W poszukiwaniu zaginionej formy

Anna Niemiec , foto: AFP

Anna Niemiec

Powrót do gry po długiej przerwie nigdy nie jest łatwy. Wiedzą o tym nawet Rafael Nadal, Maria Szarapowa i Wiktoria Azarenka. Teraz niestety po raz drugi w karierze przekonuje się o tym Urszula Radwańska.

Maria Szarapowa z powodu kontuzji barku dwukrotnie musiała przechodzić przez ciężki okres, jakim są pierwsze tygodnie powrotu do gry po długiej przerwie. Rosjanka w zeszłym roku uniknęła operacji, ale przez sporą część sezonu musiała pauzować. W tym roku była liderka światowego rankingu startowała od początku, ale najlepszą formę odnalazła dopiero na kortach ziemnych. Wiktoria Azarenka po urazie stopy cały czas daleka jest od optymalne dyspozycji. W tym roku po kontuzji barku na korty powróciła również Iveta Melzer. Czeszka wróciła w lutym podczas turnieju w Acapulco. W swoich kilku występach Melzer nie zdołała odnieść zwycięstwa w singlowym meczu. Żona austriackiego tenisisty, Jurgena Melzera kilka dni temu ogłosiła, że z powodu m.in. nawracającego bólu postanowiła zakończyć karierę.

W przypadku Urszuli Radwańskiej aż tak drastyczne rozwiązanie nie wchodzi w grę. Polka w przeszłości zmagała się już z bardzo poważną kontuzją i z powodzeniem udało jej się powrócić do najwyższej formy. W 2010 roku uraz kręgosłupa wyłączył ją z gry na ponad pół roku. W wyniku tego krakowianka przez moment była poza trzecią setką rankingu. W swoim ostatnim występie w tamtym sezonie w Ismaning, w turnieju z pulą 50 tys. dolarów, Radwańska najpierw przeszła eliminacje, a potem w turnieju głównym okazała się bezkonkurencyjna. Był to początek mozolnego, ale skutecznego wspinania się w rankingu. Na koniec 2011 roku młodsza z sióstr Radwańskich ponownie była już tenisistką pierwszej setki rankingu WTA. Sezon 2012 był najlepszym w karierze w wykonaniu juniorskiej mistrzyni Wimbledonu. Dzięki m.in. finałowi w 's-Hertogenbosch i dobrym występom w turniejach US Open Series polska tenisistka zakończyła ten rok na 31. miejscu w rankingu. Następny sezon krakowianka również zakończyła w czołowej „50”. Niestety w październiku młodsza z sióstr Radwańskich z powodu przewlekłego bólu barku musiała zdecydować się na zabieg. Niedługo potem polska tenisistka ogłosiła, że rozstała się z trenerem Maciejem Synówką i rozpoczęła współpracę z Martinem Fassatim. W grudniu krakowianka poinformowała, że nie będzie w stanie wystartować w wielkoszlemowym Australian Open.

""

Urszula Radwańska powróciła na kort w lutym. Na pierwszy start Polka wybrała turniej rangi ITF z pulą nagród 100 tys. dolarów w Midland. Krakowianka wygrała w tej imprezie dwa mecze i dopiero w ćwierćfinale przegrała z Sharon Fichman. W następnym turnieju w Acapulco wracająca po kontuzji tenisistka nie miała szczęścia w losowaniu. W Meksyku Radwańska od razu trafiła na turniejową jedynkę, Dominikę Cibulkovą. Przegrana 3:6 4:6 z finalistką Australian Open na pewno ujmy nie przyniosła. Niestety w kolejnych turniejach tenisistka urodzona w Ahaus również odpadała już po pierwszych meczach. Pierwsze zwycięstwo odniosła dopiero w eliminacjach do turnieju w Rzymie nad Zariną Dijas. Niestety w pojedynku o awans do turnieju głównego w stolicy Włoch musiała uznać wyższość Belindy Bencic. Jakby tego było mało we Włoszech polska tenisistka złapała kontuzje łydki, przez którą była zmuszona poddać mecz przeciwko Magdalenie Rybarikovej w pierwszej rundzie Roland Garros. Na ulubionej trawie Polka wygrała tylko jedno spotkanie w eliminacjach turnieju w 's-Hertogenbosch. Przed Wimbledonem młodsza z sióstr Radwańskich wypadła z pierwszej setki rankingu. Pierwszy mecz w turnieju głównym na szczeblu WTA krakowianka wygrała dopiero w Baku. Podczas US Open Series Radwańska nie obroniła punktów za ćwierćfinały w Stanford i Carlsbad i zanotowała kolejny spadek w rankingu.

Nie da się ukryć, że ten sezon jest dla Polki trudny. Tylko w Midland udało jej się wygrać dwa mecze z rzędu. Kolejne porażki odbierają pewność siebie, a dosyć wybuchowy charakter naszej tenisistki i problemy zdrowotne również nie pomagają. W podobnej sytuacji co Urszula Radwańska, znalazła się kiedyś Joanna Sakowicz. – Kilka lat temu, gdy byłam najwyżej w karierze w rankingu i walczyłam o to, żeby zagrać w turnieju głównym Australian Open, strasznie skręciłam kostkę. W tym czasie spadało mi mnóstwo punktów, chciałam walczyć, żeby je obronić. Za szybko wróciłam i to był błąd – przyznała Sakowicz. – Po powrocie przegrałam dwa mecze z Angelique Kerber i Agnes Szavay, która skończyła ten sezon chyba w czołowej 20 rankingu. Wyniki ujmy mi nie przynosiły, ale porażki to porażki. Moja pewność siebie spadła i potem było już coraz gorzej. – Wielokrotna mistrzyni Polski w zbyt szybkim powrocie na kort widzi przyczynę części kłopotów młodszej sióstr Radwańskich. – Ula miała poważną kontuzję. Miała też dużo punktów do obrony i szybko chciała wrócić. Być może zrobiła to za szybko i nie była wystarczająco przygotowana do rywalizacji na najwyższym poziomie. Na początek przytrafiło jej się kilka porażek i to podkopało jej „fundamenty”.

""

Ostrożnie o powodach słabszej dyspozycji krakowianki wypowiada się Tomasz Iwański. – Trudno coś powiedzieć, gdy nie jest się blisko zawodniczki i nie zna się sytuacji od środka. Mogę jedynie powiedzieć, co zaobserwowałem, gdy Ula grała w Miami przeciwko Nadii Pietrowej. W grze Polki jest bardzo dużo nerwowości. Ona, jak wszystkie inne tenisistki w tej sytuacji, bardzo chce szybko wrócić. Jej wrodzona nadpobudliwość, brak pewności siebie taśmowe porażki tworzą zamknięty krąg, ż którego Ula nie bardzo jest w stanie się wydostać. – Były trener m.in. Jarosławy Szwedowej, podobnie jak Sakowicz-Kostecka, podejrzewa, że młodsza z sióstr Radwańskich nie jest fizycznie gotowa do rywalizacji na tym poziomie. – Ula jest za chuda. Widać u niej braki energetyczne, niektóre partie jej mięśni nie wytrzymują takiego wysiłku. Ona w końcówkach meczów nie wytrzymuje nie tylko psychicznie, ale również fizycznie. Według mnie Radwańska musiałaby się trochę wzmocnić fizycznie, żeby móc się wyrwać z tego zamkniętego kręgu. Jeszcze raz powtarzam, że są tylko moje przypuszczenia, bo nie mam kontaktu z tą zawodniczką i nie wiem jak wyglądają jej treningi. Mam nadzieję, że ludzie zajmujący się Ulą Radwańską, znajdą sposób na rozwiązanie jej problemów – powiedział na zakończenie Tomasz Iwański.

Wyjściem z sytuacji wydaje się w tym momencie skupienie na występach w mniejszych turniejach i odbudowywanie metodą małych kroczków utraconej pewności siebie. – Ula Radwańskich najbardziej potrzebuje teraz dużej liczby meczów i zwycięstw bez znaczenia na jakim poziomie – uważa Michał Lewandowski, były tenisista i komentator TVP Sport. – Rozwiązaniem byłyby występy w trochę mniejszych zawodach. Zresztą Ula teraz nie ma nawet innego wyjścia, ze względu na ranking. Kilka zwycięstw pomogło by jej odzyskać pewność siebie. Wygrana w turnieju ITF z pulą na przykład 50 tys. dolarów na pewno wpłynęłoby na nią korzystnie. – Z Lewandowskim zgadza się również Joanna Sakowicz- Kostecka. – Braku turniejowego ogrania nie da się nadrobić treningiem, bez względu na to ile godzin spędzilibyśmy na korcie. Ula musi pograć w mniejszych turniejach, żeby znowu się ograć. Podczas turnieju w Poznaniu rozmawiałam z Davidem Goffin. On również miał bardzo poważną kontuzję. Belg razem z trenerem postanowił, że zacznie od małych turniejów. Chciał rozegrać jak najwięcej spotkań, żeby nabrać pewności siebie i chyba wiedział co robi. – David Goffin po Wimbledonie wygrał trzy imprezy rangi challengery z rzędu. Dwa tygodnie po zwycięstwie w Poznaniu, Belg okazał się najlepszy w turnieju ATP w Kitzbuhel i teraz jest już w Top 50.

Miejmy nadzieję, że Urszula Radwańska znajdzie drogę, która zaprowadzi ją z powrotem do czołowej „100” rankingu WTA. Na razie krakowianka postanowiła zakończyć współpracę z Martinem Fassitim. Polska tenisistka uznała, że potrzebuje zmiany. Młodsza z sióstr Radwańskich planuje wystartować teraz w eliminacjach do US Open. Tenisistka z Krakowa jest na etapie szukania nowego szkoleniowca. W przygotowaniach do ostatniej imprezy wielkoszlemowej w tym roku przez kilka dni będzie pomagał jej Dawid Celt. Trzymajmy kciuki, żeby punkt zwrotny nastąpił już w Nowym Jorku. W końcu Urszula Radwańska udowodniła już, że jest ambitną tenisistką i stać ją na powrót z „dalekiej podróży”.

Tekst: Anna Niemiec