Turniej w Warszawie. Kogo oglądać? Komu kibicować?

Anna Niemiec , foto: BNP Paribas Poland Open

Już 25 lipca na kortach Legii rusza BNP Paribas Poland Open. Do wspierania Igi Świątek chyba nie trzeba już nikogo zachęcać. Tenisowy kibice nad Wisłą od kilku tygodni żyją przyjazdem mistrzyni Roland Garros do stolicy, ale oprócz Polki z dobrej strony będą chciały zaprezentować się również inne tenisistki. Czy któraś z nich na dłużej zapadnie w pamięć warszawskiej publiczności?

Nie ma co ukrywać, że najjaśniejszym punktem warszawskiego turnieju jest udział podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego. Świątek to obecnie najgorętsze nazwisko w tourze i magnes dla kibiców na całym świecie. W przeszłości występy przed własną publicznością bywały dla raszynianki trudne. Te czasy są już chyba jednak za nią. Dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa wystąpiła w tym roku w Radomiu w meczu przeciwko Rumunii w ramach Billie Jean King Cup i świetnie wywiązała się z roli liderki. Zdobyła dwa punkty w singlu i w dużej mierze przyczyniła się do pierwszego w historii awansu naszej reprezentacji do turnieju finałowego tych rozgrywek. W Warszawie na swojej ulubionej nawierzchni z pewnością będzie chciała zaprezentować się z jak najlepszej strony przed polskimi kibicami. Rywalki nie będą miały łatwego zadania. – Jestem bardzo zmotywowana – przyznała na konferencji prasowej Świątek. – Dawno nie grałam w Warszawie. Rywalizacja przed własną publicznością zawsze jest dla mnie czymś wyjątkowym. Tym bardziej cieszę się, że turniej rangi WTA odbędzie się w Warszawie. Słyszę doping polskich kibiców podczas turniejów na całym świecie, ale tym razem będą ich tysiące. Mam nadzieję, że razem z pozostałymi tenisistkami dostarczymy dużo sportowych emocji

W BNP Poland Open z numerem drugim rozstawiona zostanie Julia Putincewa. Tenisistka, która nie najlepsze warunki fizyczne nadrabia ogromnym sercem do gry. Kazaszka może nie ma w swoim arsenale atomowych uderzeń, ale jest niezwykle dynamiczną i sprytną tenisistką. Potrafi zaskoczyć rywalki zmianą tempa gry czy kąśliwym dropszotem. Na koncie ma już dwa tytułu rangi WTA. Trzykrotnie występowała również w ćwierćfinałach wielkoszlemowych, w tym dwa razy w Paryżu. Putincewa jest jedną z barwniejszych postaci w kobiecym tourze, nie tylko ze względu na swoje atuty tenisowe. 27-latka słynie z tego, że na korcie nigdy nie ukrywa swoich emocji, ani pozytywnych, ani negatywnych. Kibice na jej meczach raczej nie będą mogli narzekać na nudę.

Na kortach Legii z pewnością warto będzie również obserwować występy Caroline Garcii. Francuzka zajmuje obecnie 48. miejsce w światowym rankingu, ale kilka lat temu była już czwartą rakietą świata. Wygrała do tej pory osiem turniejów rangi WTA, w tym jako jedyna tenisistka w historii zwyciężyła w jednym roku w dwóch prestiżowych imprezach w Chinach, w Wuhan i Pekinie. Reprezentantka „trójkolorowych” jest bardzo wszechstronną zawodniczką, co pokazują jej doskonałe występy w grze podwójnej. Garcia i Kristina Mladenovic dwukrotnie triumfowały w deblu na kortach Rolanda Garrosa.

W turnieju namierzać mogą również doświadczona Irina-Camelia Begu oraz specjalistka od trzysetowych dreszczowców Sara Sorribes Tormo.

Oprócz Igi Świątek występu w turnieju głównym mogą być pewne jeszcze dwie reprezentantki Biało-Czerwonych. Dzięki wystarczająco wysokiemu rankingowi miejsce w turniejowej drabince zapewniła sobie Magdalena Fręch. Łodzianka, która ostatnio trzeci raz z rzędu zdobyła tytuł mistrzyni Polski, z bardzo dobrej strony zaprezentowała się w dwóch ostatnich imprezach wielkoszlemowych. W Paryżu podopieczna Andrzeja Kobierskiego przegrała co prawda w pierwszej rundzie z Angelique Kerber, ale był to jeden z najlepszych i najbardziej emocjonujących pojedynków w całym turnieju. W Londynie reprezentantka Polski osiągnęła najlepszy w karierze wynik w imprezie wielkoszlemowe. 24-latka pokonała Camilę Giorgi i Annę Karolinę Schmiedlovą, dzięki czemu awansowała do trzeciej rundy, w której zatrzymała ją dopiero Simona Halep. Kibice, którzy przyjdą wspierać Magdę Fręch, mogą być pewni, że akurat ta tenisistka o zwycięstwo będzie walczyć do ostatniej piłki, bez względu na to kto będzie po drugiej stronie siatki.

Dzięki „dzikiej karcie” od organizatorów w turnieju głównym wystąpi także Maja Chwalińska. Zawodniczka z Bielska-Białej od zawsze była uważana za jedną z najbardziej utalentowanych w naszym kraju. Niestety jej kariera została zahamowana przez problemy zdrowotne oraz depresję. 20-latka uporała się jednak ze wszystkimi przeciwnościami i ewidentnie wraca na właściwe tory. Niezwykle urozmaicony tenis Polki został dostrzeżony przez zagranicznych ekspertów podczas tegorocznego Wimbledonu, gdzie Chwalińska przeszła przez kwalifikacje, w decydującym meczu pokonując Coco Vandeweghe. Na początek turnieju głównego bielszczanka pokonała doświadczoną Katerinę Sinikovą. W drugiej rundzie lepsza okazała się Alison Riske, ale w pierwszym secie Amerykanka również miała mnóstwo problemów ze znalezieniem sposobu na sprytnie grającą Polkę. W 2019 roku leworęczna tenisistka odniosła na kortach Legii jeden z największych sukcesów w karierze i zwyciężyła w imprezie ITF z pulą nagród 60 tysięcy dolarów. Może i tym razem stołeczny obiekt okaże się szczęśliwy dla naszej tenisistki.

Szansę, żeby dołączyć do swoich koleżanek z reprezentacji ma jeszcze Katarzyna Kawa, która do imprezy głównej spróbuje przebić się przez kwalifikacje. W Warszawie o punkty będą walczyć również polskie deblistki. Kawa wystąpi razem z Alicją Rosolską, a Paula Kania-Choduń połączy siły z Renatą Voraczovą.