Roland Garros 2012. Najważniejszy turniej w sezonie?

Krzysztof Domaradzki , foto: AFP

Krzysztof Domaradzki

Już jutro ruszy 111. edycja turnieju na kortach im. Rolanda Garrosa. Dwutygodniowa rywalizacja w Paryżu może okazać się jedną z najbardziej ekscytujących w sezonie.

Oczy fanów z całego świata od początku zmagań w Paryżu będą skupione na Novaku Djokoviciu i Rafaelu Nadalu. Obaj wielcy gracze stoją przed niepowtarzalną okazją zapisania się złotymi zgłoskami w historii tenisa: Serb powalczy o czwarte wielkoszlemowe zwycięstwo z rzędu, Hiszpan stanie przed szansą wygrania French Open po raz szósty. Kibiców w Polsce bardziej będzie jednak interesował marsz przez turniej Agnieszki Radwańskiej. Rozstawiona z „trójką” krakowianka ma nawet szansę na to, aby po turnieju cieszyć się prowadzeniem w kobiecym rankingu. Podczas paryskich zmagań rozstrzygnie się także, kto zakwalifikuje się na igrzyska w Londynie.

Djoković z Nadalem o wieczną chwałę

Najwięcej do wygrania podczas tegorocznego French Open ma Novak Djoković. Serb triumfował w trzech kolejnych turniejach wielkoszlemowych, a zatem stanie przed szansą na skompletowanie niekalendarzowego Wielkiego Szlema. Gdyby mu się to udało, stałby się drugim w historii tenisistą, który wygrał 4 najbardziej prestiżowe turnieje pod rząd (pierwszym był Rod Laver, któremu wyczyn ten udał się nawet dwukrotnie – w 1962 i 1969 roku). Djoković mógłby zatem dokonać tego, co nie udało się dwóm największym tenisistom XXI w., czyli Rogerowi Federerowi i Rafaelo Nadalowi.

Serbowi może jednak stanąć na drodze Hiszpan, któremu bukmacherzy dają największe szanse na zwycięstwo. I nie ma w tym nic dziwnego. Nadal wygrał 6 z 7 ostatnich turniejów w Paryżu (w całej karierze przegrał na kortach im. Rolanda Garrosa tylko jedno spotkanie!), a w tym roku zdążył już dwukrotnie ograć Djokovicia na mączce – najpierw zwyciężył w Monte Carlo, a następnie, niecały tydzień temu, w Rzymie. Poza tym, jeżeli zwycięży w Paryżu, pobije rekord w ilości singlowych triumfów we French Open. W erze open jeszcze nikt Rolanda Garrosa nie wygrał siedmiokrotnie.

Największym zagrożeniem dla dwóch wielkich faworytów jest Roger Federer. 30-letni Szwajcar nie wygrał turnieju wielkoszlemowego od ponad dwóch lat, ale niedawno dowiódł, że wciąż stać go na wielkie czyny. W marcu Federer triumfował w Indian Wells, a przed dwoma tygodniami sięgnął po triumf w Madrycie. W Paryżu czeka go jednak trudna przeprawa. Już w 2. rundzie może spotkać się z Davidem Nalbandianem, a w ćwierćfinale najprawdopodobniej czeka go bój z Tomasem Berdychem. Jeżeli zwycięży, o finał najpewniej zagra z Djokoviciem. Z Nadalem, którego w Paryżu nie pokonał ani razu, choć mierzyli się tu już pięciokrotnie, może spotkać się dopiero w finale.

Trudno przypuszczać, żeby którykolwiek z zawodników był w stanie zagrozić przewodzącej rankingowi trójce. Andy Murray zgubił formę i na kortach ziemnych prezentuje się mizernie, Juan Martin Del Potro jeszcze nie odzyskał dyspozycji z 2009 r., w związku czym najwięcej kłopotów faworytom mogą sprawić Berdych (był bliski pokonania Federera w Madrycie) oraz Janko Tipsarević (w stolicy Hiszpanii ograł Djokovicia). Groźni mogą być również David Ferrer, który dwukrotnie dochodził w Paryżu do ćwierćfinałów, oraz broniący honoru gospodarzy Jo-Wilfried Tsonga.

Powrót Sereny

Jeszcze na początku sezonu wydawało się, że 30-letnia Serena Williams, którą przez większość poprzedniego sezonu nękały kontuzje, nie wróci do światowej czołówki. Tytuły miały rozdzielać między sobą Europejki – Wiktoria Azarenka, Maria Szarapowa oraz Petra Kvitova. Młodsza z sióstr Williams błyskawicznie jednak udowodniła, że wciąż potrafi grać na poziomie niedostępnym dla innych. Najpierw, w kwietniu, rozgromiła rywalki w Charleston, a następnie okazała się najlepsza w Madrycie. W Kastylii Amerykanka rozbiła w ćwierćfinale Szarapową, wiceliderkę kobiecego zestawienia, a następnie nie dała w finale najmniejszych szans otwierającej ranking WTA Tour Azarence. Dzięki temu momentalnie wyrosła na faworytkę French Open. Najwięcej problemów w sięgnięciu po tytuł może przysporzyć jej ból pleców, który zmusił ją do wycofania się ze zmagań w Rzymie.

Nie licząc Williams, największe szanse na triumf w Paryżu mają Azarenka i Szarapowa. Białorusinka ma za sobą znakomity sezon, w trakcie którego wygrała Australian Open oraz wspięła się na pierwsze miejsce w rankingu. Szarapowa w tym roku radzi sobie niewiele gorzej: w Melbourne doszła do finału, a do tego wygrała turnieje na kortach ziemnych w Stuttgarcie i Rzymie. Obie w Paryżu jeszcze nie wygrały, więc zrobią wszystko, aby powstrzymać marsz rozpędzonej Amerykanki.

Znacznie niżej notowane są Na Li, zeszłoroczna mistrzyni Rolanda Garrosa i niedawna finalista imprezy w Rzymie, Petra Kvitova oraz Samantha Stosur. Zaskakująco nisko ocenia się szanse na zwycięstwo Agnieszki Radwańskiej. Polka będzie rozstawiona w Paryżu z „trójką”, ale bukmacherzy sytuują ją dopiero na siódmej pozycji w gronie faworytek.

Radwańskiej droga przez mękę

Z występem Radwańskiej w Paryżu polscy kibice wiążą ogromne nadzieje. Krakowianka ma nawet minimalną szansę na objęcie prowadzenia w kobiecym rankingu – stałoby się tak, gdyby wygrała turniej, a Azarenka z Szarapową odpadły przed ćwierćfinałami. Piątkowe losowanie uczyniło jednak przeprawę krakowianki znacznie trudniejszą.

Wiele wskazuje na to, że już w 2. rundzie Polka zmierzy się z jedną z najlepszych zawodniczek w stawce. Może wtedy zagrać z Venus Williams, która wprawdzie jest daleka od formy sprzed kilku lat, ale w pierwszych rundach turniejów zalicza się do rywalek wyjątkowo groźnych. Jeśli Polka upora się z Amerykanką, w kolejnej rundzie najpewniej spotka się ze Swietłaną Kuzniecową, triumfatorką French Open z 2009 r. A gdy z nią również sobie poradzi, to czeka ją najprawdopodobniej starcie z Sarą Errani, która w tym roku wygrała aż 3 turnieje rozgrywane na mączce, albo Aną Ivanović – byłą liderką rankingu. Na domiar złego, w tej samej części drabinki znalazła się także Azarenka, z którą Polka przegrała w tym roku już sześciokrotnie.

Roland Garros nigdy nie zaliczał się do ulubionych turniejów Radwańskiej. Polce ani razu nie udało się dobrnąć do ćwierćfinału zawodów, choć w 4. rundzie była już trzykrotnie. W tym roku znacznie poprawiła swoje wyniki na mączce – dotarła do półfinałów w Stuttgarcie i Madrycie, wygrała zawody w Brukseli – ale trudno przypuszczać, żeby przy tak wymagającej drabince zdołała osiągnąć rewelacyjny wynik w Paryżu, zwłaszcza że krakowianka uskarża się na ból pleców, który towarzyszy jej zawsze, gdy gra na mączce. Awans do półfinału byłby dla Polki wielkim sukcesem.

Losowaniem zachwycona nie może być także Urszula Radwańska. Młodsza siostra Agnieszki już w 2. rundzie najprawdopodobniej spotka się z Petrą Kvitovą. Czeszka jest wprawdzie daleka od formy z zeszłego roku, ale wciąż zalicza się do czołowych zawodniczek globu. Ewentualna wygrana Polki byłaby zatem sensacją.

Debel na ratunek

Jeżeli Agnieszce Radwańskiej turniej w Paryżu się nie uda, Polacy wciąż będą mogli liczyć na sukces we French Open. Największe nadzieje kibice znad Wisły wiążą z występem Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego. Polscy debliści zaliczają się do faworytów gry podwójnej.

Notowania Fyrstenberga i Matkowskiego jeszcze nigdy nie były tak wysokie. Polacy mają za sobą znakomity sezon, w trakcie którego wygrali 2 turnieje na mączce – w Barcelonie i Madrycie. W zmaganiach na hiszpańskiej ziemi dwukrotnie pokonali Maksa Mirnyja i Daniela Nestora, liderów deblowego rankingu. W Paryżu powalczą o pierwszy wielkoszlemowy triumf w karierze.

Na kortach im. Rolanda Garrosa nie będziemy natomiast ekscytować się deblowymi wyczynami Łukasza Kubota i Janko Tipsarevicia. Polak z Serbem dotarli niedawno do finału zmagań w Rzymie, ale w Paryżu nie wystąpią. Tipsarević, ósmy singlista świata, postanowił skupić się na grze pojedynczej. Kubot zagra zatem w deblu z Niemcem Benjaminem Beckerem.