Barcelona. Arthur Fils triumfuje po zaciętym finale

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Po dokładnie stu jeden minutach poznaliśmy mistrza tegorocznego turnieju w Barcelonie. Został nim Arthur Fils, który po fenomenalnym występie mógł cieszyć się z pierwszego trofeum w tym sezonie.

Zaczęło się jednak od prowadzenia Andrieja Rubliowa, który już w gemie otwarcia przełamał Francuza. Następnie potwierdził przewagę breaka, wygrywając swoje podanie do zera i po kilku minutach prowadził już 2:0. I od tego momentu właśnie wszystko się zmieniło. Nagle to Fils przejął kontrolę nad wydarzeniami na korcie i po pokazie kapitalnej, agresywnej i co najważniejsze – skutecznej gry, zapisał pierwszego seta na swoje konto, przybliżając się do barcelońskiego trofeum.

Nie można przyczepić się chyba do niczego w grze zawodnika “trójkolorowych”. Rozgrywał punkty mądrze, odważnie i nie dawał Rubliwowi przejmować inicjatywy, a co za tym idzie: doprowadzać do sytuacji, w których Rosjanin ma szansę do skończenia piłki forhendem. Nie od dziś wiadomo bowiem, że największą bronią Andrieja jest właśnie potężne przyspieszenie z prawej strony, dlatego niedoprowadzanie do tego typu okazji było Francuzowi bardzo na rękę.

W drugiej partii natomiast rozpoczęła się wyrównana gra. Obaj panowie w końcu rywalizowali ze sobą jak równy z równym i trudno było odnieść wrażenie, że chwilę wcześniej Fils tak bezwzględnie zdominował wydarzenia na korcie. Rublow zdołał wreszcie opanować emocje, poprawił celność pierwszego podania i zaczął przypominać zawodnika z samego początku spotkania.

Już w pierwszym gemie Rosjanin miał trzy szanse na przełamanie, jednak od stanu 0:40 rywal wzniósł się na wyżyny swoich tenisowych umiejętności popisując się serią fantastycznych zagrań: forhendy po linii, bekhendy po linii, to wszystko przyszło Arthurowi z pomocą, kiedy najbardziej tego potrzebował.

Od tego momentu przez kilka gemów obaj utrzymywali swoje serwisy i szli gem za gem, chociaż warto tutaj wspomnieć o gemie numer cztery, który trwał kilkanaście minut, a w jego trakcie panowie doprowadzali do aż dziesięciu równowag. Ostatecznie gema na swoim koncie zapisał jednak Rubliow, doprowadzając do remisu 2:2.

Chwilę później natomiast i tak przegrał swoje podanie. Fils przełamał go do trzydziestu i już tylko dwa gemy dzieliły go od zwycięstwa. Przy stanie 5:4 Francuz serwował nawet na mecz (nowymi piłkami), ale kompletnie nie poradził sobie wtedy z presją, oddając Rosjaninowi gema “za darmo”.

Pierwsze piłki mistrzowskie z kolei pojawiły się w następnym gemie: przy podaniu Rubliowa. Wtedy zaś pokazał on prawdziwą klasę serwisową i tak naprawdę samym podaniem wyszedł z opresji, doprowadzając tym samym do 5:5.

Po dwóch kolejnych breakach o wszystkim musiał zadecydować tie-break, w którym to już bezdyskusyjnie lepszy okazał się Arthur Fils, wygrywając od stanu 0:2 siedem punktów z rzędu.

Po godzinie i czterdziestu jeden minutach mógł zatem cieszyć się z pierwszego w tym roku tytułu i wzniesienia w górę upragnionego trofeum. Po serii świetnych występów (Doha-finał, Indian Wells-ćwierćfinał, Miami-półfinał) w końcu stanął na najwyższym stopniu podium udowadniając, że nic nie jest niemożliwe.

Triumf w stolicy Katalonii jest dla niego czwartym tytułem w zawodowej karierze, ale i chyba najcenniejszym. W przeszłości triumfował jeszcze w Lyonie, Hamburgu i Tokio, ale teraz – po powrocie z kontuzji udowodnił sobie i całemu tenisowemu światu, że potrafi wracać z najtrudniejszych momentów jeszcze silniejszy.

Ten sukces smakuje wyjątkowo i jest jasnym sygnałem dla rywali: Arthur Fils na dobre wrócił do gry o najwyższe stawki, a z taką formą na mączce może być niezwykle groźny w zbliżającym się wielkimi krokami Roland Garros.


Wyniki

ATP 500 Barcelona, finał: 

Arthur Fils (Francja, 9) – Andriej Rubliow (5) – 6:2, 7:6(2)