Stuttgart. Karolina Muchova finałową rywalką dawnej mistrzyni

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jelena Rybakina i Karolina Muchova wystąpią w finale tegorocznej edycji Porsche Tennis Grand Prix. Dla Kazaszki będzie to szansa na drugi w karierze triumf w turnieju WTA 500 rozgrywanym za naszą zachodnią granicą. 

Już tylko jedno spotkanie dzieli nas od wyłonienia tegorocznej mistrzyni turnieju w którym główną nagrodą jest samochód marki Porsche, czyli tytularnego sponsora imprezy. Wśród zawodniczek, które wciąż mają w tym roku szansę wyjechać ze Stuttgartu nowym autem jest Jelena Rybakina. Kazaszka w przeszłości już triumfowała się w imprezie WTA 500 rozgrywanej w Porsche Arenie. Pochodzą z Moskwy zawodniczka w 2024 roku w trzech setach pokonała Martę Kostiuk.

Niespełna dwa lata później dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa stanie do gry o drugi samochód. Awans do finału dała Rybakinie wygrana nad Mirrą Andriejewą. W pierwszej odsłonie turniejowa „jedynka” jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przewagą przełamania, ale rywalka od razu odrobiła straty. Kluczowym okazał się dwunasty gem, którego przy serwisie nastolatki z Krasnojarska wygrała mistrzyni Porsche Tennis Grand Prix 2024.

W drugiej partii podopieczna Conchity Martinez jedynego gema wygrała przy prowadzeniu rywalki 7:5, 5:0. Tym samym zakończyła się seria wygranych przez Mirrę Andriejewą spotkań z rzędu. Mistrzyni turnieju WTA 500 w Linzu po sześciu wygranych pojedynkach, doznała porażki.

Finałową rywalką najwyżej rozstawionej w imprezie zawodniczki będzie Karolina Muchova. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów po tym jak 1/4 finału pierwszy raz w karierze znalazła sposób na Coco Gauff w meczu o finał pierwszy raz w karierze wygrała z Eliną Svitoliną. Tym samym po trzech zwycięstwach zakończyła się seria zwycięstw Ukrainki nad Czeszką.

W pierwszej odsłonie kontrolę nad sytuacją na korcie miała zawodniczka z Ołomuńca, aby w drugiej partii oddać pole rywalce. Tym samym losy miejsca w finale rozstrzygnął decydujący set. W nim okazje na przełamanie miała jedynie Karolina Muchova, która od stanu 4:4 wygrała kolejne dwa gemy i zameldowała się w finale Porsche Tennis Grand Prix. Będzie to jej drugi tegoroczny tytuł i szansa na drugi tytuł mistrzowski w tym sezonie.


Wyniki

Półfinały:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 1) – Mirra Andriejewa (6) 7:5, 6:1

Karolina Muchova (Czechy, 7) – Elina Svitolina (Ukraina, 4) 6:4, 2:6, 6:4

Monachium. Cobolli i Shelton zagrają o tytuł po pewnych zwycięstwach

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: East News

Turniej ATP 500 w Monachium będzie miał nowego mistrza. Flavio Cobolli w świetnym stylu pokonał Alexandra Zvereva. Tym samym Niemiec nie obroni tytułu sprzed roku. Do drugiego finału z rzędu awansował Ben Shelton, który zakończył dobrą passę Alexa Molcana. 

Pierwsi na kort wyszli Flavio Cobolli i Alexander Zverev. Włoch nie był faworytem w tym meczu. Przegrał z Niemcem dwa razy i liczył na pierwsze zwycięstwo. Stało się to w dzisiejszym półfinale w Monachium. W pierwszym secie kluczowym momentem był czwarty gem. Wtedy właśnie Cobolli przełamał podanie Zvereva do zera. To wystarczyło, aby rozstawiony z numerem czwartym wyszedł na prowadzenie, które utrzymał do końca partii. W drugim secie Włoch zdobył cenną przewagę już w gemie otwarcia. Najwyżej rozstawiony nie chciał się poddać i próbował doprowadzić do wyrównania. Udało mu się raz przełamać podanie 23-latka z Florencji, ale to nie wystarczyło, aby powalczyć o wygraną. W ostatnim gemie spotkania Zverev po raz czwarty stracił serwis i tym samym Cobolli awansował do finału. Było to dla niego emocjonalne zwycięstwo. W pomeczowym wywiadzie powiedział, że było to jedno z najlepszych spotkań w jego karierze.

W kolejnym półfinale Ben Shelton podjął Alexa Molcana. W drodze do półfinału Słowak pokonał między innymi Alexandera Bublika czy Denisa Shapovalova. Nikt nie spodziewał się, że zajdzie tak daleko, jednak Amerykanin zakończył jego zwycięską passę. W premierowej odsłonie spotkania to Molcan jako pierwszy miał szansę, aby przełamać podanie Sheltona. Nie wykorzystał jej, a chwilę później musiał bronić break pointów przy swoim serwisie. Amerykanin wykorzystał czwartą okazję i wyszedł na prowadzenie, a następnie wygrał pierwszą partię. W drugim secie do stanu 4:4 żaden z zawodników nie mógł zdobyć prowadzenia. Shelton jednak pierwszy wziął sprawy w swoje ręce i przełamał podanie Molcana. Wykorzystał drugą piłkę meczową i zameldował się w finale.

Finałowe spotkanie zaplanowano na niedzielę na 13:30. Przed Flavio Cobollim trudne zadanie. Amerykanin wygrał z nim trzy ostatnie pojedynki. W 2025 roku Shelton przegrał w finale z Alexandrem Zverevem. Będzie miał dodatkową motywację, aby tym razem zwyciężyć w Bawarii.


Wyniki

Półfinały:

Flavio Cobolli (Włochy, 4) – Alexander Zverev (Niemcy, 1) – 6:3, 6:3

Ben Shelton (USA, 2) – Alex Molcan (Słowacja) – 6:3, 6:4

ITF. Peliwo z awansem do finału, Paszun z tytułem w deblu

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Filip Peliwo awansował dzisiaj do finału turnieju ITF M25 w chińskim Anning. Za to w Monastirze w turnieju rangi W15 po tytuł w grze podwójnej sięgnęła Amelia Paszun.

Filip Peliwo z szansą na tytuł

Patrząc na ranking ATP, to rozstawiony z czwórką Peliwo był zdecydowanym faworytem półfinału w chińskim Anning. Rywalem sklasyfikowanego w piątej setce Polaka był Sam Ryan Ziegann, czyli tenisista spoza tysiąca najlepszych. Filip Peliwo zdobył przewagę 3:0. Później od wyniku 3:1 dla polskiego zawodnika doszło do serii czterech kolejnych przełamań. Polakowi udało się zamknąć seta przy własnym podaniu na 6:3.

W drugiej partii Filip Peliwo znów jako pierwszy wywalczył przełamanie. Serwował nawet na triumf przy 5:4. Ziegann wrócił do rywalizacji po przełamaniu powrotnym. Australijczyk doprowadził do tiebreaka, gdzie ponownie odwrócił losy rywalizacji. Peliwo prowadził już 6:2 i znów był blisko awansu. Polak nie wykorzystał czterech kolejnych meczboli i przegrał sześć kolejnych piłek. Tym samym zrobił się już remis w setach.

Trzecia partia rozpoczęła się od przełamania na korzyść Sama Ryana Zieganna. Peliwo na szczęście szybko zareagował i odrobił stratę w kolejnym gemie. Sam wypracował decydujące przełamanie na 5:3. Tym razem nie zmarnował szansy i wygrał kolejnego gema przy własnym podaniu. W finale rywalem Polaka będzie Colin Sinclair.

Sukces Amelii Paszun

Amelia Paszun oraz Chelsea Fontenel triumfowały w turnieju W15 w Monastirze. Polka i Szwajcarka zagrały w finale z Włoszkami – Lavinią Luciano i Matildą Mariani. Tenisistki z Italii w półfinale wygrały z Orianą Gniewkowską i Sarą Husar. Wyrównany pierwszy set zakończył się wynikiem 7:5 dla polsko-szwajcarskiego duetu. W drugiej partii także nie było dominacji jednej ze stron. Tym razem to Luciano/Mariani triumfowały 6:4. O końcowym triumfie zdecydowała to, która para będzie lepsza w mistrzowskim tiebreaku. Ostatecznie to Paszun i Fontenel wygrały 10:7, więc to duet rozstawiony z numerem drugim wywalczył trofeum.

Finał nie dla Anny Hertel

Anna Hertel razem z Joelle Lilly Sophie Steur nie awansowały do finału turnieju W35 w Santa Margherita di Pula. Polka i Niemka przegrały z najwyżej rozstawionym duetem Sapfo Sakellaridi/Briana Szabo. W pierwszym secie Greczynka i Rumunka wywalczyły decydujące przełamanie na 5:3 i w następnym gemie przy swoim podaniu zamknęły seta. W drugiej odsłonie duet rozstawiony z jedynką zdobył breaka na 3:2. Hertel i Steur jeszcze powalczyły, wyrównując na 4:4. Jednak po tej sytuacji znów straciły serwis i przegrały seta 4:6.


Wyniki

ITF M25 w Anning – 1/2 finału:

Filip Peliwo (Polska, 4) – Sam Ryan Ziegann (Australia) 6:3, 6:7 (6), 6:3

ITF W15 Monastir 11 – finał:

Chelsea Fontenel/Amelia Paszun (Szwajcaria/Polska, 2) – Lavinia Luciano/Matilde Mariani (Włochy/Włochy) 7:5, 4:6, 10:7

ITF W35 Santa Margherita di Pula 3S – 1/2 finału:

Sapfo Sakellaridi/Briana Szabo (Grecja/Rumunia, 1) – Anna Hertel/Joelle Lilly Sophie Steur (Polska/Niemcy, 4) 6:3, 6:4

Barcelona. Poznaliśmy finalistów imprezy

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Po dwóch zaciętych, trzysetowych pojedynkach wyłonieni zostali dwaj tenisiści, którzy powalczą o tytuł w stolicy Katalonii. Niestety dla gospodarzy z turniejem pożegnał się Rafael Jodar, czyli ich ostatni przedstawiciel w tegorocznych zmaganiach. W finale zameldowali się natomiast rozstawiony z “piątką” – Andriej Rubliow oraz turniejowa “dziewiątka” – Arthur Fils.

Jako pierwszy na korcie imienia Rafy Nadala pojawił się Rosjanin, który podejmował rozgrywającego jedną z najlepszych imprez w karierze Hamada Medjedovicia. W drodze do półfinału Serb pokonywał już takich graczy jak: Trungelliti, De Minaur i Borges, a dzisiaj wcale nie był bez szans w starciu z piętnastą rakietą świata.

Wszystko zaczęło się dla Medjedovicia najlepiej jak tylko mogło, ponieważ wygrał on pierwszą partię. Wszystko to, dzięki solidnej grze z głębi kortu i trzymaniu nerwów na wodzy przy break-pointach, których Rubliow miał naprawdę sporo. Sam Serb natomiast wykorzystał jedną z czterech szans, które “dał” mu Rosjanin i w szóstym gemie odebrał mu podanie po grze na przewagi. Później już trzymał swój serwis i już do końca seta nie był zagrożony. Po pięćdziesięciu minutach zamknął pierwszą odsłonę wynikiem 6:3 i był już o krok od barcelońskiego finału.

Od tego momentu jednak do głosu doszedł Andriej Rubliow, który zaczął grać jak z nut. W końcu zaczął pomagać mu pierwszy serwis, czego chyba najlepszym dowodem jest statystyka pokazująca 91% skuteczności w akcjach wygranych po pierwszym podaniu. Nie musiał także bronić żadnych break-pointów. Sam z kolei wykorzystał oba, które udało mu się wypracować i po zaledwie pół godzinie wyrównał stan rywalizacji.

W trzeciej odsłonie wydarzenia na korcie wyglądały bardzo podobnie. Rosjanin dwukrotnie przełamał Serba i całkowicie zasłużenie sięgnął po zwycięstwo notując pierwszy finał w tym sezonie.

Młody Hiszpan pożegnał się z imprezą

Swoje zmagania w domowym turnieju zakończył ulubieniec hiszpańskiej publiczności – Rafael Jodar. Reprezentant gospodarzy po trzysetowym spotkaniu musiał uznać wyższość Arthura Filsa. Po powrocie z kontuzji Francuz rozgrywa fenomenalny sezon i mimo braku tytułu, regularnie dochodzi do decydujących faz kolejnych turniejów. W Barcelonie jest już w finale, w Miami przegrał dopiero w półfinale, w Indian Wells kończył na ćwierćfinale, a w Dosze poległ w meczu o tytuł z Carlosem Alcarazem.

Dzisiaj, po naprawdę dobrym meczu wyeliminował 19-letnią sensację ostatnich tygodni. Rafa Jodar bowiem notował serię ośmiu wygranych spotkań z rzędu i od początku kwietnia prezentował kapitalną formę. Fils natomiast głównie dzięki swojej skuteczności w wygrywaniu akcji po pierwszym serwisie.

Oznacza to, że po raz drugi w tym roku zagra w finale turnieju ATP i z pewnością nie będzie to dla niego tak trudne wyzwanie, jak wtedy, gdy w Katarze mierzył się z liderem (obecnie wiceliderem) światowego rankingu.


Wyniki

ATP 500 Barcelona, półfinały:

Andriej Rublow (5) – Hamad Medjedović – 3:6, 6:2, 6:2

Arthur Fils (Francja, 9) – Rafael Jodar (Hiszpania) – 3:6, 6:3, 6:2

Rouen. Dwie Ukrainki w finale

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

W tym tygodniu tenisistki rywalizują nie tylko w Stuttgarcie. Odbywa się także turniej w Rouen, w którym pozostały już tylko dwie zawodniczki.

Impreza we Francji jest oczywiste rozgrywana na nawierzchni ceglanej i ma rangę 250. Choć na starcie nie stawiły się największe gwiazdy, nie można powiedzieć, że na liście zgłoszeń nie było ciekawych nazwisk z dużym dorobkiem sportowym.

W półfinałach znalazły się wszak dwie najwyżej rozstawione tenisistki – Marta Kostiuk (na zdj.) i Sorana Cirstea.

W meczu o finał reprezentantka Ukrainy trafiła na doświadczoną Niemkę – Tatjanę Marię. Tenisistka, która gościła niedawno w Gliwicach, nie miała najmniejszych kłopotów z pokonaniem rywalki. Maria była w grze właściwe tylko do stanu 2-2 w pierwszym secie – od tego momentu zdołała wszak wygrać już tylko jednego gema. Na tablicy widniał druzgocący rezultat 6:3 6:0 a Kostiuk znalazła się w spotkaniu o trofeum nie tracąc zbyt wiele energii.

W drugiej parze miały zmierzyć się zaś Sorana Cirstea i – inna Ukrainka – Veronika Podrez (209.WTA). Zawodniczka naszych wschodnich sąsiadów pokonała wcześniej między innymi – wyżej klasyfikowane – Katie Boulter i Elisabettę Cocciaretto.

19-latka z Nowej Kachowki będzie kontynuowała swój najlepszy turniej w karierze i zagra w finale bez konieczności walki z Cirsteą. Rumunka nie przystąpiła bowiem do półfinału z powodu kontuzji.

 

 

 

 

 


Wyniki

 

Rouen (półfinały):

M. Kostiuk (Ukraina, 1) – T. Maria (Niemcy) 6:3 6:0

V. Podrez (Ukraina) – S. Cirstea (Rumunia, 2) walkower

Oeiras. Maja Chwalińska w pierwszym finale w tym sezonie

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Kamil Szpilski

Maja Chwalińska powalczy o pierwszy w tym sezonie tytuł. W półfinale turnieju w Oeiras Polka nie dała najmniejszych szans Robin Montgomery i pokonała ją 6:2, 6:0. 

Początek pierwszego seta miał zacięty charakter. Drugi gem był zdecydowanie najdłuższym gemem, w którym doszło do siedmiu stanów równowagi. Chwalińska miała cztery break pointy, jednak nie wykorzystała żadnego z nich. Polka nie poddała się i wzięła sprawy w swoje ręce w czwartym gemie. Łącznie rywalka straciła podanie trzy razy. Była w stanie odrobić tylko jedną stratę przełamania, ale to nie wystarczyło, aby nawiązać walkę z reprezentantką Polski. Chwalińska wykorzystała drugą piłkę setową i zrobiła duży krok w stronę finału.

W drugim secie sytuacja nie uległa zmianie. Polka dalej dominowała na korcie, a przeciwniczka miała duży problem z utrzymaniem podania. Ostatecznie Montgomery nie wygrała żadnego gema w tym secie, a 24-latka z Dąbrowy Górniczej awansowała do finału.

W finale Chwalińska zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Petra Marcinko – Sinja Kraus. Polka nigdy nie grała z Marcinko. Z Kraus zmierzyła się dwukrotnie – bilans ich spotkań wynosi 1:1.


Wyniki

Półfinał:

Maja Chwalińska (Polska) – Robin Montgomery (USA) – 6:2, 6:0

Roberto Bautista Agut żegna się ze światowymi kortami

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Kolejny weteran tenisowych kortów ogłosił ostatnio, że 2026 będzie ostatnim rokiem jego tenisowej kariery. Dla 38-letniego Hiszpana to ostatni sezon występów na światowych kortach. 

 

„Są decyzje, które nie są łatwe, ale pochodzą ze spokoju i z serca. Przez wiele lat żyłem swoimi marzeniami. Dawałem z siebie wszystko w każdym treningu i każdym meczu. Teraz czuję, że nadszedł czas, aby zacząć się żegnać, aby cieszyć się każdym turniejem w inny sposób i zamknąć ten rozdział z wdzięcznością za to, że mogłem przez tyle lat cieszyć się moim ukochanym tenisem.

– Chcę przeżyć każdą ostatnią piłkę, każdy punkt każdego meczu, który będę grał w tym roku. Poczuć wsparcie ludzi, którzy mi kibicowali i nadal mnie wspierają, rywalizować jeszcze raz w turniejach, które były częścią mojego życia, i pożegnać się na korcie, gdzie zawsze byłem najszczęśliwszy.

– Dziękuję mojej rodzinie, mojemu zespołowi, moim przyjaciołom, moim sponsorom i wszystkim, którzy byli przy mnie przez te lata. I dziękuję z całego serca wszystkim fanom, którzy wspierali mnie na każdym kroku.”

 

Bautista Agut grał w najlepszym i jednocześnie w pewnym sensie najtrudniejszym okresie hiszpańskiego tenisa. Trudno jest bowiem należeć do hiszpańskiej czołówki w czasach, gdy grają tacy zawodnicy jak Nadal, Ferrer, Lopez i wielu innych, a jednak Bautista Agut to właśnie osiągnął. Wygrał 12 turniejów ATP, osiągnął 9. miejsce w rankingu ATP w 2019 roku. W tym samym roku osiągnął swój największy sukces w turniejach wielkoszlemowych, meldując się w półfinale Wimbledonu. Ten niespodziewany sukces w Londynie spowodował, iż Bautista Agut musiał przełożyć swoje osobiste plany co do podróży poślubnej.

2019 to również jego największy sukces w Pucharze Davisa, gdzie wraz z drużyną swojego kraju osiągnął zwycięstwo w La Caja Magica w Madrycie. Nie tylko zwycięstwa na korcie dla swojej narodowej drużyny wzbudziły największy szacunek, ale również jego postawa jako jej członka. W trakcie turnieju ciężko zachorował ojciec hiszpańskiego tenisisty. Bautista Agut opuścił zawody, aby dosłownie ostatnie momenty życia swojego ojca móc spędzić właśnie z nim.

„Podjąłem decyzję, aby wrócić do domu w czwartek i miałem szczęście być z ojcem w ostatnich minutach jego życia i pożegnać się z nim – powiedział Bautista Agut dziennikarzom.

Po śmierci ojca hiszpański tenisista wsiadł w samochód i wrócił do Madrytu, aby być ze swoją drużyną. „Mój ojciec dałby mi burę, gdybym został w domu.”

Kiedy wsiadłem do samochodu, aby przyjechać do Madrytu (z powrotem na Puchar Davisa), ostatnią rzeczą, o jakiej myślałem, była gra, ale w finale moja głowa chciała stawić czoła przeciwnikom i na szczęście poszło dobrze.”

„Nie wiedziałem, czy dam radę, ale z siebie wszystko. Ten moment był bardzo piękny i niepowtarzalny.”

 

Rafael Nadal opisał swojego kolegę z drużyny jako „inspirację” za okazanie niesamowitego zaangażowania w Puchar Davisa. Bautista Agut rozegrał łącznie trzy mecze podczas siedmiodniowego turnieju, wygrywając dwa z nich. Jego zwycięstwo nad Augerem-Aliassime dalo Hiszpanii pierwszy punkt w finale i otworzyło drogę do zwycięstwa w finałowych rozgrywkach.

Przez ostatnie cztery lata żyłem w napięciu – stres nie różnił się zbytnio od tego, co wydarzyło się podczas finałów Pucharu Davisa. Ale w dniu finału, nie wiem, jak to zrobiłem” – przyznał tenisista. „To był trudny moment i bardzo emocjonalny w sensie sportowym na korcie w La Caja Magica.”

Kiedy kapitan poprosił mnie, abym zagrał, nie zastanawiałem się ani chwili. Pomyślałem, że ciężko pracowałem i zasługuję, by tu być. To była wyjątkowa sytuacja, być w Hiszpanii, w Madrycie, czuć wsparcie hiszpańskich kibiców. Każdy tenisista marzy o grze w finale Pucharu Davisa, a ja poświęciłem ten finał moim rodzicom.”

„To, co Roberto zrobił dzisiaj na korcie jest czymś spoza tej planety. Był inspiracją dla nas wszystkich – powiedział Nadal.

Stuttgart. Jelena Rybakina wyszła z opresji, premierowe zwycięstwo Muchovej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jelena Rybakina z Mirrą Andriejewą oraz Karolina Muchova z Eliną Svitoliną zagrają o miejsca w tegorocznym finale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Z imprezą na ćwierćfinale zakończyła inna wysoko rozstawiona tenisistka obok Igi Świątek. Lepsza od Coco Gauff okazała się Karolina Muchova.

Od pierwszego dnia tegorocznej rywalizacji w stuttgarckiej Porsche Arenie nie brakuje niespodziewanych rozstrzygnięć. Nie inaczej było czwartego dnia zmagań o jeden z modeli aut sponsora tytularnego imprezy. Po sześciu porażkach z reprezentantką Stanów Zjednoczonych pierwsze zwycięstwo nad Amerykanką odniosła tenisistka zza naszej południowej granicy.

Gdyby nie to, co w turnieju za naszą zachodnią granicą działo się w poprzednie dni, można by powiedzieć, że już pierwszy set zwiastował niespodziankę. Jednak wielokrotnie w tegorocznych zmaganiach Porsche Tennis Grand Prix panie powracały do gry z bardzo trudnego położenia. Pierwsza odsłona meczu między Karoliną Muchovą i Coco Gauff przebiegła pod dyktando tenisistki naszych południowych sąsiadów, która dwukrotnie odebrała podanie rywalce.

W drugim secie o jedno przełamanie lepsza okazała się zawodniczka zza Oceanu i losy awansu miała rozstrzygnąć decydująca odsłona. W tej mimo okazji z obu stron, jedyna przełamanie wykorzystała Karolina Muchova. Zapewniając sobie w ten sposób pierwsze zwycięstwo nad zawodniczką z Atlanty, a także awans do 1/2 finału. Rywalką zawodniczki z Ołomuńca będzie Elina Svitolina. Zawodniczka zza naszej wschodniej granicy w dwóch setach uporała się z Lindą Noskovą. Jest to pierwsza wygrana Ukrainki nad reprezentantką Czech.

Podobnie jak na koniec czwartkowych zmagań również kolejny dzień zakończył się niesamowitymi emocjami z udziałem Leylah Fernandez. Kanadyjka, która trzeciego dnia rywalizacji odwróciła losy decydującej odsłony spotkania z Zeynep Sonmez, wygrywając tę część pojedynku od stanu 1:5, w spotkaniu o półfinał zmierzyła się z Jeleną Rybakiną. Kazaszka to mistrzyni Porsche Tennis Grand Prix.

W pierwszej odsłonie tenisistka z Kraju Klonowego Liścia prowadziła już 4:1, a w ósmym gemie miała trzy piłki setowe. Najwyżej rozstawiona w imprezie zawodniczka zdołała wyjść z opresji i doprowadzić do tie-breaka. W nim tylko na początku Rybakina prowadziła. Po zmianie stron kontrolę nad sytuacją na korcie przejęła Fernandez, wygrywając tę część pojedynku. W drugiej odsłonie jako pierwsza prowadzenie z przewagą przełamania uzyskała zawodniczka z Kanady. Jednak od stanu 4:2 oddala kolejne cztery gemy. W decydującej odsłonie finalistka US Open 2021 prowadząc 5:4, miała piłkę meczową. Jednak zarówno tą jak i w tie-breaku obroniła Rybakina. Kazaszka od stanu 5-6 w trzynastym gemie wygrała trzy kolejne akcje. Tym samym drugi raz w karierze wystąpi w finale Porsche Tennis Grand Prix.


Wyniki

Czwartek:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 1) – Leylah Fernandez (Kanada) 6:7(5), 6:4, 7:6(6)

Karolina Muchova (Czechy, 7) – Coco Gauff (USA, 2) 6:3, 5:7, 6:3

Elina Svitolina (Ukraina, 4) – Linda Noskova (Czechy) 7:6(3), 7:5