Cincinnati. Fils i Tiafoe w starciu o życiowy sukces
Arthur Fils oraz Frances Tiafoe zostali finalistami tegorocznej edycji turnieju ATP Masters 1000 w Cincinnati. Zarówno Francuz, jak i Amerykanin znajdują się teraz przed szansą zdobycia najcenniejszego tytułu w swoich karierach.
W drugich kolejnych zawodach Masters 1000 skład par półfinałowych można było uznać za nieoczywisty. W pierwszej z nich do rywalizacji stanęli Arthur Fils z Flavio Cobollim. Lepszy początek spotkania zanotował wyżej notowany Włoch, który w trzecim gemie zdobył przewagę przełamania po podwójnym błędzie serwisowym oponenta. 24-latek z Florencji zupełnie jednak nie wykorzystał tej zaliczki. Stracił ją błyskawicznie po wybitnie nieudanym gemie bez ani jednego wygranego punktu.
Od tego momentu mecz przypominał ich dwie poprzednie potyczki, w których wyraźnie triumfował Francuz. Wraz z upływem minut Fils stawał się skuteczniejszy przy serwisie i zdominował grę z głębi kortu za pomocą swojego forhendu. To właśnie to uderzenie przyniosło mu kluczowego „brejka” w ósmym gemie. 22-latek z Bondoufle nie miał też później trudności w zwieńczeniu podaniem całego seta.
Start drugiej odsłony również ułożył się po myśli francuskiego tenisisty. Jego dobra gra i bekhendowe błędy Włocha dały mu następne przełamanie i kontynuację serii wygranych gemów z rzędu. Cobolli niedługo potem ją co prawda przerwał, ale nie był w stanie poważniej zagrozić Filsowi i zniwelować deficyt. Francuz bardzo pewnie zapisywał na swoim koncie kolejne gemy serwisowe i po 67 minutach gry mógł cieszyć się z pierwszego w karierze awansu do finału zmagań rangi Masters 1000.
Kilka godzin później o miejsce u jego boku w rozgrywce o tytuł walczyli dwaj przedstawiciele gospodarzy – Frances Tiafoe oraz Brandon Nakashima. W tej potyczce historia rywalizacji zdecydowanie przemawiała za pierwszym z nich, który zwyciężał w aż sześciu z poprzednich siedmiu starć. Premierowa odsłona miała dość niespodziewany przebieg, bowiem w początkowej fazie była festiwalem przełamań. Od trzeciego do szóstego gema żaden z graczy nie był w stanie utrzymać własnego podania.
W dalszej części seta najpierw bliżej wygranej był Nakashima. Przy stanie 5:4 miał nawet trzy piłki setowe przy serwisie przeciwnika, ale ten zdołał wyjść z opresji. Tuż potem 25-latek z San Diego sam znalazł się w tarapatach. W dziesiątym gemie przyszło mu bronić dwóch break-pointów i skapitulował już przy pierwszym z nich, popełniając podwójny błąd serwisowy. Tiafoe tym razem utrzymał przewagę i po zmianie stron zakończył partię asem.
W drugiej gra była wyrównana znacznie krócej. Już w piątym gemie ofensywa 28-latka z Hyattsville przyniosła efekt i po akcji zwieńczonej wolejem zdobył on przełamanie. W kolejnych minutach Nakashima nie zbliżył się do odrobienia straty. Tiafoe lepiej prezentował się pod względem fizycznym i w dziewiątym gemie „na sucho” odebrał serwis rywalowi, przez co po dwóch latach ponownie znalazł się w finale tej imprezy.
Z Filsem zmierzy się po raz drugi w karierze. Ich poprzednie spotkanie, przed rokiem w Miami, zakończyło się trzysetowym triumfem Francuza. Mecz rozpocznie się w niedzielę o godzinie 22:30 czasu polskiego.
Wyniki
Półfinały gry pojedynczej:
Arthur Fils (Francja, 21) – Flavio Cobolli (Włochy, 7) 6:3, 6:4
Frances Tiafoe (USA, 17) – Brandon Nakashima (USA, 27) 7:5, 6:3



