Seul. Kimberly Birrell z pierwszym tytułem w karierze

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: WTA/własne , foto: East News

W australijskim finale turnieju WTA 250 w Seulu lepsza Kimberly Birrell. Dla 28-latki to pierwszy tytuł głównego cyklu w karierze.

Rywalką Birrell była młodsza o osiem lat rodaczka – Maya Joint. Przewaga starszej z reprezentantek Australii była jednak dość widoczna, szczególnie w drugim secie. Mecz zakończył się wynikiem 6:4, 6:2 po niespełna poltorej godzinie rywalizacji.

W drodze do finału 28-latka pokonała: Słowenkę Tamarę Zidansek, Chinkę Yexin Ma, Amerykankę Katie Volynets oraz Węgierkę Annę Bondar.

Triumf Kimberly Birrell w turnieju w Korei Południowej jest wyjątkowy. Urodzona w niemieckim Dusseldorfie reprezentantka Australii po raz pierwszy w karierze sięgnęła po trofeum w głównym cyklu WTA.


Wyniki

Finał:

Kimberly Birrell (Australia) – Maya Joint (Australia) 6:4, 6:2

Billie Jean King Cup Finals. Czeszki z tytułem

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: BJKC/własne , foto: East News

Reprezentacja Czech wygrała Billie Jean King Cup Finals. W decydującym o tytule meczu pokonała Ukrainę 2-0.

Czeszki przyjechały do Shenzhen w bardzo mocnym składzie, przez co były uważane za faworytki finałowego starcia. Najpierw punkt dla reprezentacji naszych południowych sąsiadek zdobyła Karolina Muchova, która dość pewnie ograła Anhelinę Kalininę.

Następnie w pojedynku dwóch tenisistek z top 10 rankingu WTA Linda Noskova wygrała z Eliną Switoliną. Spotkanie zostało rozstrzygnięte również w dwóch setach, choć drugą partię kończył tie-break.

Dzięki prowadzeniu 2-0 mecz deblowy nie musiał być już rozgrywany, a Czeszki mogły się cieszyć z triumfu w turnieju finałowym Billie Jean King Cup. To dwunasty tytuł drużynowych mistrzyń świata tej reprezentacji, a pierwszy od ośmiu lat.


Wyniki

Czechy – Ukraina 2:0

Karolina Muchova – Anhelina Kalinina 6:2, 6:3

Linda Noskova – Elina Switolina 6:3, 7:6(5)

Chengdu. Hubert Hurkacz zagra o finał

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: ATP/własne, foto: Magdalena Gorlas

Hubert Hurkacz awansował do półfinału turnieju ATP 250 w Chengdu. Polak pokonał Lloyda Harrisa.

Wrocławianin stoczył trudny bój. W tie-breaku pierwszego seta obronił aż pięć piłek setowych, a sam przy trzeciej okazji zapisał go na swoim koncie. W drugiej odsłonie meczu o sukcesie naszego reprezentanta zdecydowało przełamanie zdobyte już w pierwszym gemie. Polaka warto pochwalić szczególnie za skuteczność bronienia break pointów – 7 na 8.

Hubert Hurkacz zagra więc o finał turnieju w Chengdu. Rywalem Wrocławianina będzie rozstawiony z numerem siódmym, Denis Shapovalov. Kanadyjczyk po przegranym pierwszym secie ostatecznie jednak okazał się lepszy od Francuza Adriana Mannarino. W drugim półfinale Gruzin Nikoloz Basilaszwili zmierzy się z Alejandro Davidovichem Fokiną z Hiszpanii.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Hubert Hurkacz (Polska, 5) – Lloyd Harris (RPA) 7:6(10), 6:4

Chengdu. Jan Zieliński w finale!

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Jan Zieliński ma za sobą mecz półfinałowy zawodów w Chengdu. Nasz reprezentant zagra o trofeum!

W pojedynku o miejsce w finale rywalami Polska i Luke’a Johnsona byli Jakob Schnaitter i Mark Wallner. Reprezentanci Niemiec zostali w Chinach rozstawieni z numerem trzecim a w dwóch poprzednich spotkaniach nie stracili seta.

W pierwszej partii to Niemcy prowadzili 3:2, ale od tego momentu na korcie rządzili Jan i Luke. Do końca partii nie oddali rywalom ani jednego gema więcej i byli bliżej finału.

Dalej było jeszcze lepiej. Zieliński i Johnson grali bardzo dobrze, dominując przeciwników. Dwa przełamania i wynik 6:2 nie pozostawiały wątpliwości, kto był lepszy w półfinale.

 


Wyniki

 

Chengdu (półfinał mężczyzn):

J. Zieliński / L. Johnson (Wielka Brytania) – J. Schnaitter (Niemcy, 3) / M. Wallner (Niemcy, 3) 6:3 6:2

Laver Cup. Podział punktów w drugim dniu zmagań

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Za nami kolejny niesamowity dzień Pucharu Lavera. Drużyna Europy przystępowała dziś do rywalizacji z niewielką zaliczką, prowadzili bowiem 3-1. Drugi dzień rozpoczęli jednak od dwóch przegranych pojedynków i byli o włos od porażki także w trzecim meczu. Wtedy zaś z pomocą przyszedł Carlos Alcaraz, który po obronie piłek meczowych wygrał swoje spotkanie i dał zespołowi punkty. 

Wszystko rozpoczęło się natomiast od starcia Learnera Tiena z Flavio Cobollim. A był to mecz podzielony na trzy różne etapy. W pierwszym secie bowiem zdecydowanie lepszy był Amerykanin, który skrupulatnie wykorzystywał serwisową niemoc Włocha. Finalista tegorocznego Roland Garros miał gigantyczne problemy z wygrywaniem punktów po własnym podaniu, zarówno po pierwszym, jak i drugim. 

W drugiej odsłonie jednak wszystko się zmieniło i to Włoch zaczął na korcie dominować. Już w trzecim gemie przełamał Tiena, a chwilę później powtórzył swój wyczyn i wyszedł na prowadzenie 4:1. Sam z kolei nie musiał w tym secie bronić żadnego break-pointa i tym oto sposobem doprowadził do decydującego super tie-breaka. W nim zaś ponownie lepszy okazał się Amerykanin, który cały mecz zakończył wygrywając 34-piłkową wymianę i dał Drużynie Reszty Świata dwa punkty. 

Genialny powrót De Minaura 

Po zwycięstwie Amerykanina, na korcie pojawili się Alex de Minaur i Alexander Zverev, dla których było to swego rodzaju déjà vu z ubiegłorocznej edycji turnieju. Wtedy również panowie mierzyli się ze sobą drugiego dnia zmagań, a górą z tego pojedynku wyszedł Australijczyk. Tym razem jednak zadanie wydawało się znacznie trudniejsze, ponieważ Zverev przyjechał do Londynu rozgrywając życiowy sezon, zwieńczony dwoma tytułami wielkoszlemowymi. 

I od samego początku Niemiec dawał to rywalowi boleśnie odczuć. Pierwszy set był absolutnym popisem siły w wykonaniu Zvereva, który dyktował warunki z głębi kortu swoimi potężnymi serwisami i głębokimi uderzeniami. I nawet De Minaur, mimo swojego niesamowitego poruszania się po korcie, był bezradny. Zverev błyskawicznie dwukrotnie przełamał rywala, odskakując na 5:1, a następnie pewnie zamknął pierwszą odsłonę wynikiem 6:2. 

Wtedy jednak w Australijczyku obudził się duch walki. De Minaur zaczął grać agresywniej, częściej pojawiał się przy siatce i umiejętnie rozrzucał Zvereva po korcie kątowymi zagraniami. Taktyka ta przyniosła efekt, ponieważ Niemiec zaczął popełniać więcej błędów, a losy drugiego seta rozstrzygnęły się dopiero w zaciętym tie-breaku, w którym De Minaur wygrał 7:5. 

Tym samym byliśmy świadkami kolejnego tego dnia super tie-breaka. W nim Niemiec wyszedł na prowadzenie najpierw 3:0, a potem 6:4. Potem wypracował sobie pierwszą piłkę meczową przy stanie 9:8, ale Australijczyk po raz kolejny zaimponował grą w defensywie i zdołał oddalić zagrożenie. Niewykorzystana okazja błyskawicznie się zemściła. Chwilę później to De Minaur wywalczył meczbola przy wyniku 10:9 i bezbłędnie go wykorzystał, wyprowadzając Drużynę Reszty Świata na prowadzenie 5:3. 

Wielki Alcaraz ratuje Europę 

Ostatnim singlowym spotkaniem drugiego dnia zmagań był pojedynek Carlosa Alcaraza z Taylorem Fritzem. Dla Hiszpana, który wraca do regularnych startów po ponad czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją nadgarstka, był to rewanż za ubiegłoroczną porażkę z Amerykaninem podczas poprzedniej edycji turnieju. 

Mecz rozpoczął się od przełamania na korzyść Alcaraza, który koniec końców zamknął pierwszego seta wynikiem 6:3. W drugiej partii to Fritz uzyskał przewagę przełamania na wczesnym etapie i utrzymał ją do końca, wygrywając 6:4. O wyniku spotkania musiał zatem zadecydować super tie-break. 

W decydującej rozgrywce Hiszpan szybko objął prowadzenie 5:1. Przez cały mecz regularnie i skutecznie korzystał z drop-shotów, zmuszając Amerykanina do częstych dobiegów do siatki. Mimo to Fritz zdołał zniwelować straty i wypracował dwie piłki meczowe – przy wynikach 10:9 oraz 11:10. Alcaraz obronił obie z nich, a przy stanie 12:11 sam skutecznie zamknął spotkanie i wyrównał stan rywalizacji na 5-5. 

Wygrana nad Fritzem poprawiła ogólny bilans Alcaraza w starciach z zawodnikami reprezentującymi Resztę Świata do stanu 19-1. Co istotne, jedyną porażkę w tym zestawieniu Hiszpan poniósł właśnie z rąk Amerykanina podczas ubiegłorocznej edycji turnieju w San Francisco. 

W pojedynku deblowym natomiast lepszy okazał się duet Casper Ruud/Alexander Zverev. Po dwóch zaciętych setach pokonali oni parę Brandon Nakashima/Alexander Bublik i wyprowadzili Europę na prowadzenie 7-5 przed ostatnim dniem rywalizacji. 

W całym spotkaniu Norweg i Niemiec wyglądali naprawdę dobrze, choć było widać, że ich pomysły na rozgrywanie akcji różnią się nieco od standardowych taktyk przyjętych w zawodowym deblu. Nie przeszkodziło im to jednak w starciu z kapitalnie serwującymi rywalami i po godzinie i trzydziestu siedmiu minutach i obronie piłki setowej w tie-breaku drugiego seta zakończyli spotkanie wynikiem 6:4, 7:6(7). 


Wyniki

Team Europe – Team World – 7-5

Learner Tien (USA) – Flavio Cobolli (Włochy) – 6:3, 2:6, 10:7

Alex De Minaur (Australia) – Alexander Zverev (Niemcy) – 2:6, 7:6(5), 11:9

Carlos Alcaraz (Hiszpania) – Taylor Fritz (USA) – 6:3, 5:6, 13:11

Casper Ruud/Alexander Zverev (Norwegia, Niemcy) – Alexander Bublik/Brandon Nakashima (Kazachstan, USA) – 6:4, 7:6(7)

Santa Margherita di Pula. Daniel Michalski z kolejnym tytułem

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: ITF/własne, foto: Ksawery Styka

Kolejny turniej i kolejny triumf Daniela Michalskiego. Polak tym razem zwyciężył we Włoszech.

W Santa Margherita di Pula do finału dotarli dwaj najwyżej rozstawieni tenisiści – Daniel Michalski i Laurent Lokoli. Pierwszy set był długi (ponad półtorej godziny) i bardzo wyrównany. Nasz reprezentant wygrał tę odsłonę meczu po tie-breaku.

Drugą partię 26-latek miał już pod kontrolą. Zdobył nawet dwa przełamania, co dało mu dość spokojnie zwycięstwo w tym secie 6:2 i zarazem triumf w całym meczu i włoskiej imprezie rangi M25.

Dla Daniela Michalskiego to trzeci tytuł w grze pojedynczej w ostatnich sześciu tygodniach. W tym czasie oprócz Santy Margherity di Puli polski tenisista dwukrotnie wznosił trofea w naszym kraju – w Krakowie i Poznaniu. Z ostatnich szesnastu singlowych pojedynków Michalski wygrał aż piętnaście z nich.


Wyniki

Finał:

Daniel Michalski (Polska, 1) – Laurent Lokoli (Francja, 2) 7:6(5), 6:2

BJKC Finals. Ukrainki z historycznym finałem

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Reprezentacja Ukrainy pokonała broniące tytułu Włoszki w drugim półfinale turnieju finałowego Billie Jean King Cup. Tym samym to tenisistki naszych wschodnich sąsiadów dołączyły do Czeszek, które awans do finału zapewniły sobie, pokonując reprezentację Hiszpanii.

W 2025 roku w jednym z półfinałów imprezy finałowej Billie Jean King Cup spotkały się reprezentacje Włoch i Ukrainy. Losy awansu do finałów tenisistek z południa Europy rozstrzygnęły się w grze podwójnej, którą wygrały Sara Errani i Jasmine Paolini.

W tym roku utytułowane specjalistki od gry podwójnej przechyliły szalę zwycięstwa na stronę swej reprezentacji w meczu ćwierćfinałowym przeciwko gospodyniom. W spotkaniu półfinałowym złote medalistki olimpijskie z Paryża nie miały już szansy się zaprezentować. Sprawę awansu do finału Anhelina Kalinina oraz Elina Switolina rozstrzygnęły już w meczach gry pojedynczej.

Jako pierwsze na kortach w Shenzen wyszły Anhelina Kalinina oraz Caterina Tyra Grant. W meczu szóstych rakiet obydwu krajów lepszą okazała się zawodniczka ze wschodu Europy. O losach obu partii zadecydowało po jednym przełamaniu. W pierwszej odsłonie Włoszka dała się przełamać rywalce w szóstym gemie. Z kolei w drugiej partii już pierwszy gem padł łupem zawodniczki odbierającej serwis.

Podobnie jak w 1/4 finału i tym razem do wyrównania stanu meczu miała szansę doprowadzić Jasmine Paolini. Jednak inaczej niż rok temu, tym razem zwycięstwo na korcie centralnym w Shenzen odniosła Elina Switolina. Pierwszy raz pojedynkiem między tymi zawodniczkami zakończył się po dwóch odsłonach. Zawodniczka z Odessy oddała swej rywalce jedynie cztery gemy i zapewniła reprezentacji Ukrainy historyczny awans do finału Billie Jean King Cup Finals.


Wyniki

Półfinał:

Włochy – Ukraina 0:2

Caterina Tyra Grant – Anhelina Kalinina 3:6, 4:6

Jasmine Paolini – Elina Switolina 2:6, 2:6

ITF. Dwie porażki Pawlikowskiej

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Marek Golba

Zuzanna Pawlikowska nie awansowała do finału singla turnieju W35 w Sharm ElSheikh. Również dzisiaj Polka przegrała mecz finałowy gry podwójnej.

Porażka w grze pojedynczej

Zuzanna Pawlikowska była najwyżej rozstawioną zawodniczką na turnieju W35 w Sharm ElSheikh. W półfinale Polka zmierzyła się z notowaną w rankingu o ponad 300 miejsc niżej Juliją Hatouką. W pierwszym secie decydujące okazało się przełamanie na 5:4 na korzyść Hatouki. Druga partia należała do Pawlikowskiej. Nasza reprezentantka od 1:1 wygrała cztery kolejne gemy i ostatecznie zwyciężyła 6:2. Jednak decydującą odsłonę zdominowała Julija Hatouka. Seta rozpoczęła od przełamania, a potem dołożyła dwa kolejne breaki, triumfując 6:1. Zuzanna Pawlikowska nie zagra więc w finale gry pojedynczej.

Druga przegrana Polki

Zuzanna Pawlikowska po przerwie przystąpiła do finału gry podwójnej. W deblu Polka razem z Brytyjką Esther Adeshiną były najwyżej rozstawione. W finale spotkały się z Anną Sedyszewą i Ksenią Smirnową. W pierwszym secie Pawlikowska i Adeshina prowadziły nawet 5:1. Po drodze miały cztery piłki setowe, ale rywalizacja zakończyła się w tiebreaka. W nim Polka z Brytyjką zwyciężyły 7:3. Już po pościgu w pierwszej partii widać było, że Sedyszewa i Smirnowa łapią dobry rytm. Potwierdziło się to w drugim secie, kiedy odskoczyły na 2:2. Polka z Brytyjką wyrównały na 3:3, ale ostatecznie przegrały 4:6. Przyczyniła się do tego strata serwisu przy wyniku 4:4. W ostatnim gemie rywalki wróciły ze stanu 0:40 i doprowadziły do supertiebreaka. W nim konsekwentnie budowały przewagę i triumfowały 10:5.


Wyniki

1/2 finału:

Julija Hatouka – Zuzanna Pawlikowska (Polska, 1) 6:4, 2:6, 6:1

Finał gry podwójnej:

Anna Sedyszewa/Ksenia Smirnowa – Esther Adeshina/Zuzanna Pawlikowska (Wielka Brytania/Polska, 1) 6:7 (3), 6:4, 10:5

Ankara. Weronika Falkowska z tytułem w deblu

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Ksawery Styka

Weronika Falkowska wraz z Alani Smith triumfowały w turnieju WTA125 w Ankarze. W meczu finałowym w grze podwójnej pokonały w dwóch setach Dalilę Jakupowić i Naimę Karamoko.

Do finału dotarła jedna z Polek. Weronika Falkowska i Alani Smith zmierzyły się z Dalilą Jakupowić i Naimą Karamoko, które w półfinale wyeliminowały Martynę Kubkę i Isabelle Haverlag. Polka i Amerykanka były rozstawione z numerem czwartym, a Słowenka i Szwajcarka – z drugim.

Pierwszy set przebiegał pod dyktando Weroniki Falkowskiej i Alani Smith. Od stanu 0:1 polsko-amerykański duet zwyciężył pięć kolejnych gemów, dwukrotnie z rzędu przełamując podanie rywalek. Polka i Amerykanka pewnie triumfowały 6:2 i zrobiły cenny krok w stronę triumfu.

W drugim secie nie było już tak łatwo. Początek jednak wyglądał obiecująco dla Falkowskiej i Smith, które prowadziły 2:0. Jakupowić i Karamoko wyrównały na 3:3, a po kolejnym przełamaniu wygrywały nawet 5:3. Słowenka i Japonka serwowały na wygranie seta, ale Falkowska ze Smith wróciły do rywalizacji. Miały problemy także przy swoim serwisie, wracając ze stanu 15:40. Mimo dużych tarapatów doprowadziły do tiebreaka. Jego losy na swoją korzyść rozstrzygnęły praktycznie na początku. Polka i Amerykanka objęły prowadzenie 4:0. Ostatecznie triumfowały 7:2 i cieszyły się ze zdobycia trofeum w Ankarze.


Wyniki

Finał gry podwójnej:

Weronika Falkowska/Alani Smith (Polska/Stany Zjednoczone, 4) – Dalila Jakupowić/Naima Karamoko (Słowenia/Szwajcaria, 2) 6:2, 7:6 (2)

Singapur. Finał nie dla Mai Chwalinskiej

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Olga Pietrzak

Maja Chwalinska przegrała z Leylah Fernandez w meczu 1/2 finału turnieju WTA 500 w Singapurze. Tym samym to Kanadyjka będzie rywalką Talii Gibson w meczu finałowym Singapore Tennis Open.

Druga rakieta naszego kraju niezwykle udanie rozpoczęła rywalizację w Asian Swing, którego pierwszym przystankiem dla Mai Chwalinskiej była impreza WTA 500 w Singapurze. Rozstawiona z numerem piątym Bielszczanka bez straty seta awansowała do 1/2 finału, gdzie jej rywalką była nieco niżej notowana – Leylah Fernandez.

Początek spotkania należał do Mai Chwalinskiej, która w pierwszej odsłonie oddała rywalce jedynie gema. W drugiej partii to Kanadyjka zanotowała lepszy początek, gdy na pierwszą przerwę schodziła z prowadzenie 2:1 i przewagą podania. Co prawda Polka zdołała odrobić stratę. Jednak drugie przełamanie okazało się kluczowym i pozwoliło finalistce US Open 2021, doprowadzić do decydującej odsłony. W tej lepszą okazała się zawodniczka z Kraju Klonowego Liścia, która przegrywając jedynie dwa gemy, zapewnila sobie zwycięstwo i awans do finału Singapore Tennis Open 2026.

Finałową rywalką Leylah Fernandez będzie Talia Gibson.


Wyniki

Półfinał:

Leylah Fernandez (Kanada, 6) – Maja Chwalinska (Polska, 5) 1:6, 6:4, 6:2