Wiedeń i Bazylea. Halowe ATP 500 w cieniu walki o ATP Finals
Przed tenisistami dwa prestiżowe turnieje halowe ATP 500 – w Wiedniu i Bazylei, na które zjeżdża niemal cała światowa czołówka. Spośród zawodników z pierwszej dwudziestki zabraknie jedynie wciąż kontuzjowanego Jannika Sinnera i Félixa Augera-Aliassime’a. W tle toczy się walka o miejsca w ATP Finals.
O ile u kobiet znana jest już cała ósemka uczestniczek turnieju finałowego, o tyle wśród mężczyzn udział zapewnili sobie dotąd tylko Alexander Zverev, Carlos Alcaraz i Ben Shelton. Do tego grona dołączyłby również Sinner, jednak z powodu urazu nie zagra w finałach. Pozostałych pretendentów dzielą niewielkie różnice punktowe, a w następnym tygodniu czeka ich jeszcze turniej ATP 1000 w Paryżu, który może mieć duży wpływ na ostateczny skład stawki.
Zdecydowanie mocniej obsadzony jest turniej w Wiedniu, w którym wystąpi sześciu zawodników z pierwszej dziesiątki rankingu oraz czterech finalistów turniejów ATP 250 z minionego tygodnia. Nie oznacza to jednak niższego poziomu rywalizacji w Bazylei. Tam zagra siedmiu tenisistów z pierwszej dwudziestki oraz zawodnicy walczący o ATP Finals, w tym Novak Djokovic. Serb wystąpi w Szwajcarii po raz pierwszy od piętnastu lat. Do halowej rywalizacji wróci też Hubert Hurkacz, który dzięki bardzo dobrym ostatnim dwóm miesiącom ponownie znalazł się w czołowej trzydziestce rankingu.
Ani w Wiedniu, ani w Bazylei nie ma wolnych losów w pierwszej rundzie. Przy tak mocnej obsadzie oznacza to interesujące pojedynki już na początku tygodnia.
Wiedeń – Alcaraz z dziką kartą, Medvedev po kolejnym triumfie
Alexander Zverev ma już na koncie dwa tytuły wielkoszlemowe w sezonie 2026 i w obliczu problemów zdrowotnych Sinnera jest pewien zakończenia roku na pierwszym miejscu rankingu. W Wiedniu będzie chciał sięgnąć po tytuł po ubiegłorocznej porażce w finale z Sinnerem. Choć triumfował w US Open, podczas azjatyckiej części sezonu nie dominował: w ćwierćfinale w Pekinie przegrał z Djokoviciem, a w półfinale w Szanghaju uległ późniejszemu zwycięzcy turnieju, Alejandro Davidovichowi Fokinie. W pierwszej rundzie zmierzy się z Martínem Landaluce, uczestnikiem ubiegłorocznych Next Gen Finals.
Niespodzianką jest obecność Carlosa Alcaraza w Wiedniu. Hiszpan przyjął dziką kartę do turnieju po przełożeniu pokazowego turnieju Six Kings Slam w Arabii Saudyjskiej. Jego powrót po długotrwałej kontuzji nadgarstka, która wykluczyła go z ziemnej i trawiastej części sezonu, przebiega dotąd ze zmiennym szczęściem. W pierwszym starcie po przerwie dotarł do ćwierćfinału US Open, niemal miesiąc później wygrał turniej ATP 500 w Tokio, ale w Szanghaju niespodziewanie odpadł już w trzeciej rundzie Shanghai Masters po porażce z Zizou Bergsem.
To właśnie Alcaraz rozegra jeden z najciekawszych meczów pierwszej rundy, mierząc się z wracającym do formy Karenem Khachanovem. Rosjanin po słabym początku sezonu dotarł do półfinału US Open. W azjatyckiej części sezonu nie zachwycał, ale w każdym turnieju wygrywał po dwa mecze, potwierdzając solidną dyspozycję. Wygrywa 88% gemów serwisowych na twardej nawierzchni i bardzo skutecznie radzi sobie w kluczowych momentach, plasując się w czołówce zarówno pod względem obrony, jak i wykorzystywania breakpointów. Z Alcarazem czeka go jednak wymagające zadanie: w ich siódmym spotkaniu będzie szukał pierwszego zwycięstwa nad Hiszpanem.
Trzecim najwyżej rozstawionym zawodnikiem jest Daniil Medvedev, który znajduje się w doskonałej formie. W niedzielę sięgnął po tytuł w Ałmatach, drugi na przestrzeni miesiąca po wcześniejszym triumfie w Hangzhou. Między tymi zwycięstwami dotarł do półfinałów dużych turniejów w Pekinie i Szanghaju. Rosjanin zajmuje obecnie najlepszą pozycję wśród zawodników walczących o awans do ATP Finals. Wywalczył już cztery tytuły w tym sezonie i po przeciętnym 2025 roku ponownie ugruntował swoją pozycję w ścisłej światowej czołówce. Brakowało mu jedynie dobrych wyników w turniejach wielkoszlemowych, w których ani razu nie osiągnął ćwierćfinału.
W gronie pretendentów znajdują się także Flavio Cobolli, Alex de Minaur i Frances Tiafoe. Cobolli bardzo słabo spisywał się podczas azjatyckiej części sezonu, przegrywając pierwsze mecze w Pekinie i Szanghaju, ale w Lyonie awansował do półfinału. De Minaur ma już w tym roku halowy tytuł z Rotterdamu, zdobyty w lutym, a do Wiednia przyjeżdża rok po osiągnięciu tutaj półfinału. Niedawno dotarł do finału w Pekinie, w którym skreczował w spotkaniu z Djokoviciem. Australijczyk jest obecnie pierwszym z zawodników goniących dziewiąte miejsce, gwarantujące awans do ATP Finals.
Tiafoe zajmuje ósme miejsce w rankingu Race, z przewagą 500 punktów nad De Minaurem, przede wszystkim dzięki półfinałowi US Open. Amerykanin weźmie udział w kolejnym interesującym starciu pierwszej rundy z nierozstawionym Lorenzo Musettim. Włoch, który spadł z pierwszej dziesiątki rankingu aż na 26. miejsce, zwyciężył w tym tygodniu w Lyonie i poprawił swój tegoroczny bilans na twardej nawierzchni do 19-8.
Bazylea – powrót Djokovicia i trudne losowanie Hurkacza
Novak Djokovic postanowił powalczyć o awans do ATP Finals i otrzymał dziką kartę do turnieju w Bazylei. Po bardzo udanym azjatyckim tournée, podczas którego po raz siódmy w karierze zwyciężył w Pekinie i zdobył pierwszy tytuł w tym sezonie, Serb początkowo planował występ dopiero w Rolex Paris Masters. Ostatecznie zdecydował się poszukać punktów także w Szwajcarii. Obecnie traci 290 punktów do Francesa Tiafoe.
Dla Djokovicia będzie to kolejny powrót po długiej nieobecności. W Pekinie triumfował po jedenastu latach przerwy, przedłużając swoją serię niepokonanych występów w stolicy Chin do siedmiu wygranych turniejów i 34 zwycięskich meczów. W Bazylei nie grał od piętnastu lat, choć tam jego dorobek jest skromniejszy. Zwyciężył tylko raz, w 2009 roku, pokonując w finale legendarnego faworyta gospodarzy, Rogera Federera.
Djokovic rozpocznie rywalizację od meczu z Francuzem Ugo Humbertem. Znalazł się w górnej połowie drabinki, którą otwiera najwyżej rozstawiony Ben Shelton, finalista US Open. Amerykanin ma już zapewnione miejsce w ATP Finals, lecz po turnieju wielkoszlemowym przegrał oba mecze w rywalizacji z Czechami w Pucharze Davisa, a w Szanghaju odpadł w swoim drugim spotkaniu po porażce z Arthurem Geą.
Hubert Hurkacz znalazł się w dolnej połowie drabinki, pełnej zawodników, którzy w ostatnich tygodniach prezentowali wysoką formę i nadal walczą o ATP Finals. Polak miał bardzo trudne losowanie: jego rywalem w pierwszej rundzie będzie rozstawiony z numerem 2 Arthur Fils.
Dotychczas spotkali się tylko raz, ale tamten mecz wywarł ogromny wpływ na dalsze losy kariery Hurkacza. W drugiej rundzie Wimbledonu 2024 Polak doznał kontuzji kolana podczas tie-breaka czwartego seta w pojedynku z Francuzem. Był to prawdopodobnie najtrudniejszy moment jego kariery od czasu wejścia do światowej czołówki. Uraz odebrał mu możliwość występu w igrzyskach olimpijskich, a próby zbyt szybkiego powrotu do gry jedynie pogłębiły problem. Hurkacz musiał pauzować przez kilka miesięcy, co przełożyło się na wyraźny spadek w rankingu.
Teraz Polak jest jednak na fali wznoszącej. Udany okres startów w Ameryce, zwieńczony zwycięstwem w challengerze w Cancun, przerodził się w jeszcze lepszą formę w Azji. Hurkacz dotarł do finału w Chengdu, gdzie przegrał z Alejandro Davidovichem Fokiną, oraz do półfinału w Pekinie. Ten sam Hiszpan wyeliminował go w czwartej rundzie w Szanghaju. Wcześniej jednak Hurkacz pokonał tam Novaka Djokovicia, odnosząc pierwsze zwycięstwo nad Serbem w ich dziewiątym pojedynku.
Historia Filsa również jest naznaczona kontuzjami. W 2025 roku Francuz wrócił do gry po ośmiomiesięcznej przerwie spowodowanej poważnym urazem kręgosłupa. Powrót wyglądał znakomicie: Fils wygrał turniej na mączce w Barcelonie, ale następnie kontuzja biodra wyeliminowała go z pozostałej części sezonu na kortach ziemnych. Zdołał jednak ponownie osiągnąć znakomitą dyspozycję i triumfował w turnieju ATP 1000 w Cincinnati. Niedawno dotarł także do ćwierćfinału w Tokio i półfinału w Brukseli. W rankingu Race zajmuje obecnie siódme miejsce, z dość bezpieczną przewagą ponad 500 punktów nad De Minaurem i Djokoviciem.
Na papierze Francuz ma nieco bardziej uniwersalny profil gry niż Hurkacz. Polak należy oczywiście do ścisłej czołówki statystyk serwisowych: w okresie rankingowym na twardej nawierzchni notuje około 5% więcej wygranych gemów serwisowych i punktów po pierwszym podaniu. Fils przeważa natomiast przy drugim serwisie (57% do 51%) i ma znaczną przewagę przy returnie. Wygrywa o 8% więcej gemów przy odbiorze, a przy drugim podaniu przeciwników zdobywa 51% punktów.
Hurkacz bardzo dobrze radzi sobie jednak pod presją. Broni aż 72% breakpointów i wygrywa 73% pressure points we własnych gemach serwisowych, odpowiednio o 5.5% i 4.5% więcej od Francuza.
W dolnej części drabinki jest także rozstawiony z numerem 3 Rafael Jodar, który przebojem wdarł się do czołówki w swoim pierwszym pełnym sezonie w głównym cyklu. Zagra tam również jego rodak Alejandro Davidovich Fokina, znajdujący się w życiowej formie po zwycięstwach w Chengdu i Shanghai Masters. W finale w Szanghaju pokonał właśnie 20-letniego Jodara, a wcześniej, w półfinale, turniejową jedynkę Alexandra Zvereva. Jeżeli obaj wygrają po dwa mecze, mogą ponownie spotkać się w ćwierćfinale.
Zwycięzca spotkania Hurkacz – Fils może z kolei trafić w ćwierćfinale na turniejową szóstkę, Taylora Fritza. Amerykanin dotarł do finału w Lyonie, a w okresie rankingowym notuje na kortach twardych imponującą średnią 13.3 asa na mecz. Spośród zawodników szerokiej czołówki lepszy wynik ma tylko Hurkacz – 14.5 asa na spotkanie. Ich ewentualny pojedynek zapowiadałby prawdziwy festiwal asów.
Maciej Myrta
tennisratio.com





