Tie-break Tenisklubu #6. Hurkacz rozgromił Nadala, kolejne rozczarowanie Dżokovicia

Artur Kobryn , foto: AFP/grafika:Canva

Najnowszego Tie-breaka Tenisklubu nie sposób zacząć inaczej niż od wysokiej wygranej Huberta Hurkacza nad Rafaelem Nadalem podczas turnieju w Rzymie. Wspomnimy też o szybkim pożegnaniu z włoską stolicą Novaka Dżokovicia i zdecydowanej większości reprezentantów gospodarzy.

Hurkacz pokonał kolejną legendę

Los sprawił, że wrocławianin inaugurował swój występ w tegorocznym turnieju w Rzymie od rywalizacji z Rafaelem Nadalem. Polak rozegrał z Hiszpanem jedno z lepszych spotkań na kortach ziemnych w karierze. Nie pozostawił złudzeń 10-krotnemu triumfatorowi imprezy na Foro Italico, oddając mu jedynie cztery gemy. Jeszcze kilka lat temu taki rezultat na czerwonej mączce byłby nie do pomyślenia, lecz w obecnej dyspozycji „Rafy” nie było stać na postawienie większego oporu. 37-latek z Manacor po spotkaniu powiedział, że nie jest pewny, czy będąc w takiej formie, zdecyduje się udać do Paryża. A Hurkacz może pochwalić się jeszcze jednym zwycięstwem nad absolutną legendą dyscypliny, po tym, jak przed trzema laty zakończył wimbledońską karierę Rogera Federera.

Udany tydzień Mai Chwalińskiej

Pozytywne wieści do polskich kibiców napłynęły także z Pragi. Rywalizująca w turnieju z cyklu ITF Maja Chwalińska dotarła tam bowiem do finału. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej w świetnym stylu przebyła drogę do meczu o tytuł, eliminując trzy wyżej sklasyfikowane zawodniczki. W decydującej potyczce musiała już uznać wyższość reprezentantki gospodarzy, Dominiki Salkovej, ale z całego tygodnia z pewnością zachowa dobre wspomnienia. Polka potwierdziła tym samym, że lubi grać w czeskiej stolicy, gdyż to właśnie w niej przed dwoma laty zdobyła jeden ze swoich pięciu tytułów na tym szczeblu rozgrywek. Wtedy było to preludium do dobrego startu w Wimbledonie i oby także i teraz, za tym wynikiem, przyszły kolejne cenne wygrane.

Obolały Dżoković ciągle w dołku

Serb przybył do Rzymu wypoczęty i po kolejnych zmianach w sztabie szkoleniowym, lecz zaliczył jeszcze jeden rozczarowujący występ w tym sezonie. Lider rankingu zadziwiająco gładko uległ Alejandro Tabilo, wygrywając zaledwie pięć gemów. Niewykluczone, że wpływ na taki rezultat miał incydent, który miał miejsce po jego pierwszym spotkaniu z Corentinem Moutetem, kiedy to na jego głowę z trybun spadła butelka. Jaka jednak nie byłaby przyczyna tej porażki, belgradczyk może mieć powody do niepokoju. Jeśli nie zdecyduje się na wzięcie „dzikiej karty” do żadnej z imprez w tygodniu poprzedzającym Roland Garros, to dopiero po raz drugi w ostatnich 18 sezonach przybędzie do Paryża bez turniejowej wygranej w danym roku. Ostatnio przypominaliśmy, że Dżoković jest mistrzem przygotowywania się do najważniejszych startów, ale jego obecna forma musi już martwić chyba nawet jego najbardziej zagorzałych sympatyków.

Włoskie rozczarowania w Rzymie

Choć włoski tenis przeżywa obecnie jeden z najlepszych okresów w całej swojej historii, to podczas największej imprezy w Italii miejscowi kibice maja niewiele powodów do radości. Na jej starcie z powodu kłopotów zdrowotnych nie stanęli Jannik Sinner i Matteo Berrettini, a już w pierwszym meczu skreczował Lorenzo Musetti. Furory nie zrobili zarówno doświadczeni Fabio Fognini czy Lorenzo Sonego, jak i młode nadzieje, jak Luca Nardi, Matteo Arnaldi, czy Flavio Cobolli. W trzeciej rundzie zameldowali się jedynie Luciano Darderi, Stefano Napolitano oraz Francesco Passaro i wszyscy na tym etapie zakończyli swój udział w zawodach. Jeszcze gorzej wyglądało to w zmaganiach pań. W nich żadna z Włoszek nie zdołała awansować dalej niż do drugiej rundy. Turniej na Foro Italico wydaje się więc być łyżką dziegciu w tej beczce miodu, którą Włosi mogą kosztować w ostatnich miesiącach.

Thiem wiesza rakietę na kołku

Austriak w ubiegłym tygodniu, potwierdził to, o czym dyskutowano w ostatnim czasie. Wraz z końcem sezonu (najprawdopodobniej podczas „domowego” turnieju w Wiedniu) zakończy profesjonalną karierę. 30-latek z Wiener-Neustadt mimo usilnych prób i ciężkich treningów nie zdołał wrócić do dyspozycji sprzed kontuzji nadgarstka. Nie widząc perspektywy na znaczny skok jakościowy swojego tenisa uznał, że nie satysfakcjonuje go gra na niższym poziomie i zacznie nowy rozdział swojego życia. Thiem z pewnością może z dumą patrzeć na swoje osiągnięcia, wśród których bezsprzecznie największym sukcesem jest zwycięstwo w US Open w 2020 roku. Jednocześnie może czuć pewne niespełnienie, gdyż na swojej ulubionej czerwonej mączce jego najcenniejszą wygraną jest „zaledwie” tytuł w zawodach ATP 500 w Barcelonie.

Tajemnicze pożegnanie Giorgi

W zupełnie inny sposób z zawodowym tenisem pożegnała się z kolei Camila Giorgi. W przestrzeni medialnej najpierw ukazał się komunikat mówiący o tym, że 32-latka z Maceraty znajduje się na liście zawodniczek, które znajdują się na tenisowej emeryturze. Następnie we włoskiej prasie opublikowany został artykuł, według którego Włoszka miała podjąć taką decyzję ze względu na problemy z rodzimym urzędem skarbowym. Dopiero później Giorgi zamieściła oświadczenie, w którym oficjalnie pożegnała się z kibicami. Jednocześnie też zaznaczyła, by nie wierzyć w pojawiające się w mediach plotki. Nie wiemy, jaka jest prawda, ale pewne jest, iż o Włoszce jeszcze usłyszymy. Z zainteresowaniem będziemy czekać na dalszy ciąg jej historii, w której tle są jeszcze przecież oskarżenia o posługiwanie się fałszywym certyfikatem szczepienia przeciwko COVID-19.

Bouchard wróciła na większe korty

Aby zakończyć nasze podsumowanie czymś pozytywnym, to wspomnimy też o pewnym powrocie. Na tenisowym korcie, po raz pierwszy od listopadowych finałów Billie Jean King Cup, pojawiła się Eugenie Bouchard. W kolejnych miesiącach Kanadyjka romansowała ze zdobywającym coraz większą popularność pickleballem, podpisując nawet kontrakt z organizacją Professional Pickleball Association. Z tenisa jednak na dobre nie zrezygnowała i maj rozpoczęła od występu w turnieju ITF w Zephyrhills. Klasyfikowana obecnie na 466. miejscu w rankingu WTA tenisistka pokonała na Florydzie dwie lepiej notowane rywalki, a przygodę z zawodami zakończyła kreczując po dwóch rozegranych setach ćwierćfinału z Kaylą Day. Miejmy nadzieję, że jej kolejne występy będą wypadać jeszcze lepiej i będziemy mogli zobaczyć ją jeszcze w największych turniejach.