Bazylea. Stan Wawrinka pożegnał się z tenisem

/ Ksawery Styka , źródło: atptour.com, foto: East News

W wieku 41 lat Stan Wawrinka rozegrał swój ostatni oficjalny mecz w karierze. Szwajcar pożegnał się z profesjonalnym tenisem we wtorek podczas turnieju ATP 500 w Bazylei, przegrywając z Jirzim Lehecką 5:7, 6:7(2). 

W końcówce spotkania, gdy Czech wypracował sobie piłki meczowe, Wawrinka zatrzymał się na chwilę, by rozejrzeć się po trybunach. – Przed piłką meczową zawsze liczysz, że zaserwujesz asa. Ale w takim momencie patrzysz też po raz ostatni na trybuny i chłoniesz tę atmosferę. Próbujesz zapisać to wszystko w głowie, zrobić swego rodzaju zrzut ekranu. Zawsze najważniejsze było dla mnie przeżywanie emocji na korcie. Kiedy przyjechałem tu po raz pierwszy w 2003 roku, nawet nie śniłem, że tego doświadczę – mówił po meczu Szwajcar. 

Trzykrotny mistrz wielkoszlemowy podkreślił, że zależało mu na zakończeniu kariery na własnych zasadach. – Zawsze chciałem dawać z siebie wszystko, być gotowym na sto procent i walczyć z szacunkiem do siebie, rywala i kibiców. To jedyny sposób, by uprawiać sport bez wyrzutów sumienia. Kiedy zdecydowałem, że ten sezon będzie moim ostatnim, wiedziałem, że muszę się w pełni poświęcić. Trenowałem jak szalony, fizycznie i tenisowo, żeby do samego końca pokazać się z jak najlepszej strony. 

Wawrinka kończy karierę z 16 tytułami rangi ATP. Zbudował swój dorobek w erze absolutnej dominacji „Wielkiej Trójki”. W finałach Australian Open 2014, Roland Garros 2015 i US Open 2016 za każdym razem pokonywał aktualnych liderów rankingu. Najpierw Rafaela Nadala, a potem dwukrotnie Novaka Dźokovicia. Ma też na koncie olimpijskie złoto w deblu (Pekin 2008 z Rogerem), ale zapytany o najważniejsze momenty, zwrócił uwagę na rozgrywki drużynowe, w których triumfował w 2014 roku: – Oczywiście tytuły wielkoszlemowe są niezwykle ważne. Kiedy zaczynałem, marzyłem, żeby w nich grać. Ale jednym z najwyżej zawieszonych celów zawsze była dla mnie gra w Pucharze Davisa. To on sprawiał, że marzyłem. 

Szwajcar został oficjalnie uhonorowany w Bazylei już w poniedziałek podczas specjalnej ceremonii, na której wyemitowano wzruszające nagrania od jego rodziców oraz dawnych rywali z kortu, w tym Rogera Federera i Novaka Dźokovicia. – Szansa na takie pożegnanie, z tak ogromną miłością od kibiców i turnieju, to coś, czego jeszcze kilka lat temu bym sobie nie wyobraził.

– Wiem, że pierwsze chwile po odejściu będą trudne, ale to na swój sposób pozytywne. Jeśli czujesz smutek po zostawieniu życia, które prowadziłeś przez 20 lat, to znaczy, że naprawdę kochałeś to, co robiłeś. Tenis był moim całym życiem, ale jestem pogodzony z tą decyzją. Wiem, że dałem z siebie wszystko, a co najważniejsze, mogłem sam wybrać, kiedy i gdzie skończę karierę. 

Ostatnią, choć już nieoficjalną okazją do zobaczenia Wawrinki na korcie, będzie mecz pokazowy w Genewie zaplanowany na 19 grudnia z udziałem Rogera Federera, Andy’ego Murraya i Gaela Monfilsa.