Zapowiedź turniejów w Tokyo i Guangzhou. Chwalińska i Rybakina na czele stawki.
Przed tenisistkami przedostatni tydzień regularnego sezonu przed rozpoczęciem WTA Finals. W Tokio odbędzie się ostatni w tym roku turniej rangi WTA 500, którego drabinkę firmują Elena Rybakina i Maja Chwalińska. W chińskim Guangzhou, gdzie rozegrany zostanie turniej WTA 250, wystąpi Magda Linette.
Tokio: Chwalińska po triumfie w Wuhan, Rybakina po obronie tytułu w Ningbo
Maja Chwalińska i Elena Rybakina przystępują do rywalizacji w znakomitym momencie swoich karier. Polka przyjechała do Tokio po tygodniu przerwy, poprzedzonym największym triumfem w karierze – zwycięstwem w turnieju WTA 1000 w Wuhan. Rybakina z kolei pewnie obroniła tytuł WTA 500 w Ningbo, wracając do zwycięskiej formy po drobnej kontuzji stopy, która dotąd zakłóciła jej występy w azjatyckiej części sezonu.
Rybakina i Chwalińska, podobnie jak Diana Shnaider i Belinda Bencic, otrzymały wolny los w pierwszej rundzie będąc w najwyżej rozstawionej czwórce. Polka powinna rozpocząć rywalizację w środku tygodnia. W drugiej rundzie jej rywalką będzie Chinka Xin Yu Wang albo kwalifikantka Alycia Parks.
Wang zajmuje 39. miejsce w rankingu WTA. W tym sezonie wygrała 22 z 45 meczów na poziomie WTA Tour, a 17 z tych zwycięstw odniosła na kortach twardych. Jej najlepszym wynikiem był finał turnieju w Auckland na początku roku, do którego dotarła niespodziewanie, przegrywając dopiero z Eliną Svitoliną. Do tego dołożyła półfinał na trawie w Bad Homburg. Na kortach twardych wystąpiła jeszcze w dwóch ćwierćfinałach, ale już tylko w imprezach rangi WTA 250.
Chinka rzadko sprawia niespodzianki w meczach z zawodniczkami ścisłej czołówki. W tym sezonie wygrała zaledwie jedno z siedmiu spotkań z rywalkami z top 20 – z Lindą Noskovą podczas Australian Open.
Parks jest obecnie 64. zawodniczką rankingu WTA, a jej tegoroczny bilans w głównych drabinkach WTA Tour wynosi 19-24. Amerykanka opiera swoją grę przede wszystkim na bardzo mocnym serwisie. W okresie rankingowym na kortach twardych notuje średnio 6.5 asa na mecz, a wygrywa po pierwszym podaniu niemal 70% punktów, co jest wynikiem należącym do czołówki touru. To jednak na papierze jej jedyny atut, a sam serwis jest obarczony dużym ryzykiem. Parks popełnia średnio 7.6 podwójnego błędu na spotkanie – najwięcej spośród wszystkich zawodniczek regularnie występujących w tourze.
Nie przeszkodziło jej to jednak w pokonaniu Chwalińskiej we wrześniu podczas turnieju WTA 500 w Monterrey. Był to ich jedyny dotąd pojedynek, wygrany przez Parks w trzech setach. Z Wang Polka jeszcze nie grała.
Jeżeli Chwalińska wygra swój pierwszy mecz w drugiej rundzie, awansuje do ćwierćfinału, w którym może czekać ją bardzo interesujące spotkanie. W tej części drabinki znalazły się Naomi Osaka, rozstawiona z numerem 7, oraz Jasmine Paolini.
Japonka gra w tym sezonie dość wybiórczo, ale mimo braku tytułów prezentuje dużą regularność. Od turnieju w Madrycie pod koniec kwietnia wygrała co najmniej dwa mecze w każdym z dziewięciu kolejnych startów. Tylko raz w tym roku – w Miami – odpadła już po pierwszym spotkaniu. Mimo znakomitych statystyk pierwszego serwisu i wygranych gemów serwisowych, jednych z najlepszych w stawce, dotarła tylko do jednego finału w Bad Homburg i jednego półfinału w Waszyngtonie. Oba turnieje miały rangę WTA 500.
Paolini od początku roku miała natomiast problemy z formą. Zanotowała najgorszy sezon od kilku lat, kiedy regularnie występowała w pierwszej dziesiątce rankingu. Tym razem wypadła nawet poza top 30, z przeciętnym bilansem 20-17 w WTA Tour. Mimo to spotkanie Osaki z Paolini jest hitem pierwszej rundy. Będzie to ich drugi mecz – w poprzednim, rozegranym w Miami w 2025 roku, Paolini wygrała w trzech setach.
Rybakina obroniła ubiegłoroczny tytuł w Ningbo w bardzo przekonującym stylu. Jedyną zawodniczką, która odebrała jej seta na drodze do triumfu, była w ćwierćfinale Katarzyna Kawa. Polka rozegrała znakomity turniej, wcześniej pokonując Belindę Bencic. Dla Kazaszki był to czwarty tytuł w sezonie 2026. Z 53 zwycięstwami wysunęła się na prowadzenie w stawce pod względem liczby wygranych meczów i jest już niemal pewna zakończenia sezonu na pozycji liderki światowego rankingu.
Swój pierwszy mecz w Tokio Rybakina rozegra z jedną z dwóch doświadczonych zawodniczek – Marią Sakkari albo kwalifikantką Yulią Putintsevą. W ćwierćfinale może dojść do rewanżu za finał w Ningbo, w którym Kazaszka bardzo pewnie pokonała Leylah Fernandez. Kanadyjka ma za sobą kilka bardzo udanych tygodni. Oprócz finału w Ningbo zdobyła także tytuł WTA 250 w Singapurze. W Tokio rozpocznie od spotkania z Himeno Sakatsume, jedną z trzech reprezentantek gospodarzy w drabince głównej.
Guangzhou: Linette zagra z Zakharovą, możliwy pojedynek z Williams lub Tagger
W turnieju WTA 250 w Guangzhou tylko dwie zawodniczki z listy startowej są sklasyfikowane w pierwszej pięćdziesiątce rankingu. Jedną z nich jest Daria Snigur, rozstawiona z numerem 1, a drugą Indonezyjka Janice Tjen. Snigur otwiera górną połówkę drabinki, w której znalazła się również Magda Linette.
Polka rozpocznie turniej od meczu z Anastasią Zakharovą. W poprzednim tygodniu Linette przełamała serię sześciu porażek z rzędu, pokonując Amerykankę Claire Liu w pierwszej rundzie turnieju w Osace. Następnie przegrała z Kateriną Siniakovą 4-6, 1-6.
24-letnia Rosjanka zajmuje 111. miejsce w rankingu WTA. W tym sezonie łączy występy w WTA Tour, do którego trafia głównie poprzez kwalifikacje, ze startami w turniejach rangi challenger i ITF. Jej bilans w głównym cyklu wynosi 11-18, a najlepszym wynikiem pozostaje trzecia runda w Miami, gdzie pokonała między innymi Annę Kalinskayę. Do drabinki w Guangzhou dostała się jako lucky loser.
Linette wygrywa o około 4% więcej gemów serwisowych i punktów po pierwszym podaniu. Zakharova jest jednak skuteczniejsza przy returnie – wygrywa 34,4% gemów przy returnie wobec 29,9% Polki. Wykorzystuje także o 4% więcej breakpointów, a przede wszystkim bardzo skutecznie atakuje drugi serwis rywalek. Zdobywa po nim 56,2% punktów, o 6,5% więcej niż Linette. Będzie to ich pierwsze spotkanie w karierze.
W przypadku zwycięstwa z Zakharovą Linette może zmierzyć się ze zwyciężczynią bardzo ciekawego starcia pierwszej rundy między zawodniczkami, które dzieli aż 28 lat – Venus Williams i Lilli Tagger.
Guangzhou jest kolejnym miejscem w tym sezonie, w którym Williams otrzymała dziką kartę. W żadnym z poprzednich 12 turniejów nie udało jej się jednak wygrać choćby jednego meczu. Amerykanka walczy o przerwanie serii 15 porażek z rzędu. W ciągu ostatnich trzech lat wygrała tylko jedno spotkanie – przeciwko Peyton Stearns w Waszyngtonie w lipcu 2025 roku.
Tagger znajduje się na zupełnie innym etapie kariery. 18-letnia Austriaczka wygrała w tym sezonie turniej WTA 250 w Pradze, a przed tygodniem dotarła do ćwierćfinału w Osace. Jest najmłodszą zawodniczką w pierwszej setce rankingu, a w przypadku bardzo dobrego występu w Guangzhou może zakończyć sezon w top 50.
Maciej Myrta
tennisratio.com



