Oeiras. Zwycięstwo Chwalińskiej w wielkim stylu

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Kamil Szpilski

Maja Chwalińska zameldowała się w ćwierćfinale turnieju WTA125 w Oeiras. Polka dokonała tego w świetnym stylu. Straciła jedynie 4 gemy w spotkaniu z najwyżej rozstawioną Beatrice Haddah Maią.

Haddah Maia jako 69. zawodniczka rankingu WTA z wieloma dobrymi rezultatami na swoim koncie była faworytką do zwycięstwa w całej imprezie w Portugalii. Zwycięstwo ze 129. w klasyfikacji Mają Chwalińską miało być tylko dla Brazylijki jednym z kroków do finału. Na korcie doszło do sporej niespodzianki, której sprawczynią była polska tenisistka.

Samo zwycięstwo Chwalińskiej nie jest takim zaskoczeniem, jak jego rozmiary. Zwłaszcza dotyczy to pierwszego seta. Polska tenisistka wygrała go w niewiele ponad pół godziny. Nie straciła nawet gema, a przegrała zaledwie 8 punktów. Druga partia nie była już tak jednostronna. Maja Chwalińska wywalczyła przełamanie na 4:2. Przy 5:4 serwowała na zwycięstwo, ale Beatrice Haddad Maia w tym momencie się przebudziła. Brazylijka odrobiła stratę breaka. Polka odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób. Pewnie przełamała podanie faworytki i po ponad godzinnej walce zakończyła tego seta.

W drabince turnieju Maja Chwalińska wskoczyła w miejsce najwyżej rozstawionej Haddad Maii. W ćwierćfinale zagra z rozstawioną z numerem piątym Szwajcarką Simoną Waltert.


Wyniki

Turniej WTA125 w Oeiras – 2. runda:

Maja Chwalińska (Polska) – Beatriz Haddad Maia (Brazylia, 1) 6:0, 6:4

Komfort i kontrola gry w myśl hasła „w zdrowym ciele, zdrowy duch”

/ Materiał prasowy ASICS , źródło: Materiał sponsorowany , foto: ASICS

[materiał sponsorowany]

 

Tenis to dyscyplina wymagająca pełnej koncentracji, dynamiki i błyskawicznej reakcji niezależnie od nawierzchni czy etapu meczu. Marka ASICS od lat rozwija swoje rozwiązania w obszarze obuwia i odzieży sportowej, opierając się nie tylko na potrzebach zawodników, ale również na filozofii swojego założyciela, Kihachiro Onitsuki. Zasada „Anima Sana In Corpore Sano” („w zdrowym ciele, zdrowy duch”) stanowi fundament projektowania tak, by zawodnicy mogli grać bez rozpraszania się i skupić się wyłącznie na rywalizacji.

 

Każdy model tenisowego obuwia powstaje we współpracy z graczami, co pozwala nie tylko sprostać fizycznym wymaganiom sportu, ale także zadbać o komfort psychiczny na korcie. Odpowiednia amortyzacja, stabilność oraz dopasowanie sprawiają, że zawodnicy mogą poruszać się szybciej i pewniej, bez konieczności dopasowywania się do sprzętu.

 

Przykładem takiego podejścia jest model ASICS SOLUTION SPEED FF 4 – stosunkowo nowa propozycja w ofercie marki, zaprojektowana z myślą o zawodnikach stawiających na szybkość i dynamiczną grę. Konstrukcja buta koncentruje się na maksymalnej lekkości i elastyczności, przy jednoczesnym zachowaniu odpowiedniego poziomu stabilności. Dzięki temu gracze mogą jeszcze szybciej reagować na zmieniającą się sytuację na korcie i utrzymywać wysokie tempo wymian – mówi Daniel Bogacki, Activation Specialist w ASICS Polska.

 

ASICS podkreśla również znaczenie dopasowania obuwia do nawierzchni. Modele projektowane są z myślą o grze na kortach ziemnych, trawiastych i twardych. Zawodnicy preferujący grę z linii końcowej znajdą wsparcie w modelach zapewniających stabilność i kontrolę, natomiast gracze all-court mogą sięgnąć po lżejsze, bardziej elastyczne konstrukcje – takie jak SOLUTION SPEED FF 4 – które wspierają szybkość i wszechstronność. Dzięki temu każdy tenisista może dobrać model odpowiadający jego stylowi gry.

 

Spójna koncepcja projektowa

Za rozwojem produktów stoi spójna koncepcja projektowa oraz zaplecze badawczo-rozwojowe ISS (Institute of Sport Science), gdzie powstają i są testowane nowe rozwiązania zarówno przez profesjonalistów, jak i amatorów. Kluczowe znaczenie mają tu komfort, stabilność, efektywność, a także coraz istotniejszy aspekt zrównoważonego rozwoju. Modele takie jak GEL-RESOLUTION X zawierają około 24% materiałów pochodzących z recyklingu, bez utraty właściwości użytkowych.

 

Technologie takie jak DYNALACING i DYNAWALL odpowiadają za połączenie elastyczności ze stabilnością. Utrzymują stopę we właściwej pozycji nawet podczas dynamicznych ruchów bocznych, co ma szczególne znaczenie na kortach ziemnych. W przypadku modelu SOLUTION SPEED FF 4 nacisk położono szczególnie na redukcję wagi i zwiększenie swobody ruchów, co sprzyja ofensywnemu stylowi gry i minimalizuje rozpraszacze – dodaje Daniel Bogacki.

 

Oferta marki nie jest skierowana wyłącznie do zawodowców. Dzięki czytelnemu podziałowi na modele o różnych właściwościach, od szybkości, przez stabilność, po amortyzację, każdy gracz, niezależnie od poziomu zaawansowania, może dobrać sprzęt wspierający jego rozwój. W połączeniu z odpowiednim treningiem tworzy to solidne podstawy do progresu na korcie.

 

W tenisie kluczowa jest koncentracja, dlatego tak istotne są rozwiązania, które pozwalają zapomnieć o sprzęcie i w pełni skupić się na grze. ASICS od lat rozwija produkty, które wspierają zawodników zarówno fizycznie, jak i mentalnie, wpisując w praktykę ideę „w zdrowym ciele, zdrowy duch”.

 

Jamie Murray ogłosił zakończenie kariery

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Jamie Murray jeden z czołowych deblistów ATP, oficjalnie ogłosił zakończenie kariery. Szkocki tenisista osiągnął w rankingu światowym pozycję numer 1, zdobył siedem tytułów Wielkiego Szlema podczas swojej kariery – dwa w deblu i pięć w mikście. 40-latek był również częścią zwycięskiej drużyny Wielkiej Brytanii w Pucharze Davisa w 2015 roku, łącząc siły z bratem, Andym, w grze podwójnej, gdy Wielka Brytania pokonała Belgię, aby zdobyć tytuł.

Murray nie rozegrał żadnego meczu od zeszłorocznego US Open, kiedy to w parze z Ivanem Dodigiem przegrał w pierwszej rundzie z Marcelo Melo i Rafaelem Matosem. Starszy z braci Murray już znalazł sobie zajęcie po zakończeniu występów na korcie. W 2024 roku został dyrektorem turnieju ATP 500 Queen’s, a w ostatnich miesiącach komentował mecze dla Sky Sports.

Były lider rankingu deblowego opublikował na Instagramie emocjonalny post, w którym ogłosił swoją decyzję o zakończeniu kariery. Murray podzielił się serią zdjęć z kortów, w tym zdjęciami z dzieciństwa, fotografią ze zwycięstwa w Pucharze Davisa z Andym w 2015 roku oraz jednym ze zwycięstw w turnieju razem ze swoim byłym partnerem deblowym, Bruno Soaresem.

„Moja tenisowa podróż dobiega końca po 36 latach. Czuję się bardzo szczęśliwy i uprzywilejowany za wszystkie niesamowite chwile i przeżycia, jakie dał mi ten wspaniały sport” – napisał Murray.

„Dziękuję Mamo, Tato, Andy, Ale, Alan, Louis i Thomas za całe wasze niesamowite wsparcie i poświęcenie w czasie całej mojej karierę, które pozwoliły mi osiągnąć wszystko, co tylko mogłem.”.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Jamie Murray (@jamie__murray)


Koledzy i rywale Murray’a komentując jego decyzję, życzyli mu powodzenia w nowych, życiowych decyzjach. Brytyjski specjalista deblowy i niedawny mistrz Australian Open, Neal Skupski napisał: „Gratulacje, Jamie we wszystkim, co będziesz robił”.

Bruno Soares, z którym Murray wygrał Australian Open i US Open w 2016 roku, skomentował: „Gratulacje za niesamowitą karierę, mój bracie. Miałem zaszczyt grać z Tobą. Dziękuję za wspomnienia.”

Medalista olimpijski Matt Ebden, który był jednym z partnerów Murray’a, dodał: „Tak, Jimbo, grać z Tobą to zawsze była przyjemność. Niesamowita kariera, a sposób, w jaki się zachowywałeś na korcie i poza nim, był jeszcze bardziej imponujący, było niesamowite Cię znać i być Twoim partnerem. Wszystkiego najlepszego w przyszłości, do zobaczenia wkrótce.”

Byli koledzy z kortów Matwe Middelkoop i Robert Lindstedt, również pogratulowali szkockiemu tenisiście jego kariery, podczas gdy Wimbledon skomentował dwoma serduszkami, a LTA napisała: „Gratulacje legendarniej kariery! Nie możemy się doczekać, aby zobaczyć Cię na @hsbcchampionships w czerwcu.”

 

Murray dołącza do swojego brata, Andy’ego w gronie tenisowych emerytów. Trzykrotny mistrz Wielkiego Szlema zakończył karierę na Igrzyskach Olimpijskich 2024 w Paryżu. Wcześniej tego lata Andy i Jamie zagrali razem w deblu na Wimbledonie podczas pożegnania byłego numeru „1” rankingu ATP.

Turniej w Madrycie bez udziału Kamila Majchrzaka

/ Hanna Pałuska , źródło: X/własne, foto: Peter Figura

Kamil Majchrzak opuści kolejny turniej z powodu kontuzji. Tym razem nie zobaczymy Polaka podczas imprezy ATP 1000 Masters w Madrycie.

Po powrocie ze Stanów, Kamil Majchrzak udał się do dobrze znanego Marrakeszu, aby rozpocząć zmagania na kortach ziemnych. Tym razem zakończył zmagania na drugiej rundzie, przegrywając z późniejszym finalistą imprezy – Marco Trungellitim. Następnie Polak miał zagrać w turnieju ATP 1000 Masters w Monte Carlo. W pierwszej rundzie trafił na ulubieńca gospodarzy Valentina Vacherota, jednak Piotrkowianin wycofał się z zawodów z powodu kontuzji kolana. Jego miejsce zajął szczęśliwy przegrany z eliminacji Juan Manuel Cerundolo.

Uraz okazał się na tyle poważny, że Majchrzak był zmuszony do opuszczenia kolejnych turniejów. Najpierw wycofał się z imprezy w Monachium, a teraz z ,,tysięcznika” w Madrycie. Nie wiadomo jak długo potrwa przerwa reprezentanta Polski. Kilka dni temu poinformował fanów o swoim obecnym stanie zdrowia:

– Tak jak już wiecie, musiałem wycofać się z turnieju w Monte Carlo przez kontuzję kolana. Najbliższy czas to dla mnie rehabilitacja i powrót do pełni zdrowia – napisał Majchrzak na Instagramie.

Turniej ATP 1000 Masters w Madrycie odbędzie się w dniach 22 kwietnia – 3 maja.

Tenisklub pyta, Iga odpowiada: Nowy proces, ta sama ja

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja ze Stuttgartu, foto: East News

W jakim stopniu ten mecz pokazał, że żart z podcastu Jessiki Peguli i Madison Keys wcale nie był żartem, a proroczą przestrogą dla wszystkich rywalek, że znów mają do czynienia z Igą Świątek nie tylko wiedzącą, co chce zrobić, ale robiącą to z dawną pewnoscią siebie?

Takie oceny zostawiam „ekspertom”. Ja nie oceniam ani tego meczu, ani tego, co w ogóle robię, zero-jedynkowo. To nie tylko nowy rozdział, to nowy proces, ale nie nowa, inna Iga. Dopiero zaczynamy współpracę z Francisco, wiemy, co chcemy osiągnąć, ale potrzebujemy na to czasu. Stare przyzwyczajenia ciągle dają o sobie znać, a co da się zrobić w 10 dni?

 

Z odpowiedzi na inne pytania wynika, że:

– podczas meczu gra się zupełnie inaczej niż na treningu

– miała wrażenie, ze jest ślisko, ale to normalne na początku sezonu na mączce

– gdyby w 100 procentach realizowała zalecenia trenerów, wygrywałaby wszystkie mecze

– teraz pracuje nad zmianą ruchu serwisowego, mniej ryzykuje returnem, aby utrzymać piłkę w grze, i próbuje być solidniejsza od rywalek w dłuższych wymianach.

 

Ciąg dalszy w piątek po meczu ćwierćfinałowym.

Barcelona. De Minaur za burtą, młody Hiszpan z awansem

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Za nami kolejny dzień imprezy ATP 500 w Barcelonie. Działo się dzisiaj naprawdę dużo. Wygrywali między innymi 19-letni reprezentant gospodarzy – Rafael Jodar czy Brytyjczyk Cameron Norrie. Z turniejem pożegnali się natomiast faworyci swoich dzisiejszych meczów – Alex De Minaur i Tomas Martin Etcheverry.

Pierwszy na korcie w stolicy Katalonii pojawił się właśnie Argentyńczyk, którego rywalem był 52. w światowym rankingu – Nuno Borges. Po kapitalnym pojedynku pierwszej rundy, kiedy to Etcheverry pokonał Jacka Drapera wydawało się, że właśnie on wygra. Nic bardziej mylnego, tym razem lepszy okazał się Portugalczyk, który w dwóch zaciętych setach zapisał na swoim koncie drugą w karierze wygraną z Argentyńczykiem.

Wcześniej pokonywał go w Auckland na początku sezonu. Wtedy jednak potrzebował do tego trzech setów, a dzisiaj wystarczyły mu zaledwie dwie partie. Borges triumfował 6:3, 7:6(4), ale to sama końcówka meczu zapisze się na długo w pamięci kibiców.

Zmagający się z wyraźnymi problemami fizycznymi Borges w tie-breaku wyciągnął dosłownie „asa z rękawa” i przy piłce meczowej zaserwował od dołu, całkowicie zaskakując zdezorientowanego Argentyńczyka. Panowie chłodno pożegnali się przy siatce i po dokładnie dwóch godzinach Portugalczyk awansował do pierwszego w karierze ćwierćfinału turnieju rangi ATP 500.

Dotychczas wygrywał on tylko jeden turniej głównego cyklu i podobnie jak w Barcelonie było to na ceglanej mączce, a w finale pokonywał samego Rafaela Nadala, czyli patrona głównego obiektu w stolicy Katalonii.

Zaskakujące potknięcie „Demona”

Zdecydowanie największą niespodzianką dnia było jednak pożegnanie z turniejem Alexa De Minaura. Rozstawiony z „trójką” Australijczyk, który w poprzedniej rundzie po niezwykle wymagającej batalii i obronie set-balla w pierwszym secie odprawił Sebastiana Ofnera, tym razem musiał przełknąć gorycz porażki. Jego pogromcą okazał się Serb – Hamad Medjedović.

Od samego początku spotkania widać było, że tenisista z Antypodów nie potrafi narzucić swojego szybkiego tempa gry. Rywal z kolei rozegrał znakomite spotkanie, skutecznie neutralizując defensywne atuty Australijczyka (co jak wiadomo wcale nie jest łatwym zadaniem) i zamknął je w dwóch stosunkowo szybkich setach – 6:3, 6:4.

Hiszpańska nadzieja i brytyjskie zwycięstwo

Miejscowi kibice zgromadzeni na trybunach w Barcelonie mieli jednak tego dnia także spore powody do radości. Wszystko za sprawą zaledwie 19-letniego Rafaela Jodara. Młody reprezentant gospodarzy, po raz kolejny zaprezentował się absolutnie bez żadnych kompleksów, tym razem pokonując Argentyńczyka, Camilo Ugo Carabelliego, który przecież rundę wcześniej wyrzucił z imprezy rozstawionego z “czwórką” – Karena Chaczanowa. Nastolatek świetnie czuł się dziś na korcie, potrafił dyktować warunki w długich wymianach z linii końcowej i ostatecznie zapisał na swoim koncie pewne zwycięstwo 6:3, 6:3.

Swoje zadanie wykonał także Cameron Norrie, choć kosztowało go to sporo zdrowia. Doświadczony Brytyjczyk musiał zmierzyć się z utalentowanym Amerykaninem – Ethanem Quinnem. Po spokojnym wygraniu pierwszego seta 6:3, w drugiej partii do głosu doszedł rywal, doprowadzając do wyrównania. Ostatecznie jednak Norrie włączył wyższy bieg i zaprezentował swój firmowy, “rzemieślniczy” tenis w decydującej odsłonie, przypieczętowując wygraną wynikiem 6:3, 4:6, 6:4. Teraz, w walce o półfinał zmierzy się właśnie ze wschodzącą gwiazdą gospodarzy – Rafaelem Jodarem.


Wyniki

Barcelona, 1/8 finału:

Nuno Borges (Portugalia) – Tomas Martin Etcheverry (Argentyna) – 6:3, 7:6(4)

Hamad Medjedović (Serbia) – Alex De Minaur (Asutralia, 3) – 6:3, 6:4

Rafael Jodar (Hiszpania) – Camilo Ugo Carabelli (Argentyna) – 6:3, 6:3

Cameron Norrie (Wielka Brytania, 7) – Ethan Quinn (USA) – 6:3, 4:6, 6:4

Stuttgart. Andriejewa lepsza od zeszłorocznej mistrzyni

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Znamy komplet tenisistek, które zameldowały się w drugiej rundzie turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Trzeciego dnia zmagań wyłonione zostały również dwie pierwsze ćwierćfinalistki tegorocznej edycji Porsche Tennis Grand Prix. 

Tuż po tym jak rozlosowano drabinkę tegorocznej edycji turnieju, gdzie główną nagrodą jest samochód Porsche, uwagę zwróciła jedna para – Jelena Ostapenko oraz Mirra Andriejewa. Obie panie los skojarzył już w pierwszej rundzie. Łotyszka to mistrzyni sprzed dwunastu miesięcy. Z kolei tenisistka z Krasnojarska do Niemiec przybyła jako świeżo koronowana mistrzyni turnieju WTA 500 w Linzu.

W pierwszej odsłonie podopieczna Conchity Martinez prowadziła już 5:3, aby przegrać kolejne cztery gemy. Andriejewa w drugiej partii nie oddała wypracowanej przewagi i doprowadziła do decydującej odsłony. W tej to obrończyni tytułu po pięciu gemach była zdecydowanie bliżej awansu do drugiej rundy. Jednak od stanu 1:4 to nastolatka z Krasnojarska zapisywała na swe konto gemy i wygrała piąte spotkanie z rzędu.

Rywalką Mirry Andriejewej w meczu o 1/4 finału będzie Alycia Parks. Amerykanka w dwóch setach odprawiła Nome Nohe Akugue, a na zwyciężczynię pojedynku między Amerykanką i zawodniczką z Krasnojarska czeka już Iga Świątek, która jako pierwsze w tegorocznej edycji Porsche Tennis Grand Prix zameldowała się w 1/4 finału.

Drugą ćwierćfinalistką została Elina Svitolina. Ukrainka w ostatnim meczu trzeciego dnia rywalizacji nie pozostawiła złudzeń Evie Lys. Tenisistka z Odessy w pojedynku, który potrwał niespełna godzinę, oddała rywalce jedynie gema. Kolejną przeciwniczkę dla turniejowej „czwórki” wyłoni mecz między Jekateriną Aleksandrową i Lindą Noskovą.


Wyniki

Druga runda:

Elina Svitolina (Ukraina, 4) – Eva Lys (Niemcy, Q) 6:1, 6:0

Pierwsza runda:

Zeynep Sonmez (Turcja, Q) – Jasmine Paolini (Włochy, 5) 6:2, 6:2

Mirra Andriejewa – Jelena Ostapenko (Łotwa, 6) 5:7, 6:2, 6:4

Alycia Parks (USA) – Noma Noha Akugue (Niemcy, Q) 6:4, 6:2

Shuai Zhang (Chiny) – Linda Noskova (Czechy) 5:7, 6:1, 6:4

Rouen. Dwusetowa przegrana Katarzyny Piter w pierwszej rundzie gry podwójnej

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: East News

Katarzyna Piter i Magali Kempen nie powalczą o półfinał debla w turnieju WTA 250 w Rouen. Polka i Belgijka przegrały z parą Estelle Cascino/Nicole Fossa Huergo 6:7(4), 4:6 w pierwszej rundzie. 

Pierwszy set był pełen zwrotów akcji. Bliżej objęcia prowadzenia były rywalki, które w trzecim gemie zdobyły dwa break pointy. Nie wykorzystały ich, a chwilę później same straciły podanie. Polsko-belgijski duet zyskał przewagę i był blisko triumfu w pierwszej partii. Gdy serwował na jej wygranie, przeciwniczki wróciły do gry i doprowadziły do wyrównania, a następnie do tie-breaka. W nim wygrały cztery pierwsze punkty z rzędu. Kempen i Piter odrobiły część strat i wynik wskazywał już tylko 4:3, ale rywalki ponownie odskoczyły na prowadzenie. Wykorzystały pierwszą piłkę setową i zrobiły duży krok w kierunku gry w następnej rundzie.

Drugi set nie zaczął się najlepiej dla Polki i Belgijki, które w swoich dwóch pierwszych gemach serwisowych musiały bronić break pointów. Na szczęście przeciwniczki nie wyszły na prowadzenie, a zrobiły to Kempen i Piter w siódmym gemie. Nie trwało ono jednak długo. Chwilę później francusko-argentyńska para odrobiła stratę przełamania. Wygrała dwa gemy z rzędu i prowadziła 5:4. Wtedy właśnie postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i przełamała podanie Polki i Belgijki. Po ponad godzinie i 40 minutach gry zameldowała się w ćwierćfinale.


Wyniki

Pierwsza runda gry podwójnej:

Estelle Cascino, Nicole Fossa Huergo (Francja, Argentyna) – Magali Kempen, Katarzyna Piter (Belgia, Polska) – 7:6(4), 6:4

Oeiras. Drzewiecki i Matuszewski pożegnali się z turniejem

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Peter Figura

Kolejni nasi debliści pojawili się dzisiaj na korcie. Tym razem jednak w portugalskim Oeiras. Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski niestety nie mogą zaliczyć tego występu do udanych, ponieważ w dwóch setach musieli uznać dzisiaj wyższość grającego z “dziką kartą” duetu – Gastao Elias/Fredrico Ferreira Silva.

Pierwszy set natomiast rozpoczął się dla Polaków bardzo dobrze, ponieważ już w drugim gemie przełamali oni rywali i wysunęli się na prowadzenie. Później potwierdzili tego breaka utrzymując własny serwis i po kilkunastu minutach było już 3:0.

W gemie numer siedem jednak Portugalczycy zdołali odrobić stratę, a następnie w końcówce seta przełamali naszych zawodników raz jeszcze, co dało im przywilej serwowania na partię. Poradzili sobie z tym bezbłędnie i wygrywając do trzydziestu zamknęli seta wynikiem 7:5.

Druga odsłona była już nieco inna. Było tak chociażby z racji pewnego utrzymywania serwisu z obu stron. Obie pary przechodziły przez swoje gemy, rozgrywając po drodze trzy decydujące punkty. Wszystkie jednak powędrowały na konto serwujących i nic nie zwiastowało tego, co miało wydarzyć się w gemie dziewiątym.

Wtedy bowiem nagle Drzewiecki i Matuszewski przegrali swoje podanie i tym samym dali rywalom przełamanie w najgorszym możliwym momencie. Od tego momentu Portugalczycy nie stracili nawet punktu i pewnie przypieczętowali zwycięstwo.

W kolejnej rundzie zmierzą się oni z innym naszym reprezentantem – Filipem Pieczonką, który po zwycięstwie w super tie-breaku nad parą Jakub Paul/Matej Vocel również zameldował się w ćwierćfinale.


Wyniki

Challenger Oeiras, 1. runda:

Gastao Elias/Frederico Ferreira Silva (Portugalia, Portugalia, WC) – Karol Drzewiecki/Piotr Matuszewski (Polska, Polska) – 7:5, 6:4

Stuttgart. Iga Świątek z awansem do ćwierćfinału

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek pokonała Laurę Siegemund w meczu drugiej rundy turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Kolejną rywalką Polki może być rozstawiona z numerem piątym Mirra Andriejewa.

Najlepsza polska tenisistka niespodziewanie przegrała w swym meczu otwarcia Miami Open 2026 z Magdą Linette i już na drugiej rundzie zakończyła drugi z marcowych turniejów na amerykańskich kortach twardych. Była to również ostatnia impreza podczas, której w boksie Polki zasiadał Wim Fisette. Po występach w Indian Wells oraz Miami była liderka rankingu rozstała się z Belgiem, a jego miejsce zajął Hiszpan Francisco Roig.

Pierwszym turniejem u boku Hiszpana dla Igi Świątek jest impreza WTA 500 w Stuttgarcie. Dwukrotna mistrzyni jako rozstawiona z numerem trzecim, w pierwszej rundzie miała wolny los, a zmagania rozpoczęła od spotkania przeciwko Laurze Siegemund. W trzecim spotkaniu z Niemką, sześciokrotna mistrzyni odniosła trzecie zwycięstwo bez straty seta.

Początek spotkania był bardzo dobry w wykonaniu Igi Świątek, która po jedenastu minutach gry prowadziła 3:0. Krótki przestój sprawił, że Siegemund zbliżyła się do Polki na dystans jednego gema. Jednak od stanu 3:2 to ponownie nasza reprezentantka zanotowała serię wygranych gemów, które dały jej seta po 43 minutach gry. Druga odsłona była bardziej wyrównana, ale to znów zawodniczka z naszego kraju jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przewagą przełamania. Co prawda Niemka momentalna odrobiła stratę, aby od stanu 3:4 przegrać kolejne dwa gemy, a tym samym seta i całe spotkanie.

Kolejną rywalkę Igi Świątek wyłoni mecz między Mirrą Andriejewą i Laurą Siegemund.


Wyniki

Druga runda:

Iga Świątek (Polska, 3) – Laura Siegemund (Niemcy) 6:2, 6:3