Robin Montgomery – kim jest najbliższa rywalka Magdy Linette?

/ Maria Kuźniar , źródło: itftennis.com, własne, foto: AFP

Magda Linette rozpoczyna sezon. Na początek Miami i pierwsza runda z Robin Montgomery. Amerykanka zajmuje 366. miejsce w rankingu i wydaje się być idealną rywalką „na przetarcie”. Zwycięstwo nie musi wcale przyjść łatwo – Amerykanka to mistrzyni juniorskiego Fed Cupu, na swoim koncie ma tytuł w prestiżowym Orange Bowl. W seniorskich rozgrywkach zdążyła już wygrać ITF w Las Vegas.

Robin Montgomery zajmuje 366. miejsce w rankingu, do turnieju w Miami dostała dziką kartę i na początek zagra z Magdą Linette. Dla Polki, która wraca po kontuzji i jeszcze w tym roku nie grała, młoda Amerykanka wydaje się być idealną rywalką na dobre wejście w sezon. Niekoniecznie musi to być jednak łatwa przeprawa.

Montgomery ma zaledwie 16 lat, a na swoim koncie tytuł w Orange Bowl, jest mistrzynią juniorskiego Fed Cupu (podobnie jak siostry Radwańskie, czy Iga Swiątek), jest ćwierćfinalistką juniorskiego Australian Open (w 2020), zdążyła też wygrać turniej w seniorskich rozgrywkach – w marcu 2020 roku wygrała ITF 25 tys. w Las Vegas.

Amerykanka dopiero wchodzi na światowe korty, warto więc ją nieco poznać, zwłaszcza że jak na młody wiek ma nietypowe zainteresowania. Podczas ubiegłorocznego Australian Open zdradziła, że namiętnie czyta książki o II Wojnie Światowej.

– Uwielbiam czytać o wojnach światowych. Nie wiem dokładnie, skąd wzięło się moje zainteresowanie tym tematem. Po prostu lubię historię, a te wydarzenia po najbardziej mnie dotknęły – tłumaczyła w rozmowie z itftennis.com.

Robin to także dobra koleżanka znacznie bardziej, póki co, utytułowanej Coo Gauff.

– Znamy się od 10. roku życia, to moja dobra koleżanka. Poza tym Coco jest dla mnie inspiracją, podobnie jak dla innych młodych zawodników. Jej przykład pokazuje, że warto wierzyć, a marzenia się spełniają – mówiła Robin.

W karierze Amerykanka stosuje radę, jaką otrzymała od starszych kolegów z reprezentacji.

– Frances Tiafoe i Denis Kudla mówili, że tenis to długa podróż, dlatego najważniejsze, by kochać to, co się robi. W tenisie chodzi przecież także o dobrą zabawę – przekonuje Robin Montgomery.