oceniam pół na pół.

Jedynym zawodnikiem, który w szeregach chorwackiej drużyny występuje nieprzerwanie od kilkunastu lat jest Ivan Dodig. Urodzony w Bośni tenisista z wielkim szacunkiem wypowiada się o Polakach: – Myślę, że teraz Polska jest lepsza od niejednej drużyny w grupie światowej. Chłopaki mają świetny debel, który ubiegłego roku dużo osiągnął w turniejach Masters. Niesamowitego lidera drużyny, który jest w stanie ograć wszystkich, jak i drugiego bardzo dobrego zawodnika – nie ważne czy będzie to Kubot czy Przysiężny. Oni po prostu pragną znaleźć się w Grupie Światowej.

""

Dodig w narodowej drużynie rozegrał 37 spotkań z czego tylko 11 rozstrzygnął na swoją korzyść. Ostatnie pojedynki przeciwko drużynie z Włoch i Wielkiej Brytanii, w singlu jak i w deblu nie ubogacają statystyk Chorwata. Selekcjoner kadry – Żeljko Krajan najprawdopodobniej zdecyduje się na wystawienie Ivana Dodiga w deblu wraz z liderem ekipy – Marinem Ciliciem. Dodig miał okazję na żywo poznać umiejętności naszych deblistów – w ubiegłym roku na zamykającym sezon turnieju Barclays ATP World Tour Finals, wraz z brazylijskim partnerem Marcelem Melo, pokonał w fazie grupowej „Frytkę i Matkę“.

Jeszce do niedawna szeregi drużyny z bałkanów umacniał największy profesjonalny na świecie tenisista Ivo Karlović, lecz w zeszłym roku zdecydował o zakończeniu reprezentacyjnej kariery. Brak mierzącego 208 cm Chorwata z piorunującym serwisem (w roku 2011 w Pucharze Davisa w meczu przeciwko Niemcom, posłał piłkę z serwisu z prędkością 251 km/h), wydaje się dość dużym osłabieniem w kadrze, lecz dla trenera nie będzie problemem zastąpienie Karlovicia innym zawodnikiem.

Ubiegłego roku w wygranym pojedynku pomiędzy Włochami, do drużyny został powołany 26-letni Nikola Mektić (283) i 21-letni Mate Pavić (398), którzy spędzili całe spotkanie na ławce, obserwując trzydniowe zmagania starszych kolegów – Marina Cilicia i Ivana Dodiga.

W kolejnym meczu, z drużyną Wielkiej Brytanii, w składzie Chorwacji znów pojawiły się roszady. Fundament bałkańskiego teamu – Marin Cilic nie wystąpił w spotkaniu, ze względu na podejrzenie dopingu, więc jego miejsce zajął kolejny niezbyt znany w tenisowym świecie, 26-letni Antonio Veić. W tym również pojedynku, swój debiut zaliczył niespełna 18-letni Borna Corić i podczas meczu otwarcia przegrał z o wiele bardziej doświadczonym Andy Murrayem. Wielkim sukcesem dla najmłodszego zawodnika spotkania, może być fakt, iż zdołał urwać Szkotowi aż 6 gemów.

Wschodząca gwiazda – Borna Corić, oprócz wyżej wspomnianego osobistego sukcesu w Pucharze Davisa, młody tenisista ma na swoim koncie również inne, znaczące dokonania. We wrześniu ubiegłego roku triumfował w juniorskim US Open, pokonując w finale Australijczyka Thanasia Kokkinakisa 3:6, 6:3, 6:1. Dzięki temu zwycięstwu, 18-latek z Zagrzebia objął prowadzenie w juniorskim światowym rankingu ITF. Aktualnie zajmuje czwartą lokatę. W 2013 roku, podczas turniejów ITF Futures, zdołał unieść ręce w geście zwycięstwa jeszcze 4 razy.

Przyglądając się statystykom i ostatnim pojedynkom naszych rywali, zwycięstwo w zbliżającym się spotkaniu Pucharu Davisa jest jak najbardziej realne. Miejmy nadzieję, że Polacy podtrzymają dobrą passę i odniosą drugie zwycięstwo w tym roku.