Hangzhou. Kamil Majchrzak bez wygranej nad reprezentantem gospodarzy

/ Hanna Pałuska , źródło: ATP Tour/własne , foto: Photo-Mach Agency, Marcin Okla

Drugi set mógł dać nadzieję, że Kamil Majchrzak ostatecznie odwróci losy spotkania, ale niestety tak się nie stało. Polak przegrał z Yunchaokete Bu 6:7(4), 7:6(5), 2:6 w drugiej rundzie turnieju ATP 250 w Hangzhou.

Kamil Majchrzak udanie rozpoczął swój występ w turnieju w Chinach. W meczu otwarcia pokonał w dwóch setach Mattię Bellucciego. Jego kolejnym rywalem był reprezentant gospodarzy Yunchaokete Bu. Polak był faworytem w tym spotkaniu.

Początek spotkania ułożył się po myśli Chińczyka, który już w trzecim gemie wyszedł na prowadzenie. Nie trwało to jednak długo. Majchrzak wrócił do gry w szóstym gemie. Od tego czasu zawodnicy bardziej pilnowali swoich gemów serwisowych, co doprowadziło do tie-breaka. W nim lepiej zaprezentował się Bu, który od stanu 2:2 wyszedł na prowadzenie i nie wypuścił go z rąk. Wykorzystał drugą piłkę setową i był blisko sprawienia niespodzianki.

Już w gemie otwarcia drugiego seta Majchrzak był blisko zdobycia przełamania. Miał trzy break pointy, ale ostatecznie Chińczyk utrzymał podanie. Dziesiąty gem był momentem prawdy. Reprezentant gospodarzy zdobył break pointa, który zarazem był piłką meczową. Turniejowa ,,ósemka” zachowała jednak spokój i utrzymała podanie, a następnie doprowadziła do tie-breaka. W nim to Bu prowadził przez większość czasu, ale wszystko zmieniło się przy stanie 5:5. Wtedy Majchrzak wygrał dwa następne punkty i wyrównywał wynik spotkania.

O losach tego spotkania zadecydował trzeci set, który nie był już taki wyrównany. Polak stracił podanie dwukrotnie i Bu prowadził już 4:0. Rozstawiony z numerem czwartym nie był w stanie wrócić do gry i po dwóch godzinach i 55 minutach gry pożegnał się z chińskim turniejem.


Wyniki

Druga runda:

Yunchaokete Bu (Chiny) – Kamil Majchrzak (Polska, 8) –  7:6(4), 6:7(5), 6:2

Chengdu. Hubert Hurkacz z awansem do ćwierćfinału

/ Marcin Boniecki , źródło: ATP/własne, foto: Olga Pietrzak

Hubert Hurkacz awansował do ćwierćfinału turnieju rangi 250 w Chengdu. Wrocławianin pokonał Martina Damma 4:6, 6:3, 6:4.

Hubert Hurkacz stanął do rewanżu z Martinem Damm’em, z którym przegrał w lutym w Montpellier. Pierwszy set spotkania w Chengdu nie ułożył się jednak po myśli Polaka.

Wrocławianin utracił podanie w siódmym gemie. Amerykanin miał szansę odskoczyć polskiemu tenisiście, ale on także nie wykorzystał przewagi wynikającej ze swojego serwisu. Przy stanie 4:4 serwował Hurkacz, który mógł znaleźć się w nieco bardziej komfortowej sytuacji przed dalszą odsłoną gema.

Polski zawodnik po raz kolejny nie wykorzystał serwisu, ale tym razem Amerykanin potrafił z tego skorzystać. Pierwsza odsłona wpadła na konto tenisisty z USA z wynikiem 6:4.

Drugi set to już zupełnie inna historia. Wrocławianin poprawił własne podanie, nie dając amerykańskiemu zawodnikowi szans na wygraną. Z wynikiem 4:6, 6:2 Hubert Hurkacz stanął do trzeciej odsłony.

W niej zwycięski okazał się Wrocławianin, który dzięki przełamaniu w dziewiątym gemie triumfował w całym meczu i awansował do ćwierćfinału Chengdu Open.


Wyniki

1/8 finału, Chengdu Open:

Hubert Hurkacz (Polska, 5) – Martin Damm (USA) 4:6, 6:3, 6:4

Chengdu. Jan Zieliński w półfinale

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: Diadora

Jan Zieliński wystąpił w ćwierćfinale turnieju deblowego w Chengdu. Polak wygrał po super tie-breaku.

W drugim meczu w Chinach na Zielińskiego i jego partnera Luke’a Johnsona czekało kolejne trudne wyzwanie. Ich rywalami byli nierozstawieni, ale utytułowani i doświadczeni John Peers i Michael Venus.

Pierwszy set szybko „uciekł” Janowi i Luke’owi. Panowie wygrali w nim tylko dwa gemy i musieli się mocno poprawić, by pozostać w grze.

Sztuka ta udała się bardzo dobrze. W drugiej partii remis utrzymał się do stanu po trzy a potem Zieliński i Johnson przyspieszyli. Polak i Brytyjczyk nie oddali rywalom więcej gemów i wygrali 6:3.

O losach pojedynku zdecydował zatem super tie-break. „Nasza” para wygrała go 10-7 i wystąpi w półfinale w Państwie Środka.

 

 


Wyniki

 

Chengdu (ćwierćfinał mężczyzn):

J. Zieliński / L. Johnson (Wielka Brytania) – J. Peers (Australia) / M. Venus (Nowa Zelandia) 2:6 6:3 10-7

Puchar Lavera. Europa z przewagą po pierwszym dniu

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

W piątek w londyńskiej O2 Arenie rozpoczęła się dziewiąta edycja rywalizacji o Puchar Lavera. Po pierwszym dniu zmagań na prowadzeniu znajduje się drużyna Europy, która wygrała trzy z czterech spotkań.

Po czterech latach Londyn ponownie gości tę jedyną w swoim rodzaju imprezę w tenisowym kalendarzu. W inauguracyjnym dniu rozegrano trzy pojedynki singlowe i jeden deblowy, a stawką każdego z nich był jeden punkt. Jako pierwsi na kort wyszli Casper Ruud oraz Francisco Cerundolo i jak się później okazało, to oni byli autorami najbardziej zaciętego widowiska. W partii otwarcia żaden z zawodników nie dopuścił rywala do szans na przełamanie i rozstrzygnięcie zapadło w tie-breaku. W nim skuteczność była po stronie Argentyńczyka, który zwyciężył do czterech.

Returnujący więcej do powiedzenia mieli w drugiej odsłonie. Swoich okazji na „brejka” doczekali się obydwaj gracze, ale to Ruud – w dziewiątym gemie – zamienił ją na punkt. Po chwili zwieńczył seta serwisem, doprowadzając tym samym do decydującej rozgrywki, którą w tych zawodach jest super tie-break. Dłużej na prowadzeniu w tej części gry przebywał Cerundolo, ale ostatnie słowo należało do triumfującego 10-8 Norwega.

Później do walki stanął pierwszy z debiutantów w tegorocznej edycji, Brandon Nakashima. Amerykanin zanotował piorunujący start, pozwalając Jakubowi Mensikowi na zdobycie zaledwie jednego gema w całym secie. Czech przebudził się jednak na początku drugiej partii. Szybko uzyskał przewagę przełamania, a lepsza dyspozycja przy własnym podaniu umożliwiła mu wyrównanie stanu spotkania. W super tie-breaku kontrolę miał za to jedynie do połowy tej rozgrywki. Od wyniku 6:4 wygrał już tylko jedną piłkę i to Nakashima opuszczał kort w lepszym nastroju.

Na początek sesji wieczornej mogliśmy obserwować kolejnych debiutantów – Rafaela Jodara i Aleksandra Bublika. Ich potyczka była wyrównana wyłącznie w pierwszych czterech gemach. Później swoją dominację zaczął demonstrować Hiszpan, któremu wyraźnie bardziej odpowiadała wolna nawierzchnia londyńskiego kortu. Od stanu 2:2 wygrał aż osiem gemów z rzędu, dzięki czemu zyskał przewagę, która następnie pozwoliła mu komfortowo zakończyć pojedynek.

Kazach otrzymał szybką okazję do rehabilitacji, bowiem niedługo później, w parze z Taylorem Fritzem, mierzył się z Carlosem Alcarazem oraz Jakubem Mensikiem. Na swoje nieszczęście, również i w tym meczu nie pokazał się z najlepszej strony. W siódmym gemie pierwszego seta to on jako jedyny w tej odsłonie stracił serwis, dzięki czemu Europejczycy zwyciężyli 6:4. W drugiej partii także kluczowe okazało się przełamanie serwisu Bublika. Hiszpan z Czechem dokonali tego w trzecim gemie, a później bez większych trudności utrzymali zaliczkę do szczęśliwego dla nich zakończenia spotkania. Tym samym powtórzyli ubiegłoroczny sukces z San Francisco, gdzie także pierwszego dnia odnieśli deblową wygraną.


Wyniki

Europa – Świat 3:1

Casper Ruud (Norwegia) – Francisco Cerundolo (Argentyna) 6:7(4), 6:4, 10-8

Jakub Mensik (Czechy) – Brandon Nakashima (USA) 1:6, 6:3, 7-10

Rafael Jodar (Hiszpania) – Aleksander Bublik (Kazachstan) 6:2, 6:3

Carlos Alcaraz, Jakub Mensik (Hiszpania, Czechy) – Aleksander Bublik, Taylor Fritz (Kazachstan, USA) 6:4, 6:4

Singapur. Talia Gibson z awansem do półfinału i bez gry do finału

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Tatiana Prozorova i Talia Gibson uzupełniły grono półfinalistek turnieju WTA 500 w Singapurze. Jednak ostatecznie nie dojdzie do ich pojedynku jedynku, którego stawką miało być miejsce w finale Singapore Tennis Open.

W dwóch setach swe mecze ćwierćfinałowe Singapore Tennis Open 2026 rozstrzygnęły Maja Chwalinska i Leylah Fernandez. Polka zatrzymała broniącą tytułu Elise Mertens. Z kolei Kanadyjka znalazła sposób na rozstawioną w imprezie z numerem pierwszym Mirrę Andriejewą. Tym samym to finalistka Rolanda Garrosa 2026 z uczestniczka meczu finałowego US Open 2021 rozstrzygną między sobą sprawę awansu do finału imprezy WTA 500 w Singapurze.

W dolnej połówce turniejowej drabinki awans do półfinału uzyskały Tatiana Prozorova oraz Talia Gibson. Spotkania ćwierćfinałowe z udziałem kwalifikantki oraz Australijki rozstrzygnęły się w trzech odsłonach.

Rywalką zawodniczki z Antypodów w meczu o 1/2 finału była rozstawiona w turnieju z numerem siódmym Maria Sakkari. Pierwszą odsłonę Gibson rozpoczęła od czterech wygranych gemów z rzędu. Kolejne przełamanie Australijka dołożyła w siódmym gemie, który był kończącym tę część pojedynku.

Losy drugiej partii rozstrzygnęły się już na początku, gdy Greczynka wyszła na prowadzenie 2:0 i wypracowanej przewagi nie oddała do końca. W decydującej odsłonie lepiej w swych gemach serwisowych radziła sobie Australijka. Gibson trzykrotnie przełamała podanie Sakkari, samemu raz oddając podanie. Tym samym to zawodniczka z Antypodów dołączyła do Anastazji Pozorovej.

Tenisistka, która do turnieju głównego dostała się z kwalifikacji co prawda przegrała pierwszego seta w meczu przeciwko Xinyu Wang. Jednak w dwóch kolejnych odsłonach była lepsza od tenisistki Państwa Środka.

Meczu półfinałowego między Talią Gibson i Tatiana Prozorova jednak nie będzie. W meczu 1/4 finału gry podwójnej 180. rakietą świata została trafiona piłka i nie była w stanie kontynuować rywalizacji. Tenisistka chciała wystąpić, lecz nie dostała zgody od lekarza, o czym poinformowała w oświadczeniu na Instagramie.

Tym samym Talia Gibson czeka na finałową rywalkę. Tą poznamy po meczu 1/2 finału między Mają Chwalinską i Leylah Fernandez. Pojedynek Polki z Kanadyjką zostanie rozegrany w sobotę o godzinie 12. polskiego czasu.


Wyniki

Ćwierćfinały:

Talia Gibson (Australia) – Maria Sakkari (Grecja, 7)

Tatiana Prozorova (Q) – Xinyu Wang (Chiny) 3:6, 7:5, 6:4

 

Genua. Dwusetowa przegrana Szymona Walkówa w półfinale

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Ksawery Styka

Szymon Walków i Sergio Martos Gornes musieli uznać wyższość rywali w półfinale turnieju ATP 75 Challenger w Genui. Polak i Hiszpan przegrali z duetem Patrik Niklas-Salminen/Michael Vrbensky 6:7(2), 3:6.

Szymon Walków i Sergio Martos Gornes pewnie awansowali do półfinału imprezy we Włoszech. Poprzednie dwa spotkania wygrali w dwóch setach, a ich gra była na właściwym poziomie. Rok temu Walków razem w parze z Mickiem Veldheerem triumfowali w turnieju w Genui. W tym sezonie Polak chciał powtórzyć ten wynik z Sergio Martosem Gornesem. Na ich drodze stanęli jednak Patrik Niklas-Salminen i Michael Vrbensky.

Pierwszy set nie zaczął się dobrze dla Polaka i Hiszpana, którzy stracili podanie już w trzecim gemie. Rywale byli blisko triumfu, ale rozstawieni z numerem trzecim wrócili do gry we właściwym momencie. Doprowadzili do wyrównania w gemach, a następnie do tie-breaka. W nim jednak przeciwnicy już od początku zdobyli przewagę. Walków i Martos Gornes zdobyli tylko dwa punkty i nie byli w stanie powalczyć o zwycięstwo.

Początek drugiego seta dał nadzieję na to, że polsko-hiszpańska para doprowadzi do wyrównania. W trzecim gemie przełamała podanie rywali i prowadziła już 3:1. To były jednak ostatnie wygrane gemy w tym meczu przez Walkówa i Martosa Górnego. Od tego momentu przeciwnicy zdobyli łącznie pięć gemów z rzędu. Po prawie godzinie i 40 minutach gry Fin i Czech zameldowali się w finale.


Wyniki

Półfinał gry podwójnej:

Patrik Niklas-Salminen, Michael Vrbensky (Finlandia, Czechy, 2) – Szymon Walków, Sergio Martos Gornes (Polska, Hiszpania, 3) – 7:6(2), 6:3

Jannik Sinner nie zagra w Pekinie

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: Instagram Jannika Sinnera , foto: Peter Figura

Jannik Sinner wycofał się z kolejnego turnieju. Tym razem lider rankingu opuści zmagania w Pekinie.

Włoski tenisista mierzy się z kontuzją kolana. Ostatni mecz rozegrał 12 lipca, gdy w finale Wimbledonu pokonał w czterech setach Alexandra Zvereva. Od tego czasu nie zobaczyliśmy 25-latka na światowych kortach ze względu na problemy z kolanem.

Na początku wydawało się, że kontuzja nie jest poważna i Sinner szybko wróci do gry. Niestety, okazało się inaczej i pierwsza rakieta świata musiała opuścić kolejne zawody – turniej ATP 500 w Pekinie.

O wycofaniu z imprezy w stolicy Chin Włoch poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych.

 

Ankara. Weronika Falkowska powalczy o tytuł

/ Hanna Pałuska , źródło: własne , foto: Olga Pietrzak/PZT

Weronika Falkowska i Alana Smith odwróciły losy spotkania i zagrają w finale turnieju w Ankarze. W półfinale pokonały Teodorę Kostović i Jelenę Micic 5:7, 6:4, 10:8.

Weronika Falkowska i Alana Smith dotarły do półfinału turnieju w tureckiej Ankarze bez żadnych problemów. Poprzednie dwa spotkania wygrały w dwóch setach. Półfinałowy mecz nie przebiegł jednak tak łatwo.

Pierwszy set rozpoczął się od przełamania podania rywalek, ale w kolejnym gemie to Polka i Amerykanka straciły serwis. Rozstawione z numerem czwartym ponownie wyszły na prowadzenie, ale nie potrafiły go utrzymać. To był ostatni raz w tym secie, kiedy miały przewagę nad przeciwniczkami. W dwunastym gemie serbsko-australijska para wykorzystała break pointa, który zarazem był piłką setową i zbliżyła się do awansu do finału.

Druga partia rozpoczęła się dokładnie tak jak poprzednia, czyli od przełamania podania rywalek. Tym razem Falkowska i Smith wyciągnęły wnioski z poprzednich gemów i utrzymały prowadzenie do końca partii. Co prawda, przeciwniczki miały break pointy powrotne już w drugim gemie, ale nie wykorzystały okazji. Tym samym rozstawione z numerem czwartym doprowadziły do wyrównania w setach.

O tym która para awansuje do finału zadecydował super tie-break. Nie zaczął się on dobrze dla Polki i Amerykanki, które przegrywały już 1:4. Od tego momentu wygrały cztery punkty z rzędu. Rywalizacja stała się zacięta i żadna z par nie potrafiła zdobyć przewagi. To jednak Falkowska i Smith poradziły sobie lepiej w tej sytuacji. Od stanu 8:8 zdobyły trzy najważniejsze punkty, które przesądziły o losach spotkania. Po blisko godzinie i 40 minutach gry Polka i Amerykanka zameldowały się w finale.

W sobotę Weronika Falkowska powalczy o piąty tytuł w deblu w tym sezonie. Rywalkami Polki i Amerykanki w finale będą Dalila Jakupović i Naima Karamoko, które w półfinale pokonały Martynę Kubkę i Isabelle Haverlag.


Wyniki

Półfinał gry podwójnej:

Weronika Falkowska, Alana Smith (Polska, USA, 4) – Teodora Kostović, Jelena Micic (Serbia, Australia) – 5:7, 6:4, 10:8

Singapur. Leylah Fernandez ponownie lepsza od Mirry Andriejewej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Leylah Fernandez pokonała Mirrę Andriejewą w meczu 1/4 finału turnieju WTA 500 w Singapurze. Tym samym to Kanadyjka będzie rywalką Mai Chwalinskiej w meczu o półfinał Singapore Tennis Open 2026.

Polska finalistka Rolanda Garrosa 2026 po amerykańskiej części sezonu udała się do Azji, aby rywalizować o rankingowe punkty podczas turniejów Asian Swing. Pierwszym przystankiem Bielszczanki jest impreza WTA 500 w Singapurze podczas, której nasza zawodniczka została rozstawiona z numerem piątym. Druga rakieta naszego kraju wygrała już trzy mecze i w sobotę 26 września zagra o drugi w karierze finał imprezy głównego cyklu.

Półfinałową rywalką Mai Chwalinskiej będzie Leylah Fernandez, która w trzecim z ćwierćfinałów imprezy rozgrywanej w Singapurze niespodziewanie pokonała wyżej notowaną Mirrę Andriejewą. W pierwszej odsłonie Kanadyjka jako pierwsza przełamała serwis rywalki, wychodząc na prowadzenie 3:1, aby od stanu 3:2 wygrać kolejne trzy gemy, a tym samym seta. W drugiej partii finalistka US Open 2021 prowadziła 5:2, aby pozwolić podopiecznej Conchity Martinez na doprowadzenie do stanu 5:5. Końcówka jednak ponownie należała to reprezentantki Kraju Klonowego Liścia, która w trzecim meczu na kortach twardych przeciwko Mirrze Andriejewej odniosła trzecie zwycięstwo.

Sobotni finał Singapore Tennis Open 2026 będzie pierwszym pojedynkiem między Leylah Fernandez i Mają Chwalińską.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Leylah Fernandez (Kanada, 6, WC) – Mirra Andriejewa (1) 6:2, 7:5

Ankara. Finał debla nie dla Martyny Kubki

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Olga Pietrzak/PZT

Już wiemy, że nie będzie dwóch Polek w finale turnieju deblowego w zawodach WTA125 w Ankarze. Martyna Kubka i Isabelle Haverlag przegrały swój mecz półfinałowy. Później o awans do finału zagra jeszcze Weronika Falkowska.

Jako pierwsza z Polek (w drugim półfinale zagra Weronika Falkowska) do rywalizacji przystąpiła Martyna Kubka. Polka wraz z Isabelle Haverlag zmierzyły się z Dalilą Jakupowić i Naimą Karamoko. O finał walczyły więc trzeci i drugi najwyżej notowany duet. Po dwóch setach trwających po około 40 minut lepszy okazał się nieco wyżej rozstawiony duet ze Słowenii oraz Szwajcarii.

W pierwszym secie Jakupowić i Karamoko odskoczyły na 3:1. Kubka i Haverlag zdołały wyrównać na 3:3. Rywale odpowiedziały drugim przełamaniem. Tej przewagi nie oddały już do końca partii, którą wygrały wynikiem 6:4. Początek drugiej odsłony należał za to do Polki i Holenderki. To one wygrywały już 3:1. Później jednak spotkał ich poważny kryzys i losy seta zostały odwrócone. Słowenka i Szwajcarka zanotowały serię pięciu kolejnych wygranych gemów. Dalila Jakupowić i Naima Karamoko zwyciężyły 6:3, awansując do finału.


Wyniki

1/2 finału gry podwójnej:

Dalila Jakupowić/Naima Karamoko (Słowenia/Szwajcaria, 2) – Isabelle Haverlag/Martyna Kubka (Holandia/Polska, 3) 6:4, 6:3